NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Bardugo, Leigh - "Oblężenie i nawałnica"

Butcher, Jim - "Zmiany"

Ukazały się

Komuda, Jacek - "Wilcze gniazdo" (wyd. 4)


 Piekara, Jacek - "Mój przyjaciel Kaligula" (2019)

 Ziemiański, Andrzej - "Pułapka Tesli" (wyd. 2)

 Manguel, Alberto; Guadalupi, Gianni - "Słownik miejsc wyobrażonych"

 King, Stephen - "Instytut"

 Parowski, Maciej - „Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów”, tom 2

 Lewicka, Anna - "Moc"

 Brennan, Marie - "W labiryncie smoków"

Linki

Krzywicki, Michał - "Plagi tej ziemi"
Wydawnictwo: Runa
Data wydania: Październik 2008
ISBN: 978-83-89595-45-4
Oprawa: miękka
Format: 125×195 mm
Liczba stron: 416
Cena: 29,50
Ilustracja na okładce: Jakub Jabłoński



Krzywicki, Michał - "Plagi tej ziemi"

Między poganami a chrześcijanami


Powieść historyczna powoli zaczyna przeżywać swój renesans w naszym kraju. Dawno już przeminęły czasy Sienkiewicza, Kossak-Szczuckiej czy Bunscha – na scenę wkroczyli lub wkraczają nowi autorzy, podbijając serca rzesz czytelników. Najlepszym przykładem jest oczywiście Jacek Komuda, którego pisarstwo wyrosło na glebie w znacznej mierze fantastycznej, ale jak słusznie zauważa Dukaj, obecnie jest do niej przypisywany chyba tylko wyłącznie z racji przyzwyczajenia1). Nie jednym Komudą zresztą powieść historyczna stoi, autorzy coraz częściej sięgają po tę konwencję. Czas i miejsce akcji bywają różne; różne również jest podejście do faktów historycznych. Niektórzy trzymają się ściśle wydarzeń i realiów, inni traktują je raczej na zasadzie luźnych inspiracji. Kolejnym autorem, który łączy historię z elementami fantastycznymi jest Michał Krzywicki, którego debiutancka książka ukazała się niedawno nakładem Agencji Wydawniczej Runa – czyli siłą rzeczy, podobnie jak Komuda, zostanie przypisana do fantastyki. A czy nią rzeczywiście jest? Trudno jednoznacznie rozstrzygnąć.

Rzecz dzieje się na Połabiu, w roku 1147. Na Jerozolimę wyrusza druga krucjata, ale nie wszyscy rycerze jadą krzewić wiarę w Ziemi Świętej. Część z nich rusza na ziemie Słowian, położone między Łabą a Odrą, by siłą wprowadzić chrześcijaństwo, a także – co może ważniejsze – powiększyć swe latyfundia. Na tym tle rozgrywają się dzieje bohaterów, stojących po obu stronach konfliktu – lub, tak jak mnich Przecław – stojących nad nim okrakiem, wykorzystując nadarzające się okazje do uszczknięcia czegoś dla siebie (albo, częściej, po prostu zachowania życia). Sam dobór czasu i miejsca akcji jest bardzo interesujący. O historii tych ziem – obecnie wydawałoby się rdzennie niemieckich – wiadomo u nas niewiele, a ich słowiańska przeszłość przejawia się obecnie chyba wyłącznie w nazwach własnych niektórych miejscowości. Osobiście jestem bardzo wdzięczny autorowi, iż przybliżył mi wycinek historii Połabia i skłonił do dalszego zgłębiania jego historii. Choćby tylko z tego powodu warto sięgnąć po „Plagi tej ziemi”.

Bohaterów powieści autor nie obdarzył kryształowymi charakterami. Ba, więcej o nich można powiedzieć złego niż dobrego. Jednakże, mimo ich aż nadto widocznych wad, budzą oni u czytelnika przynajmniej cień sympatii. Przecław jest intrygantem i trucicielem, przysługując się możnym realizuje własne poszukiwania. Jaksa z Kopnika, książę słowiański, sprawia natomiast wrażenie niezrównoważonego woja, dążącego po trupach do celu, jakim jest zdobycie upragnionego grodu. Również drugoplanowe postaci częściej dbają o własne interesy, niż spełniają dobre uczynki. Wiara tutaj nie ma żadnego znaczenia. I chrześcijanie, i poganie wyznają zasadę, że cel uświęca środki. Moralność jest sprawą drugo-, a może i trzeciorzędną. Nie może zatem dla czytelnika chcącego opowiedzieć się za jedną ze stron stanowić wyznacznika. Między innymi dzięki tym elementom Krzywicki maluje dosyć ponury, mroczny obraz Połabia, gdzie brat bratu zagrożeniem, a niewiasty nawet na chwilę nie mogą czuć się bezpiecznie. Wrażenie potęguje sceneria. Mroczne lasy, zabłocone gościńce, mokradła pełne stworzeń ze słowiańskich legend. Czytając, miałem silne skojarzenia (być może niesłusznie) z atmosferą panującą w „Dzikowym skarbie” Karola Bunscha. W każdym razie wraz z całkiem udanym odwzorowaniem realiów2), tło powieści należy do najsilniejszych elementów „Plag tej ziemi”.

W książce Krzywickiego jest kilka głównych wątków, które wzajemnie się przeplatają, łączą i rozdzielają. Niektóre znikają z kart książki na dłużej, inne są obecne przez cały czas. W zasadzie powinna to być zaleta, w końcu nie ma nic gorszego niż linearna, prosta jak konstrukcja cepa fabuła. Lecz w prozie Krzywickiego czegoś zabrakło. Moim zdaniem zaakcentowania kluczowych momentów, wyraźniejszego zarysowania osi fabularnej, wybrania kilku kluczowych wątków, a nie traktowania niemal wszystkich po równo. W związku z tym nie sposób oprzeć się wrażeniu, że akcja miejscami się rozmywa, nigdzie konkretnie nie prowadzi. Pozostaje odczucie, że fabuła składa się z licznych obrazów i scen, które jedynie luźno zostały ze sobą powiązane. Oddając jednakże sprawiedliwość, wiele z tych pojedynczych przygód jest bardzo porządnie napisanych: potrafią rozbawić, zaintrygować pomysłowością.

„Plagi tej ziemi” są powieścią nierówną. Obok bardzo dobrych partii tekstu, pojawiają się również fragmenty znacznie słabsze, przez które wcześniej pieczołowicie budowane napięcie niepotrzebnie uchodzi. Niektórym płaszczyznom powieści nie można nic zarzucić, innym przydałoby się trochę zmian. W przeciwieństwie do wielu nowych twarzy na naszym rynku, Krzywicki zdaje się mieć papiery na pisanie, ale ze swej pierwszej szansy nie w pełni skorzystał. Jak na debiut jest nieźle, lecz mogło być zdecydowanie lepiej.



1) W felietonie zresztą jest przedstawiona całkiem trafna analiza polskiego rynku książki historycznej.

2) Zdarzyło się również kilka wpadek, choć na przykład zastanawiam się, czy wkładanie w usta postaci cytatów prawdopodobnie im nieznanych, nie jest aby puszczaniem oka do czytelnika. Jest to aż tak widoczne, że aż niemożliwe do przegapienia w procesie przygotowywania książki.



Autor: Tymoteusz "Shadowmage" Wronka


Dodano: 2008-10-21 10:37:36
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść o Spider-Manie


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"


 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana"

Fragmenty

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne wybrzeża"

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS