NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

Pullman, Philip - "Zorza Polarna"

Ukazały się

Szostak, Wit - "Fuga" (Powergraph)


 Andrews, Ilona - "Magia zmienia"

 Le Guin, Ursula K. - "Dotąd dobrze"

 Hobb, Robin - "Przeznaczenie Skrytobójcy"

 Paolini, Christopher - "Widelec, Wiedźma i smok"

 Flanagan, John - "Powrót Temudżeinów"

 Bloch, Robert - "Psychoza"

 Campbell, John W. - "Coś"

Linki

Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"
Wydawnictwo: Solaris
Data wydania: Styczeń 2007
ISBN: 83-89951-58-4
Oprawa: twarda
Liczba stron: 300
Cena: 39,90 zł
seria: Klasyka SF



Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"

Powieść nadal aktualna


„Gdzie dawniej śpiewał ptak” to trochę nietypowa powieść. Składa się z trzech oddzielnych części, powiązanych ze sobą fabularnie jedynie w nieznacznym stopniu, choć stanowiących integralną całość. Zakończenie jednej części, jest początkiem drugiej, choć znacznie oddalonej w czasie. Razem tworzą pewną spójną, logicznie przeprowadzoną historię, która – jak wiele rzeczy w życiu – zatacza koło.
Wielu pisarzy w wywiadach przyznaje, że duża część ich twórczości wynika z mniej lub bardziej świadomych inspiracji przeczytanymi wcześniej książkami. Czerpią z nich pomysły, wizje, czasem przejawiające się jedynie gdzieś w tle, na drugim lub trzecim planie. Takie powieści, które wywarły znaczący wpływ na gatunek, pierwsze zaprezentowały jakieś powielane później rozwiązania, przyjęło się nazywać klasyką. Do takich książek moim zdaniem należy „Gdzie dawniej śpiewał ptak” Kate Wilhelm, nomen omen wznowiony w serii Klasyka SF przez Solaris. Amerykańska pisarka sama również nie wymyśliła wszystkiego, czerpała z innych źródeł, lecz w jej książce widocznych jest wiele elementów, obecnych później ma dużą skalę w literaturze fantastycznej.
Przede wszystkim chodzi o tematykę klonów. Wilhelm na początku powieści stawia pytania o moralność, zasadność klonowania człowieka. Pytania te przecież nie tak dawno przetoczyły się przez opinię publiczną, budząc szereg sporów i wątpliwości. Wilhelm zajmowała się tym w latach siedemdziesiątych, kiedy możliwość klonowania organizmów żywych była... no cóż, fantastyką. Część rozpatrywanych przez nią dylematów okazało się chybionych, inne okazały się znacznie bardziej istotne, niż się to autorce wydawało. Nie zmienia to faktu, że proza Wilhelm spełnia jedną z kluczowych ról science fiction bliskiego zasięgu, a szczególnie tej z zacięciem socjologicznym: próbuje spekulować, definiować przyszłe zagrożenia, rozważać możliwości.
Z drugiej jednak strony Wilhelm sporo czerpie z dziedzictwa Orwella czy Huxleya, tworząc swego rodzaju antyutopię. Społeczeństwo klonów na pozór sprawia wrażenie idealnego. Równość, pewne przejawy kolektywnego umysłu (w czym Wilhelm zbliża się do współczesnej „Gdzie dawniej śpiewał ptak” – „Wiecznej wojnie” Haldemana) wydawałoby się, że warunkują powodzenie stworzenia idealnego społeczeństwa. Nic bardziej błędnego, cały system niewielkiej społeczności jest oparty na autorytarnych regułach, uprzedmiotowieniu istot ludzkich oraz bezwzględnym wyzysku jednostek odznaczających się pewnymi cechami. Jednocześnie Wilhelm cały czas toczy spór, co jest ważniejsze: indywidualizm czy kolektywizm, unifikacja. Odpowiedź jest moim zdaniem jednak zbyt przerysowana i jednoznaczna, być może wynikająca ze znużenia istniejącą na świecie sytuacją polityczną?
„Gdzie dawniej śpiewał ptak” wpasowuje się w obecny od końca lat 50. w anglosaskiej fantastyce nurt postapokaliptyczny. Jednakże to, co ją różni od wcześniejszych książek Shute’a, Millera czy nawet Zelazny’ego, to wplecenie u jego postaw ideałów hippisowskich. Wilhelm zwraca uwagę na zagrożenia płynące ze zbyt beztroskiego korzystania z zasobów, zagrożenia polityczne i biologiczne. I, znów, jest to tematyka żywo obecna współcześnie, więc przesłanie książki nawet na moment ani się nie zdewaluowało, ani nie zdezaktualizowało.
Wilhelm pisze bardzo oszczędnie. Woli napisać mniej – i pozostawić czytelnikowi możliwość użycia wyobraźni – niż napisać za dużo. Mimo tego narracja jest sugestywna. To jeden z tych przypadków, w których, jeśli chodzi o stronę stylistyczną, upływ czasu nie wpłynął ujemnie na odbiór książki. Język jest nadal świeży, korespondujący z wewnętrzną dialektyką odbiorcy. Przypuszczam, że lektura „Gdzie dawniej śpiewał ptak” porusza te same struny u współczesnego czytelnika, co jego odpowiednikowi trzydzieści lat temu; choć prawdopodobnie kontekst jest zupełnie inny.
By być sprawiedliwym, należy wspomnieć o pewnych niedociągnięciach. Wilhelm czasem nazbyt upraszcza, ograniczając się do pokazania kluczowych kwestii, a często szczegóły również mają znaczenie. Dodatkowo sfragmentaryzowana struktura powieści sprawia, że część fabuły sprawia wrażenie zawieszonej w próżni, bez bezpośredniego zaplecza historycznego. Pewne nacechowanie ideologiczne jest prawem autora, więc nie będę wymieniał tego jako wady. Jednakże kilkukrotnie pisarka zbyt ostro kategoryzuje, zbyt wyraźnie przeprowadza granicę między odmiennymi poglądami.
Czas łagodnie obszedł się z „Gdzie dawniej śpiewał ptak”, przez co powieść nadal dostarcza wyśmienitej rozrywki, również intelektualnej. Co prawda jest to tyle wynik szczęścia, co rzeczywistej wartości powieści... Dla czytelnika jednak ważny jest przecież efekt końcowy, a ten w przypadku powieści Wilhelm jest wielce zadowalający.


Autor: Tymoteusz "Shadowmage" Wronka


Dodano: 2008-11-16 20:56:15
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

ASX76 - 07:11 17-11-2008
Wymienione wady książki zdają mi się 'czepliwe na siłę'...,
skoro autorka: "Woli napisać mniej – i pozostawić czytelnikowi możliwość użycia wyobraźni – niż napisać za dużo." Coś za coś...

Gdzie się podział znaczek: "Katedra poleca"? ;)

Shadowmage - 08:16 17-11-2008
Co ja na to poradzę, że akurat mnie to irytowało trochę?
A znaczka nie ma - bo za często go nie daję. I, mimo wszystko, Wilhelm nie powaliła mnie na tyle, by znaczek dać.

ASX76 - 12:48 17-11-2008
Irytowało, powiadasz...

A jak się to ma do słów: "dostarcza wyśmienitej rozrywki, również intelektualnej" i "efekt końcowy wielce zadowalający" :?:

:P

Shadowmage - 13:29 17-11-2008
To, że jeden drobny element trochę irytuje, nie oznacza automatycznie, że książka jako całość jest pozycją bardzo dobrą.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Mutanta"


Wygraj "Dragon Age: Cesarstwo masek"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Abercrombie, Joe - "Nim zawisną"


 Baxter, Stephen - "Ultima"

 Abercrombie, Joe - "Ostrze"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Palmer, Ada - "Do błyskawicy podobne"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Komuda, Jacek - "Westerplatte"

Fragmenty

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS