NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Wolfe, Gene - "Cień i Pazur"

Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"

Ukazały się

Mammay, Michael - "Przestrzeń"


 Zbierzchowski, Cezary - "Chłopi 2050, czyli Agronauci w czasach katastrofy klimatycznej"

 Duncan, Emily A. - "Niegodziwi święci"

 Wlazło, Alicja - "Iskra"

 Lisińska, Małgorzata - "Bajki krasnoludzkie"

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Bonowicz, Karina - "Nie wywołuj wilka z lasu"

 Mróz, Remigiusz - "Echo z otchłani"

Linki

Campbell, Jack - "Zaginiona flota. Nieulękły"
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cykl: Campbell, Jack - "Zaginiona flota"
Tytuł oryginału: Dauntless
Data wydania: Kwiecień 2008
ISBN: 978-83-60505-99-1
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Liczba stron: 416
Cena: 33,90
Rok wydania oryginału: 2006
Seria: Obca Krew
Tom cyklu: 1



Campbell, Jack - "Zaginiona flota. Nieulękły"

Po pierwszy tom „Zaginionej floty” sięgnąłem z ciekawością. Lubię czasem przeczytać militarną space operę, miałem nadzieję, że książka dostarczy mi niezobowiązującej rozrywki... Czy będzie dużym zaskoczeniem, jeśli napiszę, że nie wszystko poszło zgodnie z planem? Dość powiedzieć, że historia stuletniego konfliktu pomiędzy Sojuszem i Syndykatem pozostawiła mnie niesamowicie obojętnym.

Sto lat temu rozpoczęła się wojna pomiędzy Sojuszem a Syndykatem. W jednej z pierwszych bitew męstwem wsławił się, walczący po pierwszej ze stron, kapitan John Geary – osłaniając odwrót jednostek Sojuszu samemu pozostał na stanowisku – aż do zniszczenia okrętu, na którym się znajdował. Sto lat później zupełnym przypadkiem odnaleziona zostaje kapsuła ratunkowa, w której, jak się okazało, Geary’emu udało się uciec. Ze względu na uszkodzenia nie nadawała sygnału ratunkowego, przez to zahibernowany kapitan został odnaleziony dopiero teraz, jedynie szczęśliwym trafem.
Geary szybko zostaje rzucony na głęboką wodę: ratujące go okręty okazały się być jedynie resztką rozbitej floty, która w krytycznej sytuacji musi uciekać przed Syndykami. Co więcej, w tych trudnych chwilach dowiaduje się, że jego czyny sprzed stu lat obrosły legendą i zostały wyolbrzymione. Jako „Black Jack” jest teraz opisywany w podręcznikach i wielbiony przez nastolatków. Jest wymarzoną nadzieją dla ledwo zipiącej floty Sojuszu i musi wziąć na barki ciężar, który go przerasta – tym bardziej, że przez sto lat konfliktu stare zasady zostały zapomniane. I wcale nie zastąpiły ich nowe – lepsze.

Militarną space operę czyta się dla rozrywki. Czasem fajnie jest sięgnąć po pozycję wypełnioną akcją, opisami broni i heroicznych czynów. Wobec tak skrojonej książki trudno oczekiwać, by była ambitna. „Nieulękły”, pierwszy tom cyklu, zdecydowanie taki nie jest, ale niestety nie dostarcza też wystarczającej dawki rozrywki. Co zgrzyta? Przecież jest zarysowana wielka wojna, są twardzi, honorowi faceci o nadludzkiej odwadze. Niby wszystko jest na swoim miejscu. Mimo to nie mogę szczerze powiedzieć, że książka Campbella to dobre czytadło.
Aby lepiej wyjaśnić dlaczego, porównam ją z cyklem „Starfire” pisanym przez Webera i White’a. Oba dzieła mają bardzo podobne założenia, a jednak ten drugi czytałem z dużo większą przyjemnością. Mam wrażenie, że Campbell jest niewyraźny, nijaki. W „Nieulękłym” właściwie niewiele konkretnego przeczytamy – cała książka to historia ucieczki jednej floty przez dwa systemy oraz dwa czy trzy starcia w przestrzeni. Wierzcie mi, jak na militarną space operę, jest to naprawdę mało akcji. „Starfire” przy swoim braku ambicji jest fabularnie znacznie bardziej gęsty i epicki. Weber przedstawia konflikt starcie po starciu, unikając najprostszych podziałów i poruszając się po wielkim uniwersum – płaskim i naiwnym, ale przynajmniej pieczołowicie opisanym przy okazji przedstawiania wojny. Campbell jest daleko w tyle: jego ledwie naszkicowane uniwersum zostaje podzielone grubą linią na Sojusz i Syndykat. O tych dwóch wielkich organizmach państwowych wiemy prawie tylko tyle, że Syndycy to ci źli, nie szanujący ani konwencji wojennych, ani życia własnych poddanych. I to wszystko co można napisać o tym świecie. Oczywiście, swoje wrażenia opieram jedynie na podstawie tylko pierwszego tomu „Zaginionej floty”, niesprawiedliwie byłoby porównywać go z całym „Starfire”. Jednak biorąc pod uwagę dowolny tom cyklu Webera można dojść do takich samych wniosków.
Szwankuje u Campbella psychologia postaci. Dylematy Geary’ego, który czuje się zagubiony w nowych czasach, nie brzmią przekonująco – Geary jest typowym bohaterem, który ma dylematy, bo zgodnie z kanonem musi mieć dylematy. W „Nieulękłym” można zaobserwować standardowy zabieg charakterystyczny dla średniej klasy autorów: chcąc przekonać czytelnika o wyjątkowych zdolnościach głównego bohatera, jest on chwalony przez wszystkich, którzy są choć trochę rozsądni. A dla kontrastu te pozytywne postacie zestawione są z postaciami zwyczajnie podłymi i głupimi, które inteligentnych nie lubią bo tak, dla samej zasady.

Całość czyta się oczywiście szybko i nawet bez bólu – jednak po zakończeniu „Nieulękłego” miałem nieodparte wrażenie nijakości książki. Jak na militarną space operę za mało tu porządnej, wciągającej akcji i nawet nie potrafię powiedzieć, co pierwszy tom „Zaginionej floty” oferuje w zamian. Sympatycy prozy pisanej przez Elizabeth Moon czy innych popularnych autorów tego gatunku zapewne będą usatysfakcjonowani. Ja musiałbym postawić „Nieulękłego” w centralnym, najbardziej widocznym miejscu regału z książkami, by nie zapomnieć po tygodniu, że go czytałem.


Autor: Vampdey


Dodano: 2008-09-18 18:21:23
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Shadowmage - 02:13 19-09-2008
Hmm... jak "Starfire" przy Campbellu wydaje się dobre, to ja podziękuję. Space opery to potrafią pisać Hamilton czy Reynolds, ale nie Weber...

Poza tym mam pytanie: Czy Geary bez problemu odnajduje się w nowej rzeczywistości? Czy technologia posunęła się choć trochę w ciągu tych 100 lat? Ma jakieś problemy z adaptacją po hibernacji?

Trolliszcze - 03:39 19-09-2008
Recenzencie Katedry! Nie powielaj błędów recenzentów Gildii :) Bohater to oczywiście John Geary, a nie Jack. Przydałaby się szybka korekta :P

Gustavus - 08:36 19-09-2008
Czytałem Campbella i dwa Starfiry. Moje odczucia są wręcz odwrotne. To Starfire można porównać do Moon ( ją też czasami czytam ). Campbella nie można wręcz porównywać ze Satarfirem, głównie dlatego że cykl Starfire jest w porównaniu z nim wtórny i straszliwie denerwujący każdego o choćby troche większej niż podstawowa znajomości historii militariów ( tom pierwszy - całkowite niezrozumienie genezy klasy monitor ). W zasadzie to ja już wole wybrane serie Moon od Starfira. Wracajac do Zaginionej Floty to mozna ją porównywać do innej serii Webera a mianowicie do Honor Harrington. Owszem poczatkowo Syndycy to największe zło świata ale w Placówce Basilisk to samo było z Ludową Republiką.
Owszem bitwy u Campbella mogą się początkowo wydawać statyczne ale ma to swoje uzasadnienie w realiach świata przedstawionego.
Niezmiernie mi też "przykro" że ktokolwiek uważa że opis walki w trzech systemach na jeden tom to mało. Jak kto chce więcej to zostaje mu tylko rozkoszowanie się zestawieniami strat czy też pełne emocji czytanie rocznika statystycznego.
Campbell nad Weberem ma jedną podstawową zaletę - jego bohater nie jest super herosem który jak...no jak mu się odbije naprzyład, to nie spopiela kolku gwiazd niechcący.

nosiwoda - 09:09 19-09-2008
To jak już będziecie korygować, to wskażę, że "pozostawiła mnie niesamowicie obojętnego" nie jest (IMO) poprawne. "pozostawiła mnie niesamowicie obojętnym" jest poprawnie.

Shadowmage - 09:33 19-09-2008
Poprawione, dzięki za uwagi.

Vampdey - 10:47 19-09-2008
Weber jest wtórny i ja absolutnie nie przeczę. Ale czy Campbell nie jest? Jest tak samo, o ile nie bardziej.
Weber nie zna się na historii? Być może, ale spójrz na ilość różnych jednostek u obydwu, czym na czym są wzorowane itp. Mówisz o wpadce Webera z monitorami? To jedna. W czym u Campbella objawia się znajomość militariów? Autor na pewno słabo rozumie historię, jeśli wymyśla, że przez 100 lat postęp w militariach ledwo co poszedł do przodu (a uzasadnienie, że intensywna wojna nie dawała szans na postęp... cóż). Jeszcze mniej wie, jeśli pozwala na całkowity zanik taktyki, a floty walczą ze sobą na zasadzie "w kupie cała naprzód".

W zasadzie to ja już wole wybrane serie Moon od Starfira.

Moon przegrywa: drewnianą psychologią, drewnianym wymuszonym poczuciem humoru i tym, o czym pisałem w obecnej recenzji Campbella. Podział na mądrych i głupich, mądrzy się chwalą, głupi ich nienawidzą.

Niezmiernie mi też "przykro" że ktokolwiek uważa że opis walki w trzech systemach na jeden tom to mało. Jak kto chce więcej to zostaje mu tylko rozkoszowanie się zestawieniami strat czy też pełne emocji czytanie rocznika statystycznego.


W trzech systemach? Porządna bitwa w jednym, ostatnim (popsuta zgrzytami, które zniwelowały przyjemność lektury), a dwie poprzednie? Okręt poświęcający się dla reszty i stający na trasie sił pościgowych - to nie walka. ;-)

Campbell nad Weberem ma jedną podstawową zaletę - jego bohater nie jest super herosem który jak...no jak mu się odbije naprzyład, to nie spopiela kolku gwiazd niechcący.

Ależ jest! Heros, którego dylematy polegają na tym, że nie wie czy jest wystarczającym herosem! Modli się o to by nie zawieść floty, okazuje się obrońcą moralności, który jako jedyny przeciwstawia się rozstrzeliwaniu jeńców, doskonałym strategiem,itp itp...

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Wojnę makową"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"


 Moore, Stuart - "Marvel X-Men: Saga Mrocznej Phoenix"

 Abercrombie, Joe - "Zemsta najlepiej smakuje na zimno"

 Schwartz, Alvin - "Upiorne opowieści po zmroku"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King, Stephen - "Instytut"

Fragmenty

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

 Mortka, Marcin - "Żółte ślepia"

 Schwab, V.E. - "Vengeful. Mściwi"

 Collins, Suzanne - "The Ballad of Songbirds and Snakes"

 Dick, K. Philip - "Możemy cię zbudować"

 Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata"

 Archer, K.C. - "Instytut" #1

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS