NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Baoshu - "Odzyskanie czasu"

Corey, James S. A. - "Gniew Tiamat"

Ukazały się

Lisińska, Małgorzata - "Pierwotny"


 Henry, Christina - "Alicja"

 Stonawski, Michał - "Paranormalne. Prawdziwe historie nawiedzeń"

 Masterton, Graham - "Żebrząc o śmierć"

 Jadowska, Aneta - "Egzorcyzmy Dory Wilk" (SQN)

 Liziniewicz, Maciej - "Mroczny zew"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

 Kozak, Magdalena - "Minas Warsaw"

Linki

Polak, Jędrzej - "Życie jest gejem"
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: Kwiecień 2008
ISBN: 978-83-60383-45-2
Oprawa: miękka
Format: 120 x 200 mm
Liczba stron: 316
Cena: 26 zł



Polak, Jędrzej - "Życie jest gejem"

Jędrzej Polak był mi w zasadzie nieznany, ale z błędu wyprowadził mnie blurb – okazuje się, że czytałem kilka jego przekładów angielskiej prozy – między innymi cykl „Odyseja Kosmiczna” A.C. Clarke’a, a nawet uczyłem się z jego tłumaczenia podręcznika do socjologii. Czyli znamy się nie tylko z widzenia, a debiutant wcale nie całkiem zielony. Tym bardziej, że Polak tłumaczy jednak przede wszystkim literaturę głównego nurtu. Oczywiście należałoby się zastanawiać, na ile tłumaczenie jest sztuką a na ile rzemiosłem – ale to dyskusja na inny dzień. W każdym razie, po tym krótkim wywiadzie, moje oczekiwania co do autorskiej książki wzrosły.

Rzeczywistość, w której egzystuje główny bohater, przypomina groteskowy mariaż „roku 1984” Orwella z radiomaryjną fobią. O ile Orwell jest przenoszony bez większych zmian1), to odniesienia do naszej rzeczywistości stanowią podkreślanie grubej kreski. Na każdym kroku mamy kwiatki typu Polska Zjednoczona Partia Redemptosarmatów czy Uczelnia im. Ojca i Teścia Rektora. Brnięcie przez pierwsze strony takiego przedstawienia i próby szukania w tym sensu były bardzo męczące. Nastawiałem się na rozliczenie autora z jego wizji przyszłości. I odpuściłem. Tak naprawdę książka nie straszy wizją klerototalitaryzmu, nie jest fantastyką, która stara się ująć rzecz naukowo; wręcz odwrotnie – przedstawia celowo rzeczywistość przerysowaną, sprowadzoną do absurdu, fantasmagoryczną. Widać to szczególnie, gdy główny bohater używając urządzenia o nazwie nomen omen iGod, ogląda serial bardziej trzeźwy i rzeczywisty niż wszystko co go otacza. Sam spektakl bardziej przypomina poważną powieść z przełomu wieków XIX i XX niż telenowelę. Uznałem, że właśnie na tym trzeba się skoncentrować, ponieważ to tutaj autor stara się coś tworzyć, a nie na pseudoprowokacyjnych realiach, będących kurtyną, w którą wpatrzeni jak zaczarowani przez całą lekturę pozostaną zarówno skrajni zwolennicy, jak i przeciwnicy Radia Maryja. Czytelnicze sitko.

Dużo, naprawdę dużo zabaw z formą. Sama kompozycja książki nie jest zwyczajowa – brak podziału na rozdziały, części – za to wiele przejść narracyjnych, takich jak ww. serial bądź list czy opowieść ojca (w ramach której ktoś inny zaczyna kolejną opowieść). Niektóre fragmenty – i to niezależnie od tego czy jesteśmy bliżej, czy dalej końca książki – wydają się chaotycznymi wtrąceniami, inne nawiązują bezpośrednio do wcześniejszych (a może późniejszych?) sytuacji. Oglądając, czytając, doświadczając te wizje równolegle z bohaterem, przeżywamy szok ontologiczny, nie wiemy, która rzeczywistość jest tą właściwą, prawdziwą, co jest skutkiem, a co przyczyną. Bardzo zręcznie poprowadzono wątek percepcji czasu, a raczej braku tej percepcji. Eksperymenty występują nie tylko w skali makro – tu i ówdzie autor bawi się językiem, tworząc zdania wielokrotnie złożone, tasiemcowate wyliczenia, dwuznaczne skróty i tym podobne rodzynki (różnych jakości).

Eksperyment może dać rezultaty dobre bądź złe, zamierzone i niezamierzone – jednak w przypadku tej książki wydaje się, że celem był sam akt eksperymentu, do którego później autor starał się dorobić ręce i nogi. W rezultacie, choć na pewno tworzenie takiej książki musi sprawiać sporo satysfakcji, to jej czytanie już niekoniecznie. Czasem przymuszałem się do lektury, szczególnie na początku. Środek książki, nie wiedzieć czemu, jest dla kontrastu wypełniony akcją, w związku z czym przyswaja się go szybko. Po skończeniu całości, zastanawiałem się jednak, po co ten przygodowy mostek był. A był w dodatku w omówionej scenografii redemptosarmackiej, która o ile na początku może zaskakiwać (raz żartem, raz aluzją, jako zabieg literacki-maska), to później najzwyczajniej niesamowicie męczy, nie prezentując sobą nic wartego uwagi. Kulminacja natomiast przypomina szaloną jazdę na karuzeli, gdzie natężenie ww. przejść narracyjnych wzrasta w szaleńczym tempie…

W lekturę trzeba włożyć sporo wysiłku, jednak sama powieść do tego nie zachęca, wprost przeciwnie. Jędrzej Polak pisał książkę lat ponad dziesięć, jak twierdzą cyferki umieszczone na jej końcu – i niestety mam wrażenie, że pokutuje to tym, iż pierwotny pomysł obrósł mnóstwem niepotrzebnego mchu słownego; zbyt wiele tu kolażu. „Życie jest gejem” w założeniu miało być chyba książką o przysłowiowym „czymś więcej”, literaturą, dla której fantastyka jest narzędziem a nie celem. I faktycznie „coś więcej” istnieje – bardzo artystyczne introspekcje czy analiza kwestii tak intymnych jak więzi rodzinne. Autor akcentując cielesność (zamiast łydki skupia się na atrybutach płciowych), stara się kreślić, co się komu po duszach lęgnie.

Jednak próby dotarcia do tych walorów przypominają podróż z Warszawy do Lwowa przez Toruń. Z pewnością wiele oryginalnych rozwiązań, ale równie często powracające pytanie – po co? Staram się nie rozumować ad personam przy recenzowaniu książek, ale nasunęło mnie się – czy tłumacz ze sporym dorobkiem, obcujący ze sztuką na co dzień, zawodowo, nie odczuwa czasem ciśnienia artystycznego, którego nie może zrealizować przy tłumaczeniach? „Życie jest gejem” jest być może takim upustem, w którym zsumowało się zbyt wiele pomysłów. A może to ja tylko podwórkowo psychologizuje. W każdym razie książka zdecydowanie dla entuzjastów puzzli ekstremalnych – czyli układania jednego obrazka z dwóch różnych kompletów i połowy trzeciego.



1) Zamiast działających w dwie strony telewizorów, jest przestrzeń wirtualna sankto, natomiast nie ma już istotnych różnic, jeśli chodzi o seanse nienawiści.



Autor: Adam Ł Rotter


Dodano: 2008-09-27 19:38:07
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Jander - 21:30 27-09-2008
Na początku jest "w każdym razie", a pod koniec "w każdym bądź razie". A poprawnie jest tylko to pierwsze lub "bądź co bądź". ;)

Achmed - 22:05 27-09-2008
Skorygowano. Podziękowano.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Bitwę bliźniaków"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Bester, Alfred - "Gwiazdy moim przeznaczeniem"


 Corey, James S. A. - "Gniew Tiamat"

 Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper"

 Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"

 Flamma, Adam - "Wiedźmin. Historia fenomenu"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Trzeci front"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

Fragmenty

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

 Dworakowski, Witold - "Wieczny buntownik"

 Ziębiński, Robert - "Dzień wagarowicza"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu" (przedmowa)

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Canavan, Trudi - "Klątwa kreatorów"

 Clare, Cassandra & Chu, Wesley - "Czerwone Zwoje Magii"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS