NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Sanderson, Brandon - "Wśród gwiazd"

Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"

Ukazały się

Jaumann, Bernhard - "Sępom na pożarcie"


 Brown, Ryk - "Aurora Cv-01"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Kres, Feliks, W. - "Północna granica" (edycja limitowana)

 Kres, Feliks W. - "Król Bezmiarów" (edycja limitowana)

 Kres, Feliks, W. - "Grombelardzka legenda" (edycja limitowana)

 Kres, Feliks W. - "Pani Dobrego Znaku" (edycja limitowana)

 Kres, Feliks W. - "Porzucone królestwo" (edycja limitowana)

Linki

Pilipiuk, Andrzej - "Pan Wilków"
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cykl: Oko Jelenia
Data wydania: Luty 2009
ISBN: 978-83-7574-069-1
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195
Liczba stron: 400
Cena: 29,99
Seria: Bestsellery polskiej fantastyki
Tom cyklu: 4



Pilipiuk, Andrzej - "Pan Wilków" #2

"Wo blja!"

Stara droga biegła przez las. Trakt musiał być opuszczony od lat, przecinka pozarastała tu i ówdzie. Zbliżało się południe, jednak mróz prawie nie zelżał. Koń apatycznie stawiał nogi, sztylpy chroniące pęciny pokryły się szronem. Maksym rozglądał się po okolicy. Jak na razie wszystko się zgadzało. Teraz trzeba tylko odnaleźć ludzi. Nie uśmiechała mu się kolejna noc pod gołym niebem. Zwłaszcza, że szósty zmysł podpowiadał mu, iż wkracza już na terytorium wroga.
Trzy wilki czekały na szlaku. Maksym spojrzał na nie ze spokojem. Były trochę większe niż te z ukraińskich stepów. Miały też dłuższe futro. Znał te zwierzęta od dziecka i wiedział, że nie wolno ich lekceważyć. Pamiętał opowieść Heli. Jeśli to TE wilki, to czeka go ciężka przeprawa. Uśmiechnął się drapieżnie. Wreszcie jakaś walka.
„Tu siedzą trzy – pomyślał. – Jeśli ruszą na mnie, spróbują oskrzydlić mnie tak, bym uciekał ścieżką, koło której czają się następne. Zatem są jeszcze co najmniej dwa. A może i pół tuzina”.
Od czasu, gdy opuścił Bergen ani razu nie było okazji, by wyciągnąć broń z pochwy. Zdążył już zapomnieć jakiego koloru jest krew... A może zacząć od wielopału? Uniósł karabinek do ramienia. Popatrzył przez lunetkę. Pociągnął za spust, ale strzał nie padł. Zaraz Marek mówił coś o jakimś bezpieczniku? Przełączył i złożył się raz jeszcze. Trach. Wielki płowy basior fiknął w powietrzu koziołka. Sekundę później Maksym runął w śnieg. Spłoszony koń pomknął dróżką przez las.
„Uczony do innego huku – pomyślał Kozak, gramoląc się z zaspy. – Ten jest inny, to i go nie poznał...”
Poderwał akurat na czas, by dobyć szabli. Dwa pozostałe zwierzaki już go dochodziły. Ciął straszliwie z ramienia. Spudłował. Były szybkie, bezlitośnie szybkie. W ostatniej chwili dosięgnął sztychem drugiego. Pierwszy już skakał. Kozak upadł w śnieg, puszczając szablę. Kozik w jego drugiej dłoni zakreślił pętlę na podobieństwo greckiej litery alfa. Parujące jelita posypały się kaskadą z otwartego brzucha. Paszcza zacisnęła się na przedramieniu, ale stalowy karwasz wytrzymał to. Nóż wśliznął się między żebra, odnajdując serce zwierzęcia. Krew bryznęła w śnieg. Wilk był martwy, ale nadal ruszał nogami. Drugie zwierzę, wlokąc za sobą bezwładne nogi, czołgało się ku niemu. Podniósł upuszczoną szaszkę i zdekapitował je jednym cięciem.
Rozpaczliwy kwik konika rozdarł ciszę.
– Wo blja! – zaklął i rzucił się pędem przez las.
Gnał jak nigdy w życiu. Krew zamarzała na głowni szabli, stopy biły w śnieg równym rytmem. Wzrok strzelał uważnie na boki w poszukiwaniu kolejnych zwierząt mogących czaić się przy ścieżce. Przejaśniło się. Polana?
Przybył za późno. Nieszczęsna klacz właśnie dogorywała na śniegu z rozdartym gardłem. Nad nią stały cztery potężne basiory. Piąty uniósł łeb znad końskich zwłok. Maksym spojrzał im prosto w ślepia. Dawno już nie czuł tak straszliwej nienawiści, zdołał jednak zdusić ją w sobie i z bezrozumnego porywu duszy przemienić w siłę pomocną w walce.
– Nu i papali... – mruknął.
Prószył delikatny śnieg. Pięć wilków pociętych szablą niemal na dzwona spoczywało na stratowanej polance. Tu i ówdzie ruszała się jakaś łapa, gdzie indziej ucięty łeb kłapał bezsilnie szczęką. Jeden zewłok przebierał w powietrzu nogami. Ciała, choć martwe, nadal próbowały wykonać polecania wydawane przez niesłyszalny głos z daleka... Pozbawione życia zwierzęta nadal chciały zagryźć i rozszarpać wroga. Pazury bezsilnie drapały powietrze, z pysków ciekła ślina, nawet jeden z ogonów wił się jak gad po ziemi.
Kozak usiadł na boku martwego konia. Podniósł ostrożnie głowę wilka przewodnika stada. Szczeka poruszała się mechanicznym rytmem, uszy strzygły. Maksym uniósł opadnięte powieki zwierzęcia. Oczy już zmętniały, zasnuło je bielmo śmierci, ale przybysz z Ukrainy czuł, że mimo to ktoś z daleka na niego patrzy.
– Psi synu, Panie Wilków, czy jak cię tam obezjajcu zwą – powiedział. – Wiem, że mnie i słyszysz i widzisz... Imię moje Maksym. Przekazuję ci słowa atamana Bajdy: Nadchodzi dzień zapłaty. Nikt nie skrzywdzi Kozaka i nie będzie żył, by móc się tym chwalić. Zniszczyłem stalowego komara. Zabiłem trzech twoich ludzi. Reszta umrze niebawem. Jak Bóg da, będziesz umierał ostatni ze świadomością że to twoje rozkazy sprowadziły na was zagładę.
Druga ręka zatoczyła łuk. Lufa kozackiego samopału plunęła ogniem. Głowa uderzona kulą przekoziołkowała w powietrzu.
– Widzę was – powiedział po szwedzku. – Możecie wyjść.
Trzech lapońskich myśliwych z dzidami w ręku wychynęło ostrożnie zza pnia powalonego świerka. Maksym wetknął lufę za pas i odwróciwszy się w ich stronę, pokazał puste dłonie, a potem dotknął krzyżyka widocznego przez rozchełstaną koszulę.


Dodano: 2008-08-05 16:04:18
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Kulawego szermierza"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Jordan, Robert - " Wojownik Altaii"


 Scalzi, John - "Imperium w płomieniach"

 Rushdie, Salman - "Quichotte"

 Taylor, Dennis E. - "Nasze imię Legion, nasze imię Bob"

 Przechrzta, Adam - "Demony zemsty. Beria"

 Kisiel, Marta - "Płacz"

 Szczerek, Ziemowit - "Cham z kulą w główie"

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

Fragmenty

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Canavan, Trudi - "Klątwa kreatorów"

 Clare, Cassandra & Chu, Wesley - "Czerwone Zwoje Magii"

 Chiang, Ted - "Wydech"

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

 Wilson, F. Paul - "Twierdza"

 Lisińska, Małgorzata - "Pierwotny"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS