NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Zelazny, Roger - "Aleja Potępienia" (Kolekcja Wehikuł czasu)

Sutherland, Tui T. - "Przebudzenie Pełni"

Ukazały się

Pindel, Tomasz - "Historie fandomowe"


 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana" (2019)

 Clare, Cassandra - "Królowa Mroku i Powietrza"

 Briggs, Patricia - "Dotyk ognia"

 Harkness, Deborah - "Księga czarownic" (wyd. 3)

 Grubb, Jeff - "Ostatni strażnik" (Blizzard Legends)

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Oramus, Marek - "Wszechświat jako nadmiar"

Linki

Goodkind, Terry - "Spowiedniczka"
Wydawnictwo: Rebis
Cykl: Miecz Prawdy
Tytuł oryginału: Confessor
Tłumaczenie: Lucyna Targosz
Data wydania: Lipiec 2008
Oprawa: broszurowa
Format: 132x202 mm
Rok wydania oryginału: 2007
Tom cyklu: 11



Goodkind, Terry - "Spowiedniczka"

Nie sądziłem, ze przyjdzie mi dożyć chwili, kiedy w moje ręce trafi ostatni tom „Miecza Prawdy” Terry’ego Goodkinda. Mimo że cykl rozrósł się już do monstrualnej wielkości, fani wciąż chcieli nowych przygód Richarda i Kahlan. Co więcej, kolejne książki okupowały czołowe miejsca na amerykańskich listach przebojów, sprzedając się w wielkich nakładach. Czy ktoś przy zdrowych zmysłach zdecydowałby się zarżnąć kurę znoszącą tak regularnie i pewnie złote jajka? Tymczasem Goodkind ku ogólnemu zaskoczeniu zapowiedział w 2005 roku, że seria nieodwołalnie dobiegnie końca z 11 tomem. I słowa dotrzymał.

„Spowiedniczka” to z założenia opis finałowego starcia sił dobra reprezentowanych przez „Poszukiwacza Prawdy”, Richarda Rahla, i sił ciemności na czele z wszechwładnym Jataganem. Tylko czy można wygrać wojnę z wielomilionową armią fanatycznych żołnierzy wspomaganych przez magię? Autor postawił przed swoimi bohaterami arcytrudne zadanie, z którym… radzą sobie bez większego trudu. A to tylko jedna z mniejszych bolączek powieści.

Nie da się ukryć, że najnowsze dzieło Goodkinda jest po prostu słabe. Największym grzechem „Spowiedniczki” jest chyba nuda. Osobiście spodziewałem się mnóstwa akcji, epickich bitew, zaskakujących zwrotów akcji. Tymczasem książka licząca ponad pięćset stron tak naprawdę „rozkręca” się dopiero grubo po połowie. Początek to typowe „wodolejstwo”, nie wnoszące nic do fabuły, a mające na celu przypomnienie wydarzeń z poprzednich tomów. Tylko gdzie w tym sens? Przecież z góry można założyć, że po „Spowiedniczkę” sięgną głównie fani serii.

Nawet jeśli przymkniemy oko na ten mankament, od razu pojawia się kolejny. Dialogi. Bardzo złe dialogi. Tutaj bohaterowie nie rozmawiają – oni wygłaszają niekończące się przemówienia, jakich nie powstydziłby się sam Fidel Castro. Żadnych ciętych ripost czy wartych zapamiętania złotych myśli. A „najzabawniejsze” jest to, że ich sedno można streścić w trzech, góra czterech zdaniach.

Nieco lepiej prezentuje się końcówka powieści, chociaż łatwość, z jaką przychodzi głównym bohaterom odniesienie zwycięstwa, woła o pomstę do nieba. Wszystkie przeszkody będące, jak wydawałoby się, nie do pokonania nagle okazują się banalnie proste. Wystarczy nagły przebłysk inteligencji Richarda, by odnaleźć jedynie słuszne wyjście. I obojętnie czy będzie tu chodziło o złowrogą przepowiednię czy bestię z zaświatów – dzielny „Poszukiwacz Prawdy” niczym „pomysłowy Dobromir” doznaje olśnienia i zło nie ma szans. Od czasu do czasu zdarza się jednak, że pozytywni bohaterzy znajdują się w sytuacji bez wyjścia. Wówczas Goodkind stosuje manewr zwany „odsieczą kawalerii”. Znienacka pojawiają się zapomniani sojusznicy i wspomagają poczynania Richarda i spółki.

„Spowiedniczka”, jeśli chodzi o postacie, nie odbiega od dobrze znanego wzorca z poprzednich tomów. Od początku wiadomo, kto jest po czyjej stronie – ich charakter do samego końca nie ulega metamorfozie. Szlachetni pozostają wciąż bez skazy, źli co najwyżej stają się jeszcze gorsi. No, chyba że na ich drodze stanie Richard, który nawet łysego Jagang potrafiłby przekonać do zapuszczenia dredów. Wystarczą dwie, trzy rozmowy, by dotychczasowy przeciwnik zrozumiał swe przewiny i stanął po jasnej stronie Mocy. Są to jednak tylko odstępstwa potwierdzające regułę, że w świecie wykreowanym przez Goodkinda nie ma miejsca na szarość1).

Podsumowując, w „Spowiedniczce” szwankuje sama fabuła oraz tempo prowadzenia narracji; drażnią rozwiązania „deus ex machina”, kiepskie dialogi i przewidywalni bohaterzy. Rzecz jasna powyższe mankamenty w oczach zagorzałych fanów cyklu mogą okazać się atutami. W końcu Goodkind daje im dokładnie to, za co pokochali jego twórczość: jednowymiarowych bohaterów, przewidywalność fabularną, dozorowaną dawkę emocji. Dołóżmy do tego jasny i klarowny podział na dobro i zło oraz sceny perwersyjnej przemocy (oczywiście nie obyło się bez gwałtów) przeplatane peanami o tym, jak ważna jest indywidualność każdego człowieka – i wszystko jasne.

„Spowiedniczka” broni się jedynie jako kolejny tom cyklu i dlatego tak naprawdę nie mam jej komu polecić. Zarówno wielbiciele, jak i zagorzali przeciwnicy „Miecza Prawdy” już dawno zdążyli książkę kupić i przeczytać (każdy z innych powodów). Z kolei osoby chcące poznać serię zaczną raczej od pierwszego tomu.

Na koniec kilka słów pocieszenia dla fanów Goodkinda. Otóż autor zdradził, że dotychczasowe jedenaście tomów to jedynie wstęp do nowego dzieła. Wygląda zatem na to, że „Spowiedniczka” nie była stacją docelową, a jedynie przystankiem w jeszcze dłuższej podróży.



1) Tylko raz w całej powieści postępowanie jednej, jedynej postaci można by uznać za dwuznaczne, ale i ono znajduje wytłumaczenie we wpływie złej magii.



Ocena: 4/10
Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2008-09-13 15:50:02
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Tigana - 22:35 13-09-2008
ASX76 pisze:Życie pełne jest niespodzianek i inszych "cudów", Tigana-san. ;p


Ale nie aż takich jak w "Spowiedniczce".
p.s
dziękuje za lekturę recenzji

Shadowmage - 04:04 14-09-2008
Komentarze pod recką i newsem ci się pomyliły...

Tigana - 11:33 14-09-2008
Specjalnie przeniosłem komentarz nie chcąc kontynuować wątku pod njusem.

Tomasz Ślęczka - 19:34 24-02-2010
Tak dla sprostowania: ten wszechwładny imperator nazywa się Jagang, nie Jatagan. Też ładnie, ale jednak błędnie.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Nawiedzenia"


Wygraj "Ostatniego strażnika"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sullivan, Michael J. - "Śmierć Dulgath"


 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Sullivan, Michael J. - "Róża i cierń"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

 Szostak, Wit - "Poniewczasie"

 Sullivan, Michael J. - "Wieża Koronna"

 Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

 Baxter, Stephen - "Masakra ludzkości"

Fragmenty

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Rubież"

 Babraj, Rafał - "Dystrykt Warszawa"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS