NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Weekes, Patrick - "Cesarstwo masek"

Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

Ukazały się

Maas, Sarah J. - "Szklany tron" (oprawa twarda)


 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Gołkowski, Michał - "Bramy ze złota. Zmierzch Bogów"

 Ćwiek, Jakub - "Stróże 2: Brudnopis Boga"

 Urbanowicz, Artur - "Gałęziste"

 Sanderson, Brandon - "Droga królów" (twarda okładka)

 "World of Warcraft: Kronika. Tom I"

 Zahn, Timothy - "Thrawn"

Linki

King, Stephen - "Ręka mistrza"
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tytuł oryginału: Duma Key
Tłumaczenie: Michał Juszkiewicz
Data wydania: Wrzesień 2008
ISBN: 978-83-7469-836-8
Oprawa: miękka
Format: 142mm x 202mm
Liczba stron: 640
Cena: 39,00 zł
Rok wydania oryginału: 2008



King, Stephen - "Ręka mistrza"

King kiedyś wspominał, że po skończeniu „Mrocznej wieży” mógłby przejść na pisarską emeryturę. Widocznie jednak nie chce, bo po ostatnim tomie cyklu zdążył napisać już trzy powieści. Słabą „Komórkę”, przeciętną „Historię Lisey”, a ostatnio – „Rękę mistrza”. Czy król horroru powrócił w końcu do dobrej formy?

Wszystko zaczyna się od nieszczęśliwego wypadku, z którego Edgar Freemantle, główny bohater powieści cudem wychodzi żywy. Żywy, ale nie cały – stracił jedną rękę i ma problemy z pamięcią. W ramach terapii jego psycholog zaleca mu zmienić na jakiś czas miejsce zamieszkania. W ten sposób Freemantale tafia na Florydę, a dokładnie na wyspę o nazwie Duma Key. Tak w skrócie przedstawia się początek fabuły „Ręki mistrza”, która jeśli się nie mylę, jest pierwszą powieścią osadzoną przez autora w tym stanie.

Pierwszą myślą o książce, która przyszła mi do głowy po lekturze, sprowadza się do stwierdzenia „nierówna”. Pierwsze 430 stron to raczej powieść obyczajowa z elementami horroru. Akcja rozwija się leniwie, śledzimy proces powolnej rekonwalescencji głównego bohatera, poznajemy razem z nim jego sąsiadów. W tę sielankową wizję King co jakiś czas wplata jednak elementy grozy. Można powiedzieć, że autor powoli, stopniowo buduje napięcie, że nie spiesząc się, przygotowuje grunt pod finał powieści. Można, oczywiście, ale przez 2/3 książki? W tym czasie też odkrywa przed nami kolejne elementy układanki. Odniosłem wrażenie, że najwięcej zdradza nam w retrospekcjach. Informacji jest na tyle dużo, iż przed samym finałem wielu rzeczy można się domyślić. Sam finał zaś mnie również nie zachwycił, niby akcja przyspieszyła, niby to już rasowy horror, ale nie wywołał on choćby małego dreszczyku emocji.

„Ręka mistrza” nie jest pozycją słabą. Jest dobrze napisaną powieścią, ze stosunkowo ciekawymi postaciami. King potrafi pisać o zwykłych rzeczach w taki sposób, że nie nudzi czytelnika. Niestety prowadząc fabułę, autor nadal stosuje chwyty, z których jest już znany. Wspomnę tylko ten najbardziej mnie irytujący, czyli zapowiedź śmierci jakiejś postaci. Na utwór można spojrzeć też z innej strony. Wtedy ważnym jej elementem staje się przemiana, jaka staje się udziałem głównego bohatera. Obserwujemy, jak radzi sobie z tragedią, która go dotknęła, i jak dzięki ciężkiej pracy wychodzi na prostą. Motyw to oczywiście dobrze znany, często spotykany w dziełach zza wielkiej wody.

Ostatnio byłem świadkiem krótkiej wymiany zdań na pewnym forum, gdzie padło sformułowanie, które idealnie pasuje do „Ręki mistrza”. Niektórzy autorzy piszą pod dyktando swoich czytelników, tworząc powieści takie, jakich się od nich oczekuje. Taka właśnie jest najnowsza książka Kinga. Trafi zapewne w gusta fanów autora, bo jest to powieść, jaką w pewnym sensie znają i lubią już przed lekturą. Choć pewnie nawet część tych fanów będzie narzekać na zbyt długi i rozwleczony początek powieści. Osobiście wolę, gdy King odchodzi od dobrze znanych jemu i jego czytelnikom szlaków i pisze takie powieści jak „Wielki marsz” czy „Roland”. Zaś osobom, dla których twórczość autora „Lśnienia” jest obojętna, a które chciałyby przeczytać jakiś horror, mogę napisać, że „Ręka mistrza” niekoniecznie będzie najlepszym wyborem, równie dobrze mogą sięgnąć po inną książkę z tego gatunku.


Autor: Łukasz "Maeg" Najda


Dodano: 2008-11-21 22:01:08
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj przygody Lennarta Malmkvista


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Lawrence, Mark - "Święta siostra"


 Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia"

 Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

 Shannon, Samantha - "Zakon Drzewa Pomarańczy"

 Dick, Philip K. - "Nasi przyjaciele z Frolixa 8"

 Bardugo, Leigh - "Trylogia Grisza"

 Harrison, Harry - "Przestrzeni! Przestrzeni!"

 Pullman, Philip - "Zorza Polarna"

Fragmenty

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS