NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Ryan, Anthony - "Królowa ognia"

Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata" (Kolekcja Wehikuł czasu)

Ukazały się

Radecki, Łukasz - "Odium"


 Mammay, Michael - "Przestrzeń"

 Zbierzchowski, Cezary - "Chłopi 2050, czyli Agronauci w czasach katastrofy klimatycznej"

 Duncan, Emily A. - "Niegodziwi święci"

 Wlazło, Alicja - "Iskra"

 Lisińska, Małgorzata - "Bajki krasnoludzkie"

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Bonowicz, Karina - "Nie wywołuj wilka z lasu"

Linki

Colfer, Eoin - "Artemis Fowl"
Wydawnictwo: WAB
Cykl: Colfer, Eoin - "Artemis Fowl"
Tłumaczenie: Barbara Kopeć-Umiastowska
Data wydania: Luty 2002
ISBN: 83-88221-77-9
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Liczba stron: 280
Cena: 24,90 zł
Tom cyklu: 1



Colfer, Eoin - "Artemis Fowl"

Muszę przyznać, że należę do tej niewielkiej - podobno - grupy ludzi, którzy po przeczytaniu "Harry'ego Pottera" nie padli na kolana przed jego geniuszem. Książki Rowling wydały mi się podobne do siebie, wtórne i, co tu dużo mówić - nudne. Kiedy słyszałem o najlepszej powieści na świecie i spotykałem się z ciekawymi komentarzami młodszych (choć nie zawsze) czytelników ("zawsze chciałem latać, a Harry Potter mi to umożliwia"), kręciłem ze smutkiem głową i odchodziłem sobie tylko znanymi drogami. Większą część filmu na podstawie HP spędziłem ziewając i żałując straconych pieniędzy.

Gdy na zachodzie pojawił się "Artemis Fowl" Eoina Colfera, bardzo szybko zdobywając olbrzymią popularność (prawa do książki zostały sprzedane w osiemnastu krajach, a suma zaliczek sięgnęła 1,5 mln dolarów!), słysząc o kolejnej "fantastycznej książce dla dzieci", naprędce wrzuciłem ją do jednego komercyjnego worka, razem ze wspomnianym Potterem. Nie spodziewałem się niczego nowego - ot, kolejny nastoletni bohater walczy z przeciwnościami losu, aby wypełnić przeznaczenie. Tym samym, przyznaję, dałem się pokonać najstraszniejszemu potworowi dzisiejszych czasów - ignorancji. O rozmiarach swej pomyłki dowiedziałem się dopiero wtedy, gdy owa książka wpadła w moje brudne łapy recenzenta.

Przeczytałem ulotkę, szkicującą fabułę książki i nagle straciłem pewność siebie. Zerknąłem na okładkę i przestałem cokolwiek rozumieć. Zamiast kolejnej nudnej książki dla dzieci, najwyraźniej miałem przed sobą kryminał! Co prawda kryminał dosyć niesamowity, ale zawsze.

Wiem, że nigdy nie można czytać tych króciutkich zachęt z tyłu książki. Nie mówią one nic o lekturze, a często zdradzają zakończenie i zmniejszają przyjemność czytania. Ale tym razem (a raczej: i tym razem) nie mogłem się powstrzymać. Zerknąłem, przecież nikt się nie dowie: "Dwunastoletni Artemis Fowl jest największym geniuszem w historii świata przestępczego... (sic!)" - i dalej w tym stylu. Przyznam, że szczęka opadła mi na podłogę. Jeszcze raz podrapałem się po głowie i niepewnie przestąpiłem z nogi na nogę, bojąc się przewrócić kartkę. Ale ciekawość wzięła górę.

Artemis Fowl... Imię to niesie pewną lingwistyczną zagadkę, nie mam pewności jednak, czy przemyconą specjalnie, czy przypadkiem. Przy czym jeśli HP, nadwerężając nieco definicje słownikowe, rozszyfrowałem jako ?nudnego garncarza?, tak Colfer skomplikował moje zadanie. Artemis to imię siostry Apolla, greckiej bogini łowów i księżyca. Natomiast "fowl" oznacza ptactwo, zerknąłem zatem na fonetycznie podobny "foul" który tłumaczy się między innymi: zawikłanie; brudny, plugawy; niegodziwy, haniebny... ogólnie nieczysty i niehonorowy. Według mnie otrzymane połączenie doskonale oddaje charakter chłopca - osoba genialna, zepsuta, lecz nie do końca, działająca często dla samej akcji, a nie profitów. Zapowiada się ciekawie?

Jak już wspomniałem, młody Artemis Fowl jest nastoletnim geniuszem. Pochodzi ze starej rodziny sycylijskiej, od pokoleń utrzymującym się dzięki swej mafijnej działalności. Jego ojciec zginął w tajemniczym wypadku, zaprzepaszczając większość rodzinnego majątku, matka nigdy nie otrząsnęła się po tej stracie. Z pozoru nie wyróżnia się niczym - ot, kolejny dzieciak, który za dużo czasu spędza przed komputerem. Na dodatek w przeciwieństwie do większości swoich rówieśników nie gra w gry, lecz buszuje po nieskończonych wodach Internetu, zbierając informacje o jakichś wróżkach i magii. Ale, jak się okazuje, nie jest to takie proste. Artemis swoją przenikliwością myślenia jest w stanie przyćmić samego Holmesa, jest po prostu genialny. A w tej chwili wszystkie jego myśli koncentrują się na jednym: wróżki istnieją naprawdę. Stare legendy zawsze były prawdziwe. A jak głoszą podania, mityczne istoty mają w swoim posiadaniu olbrzymie ilości złota. Nadszedł więc czas, aby odzyskać utraconą fortunę Fowlów. A tymczasem czego chcą owe wróżki, rodem ze staroirlandzkich legend? Niewiele, wystarczy im święty spokój. Co prawda z rozżaleniem wspominają stare dobre czasy, kiedy to mogły bez obaw wyjść na zewnątrz z podziemi, ale przecież nie można mieć wszystkiego, prawda?

Książka napisana jest z pomysłem. I to pomysłem dobrym, bynajmniej niecodziennym. Colfer kreśli całkiem nowe granice dla fantastyki - akcja nie dzieje się w przyszłości ani przeszłości, lecz w dzisiejszych czasach, przy dostępie do środków, jakie mógłby mieć każdy człowiek. Wróżki to nie te z klasycznego fantasy, lecz złośliwe i momentami irracjonalne stworzenia, które zamieszkiwały niegdyś sam Albion. Mimo bardzo rozwiniętej technologii, cały czas obowiązują je zasady i nakazy ustalone przez przodków. Krzyczącemu o pomoc człowiekowi pomóc trzeba; nikt nie może wiedzieć o tym, że wróżki istnieją. Co prawda tych zasad złamać nie można, ale kto powiedział, że nie można ich obejść albo wykorzystać? Szczególnie, gdy cały ten nierealny świat jest w zagrożeniu?

Co się tyczy stylu, to muszę powiedzieć, że jego prostota i spolszczone imiona bohaterów nie przypadły mi do gustu. Lecz może być to zarówno wada jak i zaleta, zależy jak na to patrzeć, de gustibus... Akcja momentami się dłuży, ale z pewnością jest ciekawa i pomysłowa, sporo tutaj nowatorstwa, tak, że autor nie raz czytelnika zaskoczy.

Być może Artemis Fowl jest trochę mniej politycznie poprawny niż HP. Nie ma tutaj postaci jednakowo dobrych czy złych. Ale osobiście myślę, że coś takiego właśnie powinno się dzieciom bardziej spodobać. To dorośli lubią czytać o ideałach. A Artemis Fowl jest z pewnością książką dla dzieci i tych nie do końca wyrośniętych dorosłych, którzy choć trochę wierzą w magię. Kto nie przeczyta, bynajmniej nie zostanie Mugolem. Ale straci dobrą i wartościową lekturę. Pełną humoru :-)


Ocena: 6/10
Autor: nonFelix
Dodano: 2006-01-25 22:02:00
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Wojnę makową"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"


 Moore, Stuart - "Marvel X-Men: Saga Mrocznej Phoenix"

 Abercrombie, Joe - "Zemsta najlepiej smakuje na zimno"

 Schwartz, Alvin - "Upiorne opowieści po zmroku"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King, Stephen - "Instytut"

Fragmenty

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

 Mortka, Marcin - "Żółte ślepia"

 Schwab, V.E. - "Vengeful. Mściwi"

 Collins, Suzanne - "The Ballad of Songbirds and Snakes"

 Dick, K. Philip - "Możemy cię zbudować"

 Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata"

 Archer, K.C. - "Instytut" #1

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS