NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Gniazdo"

Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata" (Kolekcja Wehikuł czasu)

Ukazały się

Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"


 Sanderson, Brandon - "Słowa światłości" (twarda okładka)

 Knaak, Richard A. - "Malfurion" (Blizzard Legends)

 Atwood, Margaret - "Testamenty"

 North, Claire - "U schyłku dnia"

 Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Gniazdo"

 Atwood, Margaret - "Opowieść Podręcznej" (2020)

 Cummings, Lindsay; Alsberg, Sasha - "Nexus"

Linki

antologia - "Nowe idzie"
Wydawnictwo: Powergraph
Data wydania: Sierpień 2008
ISBN: 978-83-61187-04-2
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 532
Cena: 34.00 zł



antologia - "Nowe idzie"

W ciągu ostatnich kilku lat wydawcy coraz częściej zaczęli oferować czytelnikom antologie opowiadań polskich pisarzy. Ten trend rozpoczęła Fabryka Słów, szybko też znalazła naśladowcę w Runie. Są to jednakże zbiory tematyczne, opowiadania powstają wokół jednego, konkretnego tematu: smoków, strachu, wojen czy istot nadprzyrodzonych. W zasadzie nie ma antologii przekrojowych, dających autorom dowolność, a mającym na celu pokazanie przynajmniej wycinka możliwości tworzących w naszym kraju autorów. Kiedyś było „Robimy rewolucję”, później od biedy do tego grona dało się zaliczyć „Polowanie na lwa” i „Bez bohatera”. W ten trend wpisuje się również „Nowe idzie” – zbiór wydany przez dopiero przebijające się na rynku wydawnictwo Powergraph. Książka rzecz jasna nie ma ambicji pokazania wszystkich autorów piszących fantastykę w Polsce – byłoby to zadanie na dobrych kilka tomów. „Nowe idzie”, jak sama nazwa wskazuje, koncentruje się na autorach dopiero zdobywających pierwsze szlify – co nie znaczy, że nieznanych. Przynajmniej kilku z nich zdążyło już solidnie namieszać. Owszem, można powiedzieć, iż zabrakło kilku ważnych nazwisk, jednak zaprezentowany wybór i tak prezentuje się ciekawie i stanowi dosyć kompleksowy zbiór wypływających na szerokie wody pisarzy. Większość z nich już znałem, zaś w kilku przypadkach był to mój pierwszy kontakt z ich twórczością. I cała przyjemność po mojej stronie.

Jak już się rzekło, autorom pozostawiono wolną rękę co do tematyki utworów. Warunek był tylko jeden: wysoki poziom. I udało się go w zasadzie spełnić. Wprawdzie trafiły się teksty lepsze i gorsze, jak to bywa w przypadku antologii. Jednakże średni poziom jest bardzo wysoki, a i te słabsze teksty, jeśli kuleją na jednym polu (na przykład językowo), nadrabiają na innym (przede wszystkim pomysłami). W związku z tym, jeśli któreś opowiadanie w jakiś sposób nie przypadło mi do gustu (były takie dwa, może trzy – z czego tak naprawdę tylko przy otwierającym zbiór opowiadaniu Olejniczaka1) się męczyłem), winić należy bardziej osobnicze preferencje, alergię na pewne rozwiązania fabularne, sposób narracji czy nawiązania, a nie obiektywnie niski poziom tekstu.

Tematyka jest różnorodna, a jednocześnie przekrojowa: zahacza o niemal wszystkie podgatunki fantastyki, są teksty poważne i skłaniające do refleksji, przemieszane z humorystycznymi czy pisanymi dla rozrywki (co nie oznacza, że pozbawionych drugiego dna). Olejniczak i Przechrzta uderzają w klimaty postapokaliptyczne: pierwszy refleksyjnie i w wersji retro, drugi rozrywkowo, filmowo. Po science fiction sięga Miszczak, łącząc historię pierwszego kontaktu z zapomnianą już trochę u nas fantastyką religijną. Majce natomiast znacznie bliżej do twardej fantastyki i space opery w jednym. Małecki ociera się o horror, choć najważniejsze w tekście są emocje. Ludzka psychologia i biologia fascynują Zbierzchowskiego i Kiliana (w przypadku „Przenicowania” akurat fantastyka jest zbędna, wręcz psuje obraz). Wegner pisze trochę w stylu „Września” Pacyńskiego, dodając baśniową otoczkę, Skalska przelewa na papier doświadczenia emigrantów, podlewając fantastycznym sosem, a Juraszek nawiązuje do tradycji słowiańskiego fantasy. Natomiast o opowiadaniu Rogoży łatwiej jest napisać, czym nie jest, niż w prosty sposób zdefiniować jego przynależność gatunkową – bo takiej chyba nie posiada.
Oprócz jedenastu opowiadań czytelnik przeczyta dosyć ciekawe wprowadzenie Michała Cetnarowskiego (odpowiedzialnego za dobór tekstów) oraz w charakterze zakończenia – rozmowę między Rafałem Kosikiem, Łukaszem Orbitowskim i Maciejem Guzkiem: zarówno o tekstach z antologii, jak i – w szerszym perspektywie – na kwestie debiutu i wchodzenia początkujących autorów na rynek.

„Nowe idzie” może się podobać. Intrygujące pomysły (choć, wbrew tytułowi, nie zawsze nowe), świeże podejście do tematu czy udane połączenia wydawałoby się zupełnie różnych konwencji – to niewątpliwe atuty. Niektóre opowiadania bawią, inne frapują. Trzecie skłaniają do myślenia, są pożywką dla umysłu. Znajdą się teksty dla dużych chłopców, jak i dla melancholików. Jednym słowem: różnorodność. Dochodzę do wniosku, że pozostawienie pisarzom wolnej ręki w kwestii wyboru tematu jest słuszną decyzją. Autorzy nie muszą się męczyć z tematem, który im nie do końca odpowiada, lecz puszczają wodze fantazji i piszą o tym, co im bliskie, co leży na sercu. Wyniki są więcej niż zadowalające.
Na wyróżnienie zasługują moim zdaniem przede wszystkim trzy teksty: „Wyspa” Skalskiej, „Płonąc od środka” Zbierzchowskiego i zdecydowanie mój numer jeden, gęsta od emocji opowieść o marynarzach z Kurska, czyli „Każdy umiera za siebie” Jakuba Małeckiego. Nie zdziwiłbym się, gdyby któreś z nich otrzymało nominacje do nagród, a nawet laury w przyszłym roku. Być może będzie to też jakieś inne, niewymienione tutaj z tytułu opowiadanie; w „Nowe idzie” jest w czym wybierać. Wkrótce może się okazać, że „nowe”, nie jest już takie nowe, a autorzy z nieznanych szerszemu gromu pisarzy staną się cenionymi wyjadaczami. Życzę im tego, bo pokazali, że potrafią posługiwać się piórem. A jeśli gdzieś są niedostatki, to pilną pracą są w stanie je pokonać.



1) Już spieszę z wytłumaczeniem. „Noc szarańczy” sprawiła na mnie wrażenie zbyt skąpej objętościowo w stosunku do pomysłów i wątków (to samo można powiedzieć o tekście Majki – zresztą najdłuższym w książce). By być sprawiedliwym, dodam jeszcze, że autor miał pecha. Akurat kilka dni wcześniej czytałem „Ślepowidzenie” Petera Wattsa i będąc pod wrażeniem tej książki jakoś nie byłem w stanie przyjąć do wiadomości innego spojrzenia na kwestie związane ze świadomością.



Autor: Tymoteusz "Shadowmage" Wronka


Dodano: 2008-08-28 18:27:12
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

corso - 09:40 29-08-2008
Antologiami nietematycznymi są "Wizje alternatywne" z Solarisu... prawda, że wychodzą co kilka lat i raczej przechodzą bez echa, ale zawsze...

Shadowmage - 15:23 29-08-2008
Fakt, wyleciało mi z głowy. Ostatniej części nie czytalem, natomiast poprzednia to już była wieki temu.

nosiwoda - 10:47 27-02-2009
A ja wreszcie miałem chwilę na pisanie: recenzja.

toudi 21 - 21:21 18-06-2009
Jewgienij T. Olejniczak: Noc szarańczy
- Tomek Kilian: Przenicowanie
- Andrzej Miszczak: Harpunnicy
- Piotr Rogoża: Więcej niż słowa
- Adam Przechrzta: Smak apokalipsy
- Joanna Skalska: Wyspa
- Paweł Majka: Oko Cyklonu
- Dawid Juraszek: Rzyg
- Robert M. Wegner: Najpiękniejsza historia wszystkich czasów
- Cezary Zbierzchowski: Płonąc od środka
- Jakub Małecki: Każdy umiera za siebie

Nowe idzie czyli antologia młodych polskich pisarzy mające wskazać w jakim kierunku zmierza rodzima fantastyka i jak będzie się pisać za kilka lat. Czy ten cel się udał? Myślę że nie do końca, bo nie wierzę w to, by te opowiadania w pełni odzwierciedlały gusta czytelnicze. Jednak w części na pewno są reprezentatywne i nie jest to pomysł całkowicie nieudany. Pierwsze, co zwróciło moją uwagę, to przewaga SF z silną reprezentacją tematów postapokaliptycznych. To nie jest klimat, za którym ja jakoś bardzo przepadam, bo wydawał mi się już zużyty do granic możliwości. Jednak Jewgienij T. Olejniczak pokazał że się myliłem i że można jeszcze coś z niego wycisnąć. W swoim opowiadaniu przedstawił ciekawy świat, wprawdzie z pewnymi logicznymi dziurami, ale jednak wciągający. Mroczny i przerażający Paryż, gdzie ludzie wyczekują końca, wzmocnił efekt apokalipsy. Szkoda tylko, że autor nieco przesadził z opisem rozmachu apokalipsy, bo to rzutuje na stworzony przez niego świat.

Inne opowiadanie postapokaliptyczne jest może i fajniej napisane, ale bardziej sztandarowe, przewidywalne. Chodzi o utwór Adama Przechrzty: Smak apokalipsy. Wydaje mi się, że pomysł został troszkę zmarnowany. Ot, czyta się dobrze, ale szybko się zapomina. Brakuje czegoś, co w istotnym stopniu przykułoby uwagę i wyróżniało na tle innych wizji postapokaliptycznych. Jeżeli nawet za taki motyw uznać Łowcę, to nie został on wystarczająco wykorzystany.

Chciałbym, aby polskie SF zmierzało w kierunku reprezentowanym przez utwór Pawła Majki: Oko Cyklonu. Gdyby je troszkę warsztatowo poprawić, a postacie dopieścić, byłoby idealnie. Jednak nawet w obecnym kształcie, opowiadanie jest dla mnie promyczkiem nadziei. Kojarzyło mi się ze "Ślepowidzeniem" i było to jak najbardziej pozytywne skojarzenie. Uważam je za jedno z lepszych opowiadań w zbiorze i bardzo chętnie przeczytałbym więcej opowiadań z tego uniwersum lub nawet całą powieść.

Opowiadanie Tomka Kiliana: Przenicowanie na mnie nie zrobiło wrażenia, a momentami wręcz nudziło. Nieco ciężki temat, raczej powierzchownie potraktowany. Jednak pomysł niebanalny i za to plus.

Harpunnicy Andrzeja Miszczaka to ciekawe opowiadanie z jeszcze ciekawszym zakończeniem. Postać głównego bohatera jednak troszkę przysłania pozostałe postaci. Wydaje mi się, że istnienie tak ciekawej osobowości należy jakoś zrównoważyć, by nie powstał teatr jednego aktora. Spodobało mi się spojrzenia na religię.

- Piotr Rogoża: Więcej niż słowa. Bardzo krótkie, dość ciekawe i zdecydowanie nie wykorzystane. Sceneria nieco przypomniała mi Zakon krańca świata Kosakowskiej. A tematyka jak to u Rogoży - rockowa i młodzieżowa. Plusik za narrację

Joanna Skalska: Wyspa. Ciekawa sceneria, dobrze skrojony główny bohater, otoczony nimbem tajemnicy i znowu nie wykorzystane. Miałem skojarzenia z Diaczenkami i prysły one podczas lektury zakończenia. Szkoda bo zapowiadało się o wiele, wiele lepiej.

- Dawid Juraszek: Rzyg. Oryginalna sceneria. Jedno z niewielu opowiadań nie będących SF. Tutaj zakończenie było właśnie silną stroną opowiadania. Nadal mam wrażenie, że nie do końca je zrozumiałem...

- Robert M. Wegner: Najpiękniejsza historia wszystkich czasów. I znowu postapokalipsa. Może nie na skalę globalną, ale na regionalną z pewnością. Fajne, miłe i przyjemne opowiadanie mocno nawiązujące do legend arturiańskich. Kojarzy mi się z utworami Sapkowskiego i z Wrześniem Paczyńskiego. Naprawdę dobre fabularnie. Według mnie, jedno z trzech najlepszych opowiadań w zbiorze.

- Jakub Małecki: Każdy umiera za siebie. Bohater za szybko zorientował się, o co chodzi. Opowiadanie rzeczywiste, dobry klimat - ciężki i mroczny. Ale nie przepadam że taką rzeczywistością w fantastyce.

- Cezary Zbierzchowski: Płonąc od środka. Niestety, ledwo to opowiadanie pamiętam. Widać nie zwróciło mojej uwagi.

W tej antologii na uwagę zasługują nie tylko opowiadania. Bo możemy (a nawet powinniśmy) przeczytać ciekawy wstęp redaktora Michała Cetnarowskiego, gdzie zdradza on, jak wyglądał klucz doboru opowiadań i jaki był cel powstania "Nowe idzie". Ale to nie wszystko - na zakończenie zamieszczono ciekawą dyskusję Rafała Kosika, Macieja Guzka i Łukasza Orbitowskiego o tym, jaki jest los debiutanta i dokąd zmierza polska fantastyka.

Ogólną cechą zbioru jest pewne niewykorzystanie pomysłu. Ale ponieważ pisali to pisarze dopiero zaczynający swoje kariery, może już nie debiutanci, ale jeszcze niezby doświadczeni pisarze, uważam, że stanowi to pewną okoliczność łagodzącą. Jakub Małecki ma już na swoim koncie kilka publikacji i to widać, podobnie jak w przypadku Piotra Rogoży. Zbiór jako całość i z perspektywy czasu zdecydowanie mi się podobał. Jest alternatywą dla antologii z Fabryki Słów. Zastanawia mnie, czy trendy prezentowane w"Nowe idzie" mają szansę na kontynuację i rozwinięcie na naszym rynku fantastycznym. Sam sobie na to pytanie odpowiedzieć jednak nie potrafię. Chciałbym by tak było, bo nawet te opowiadania, które mnie osobiście nie bardzo się podobały, mogły spodobać się komuś innemu, kto woli nieco inne klimaty. Na pewno dobrze się stało, że taka antologia powstała. Cieszę się, że ją przeczytałem.


pewnie i tak większość czytała

nosiwoda - 08:45 19-06-2009
Nowa polska szkoła recenzowania.

MadMill - 09:42 19-06-2009
Możesz rozwinąć? To ciekawe...

nosiwoda - 10:46 19-06-2009
Koń, jaki jest, każdy widzi. Co tu rozwijać.
/edit:
Bo mnie się tu czepiają, żebym się konkretów czepiał. No dobrze:
mające wskazać w jakim kierunku zmierza rodzima fantastyka i jak będzie się pisać za kilka lat. Czy ten cel się udał? Myślę że nie do końca, bo nie wierzę w to, by te opowiadania w pełni odzwierciedlały gusta czytelnicze.
Co ma jedno do drugiego? Piernik do wiatraka? Założenie1: w jakim kierunku zmierza fantastyka. Założenie2: ukazanie przekroju tego, co ludzie lubią teraz czytać. Rezultat: dwie różne antologie. Nielogiczny i absurdalny wniosek, że założenie1 nie zostało spełnione, bo nie uwzględniono założenia2. Absurd.
w części na pewno są reprezentatywne
Albo coś jest reprezentatywne, albo nie jest. Albo się jest w ciąży, albo się nie jest. Nie można być w części w ciąży, czy w części reprezentatywnym. Sytuacja zerojedynkowa.
autor nieco przesadził z opisem rozmachu apokalipsy, bo to rzutuje na stworzony przez niego świat.
Truizm: opis apokalipsy rzutuje na opisywany świat. Wow. W dodatku truizm, który nic nie mówi, nic nie wnosi. Wiemy, że przesadził z opisem, i że to rzutuje, ale JAK to rzutuje na świat? Nie wiadomo.
Poza tym - przesadził z "opisem rozmachu"? Apokalipsa to jest w podstawowym znaczeniu coś ostatecznego, powszechnego, globalnego. Co to znaczy: przesadził z opisem rozmachu apokalipsy? Opisów jest zbyt dużo? Koncentrują się na apokalipsie, a nie na bohaterach? Są niewiarygodne? Nie wiadomo.
Nieco ciężki temat, raczej powierzchownie potraktowany. Jednak pomysł niebanalny i za to plus.
Czyli za to samo i minus, i plus.
Postać głównego bohatera jednak troszkę przysłania pozostałe postaci.
Wow. Główny bohater przysłania pozostałe postacie. Normalnie szok.
Gdyby inna postać była tak rozwinięta, jak główny bohater, to byłoby dwóch głównych bohaterów. To raczej proste rozumowanie.
dość ciekawe i zdecydowanie nie wykorzystane
Ciekawe w czym, w czym niewykorzystane?
znowu nie wykorzystane. Miałem skojarzenia z Diaczenkami i prysły one podczas lektury zakończenia.
Czyli gdyby zakończyło się tak, jak u Diaczenków, to autorowi by się spodobało. Inżynier Mamoń wita w swych progach.
Tutaj zakończenie było właśnie silną stroną opowiadania. Nadal mam wrażenie, że nie do końca je zrozumiałem...
"Nie zrozumiałem" - czyli było dobre.
Kojarzy mi się z utworami Sapkowskiego i z Wrześniem Paczyńskiego.
Brzmi to, jakby ktoś w "recenzji" z filmu o Spider-Manie napisał: "kojarzyło mi się z Supermanem". No bo i "W leju po bombie", i "Wrzesień" są o przyszłej wojnie na terenach Polski, więc będzie absolutnie niezbędnym napisanie, że tekst o przyszłej wojnie na terenach Polski kojarzy się z innymi tekstami o tym właśnie. To, że jeden tekst to groteska, drugi to gorzka SF, a trzeci to trawestacja mitu, to już nie jest absolutnie niezbędne do zauważenia.
Opowiadanie rzeczywiste, dobry klimat - ciężki i mroczny. Ale nie przepadam że taką rzeczywistością w fantastyce.
Czyli znowu: plus, ale minus. Poza tym - "taką rzeczywistością" - taką, czyli jaką? Czy to się odnosi do klimatu, czy może do tego, że "opowiadanie rzeczywiste"? Co to znaczy "opowiadanie rzeczywiste"? To taki "fakt autentyczny"?
Jakub Małecki ma już na swoim koncie kilka publikacji i to widać, podobnie jak w przypadku Piotra Rogoży.
Aha, a Juraszek, Miszczak, Zbierzchowski, Majka, Wegner, Kilian, Przechrzta i Olejniczak już tych publikacji nie mają. Tak wynika z tekstu "recenzji".
Zastanawia mnie, czy trendy prezentowane w"Nowe idzie" mają szansę na kontynuację i rozwinięcie na naszym rynku fantastycznym.
Które trendy? Trend niewykorzystania pomysłu? Trend postapo? Trend niedopracowania warsztatu? O innych autor nie pisze, nie wiadomo zatem, o co mu chodzi.

Pomijam tu te stwierdzenia czy zdania, które nic nie wnoszą, nic nie mówią o tekście, a co najwyżej o autorze "recenzji", typu: "Spodobało mi się spojrzenia na religię." czy całe zakończenie. No i ciągłe przywoływanie, z czym się co toudiemu kojarzy. Miło, że dużo czytał.

Mały_czołg - 11:59 19-06-2009
Nosi, nie bardzo rozumiem co chcesz osiągnąć, z mocą słonia stąpając śladami Adama Przechrzty et consortes.

nosiwoda - 12:00 19-06-2009
A wiesz, tak przechodziłem i stwierdziłem, że someone is WRONG on teh internets.

Mały_czołg - 12:18 19-06-2009
Czyli Ty tylko tak se, jak królewna na harfie?

nosiwoda - 12:41 19-06-2009
Yes, we can!
(a zaraz nas pogonią za niemerytoryczne przerzucanko cytatami)

Komentuj


Konkurs

Wygraj nowości wydawnictwa Initium


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Chiang, Ted - "Wydech"


 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Moore, Stuart - "Marvel X-Men: Saga Mrocznej Phoenix"

 Abercrombie, Joe - "Zemsta najlepiej smakuje na zimno"

 Schwartz, Alvin - "Upiorne opowieści po zmroku"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

Fragmenty

 Schwartz, Richard - "Władca marionetek"

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 1

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 2

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

 Mortka, Marcin - "Żółte ślepia"

 Schwab, V.E. - "Vengeful. Mściwi"

 Collins, Suzanne - "The Ballad of Songbirds and Snakes"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS