NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

Niven, Larry - "Pierścień" (2019)

Ukazały się

Przybyłek, Marcin Sergiusz - "Symfonia życia"


 Gwynne, John - "Zgliszcza"

 Bardugo, Leigh - "Oblężenie i nawałnica"

 Przechrzta, Adam - "Gambit Wielopolskiego" (Fabryka Słów)

 King, Stephen - "To" (druga okładka filmowa)

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne wybrzeża"

 Zahn, Timothy - "Ostatni rozkaz"

 Sanderson, Brandon - "Legion. Kłamstwa patrzącego"

Imprezy

Copernicon 2019
Od: 2019-09-13
Do: 2019-09-15

Linki

Gemmell, David i Stella - "Troja. Upadek krolów"
Wydawnictwo: Rebis
Cykl: Gemmell, David - "Troja"
Tytuł oryginału: Fall of Kings
Tłumaczenie: Patryk Sawicki
Data wydania: Kwiecień 2008
ISBN: 978-83-7510-132-4
Oprawa: twarda z obwolutą
Liczba stron: 472
Cena: 43,90
Rok wydania oryginału: 2007



Gemmell, David i Stella - "Troja. Upadek krolów"

Kiedy zaczynałem lekturę „Upadku królów” Davida Gemmella, obawiałem się, że książka, która powstała już po śmierci pisarza, nie dorówna wcześniejszym tomom. Uczucie niepokoju podsycało także samo polskie wydanie. Dotychczasowego tłumacza (Zbigniew A. Królicki) zastąpił nowy (Patryk Sawicki), a pierwsze blurby sugerowały wprowadzenie przez niego nowego nazewnictwa (np. zamiast Wielkiej Zieleni – Wielka Łąka). Z drugiej strony byłem ciekawy, jak zakończy się historia dzielnego Helikaona, pięknej Andromachy i gawędziarza Odyseusza. Okazało się, że finałowa część trylogii jednak nie ustępuje poprzednikom, a nawet je przewyższa, zaś tłumacz sprawił się bez zarzutów. Owszem, na siłę można się przyczepić, że w 2-3 momentach zabrakło ciągłości tekstu (zdania – łącznika pomiędzy poszczególnymi akapitami), ale to drobiazgi.

Tworząc „Upadek królów” Gemmell, stanął chyba przed najtrudniejszym zadaniem w swojej pisarskiej karierze. Ostatnia część „Troi” jest bowiem najmocniej z całej trylogii oparta na eposie Homera. Jak więc napisać książkę, która pozostając w zgodzie z treścią „Iliady”, nie będzie równocześnie przewidywalna? Nie chcę tutaj wchodzić w szczegóły i psuć przyjemności z czytania, powiem krótko – na kartach książki raz jeszcze okazało się, że każdą, nawet najbardziej znaną opowieść można opowiedzieć w nowy, zajmujący sposób. Mamy więc wszystkie kluczowe elementy znane z dzieła Homera: oblężenie miasta, pojedynek Achillesa z Hektorem, „konia trojańskiego”, a jednocześnie Gemmell przyszykował czytelnikom wiele niespodzianek.

„Upadek królów” to przede wszystkim powieść batalistyczna. Tutaj już nie ma miejsca na zawiłe intrygi polityczne, o racjach stron konfliktu decyduje liczba wojowników i okrętów. Tak jak u Homera po jednej stronie stają żądny władzy Agamemnon, dzielny Achilles, przebiegły Odys, a po drugiej dumny Priam, szlachetny Hektor, odważny Helikaon. Co istotne, pisarz nie koncentruje się na samym oblężeniu Troi – walka będzie się także toczyć na równinie otaczającej Ilion i Wielkiej Zieleni.

Niewielu innych pisarzy potrafi tak plastycznie przedstawić bitwy, jak czynił to Gemmell. Czytając opisy zmagań Mykeńczyków i Trojan można wręcz odnieść wrażenie, że sami znajdujemy się na polu walki. Czujemy zapach krwi, ciężar zbroi, pot zalewający oczy. Stajemy się świadkami wielkiego męstwa, ale i zwykłego tchórzostwa. Bitwy pokazywane są zarówno z perspektywy pojedynczych żołnierzy, jak i z „lotu ptaka”, co znacznie ułatwia śledzenie przebiegu walk, a także pozwala wczuć się w rolę uczestników konfliktu. Warto zaznaczyć, że podobnie jak w poprzednich tomach sympatia pisarza jest zdecydowanie po stronie obrońców Troi; poza nielicznymi fragmentami, Agamemnon i jego wojska są przedstawiani jako barbarzyńcy lubujący się w zabijaniu i gwałtach. Tylko Andromacha nie widzi zbytniej różnicy pomiędzy czynami Helikaona i Mykeńczykami, jest to jednak odosobniony przypadek.

Opis działań wojennych nie przesłania jednak tego, co w prozie Gemmella zawsze było najważniejsze – bohaterów. Na kartach „Upadku królów” nie ma zbyt wielu nowych postaci. Autor, moim zdaniem słusznie, wolał domknąć wszystkie stare wątki, zamiast tworzyć kolejne. Poszczególne postaci zmieniają się, dojrzewają, a jednocześnie nie tracą cech, za które czytelnicy zdążyli je polubić. Największą metamorfozę przechodzi chyba postać Achillesa, który w „Tarczy gromu” przypominał bardziej niemyślącą maszynę do zabijania niż człowieka, a teraz nabiera cech prawdziwego herosa. Ta przemiana jest tak silna, że w trakcie jego pojedynku z Hektorem trudno jest powiedzieć, komu powinniśmy życzyć zwycięstwa. Zresztą każda z postaci, może oprócz Agamemnona, ma swój ludzki wymiar – popełniają błędy, potrafią zabić bez zmrużenia oka, ale i okazać szlachetność. W dodatku los, jaki przeznaczył im autor, jest trudny do przewidzenia – nawet trzymając się przekazu Homera, Gemmell nieraz potrafi zaskoczyć1).

Już w poprzednich tomach o losach bohaterów decydowało przeznaczenie. W ostatniej części „Troi” jest to jeszcze bardziej widoczne. Pomimo ludzkich starań słowa delfickiej Pytii czy wróżby Kasandry muszą się spełnić. Bo chociaż w świecie stworzonym przez Gemmella bogowie zdają się nie mieć bezpośredniego wpływu na ludzkie czyny i tak nad mieszkańcami Wielkiej Zieleni ciąży fatum. Inna sprawa, że słowa przepowiedni mogą być interpretowane na wiele sposobów.

Pod koniec książki Andromacha mówi do syna „…bajarze nie giną dopóty, dopóki żyją ich opowieści”. David Gemmell umarł, ale pozostawił po sobie książki, które są świadectwem jego życia. Podobnie z Troją – pomimo tego, że zniszczona, pozostała nieśmiertelna w strofach Homera. Historia o cudownym mieście, wielkich bohaterach i zwykłych ludzkich namiętnościach. „Upadek królów” to zwieńczenie tej legendy – i, dzięki talentowi pisarza i jego żony Stelli, szansa na odkrycie jej na nowo. Warto.



1) Zachęcam do porównania „Upadku królów” z „Iliadą” i sprawdzenia, jak „naprawdę” potoczyły się dzieje poszczególnych bohaterów.



Ocena: 8/10
Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2008-09-05 20:14:09
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"


 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana"

 Ziębiński, Robert - "Stephen King. Instrukcja obsługi"

 Dukaj, Jacek - "Po piśmie"

 Banks, Iain M. - "Wspomnij Phlebasa"

 Sullivan, Michael J. - "Śmierć Dulgath"

Fragmenty

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne wybrzeża"

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Rubież"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS