NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia" (Wehikuł czasu)

Pullman, Philip - "Delikatny nóż"

Ukazały się

Martin, George R.R. - "Lodowy smok" (nowe ilustracje)


 Vonnegut, Kurt - "Matka noc"

 Czajka-Kominiarczuk, Katarzyna - "Zwierzenia popkulturalne"

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Maas, Sarah J. - "Szklany tron" (oprawa twarda)

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Gołkowski, Michał - "Bramy ze złota. Zmierzch Bogów"

 Ćwiek, Jakub - "Stróże 2: Brudnopis Boga"

Linki

Śmigiel, Łukasz - "Demony"
Wydawnictwo: RedHorse
Data wydania: Październik 2008
ISBN: 978-83-60504-64-2
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195
Liczba stron: 328
Cena: 29,90 zł



Śmigiel, Łukasz - "Demony"

„Demony” na przemian intrygują i rozczarowują, a finalnie pozostawiają czytelnikowi kłębek ambiwalentnych odczuć.

Umiejętność straszenia, wbrew pozorom, należy do rzadkości nawet wśród autorów pisujących horrory. Nieczęsto udaje im się wywołać u czytelnika autentyczne dreszcze. W zdecydowanej większości przypadków amatorzy literatury grozy ukontentowani są mglistym uczuciem niepokoju i kilkoma nieznacznymi, zupełnie niegroźnymi dla zdrowia, skokami ciśnienia tętniczego.

Łukasz Śmigiel w swoim debiutanckim zbiorze opowiadań udowadnia kilkoma scenami, że straszyć potrafi, przynajmniej na poziomie wymaganym u autora popularnego czytadła z dreszczykiem. Udaje mu się stworzyć sytuacje autentycznego napięcia. Chlubny to wyjątek wśród licznych debiutantów, którzy, owszem, straszą, ale nie zawsze w sposób, o którym mowa.

Ale, choć w piórze Śmigla drzemie pewien potencjał, jego pisarstwo przegrywa na innych frontach. Rzecz najważniejsza – choć „Demony” zawierają 12 opowiadań, nie opowiadają żadnej historii, której byśmy wcześniej nie znali. Autor często powiela schematy, gatunkowe klisze, obrazki podpatrzone w filmowych horrorach klasy B. Co najsmutniejsze – sztampą i makabreską Łukasz Śmigiel zamordował kilka pomysłów i obrazów, które miały zadatki na oryginalność.

Problem Śmigla polega bowiem na tym, że nawet gdy zaczyna intrygującą opowieść (jak choćby Imago albo Bohater 1916) i doskonale buduje napięcie (jak w kilku scenach Wesołych drzew), koniec końców zawsze sięga po zużyte klisze. Po ciekawym początku przychodzi puenta w postaci faceta, który kroi wszystkich na kawałki. Liczba dekapitacji, odpiłowanych kończyn i aktów seksualnych, do których dochodzi na kartach „Demonów” wystarczyłaby większości pisarzy na dożywotnie obdzielenie tworzonych fabuł.

Autor po wielokroć przekracza granicę dzielącą makabrę od groteski, do cna rozwiewając klimat, który pracowicie budował. A to nie koniec, bo kreśląc mordercę, który żuje odcięty palec swej ofiary, tudzież szkicując zawsze chętną sekretarkę o fizjonomii gwiazdy porno, Śmigiel przekracza kolejne granice – taktownego żartu, dobrego smaku i zwyczajnego infantylizmu. Całe „Demony” to przede wszystkim opowieść o roztrwonionym potencjale.

Zbiorowi Śmigla daleko do „Księgi jesiennych demonów” Grzędowicza. Gdyby Grzędowicz nabawił się twórczej niemocy, a Śmigiel szlifował styl i staranniej dobierał inspiracje, obaj autorzy mogliby się kiedyś zamienić miejscami. Tymczasem: „Demony” Śmigla kontra jesienne demony – 0:1.


Autor: Krzysztof Pochmara


Dodano: 2008-10-09 22:04:28
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Mateuszgroza - 10:51 13-10-2008
Książka przeczytana i wszystko fajnie, rozrywkowa lektura z pomysłami w stylu wcześniejszych tekstów Śmigla. Po przeczytaniu recenzji zastanawia mnie tylko jedno. Powód porównania do Grzędowicza? Demony można porównywać do Gaimana, to Ok, ale z Jesiennymi Demonami nie mają wspólnego nic poza częścią tytułu. Irytuje mnie też zarzut o tak zwane klisze... Demony to typowa literatura popularna, na całkiem niezłym poziomie, to nie żaden klasyk, ale wporzo rozrywka. Nawet jeśli klisze się pojawiają, to autor zawsze pokazuje znany temat od nowej, nietypowej strony. Tak mnie naszło do przemyśleń. Bardzo ostra ocena nie przekłada się na radochę z lektury.

Komentuj


Konkurs

Wygraj Kronikę World of WarCraft


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Le Guin, Ursula K. - "Cała Orsinia"


 Lawrence, Mark - "Święta siostra"

 Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia"

 Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

 Shannon, Samantha - "Zakon Drzewa Pomarańczy"

 Dick, Philip K. - "Nasi przyjaciele z Frolixa 8"

 Bardugo, Leigh - "Trylogia Grisza"

 Harrison, Harry - "Przestrzeni! Przestrzeni!"

Fragmenty

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS