NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"

Žamboch, Miroslav - "Bakly. W objęciach śmierci", tom 2

Ukazały się

Wlazło, Alicja - "Iskra"


 Lisińska, Małgorzata - "Bajki krasnoludzkie"

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Bonowicz, Karina - "Nie wywołuj wilka z lasu"

 Mróz, Remigiusz - "Echo z otchłani"

 Kuang, Rebecca F. - "Wojna makowa" (zintegrowana)

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

 Kuang, Rebecca F. - "Wojna makowa" (miękka)

Linki

Szyda, Wojciech - "Miasto dusz"
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: Czerwiec 2008
Wydanie: I
ISBN: 978-83-7506-186-4
Oprawa: miękka
Format: 135 x 205 mm
Liczba stron: 252
Cena: 29,90 zł



Szyda, Wojciech - "Miasto Dusz"

Świat podbija absolutny hit wydawniczy – księga sprzed wieków, opisująca metodę „wydalenia” duszy. Filozofia sex, drugs and rock’n’roll rozkwita, gdy z horyzontu znika ryzyko piekielnych mąk. Do walki z wszechogarniającą modą na „bezduszność” staje Policja Eschatologiczna i brat Tymoteusz, główny bohater powieści.

Dylemat, wokół którego rozgrywa się akcja „Miasta Dusz” jest piekielnie (nomen omen) aktualny i inspirujący. Wszak ilu współczesnych byłoby gotowych na taki układ – pozbyć się duszy, rezygnując co prawda ze zbawienia, ale i wykluczając potępienie? Czy nie znalazłoby się grono chętnych, by amputować sobie eschatologiczny wymiar istnienia? Jak wielu odebrałoby porzucenie wiekuistych konsekwencji doczesnego życia jako zwrot ku upragnionej wolności? Czy w świecie, w którym żyjemy, dokuczliwy kac po wczorajszej imprezie stanowi maksimum konsekwencji, jakie człowiek współczesny jest gotów ponieść za swoje czyny? Czy płaska, zwierzęca perspektywa nie jest aby bliższa naszej naturze niż wieczny wymiar życia? Czy bardziej atrakcyjna jest dla nas wizja osiągalnego Nieba, czy też wizja życia, za które nikt nigdy nie wystawi nam rachunku?

Tego rodzaju pytania nasuwają się w czasie wędrówki przez „Miasto Dusz” i na nie Wojciech Szyda szuka odpowiedzi, wchodząc do wąskiego grona autorów, którzy nie obawiają się tematów najtrudniejszych. Stawia sobie ambitne literackie cele i – mniej lub bardziej skutecznie – je realizuje. Zderza opowieści o dwóch skrajnościach – historię zakonnika, żyjącego rytmem wyznaczanym przez brewiarz, z historią dziewczyny, która, pozbywszy się duszy, szuka szczęścia w rozpuście. Szyda obie strony prezentuje z równą wprawą i wiarygodnością – i hedonizm, i ortodoksja mają u niego wyraziste, literackie kształty. Te dwie postawy wobec świata, a właściwie szerzej – dwa zupełnie różne światy, ufundowane na zupełnie innych ideach – ścierają się i splatają ze sobą.

Powieść zaczyna się jak rasowy thriller i dopiero w dalszych rozdziałach wytraca dynamizm na rzecz filozoficznej refleksji. I, niestety, w tej drugiej części wyraźne stają się błędy, których autor się nie ustrzegł. Za dużo jest u niego publicystycznego zapału, a za mało pisarskiego doświadczenia, które bogactwo przemyśleń każe przekazywać pośrednio, za pomocą obrazów. Pisarze słabi lubią dopisywać interpretacje, zamiast pozwalać po prostu przemówić samej opowieści.

Każdy, kto czytał „Drogę” McCarthy’ego doskonale wie, ile głębi potrafi zmieścić prosta, minimalistyczna opowieść. Szyda popełnił też błąd, rozwijając prosty pomysł w zagmatwaną fabułę, której złożoność ostatecznie zatarła błyskotliwość pierwotnej idei. Mierzić też mogą częste ucieczki w oniryczność, balansowanie na granicy jawy i snu, szaleństwa i normalności. Tego rodzaju literackie narzędzia bywają często łatwym wyjściem z fabularnych ślepych uliczek, drogą na skróty przez niedostatecznie dopracowane światy, nośnikiem interpretacji, których nie pomieścił główny wątek. W wypadku Wojciecha Szydy narzędzia te były najzupełniej zbędne i naprawdę szkoda, że – sięgając po nie – odrealnił nieco swój świat, wziął go niejako w cudzysłów, podczas gdy mógł – z pomocą zwykłej, konsekwentnie realistycznej opowieści – nakreślić wizję przejmującą do szpiku kości.

Pomimo pewnych wad, „Miasto Dusz” pozostaje jednak powieścią bardzo ciekawą, zapewne jedną z nielicznych, które zasługują na zapamiętanie i chwilę zadumy. Powieść Szydy jest nieprzewidywalna i oryginalna, dotyka ważnych tematów i skłania do refleksji. Chciałoby się rzec – to powieść z duszą.


Autor: Krzysztof Pochmara


Dodano: 2008-08-18 19:41:04
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

kurp - 20:12 18-08-2008
Po lekturze Hexenhammera i tej powieści dopisuję Szydę do krótkiej listy pisarzy, z których zamierzam czytać wszystko jak leci :)

Shadowmage - 20:47 18-08-2008
Hexenhammer przede mną (biorę na wyjazd co by przed Polconem przeczytać). Polecam natomiast jego wcześniejsze opowiadania.

kurp - 20:55 18-08-2008
Ze zbioru Szlak cudów? W sobotę kupiłem w Toruniu :)

nosiwoda - 17:25 19-08-2008
Ale "Hotel Wieczność" ponoć straszna kicha. I to nie tylko osakana tak twierdził, ale i draken. A ich horyzonty czytelnicze są na tyle niezazębiające się, że taka zgodność może być oznaką prawdziwej kichy.

kurp - 19:53 19-08-2008
W każdym razie - też mam i przeczytam :)

Rheged - 10:35 20-08-2008
Nosiwodo - "Hotel..." był nieudaną powieścią, choć ambitną. Szyda jednak znacznie przesadził z metaforyką w "Hotelu...". Jednak kichą bym tego nie nazwał. Raczej falstartem. Gdyby Szyda miał w głowie i łapie te umiejętności snucia opowieści, jakie ma teraz, jego debiut powieściowy zmiótłby z ziemi wszystkich.

Z autorem recenzji i zgadzam się i nie zgadzam. Otóż zgadzam się - to powieść znakomita, z duszą. I bardzo ważna, najlepszy Szyda jak dotąd, najdojrzalszy. Za to nie zgadzam się, że Szyda świat w opowieści odrealnił - nie odrealnił. Opowieść o duszy nie może wyzbyć się metafizyki, grunt to dobrze ją umieścić w fabule i wizji przedstawionej rzeczywistości. Szydzie się udało. Szydzie w "Mieście dusz" się udało wszystko.

Dla mnie murowany kandydat na Zajdla.

GeedieZ - 10:59 20-08-2008
Mnie tam "Hotel" się podobał... Lubię książki oryginalne, ta z pewnością nie jest taka jak 99% innych na rynku.

nosiwoda - 11:38 27-03-2009
Wreszcie przeczytałem.
Dla mnie murowany kandydat na Zajdla.
E, nie ma mowy.
Zgadzam się zasadniczo z recenzją. Powieść niepotrzebnie dorzuca te różne pokoje - mącą wizję, nie dodając nic odkrywczego. Są także inne minusy, ale o tym później, jak trochę pomyślę.

Komentuj


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"


 Moore, Stuart - "Marvel X-Men: Saga Mrocznej Phoenix"

 Abercrombie, Joe - "Zemsta najlepiej smakuje na zimno"

 Schwartz, Alvin - "Upiorne opowieści po zmroku"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King, Stephen - "Instytut"

Fragmenty

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

 Mortka, Marcin - "Żółte ślepia"

 Schwab, V.E. - "Vengeful. Mściwi"

 Collins, Suzanne - "The Ballad of Songbirds and Snakes"

 Dick, K. Philip - "Możemy cię zbudować"

 Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata"

 Archer, K.C. - "Instytut" #1

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS