NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Haldeman, Joe - "Wieczna wojna" (Kolekcja Wehikuł czasu)

Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

Ukazały się

antologia - "Opowieści niesamowite z języka niemieckiego"


 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Zagubiona przyszłość" (reedycja)

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Proxima" (reedycja)

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Kosmiczni bracia" (reedycja)

 Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper" (2020)

 Caldecott, Andrew - "Miasteczko Rotherweird"

 McDonald, Ian - "Luna: Wschód"

 Gwynne, John - "Gniew"

Linki

Hamilton, Peter F. - "Gwiazda Pandory. Ekspedycja"
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cykl: Hamilton, Peter F. - "Saga Wspólnoty"
Tytuł oryginału: Pandora’s Star
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Data wydania: Wrzesień 2008
ISBN: 978-83-7506-238-0
Oprawa: miękka
Format: 125×183mm
Liczba stron: 630
Cena: 37,90 zł
Rok wydania oryginału: 2004
Tom cyklu: 1, część 1



Hamilton, Peter F. - "Gwiazda Pandory. Ekspedycja"

„Dysfunkcja...” w nowej scenerii


Peter F. Hamilton jak dotąd znany jest w naszym kraju z cyklu zapoczątkowanego „Dysfunkcją rzeczywistości”. Była to zakrojona na szeroką skalę i napisana z rozmachem space opera, zdecydowanie wybijająca się ponad przeciętność. Teraz przyszła pora na nowy cykl, którego fabuła również toczy w opanowanej przez ludzkość części kosmosu. Przy ocenie pierwszej części „Gwiazdy Pandory” nie obejdzie się zatem bez porównań z wcześniej wydanym cyklem.
Już sam prolog powieści obiecuje dobrą rozrywkę i świadczy o poczuciu humoru autora, w zabawny sposób przedstawiając założenia, jakie będą rządziły światem powieści. Wielbiciele statków kosmicznych i podróży międzygwiezdnych będą – przynajmniej początkowo – rozczarowani. Podróż między planetami nie odbywa się na pokładach gwiazdolotów, ale... pociągami. Ludzkość wynalazła tunele czasoprzestrzenne, które łączą rozrzucone po galaktyce planety zamieszkałe przez ludzi (i nie tylko). Wystarczy wsiąść w odpowiedni pociąg i przejechać przez bramę. Żyć, nie umierać – tym bardziej, że dzięki technikom rejuwenacyjnym oraz technologii zapisu osobowości śmierć już nikomu nie zagraża. A przynajmniej nikomu, kogo na to stać.
Oczywiście takie rozwiązania spowodowały określoną ewolucję zarówno techniki, jak i społeczeństwa. Ludzkość zaniechała eksploracji przestrzeni kosmicznej, ograniczając się jedynie do powierzchni planet. Wiodącą rolę odgrywają międzyplanetarne korporacje oraz dynastie – wielopokoleniowe rody posiadające olbrzymie majątki... Choć Hamilton potrafi budować intrygujące wizje przyszłości, to nie one jednak są kluczowe w jego pisarstwie; stanowią tło dla fabuły. Także i w „Gwieździe Pandory” tak się dzieje, gdy ustabilizowane społeczeństwo ludzkie staje przed nowym wyzwaniem: astronomowie zauważają przejaw działalności nieprawdopodobnie wysoko rozwiniętej rasy przy odległej gwieździe. Zbyt odległej, by dostać się do niej tunelem, a jedynym sposobem na zbadanie możliwego zagrożenia jest wysłanie tam gwiazdolotu, środka transportu nieużywanego przez ponad trzysta lat.
Podobnie jak „Dysfunkcja rzeczywistości”, „Gwiazda Pandory” jest powieścią multiwątkową, przedstawiającą różnorakie obrazy z wykreowanego świata. Początkowo zdaje się, iż poszczególne elementy nie mają ze sobą wiele wspólnego, lecz z czasem wiele rzeczy zaczyna się wiązać, a przynajmniej zbliżać się ku sobie na tyle, by można było zakładać, że w przyszłości wątki się przetną lub połączą. Następuje to znacznie szybciej niż w „Dysfunkcji rzeczywistości”, gdzie o podobnym zjawisku można było mówić dopiero w drugiej części pierwszej powieści, a może nawet później. Prawdopodobnie taki zabieg spowodowany jest tym, że „Saga Wspólnoty” została zaplanowana na mniejszą skalę, stąd też sprawy muszą zacząć się domykać wcześniej. Ale bez obaw, po „Ekspedycji” nadal wiele spraw jest niejasnych, a czytelnik dostaje tylko przedsmak głównej intrygi.
Wizja świata i społeczeństwa zaproponowana przez Hamiltona tym razem jest bardziej zbieżna z prostą ekstrapolacją obecnych trendów niż miało to miejsce we wcześniejszym cyklu. Mniej jest fajerwerków i udziwnień, a więcej elementów charakterystycznych dla naszej rzeczywistości, jedynie bardziej rozwiniętej technicznie. Mniej jest również erotyki, przynajmniej na razie. Wszystko to sprawia, że książka jest bardziej stonowana, klasyczna i... mniej fantastyczna, jeżeli w ogóle o czymś takim może być mowa.
Sposób pisania Hamiltona wciąga. Język jest żywy, narracja dynamiczna. Neologizmy czy terminy naukowe, które czasem w science fiction występują w nadmiarze, w „Gwieździe Pandory” używane są oszczędnie i z wyczuciem. Po części jest to również spowodowane tym, że autor unika opisywania mechanizmów działania urządzeń z przyszłości, skupiając się jedynie na przedstawieniu ich działania. Z jednej strony jest to wada, swego rodzaju zaprzeczenie idei literatury fantastyczno-naukowej, z drugiej jednak – bez wątpienia korzystnie wpływa na zrozumienie i lekkość lektury. Czy Hamilton wybrał złoty środek? Trudno powiedzieć, zależy to od indywidualnych preferencji. Osobiście wolałbym jednak nieco więcej naukowego podłoża, obecnego przynajmniej w takim stopniu, jak to miało miejsce w „Dysfunkcji rzeczywistości”.
Po lekturze „Ekspedycji” wydaje się, iż „Saga Wspólnoty” jest cyklem bardzo podobnym do wcześniejszych dokonań Hamiltona. Autor stosuje podobne zabiegi fabularne, również stosowane styl i język są podobne. Osoby, którym podobały się wcześniej wydane w Polsce książki Hamiltona, nie powinny się rozczarować pierwszą odsłoną „Gwiazdy Pandory”. Powieść oferuje dokładnie to, za co czytelnicy cenią „Dysfunkcję rzeczywistości”. Choć mnie osobiście jest trochę żal, że Hamilton nie zaproponował czegoś diametralnie innego, ograniczając się jedynie do zmiany scenerii.


Autor: Tymoteusz "Shadowmage" Wronka


Dodano: 2008-10-12 19:17:30
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

AdamB - 20:47 12-10-2008
Diametralnie inne rzeczy piszą inni pisarze, Hamilton niech pisze to co pisze bo jest to jedyne w swoim rodzaju i za to go lubię. :)
Słowem: wiwat Hamilton, wiwat Tymoteusz, wiwat Zysk! :)
Niestety z czytaniem muszę jeszcze zaczekać na drugi tom :(

Shadowmage - 21:49 12-10-2008
A ja to sobie czym na brawa zasłużyłem? :)

romulus - 23:06 12-10-2008
Nie pytaj za co tylko "inkasuj" póki klaszczą :) Hamilton jest świetny. Czekanie na kolejny tom to udręka...

AdamB - 23:09 12-10-2008
Shadowmage pisze:A ja to sobie czym na brawa zasłużyłem? :)


Czytanie takich książek to frajda, czytanie takich recenzji polepsza moje samopoczucie. :)
A poważnie: świetna recenzja.

Yans - 09:34 13-10-2008
"Diametralnie inne rzeczy piszą inni pisarze, Hamilton niech pisze to co pisze bo jest to jedyne w swoim rodzaju i za to go lubię. :)" - I ja się pod tym też podpisuję !!! :)

Komentuj


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Vonnegut, Kurt - "Recydywista"


 Atwood, Margaret - "Testamenty"

 Palmer, Ada - "Siedem kapitulacji"

 Zbierzchowski, Cezary - "Chłopi 2050, czyli Agronauci w czasach katastrofy klimatycznej"

 Matheson, Richard - "Jestem Legendą i inne utwory"

 Abercrombie, Joe - "Czerwona kraina"

 Anson, Jay - "Amityville Horror"

 Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata"

Fragmenty

 Chiang, Ted - "Wydech"

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

 Wilson, F. Paul - "Twierdza"

 Lisińska, Małgorzata - "Pierwotny"

 Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Gniazdo"

 Schwartz, Richard - "Władca marionetek"

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 1

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 2

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS