NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Bardugo, Leigh - "Król z bliznami"

Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia" (Wehikuł czasu)

Ukazały się

Szostak, Wit - "Fuga" (Powergraph)


 Andrews, Ilona - "Magia zmienia"

 Le Guin, Ursula K. - "Dotąd dobrze"

 Hobb, Robin - "Przeznaczenie Skrytobójcy"

 Paolini, Christopher - "Widelec, Wiedźma i smok"

 Flanagan, John - "Powrót Temudżeinów"

 Bloch, Robert - "Psychoza"

 Campbell, John W. - "Coś"

Linki

Pratchett, Terry - "Straż nocna"
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Cykl: Świat Dysku
Tytuł oryginału: Night Watch
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Data wydania: Luty 2008
ISBN: 978-83-7469-697-5
Oprawa: miękka
Format: 142mm x 202mm
Cena: 29,90 zł



Pratchett, Terry - "Straż nocna"

Prawda! Sprawiedliwość! Wolność!

I Jajko z Niespodzianką!


Postaci Terry’ego Pratchetta i jego cyklu nie trzeba nikomu przedstawiać. Niezależnie od osobistych upodobań czytelniczych i wrażeń, jakich dostarcza lektura jego książek, twórczość brytyjskiego autora jest szeroko rozpoznawalna. Osoby zupełnie dalekie od fantastyki zwykle potrafią skojarzyć tak dobrze znane w środowisku nazwisko z płaskim światem, dryfującym przez przestwór kosmicznego oceanu na skorupie wielkiego żółwia. Fakt ten tłumaczy sama istota pisarstwa Pratchetta, komentującego naszą rzeczywistość nie tylko poprzez podejmowanie ponadczasowych, niezmiennych tematów, lecz również czerpiącego wiele ze sfery życia codziennego. Zwłaszcza angielscy czytelnicy z napięciem i wielkim zainteresowaniem oczekują kolejnych pozycji należących do opowieści rodem ze Świata Dysku. W końcu to wyspiarska rzeczywistość jest autorowi najbliższa, poddaje mu wiele tematów, które można przetrawić i odmalować w zdeformowanym, a jednak zadziwiająco czytelnym kształcie. Obrazie, w którym twórca wraz z czytelnikiem naśmiewają się z dobrze wszystkim znanych realiów życia, choć na chwilę dystansując się od nich i zapominając, że nieraz brakuje im jasnych stron. Tych prawdziwych, bo u Pratchetta na niedostatek ciepłego humoru i pozytywnej energii narzekać nie można.

Tak było dotąd. Bowiem ukazanie się „Straży nocnej” wywołało rozliczne głosy wieszczące zmianę tak dobrze nam znanego stylu i zachwianie istniejących proporcji między lekkim, inteligentnym dowcipem a nie mniej trafną refleksją. Zmianę wektorów, częściowo dostrzeganą przez niektórych już w poprzednich tomach cyklu. Czy rzeczywiście „Straż nocna” jest swoistym punktem zwrotnym cyklu? Raczej nie, choć czytelniczy błędnik osoby choć trochę obeznanej z serią nieco szwankuje – po chwili jednak jest już wszystko w porządku, następuje odzyskanie równowagi. Dla jednych trwałe, dla innych – pewnie nie. De gustibus…

Co to oznacza w praktyce?

Książka przynależy do serii poświęconej perypetiom Straży Miejskiej Ankh-Morpork, dlatego wśród plejady postaci każdy odnajdzie swoich ulubieńców. Zdecydowanie pierwszoplanowym bohaterem opisywanego w powieści brawurowego rozdziału historii największego miasta Dysku jest Sam Vimes. Reszta, zarówno ta znana, jak i całkiem nowa, stanowi charakterystyczne dla Pratchetta tło, bez którego większość żartów nie miałaby racji bytu. W końcu znacząca część wywołującego napady śmiechu humoru wyziera spomiędzy tych kart książki, na których najaktywniej poczynają sobie postaci z dalszego planu.

Pratchett wykorzystał znany i często stosowany, nie tylko przez pisarzy, motyw podróży w czasie, a konkretniej – powrotu do przeszłości. Dzięki temu zyskał możliwość przedstawienia losów wielu postaci, dopowiedzenia ich historii, których – z tej perspektywy – finał opisywały poprzednie książki. Dla czytelnika wizja przeobrażenia, niejako „od zera do bohatera”, jego powieściowych faworytów to wystarczająca zachęta, by po powieść sięgnąć. Choćby po to, żeby poznać początki interesu Dibblera, młodości Vetinariego czy pierwszych kroków w sztuce bezpiecznego patrolowania miasta, jakie pod okiem samego siebie stawiał Vimes. Muszę przyznać, że lektura większości pozycji Świata Dysku kończyła się dla mnie niemalże zupełną pustką w głowie. Zostawało przesłanie, kilka dających do myślenia spostrzeżeń i cytatów-perełek. Jednak fabuła ginęła przytłoczona ogromną ilością żartów i niespotykanych poza płaskim światem porównań. Tym razem było inaczej! „Straż nocna” w większym stopniu zdaje się korzystać z fabuły, która – z prostego warsztatu, gdzie za pomocą kilku odmalowanych scen i garści lokacji produkuje się dobre samopoczucie czytelnika wyrażone w ilości i jakości uśmiechów – zmienia się w oś naprowadzającą żarty i „coś nowego” (o czym za chwilę) na właściwy tor.

Tematyka książki została zdominowana przez różne ujęcia toposów władzy, roli państwa i jego służb, praw jednostki, rewolucji czy wreszcie szeroko pojmowanej gry społecznej, jaka ma miejsce wszędzie tam, gdzie ścierają się różne interesy. By nie zdradzać zbyt wiele, wystarczy powiedzieć, że Vimesowi przyjdzie odegrać znaczącą rolę w dziejach powstającej Wspaniałej Republiki Ulicy Kopalni Melasy, reformie straży miejskiej i detektywistycznej sprawy, której puzzle rozsypały się równo w przeszłości i przyszłości. Wiemy, czego nie należy robić w tej pierwszej – spotykać samego siebie. Filmy uczą nas też, by nic nie zmieniać. Sam Vimes postępuje jednak wprost przeciwnie… warto sprawdzić, co z tego wyniknie – czy też: już wynikło.

Wreszcie, trzeba powiedzieć dlaczego opisywana książka wywołała tyle emocji i sprzecznych – nieraz skrajnie – opinii, wyrażanych między innymi na poświęconych fantastyce forach. Niniejszy tom to nie tylko żarty, lecz również momenty podniosłe, niepokojące, a nawet wzruszające. „Straż nocna” nie rezygnując z ogromnej dawki humoru – myślę, że także pod tym względem przewyższa wiele poprzednich części – wprowadza mieszankę scen o bardzo różnym nastroju i kładzie większy niż zwykle nacisk na warstwę refleksyjną, bardziej bezpośrednią – według niektórych momentami ocierającą się wręcz o nachalność. Stąd polaryzacja opinii wśród czytelników. Dla jednych obrany przez autora kierunek to krok w niewłaściwą stronę, odejście od czysto rozrywkowej formy i prawienie morałów. Dla innych – dowód na to, że Pratchett wciąż się rozwija, poszukuje.

Dla mnie „Straż nocna” to jedna z najlepszych pozycji cyklu i zarazem humorystycznego subgatunku fantastyki. Podczas lektury nie mogłem powstrzymać uśmiechu, który w regularnych, niezbyt długich odstępach przybierał zwerbalizowaną formę. Nastrojowe fragmenty, operujące emocjami innymi niż te występujące zwykle u brytyjskiego autora, pozwalają sądzić, że – gdyby chciał – potrafiłby z równie dobrym efektem realizować inne formy pisarstwa. Refleksje, z pewnością bardziej dosłowne i zawłaszczające dla siebie więcej papierowej przestrzeni, w moim odczuciu dodały książce rumieńców. Pratchett połączył trafne przemyślenia z typową dla niego lekkością słowa i celnością opisu.

Tytuł niniejszej recenzji to parafraza haseł dyskowych rewolucjonistów, która chyba dość dobrze oddaje charakter opisywanej książki. Mamy w niej bowiem wszystko to, do czego zdążyliśmy się już przyzwyczaić i dla czego po Pratchetta sięgamy. Tak jak klasyczne, pojawiające się zawsze na wolnościowych sztandarach słowa-magnesy. Jednak autor dokłada coś jeszcze, niczym jajko z niespodzianką – pod znajomą, tak lubianą warstwą humoru przemyca coś nowego, nieznanego. Bez bliższego kontaktu nie przekonamy się, czy owa niespodzianka to miłe zaskoczenie czy raczej surprise party, na które wcale nie mieliśmy ochoty…

…jednak książka ma to do siebie, że nie czai się na nas w ciemnym pokoju z kolorowym balonikiem w dłoni – w razie zawodu więcej po nią nie sięgniemy.


Autor: Krzysztof Kozłowski


Dodano: 2008-10-16 20:45:40
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Mutanta"


Wygraj "Dragon Age: Cesarstwo masek"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Abercrombie, Joe - "Nim zawisną"


 Baxter, Stephen - "Ultima"

 Abercrombie, Joe - "Ostrze"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Palmer, Ada - "Do błyskawicy podobne"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Komuda, Jacek - "Westerplatte"

Fragmenty

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS