NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Watts, Peter - "Ognisty deszcz"

Scalzi, John - "Imperium w płomieniach"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

 Kamiński, Tomasz - "Polowanie"

 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

 Hill, Joe - "Strażak" (2020)

 Hill, Joe - "NOS4A2" (2020)

Linki

Ablow, Keith - "Architekt"
Wydawnictwo: Rebis
Cykl: Ablow, Keith - "Frank Clevenger"
Tytuł oryginału: The Architect
Tłumaczenie: Andrzej Sawicki
Data wydania: Lipiec 2008
ISBN: 978-83-7510-205-5
Oprawa: miękka
Format: 135×215mm
Liczba stron: 280
Cena: 25,90
Rok wydania oryginału: 2005



Ablow, Keith - "Architekt"

Thomas Harris, pisząc „Czerwonego smoka” i „Milczenie owiec”, nie tylko stworzył podwaliny pod nowy gatunek literacki – thriller psychologiczny, ale równocześnie zawiesił bardzo wysoko poprzeczkę dla swoich naśladowców. I chociaż od tamtej pory minęło już dużo czasu, moim zdaniem żadnemu z pisarzy nie udało się mu dorównać. Jego książki stały się wyznacznikiem jakości, takim literackim wzorcem metra z Sèvres pod Paryżem. Co ciekawe, także sam Harris stał się ofiarą własnego geniuszu – każda kolejna powieść była niczym innym jak odcinaniem kuponów od sławy.

Jednym z nielicznych autorów, którzy z powodzeniem próbują iść ścieżką wytyczoną przez twórcę „Milczenia owiec”, jest Keith Ablow – twórca cyklu powieści z psychiatrą sądowym, Frankiem Clevengerem w roli głównej. Przyznam się, że po „Architekta” sięgałem dosyć niechętnie. Początkowo byłem przekonany, że w moje ręce trafił kolejny standardowy thriller z serii o genialnym psychopacie i nie mniej genialnym policjancie. Tymczasem książka z każdą kolejną stroną pozytywnie zaskakiwała. Bo chociaż sama fabuła nie jest zbyt skomplikowana, to autorowi udało się stworzyć intrygujące postaci seryjnego zabójcy oraz poszukującego go psychiatry.

West Cross to genialny architekt, którego dzieła idealnie oddają charakter i pasję ludzi, dla których tworzy, czasami stanowią one wręcz kronikę ich życia. Jednakże każdy, nawet najlepszy projekt nie jest w stanie zadowolić Crossa. Tworząc idealny dom równocześnie pragnie, by mieszkała w nim perfekcyjna rodzina. Jeśli więc uważa, że ktoś stoi na przeszkodzie do osiągnięcia ideału – zabija go. O ile jednak śmierć kogoś bliskiego zazwyczaj powoduje cierpienie, w „Architekcie” reakcja rodzin ofiar jest zgoła odmienna – nie płaczą, nie rozpaczają, one odżywają. Odnosi się wręcz wrażenie, że zabójca wyświadcza im przysługę, czyni szczęśliwszymi. Autor tak manipuluje przy tym czytelnikami, że zaczynamy odczuwać sympatię do poczynań Crossa – owszem, jest zabójcą, ale tak naprawdę nie krzywdzi ludzi. Czy można zatem winić go za te zbrodnie?

Oponent mordercy, psychiatra sądowy Frank Clevenger, nie przypomina stereotypowych, pozytywnych bohaterów . Prowadzone śledztwo jest dla niego odskocznią od życia prywatnego: walki z alkoholizmem, kłopotów z adoptowanym synem, nieudanego związku z przełożoną. Te „przyziemne” kłopoty czynią go bardziej ludzkim, prawdziwym. Powiem więcej – jego życie prywatne jest przedstawione dużo ciekawiej od samego śledztwa. W sferze zawodowej Clevenger to inteligentny facet, który bezbłędnie potrafi łączyć elementy łamigłówki. Nie jest on jednak typem geniusza, który doznaje nagłego olśnienia – do wszystkiego dochodzi na drodze żmudnej dedukcji.

Co jeszcze ma do zaoferowania „Architekt”? Książkę czyta się bardzo szybko, a czytelnik nie ma czasu na nudę. Umiejętne przeplatanie wątku śledztwa, opisów kolejnych zbrodni Crossa i prywatnych problemów Clevengera powoduje, że od powieści trudno się oderwać. Czytelnikom powinno także spodobać się zakończenie książki, w którym autorowi udało uciec się od standardowego happy endu. Osobiście do szczęścia zabrakło mi tylko nieco bardziej rozbudowanego profilu psychologicznego mordercy, wzbogaconego zwłaszcza o motywy jego postępowania.

„Architekt” Keitha Ablowa powinien przypaść do gustu wszystkim miłośnikom thrillerów psychologicznych. Duża dawka emocji, ciekawe postaci i nieszablonowe rozwiązania powodują, że czas poświęcony na jej przeczytanie nie będzie stracony. Może i nie jest to „Czerwony smok”, ale jak często spotykamy się z arcydziełami?


Ocena: 7/10
Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2008-09-25 17:38:12
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"


 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

 McDonald, Ian - "Luna: Wschód"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS