NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

Pullman, Philip - "Zorza Polarna"

Ukazały się

Ćwiek, Jakub - "Kłamca 4. Kill'em all" (wnowienie)


 King, Stephen - "Doktor Sen" (wyd. filmowe)

 Gulakowski, Jewgienij - "Długi wschód na Ennie"

 Reeve, Philip - "Gobliny"

 Ketchum, Jack; Lee, Edward - "Zaburzenia snu"

 Ketchum, Jack - "Babski wieczór"

 Maszczyszyn, Jan - "Necrolotum"

 Walewska, Bożena - "Pięść"

Linki

Bułyczow, Kir - "Operacja Żmija"
Wydawnictwo: Solaris
Tłumaczenie: Witold Jabłoński
Data wydania: Listopad 2007
Oprawa: miękka
Liczba stron: 400
Seria: Dzieła wybrane Kira Bułyczowa



Bułyczow, Kir - "Operacja Żmija"

„Operacja Żmija” mogłaby być bardzo dobrą powieścią – ma ku temu niepodważalne predyspozycje: pojawia się ciekawy pomysł, poruszane są w niej ciekawe kwestie, a duże umiejętności Kira Bułyczowa w opowiadaniu różnych historii są niezaprzeczalne. Mimo wszystko, podczas lektury dominuje wrażenie, że to książka bardzo dobrego pisarza pisana na kolanie, bez przemyślenia.

„Operacja Żmija” to kolejny prezentowany polskiemu czytelnikowi utwór z serii „Teatr cieni”. Pierwszym było wydane przez Prószyński i S-ka „Pole bitwy z lotu ptaka”, drugim opowiadanie „Świat bez czasu”, zawarte w zbiorze o tym samym tytule, nakładem wydawnictwa Solaris. Pierwszej z wymienionych pozycji nie znam, jednak wedle zdobytych informacji jej znajomość lub nieznajomość w żadnym stopniu nie wpływa na odbiór „Operacji Żmija”.
Świat bez Czasu, określany też Czyśćcem, to tajemniczy wymiar równoległy. Trafiają do niego ludzie w noc sylwestrową najbardziej przerażeni perspektywą nadejścia nowego roku. Czym jest ta rzeczywistość? Jak powstała? Nikt tego nie potrafi powiedzieć, jednak istnieją łatwe do zaobserwowania zasady nią rządzące. Ludzie, którzy tam trafili, nie muszą oddychać ani jeść. Nie odczuwają pociągu seksualnego, nie starzeją się, a jedynie „zużywają” na przestrzeni wielu dziesięcioleci. W Czyśćcu nie zmieniają się pory dnia i roku, nie ma pogody, przestają działać mechanizmy. Taki stan rzeczy, dotąd niezmienny, zastaje Beria. Postać historyczna, stalinowski oprawca, który w powieści Bułyczowa, czekając na wykonanie wyroku śmierci, przenosi się do Świata bez Czasu. Pnie się po szczeblach miejscowej władzy, aż staje się jednym z Konsulów.
Czas na radykalne rozwiązania: na oczach jego mieszkańców Czyściec zmienia się. Pojawiają się nigdy dotąd niespotykane elementy pogody: wieje wiatr, spada lekki deszczyk. Przedostaje się tu coraz więcej ludzi. Wszyscy uznają, że prawdziwy świat i Świat bez Czasu zaczynają się coraz bardziej przenikać, co doprowadzi do zagłady tego drugiego. Na jaki pomysł wpaść może jeden z największych sowieckich zbrodniarzy, chcąc żyć i dalej rządzić, chociaż w tej namiastce życia, jaką daje Czyściec? Postanawia zniszczyć życie na prawdziwej Ziemi.

Postacie zaprezentowane przez Bułyczowa to największy plus „Operacji”. Polskiemu czytelnikowi Ławrientij Pawłowicz Beria kojarzyć się może jako jeden z głównych inicjatorów mordu katyńskiego, ale ilość zła, którego był sprawcą, jest dalece większa. Rosyjski fantasta stanął przed nie lada zadaniem – wykorzystać autentyczną postać historyczną, można powiedzieć, że udokumentowanie złą do cna, jako jednego z głównych bohaterów książki. Obserwując działania Berii, z czasem przyzwyczajamy się do okrutnego toku myślenia postaci, jednak z całą pewnością nie można czuć do niej sympatii – co najwyżej politowanie. Jedyna nauka, jaką wyciąga z filmu historycznego, to zasada, że dowódca powinien stać na tyłach swojej armii, aby móc strzelać w plecy cofającym się żołnierzom. Inna postać krótko ocenia Berię, mówiąc, że to typ, który po prostu zawsze będzie chciał być najważniejszy we wsi. Bułyczow ukazuje jego schematy myślenia i motywacje – realistycznie i stymulująco.
Pawłowicz to jedna z wielu antypatycznych postaci w świecie bez czasu: są tu też naukowcy, którzy będąc na usługach totalitarnego systemu dokonywali przerażających badań, truli i torturowali pacjentów. Obserwując tę plejadę postaci, czytelnik przygląda się czemuś niesamowicie szaremu i beznadziejnemu – teraz już nie wiem, czy to zasługa samego szarego Świata bez Czasu, czy ludzi, którzy zachmurzyliby najbardziej słoneczny dzień. Przez to „Operacja Żmija” to książka przede, jak mi się wydaje, o specyficznych jednostkach, o mechanizmach władzy, do pewnego stopnia rozliczeniowa z okrutnym systemem politycznym z ubiegłego wieku.
Rozpatrując „Operację Żmija” w ten sposób, nie sposób odmówić jej wartości. Są jednak i wady. Najbardziej niedomaga fabuła. Jest pełna przestojów, epizodów i elementów zwyczajnie niepotrzebnych – jako przykład można podać wątek poszukiwania miasta w prawdziwym świecie, w którym znajduje się baza z niebezpieczną bronią upatrzoną przez Berię. Postacie z Ziemi znajdują podejrzaną miejscowość i w niej opuszczoną bazę wojskową. Wątek przeszukiwania tego miejsca kończy się odnalezieniem w podziemiach bazy jedynie… nielegalnej rozlewni.
To najgrubsza powieść Bułyczowa wydana w serii „Dzieła wybrane”. Wszystkie wymienione wyżej elementy powodują jednak, że materiału jest w niej nie więcej, niż na powieść o połowę krótszą, np. „Miasto na górze”, skądinąd świetne.
Same realia też nie prezentują się w sposób jednoznacznie korzystny. Fakt, na początku Świat bez Czasu bardzo mnie fascynował. Mimo że czytelnikom nie dane będzie poznać natury tego miejsca, jest ono ciekawe, tajemnicze i pełne niespodzianek – aż prosi się, aby Bułyczow wyszedł dalej poza narzucone sobie ramy przestrzenne zachodniej Rosji i pokazał coś więcej. Tymczasem niewiele z tego zostaje pokazane. Ponadto w trakcie lektury można dostrzec drobne błędy autora w konstrukcji Czyśćca.

„Operację Żmija” powinni przeczytać głównie miłośnicy twórczości Bułyczowa (wiem, że ja sięgnąłbym po nią bez względu na krytyczne słowa). Nie jest to książka zła, jednak pokazuje, że obok świetnych momentów, w swojej twórczości rosyjski pisarz miał też słabsze chwile, cykle, które tworzył może i z pasją, ale i z wyraźnie gorszym rezultatem. W wypadku omawianej powieści, mimo kuszącej tematyki i solidnie przedstawionej psychologii postaci, ostateczny efekt niszczą fabularne i logiczne niedociągnięcia.


Autor: Vampdey


Dodano: 2008-10-27 21:12:01
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia"


 Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

 Shannon, Samantha - "Zakon Drzewa Pomarańczy"

 Dick, Philip K. - "Nasi przyjaciele z Frolixa 8"

 Bardugo, Leigh - "Trylogia Grisza"

 Harrison, Harry - "Przestrzeni! Przestrzeni!"

 Pullman, Philip - "Zorza Polarna"

 Abercrombie, Joe - "Nim zawisną"

Fragmenty

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS