NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Bardugo, Leigh - "Oblężenie i nawałnica"

Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości" (Kolekcja Wehikuł czasu)

Ukazały się

Larson, B.V. - "Flota Alfa"


 Przybyłek, Marcin Sergiusz - "Symfonia życia"

 Gwynne, John - "Zgliszcza"

 Bardugo, Leigh - "Oblężenie i nawałnica"

 Przechrzta, Adam - "Gambit Wielopolskiego" (Fabryka Słów)

 King, Stephen - "To" (druga okładka filmowa)

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne wybrzeża"

 Zahn, Timothy - "Ostatni rozkaz"

Imprezy

Copernicon 2019
Od: 2019-09-13
Do: 2019-09-15

Linki

Artykuł jest częścią serii Bradbury, Ray - "451° Fahrenheita".
Zobacz całą serię

Bradbury, Ray - "451° Fahrenheita"

„Kto nie buduje, musi palić”

Ray Bradbury


Jednym z obrazów, które nieodłącznie kojarzą mi się z III Rzeszą, są płonące książki na ulicach niemieckich miast. Olbrzymie ogniska „żyjące” dziełami Tomasza Manna, Bertolda Brechta i innych nieprawomyślnych artystów. Oczami wyobraźni łatwo zobaczyć tłumy ludzi, którzy podchodzą do ognia i podsycają jego potęgę. Widok trudny do zapomnienia. A gdyby pójść dalej i spalić wszystkie książki? Czy w ogóle możliwe jest stworzenie społeczeństwa, w którym książek nie ma?

Odpowiedzi na pytania można odnaleźć w „451° Fahrenheita” Raya Bradbury’ego, jednej z najsłynniejszych powieści mówiących o systemie totalitarnym, która pomimo tego, że powstała ponad pół wieku temu, nie straciła nic na swej aktualności. Zmieniła się natomiast jej wymowa, a może raczej interpretacja. Początkowo była traktowana tylko i wyłącznie jako wizja społeczeństwa zniewolonego przez System, dzisiaj bardziej stanowi komentarz do kondycji współczesnej cywilizacji.

Bradbury sugestywnie pokazuje obraz stopniowej degrengolady kultury – nie można było przecież książek zakazać z dnia na dzień. Najpierw pojawiły się ich skrócone wersje – wyprane z ideologii, emocji, uczuć. Później przestano dotować teatr, uniwersytety (zwłaszcza kierunki humanistyczne), zamknięto gazety. Równocześnie ich miejsce zajmują ścianowizje – nieodłączny element wyposażenia każdego domu. To nieistotne, że większość widzów tak naprawdę nie wie, co dzieje się na ekranie – ważne, że filmowi bohaterzy stają się dla nich czymś realnym, wręcz żywym. „Rodzinka mnie kocha” – mówi jedna z bohaterek. Czy czegoś wam to nie przypomina?

Strażak to profesja, która chyba jak żadna inna cieszy się wielkim szacunkiem wśród przeciętnych obywateli; ale w „451° Fahrenheita” jest ona symbolem systemu. W epoce ognioodpornych domów pierwotna funkcja strażaków uległa zmianie, wypaczeniu. Teraz to oni podkładają ogień, kiedy uzbrojeni w miotacze płomienia niszczą książki. Dlaczego akurat one? Bo zmuszają do myślenia, indywidualizują, czynią z człowieka jednostkę. Są nośnikami niebezpiecznych idei.

Jednym ze strażaków jest główny bohater książki – Guy Montag. Poznajemy go w przełomowym dla jego życia momencie – zaczyna wątpić w sens tego, co robił do tej pory i powoli dostrzega zło otaczającego go świata. „Niby mamy wszystko, czego potrzeba do szczęścia, ale nie jesteśmy szczęśliwi. Czegoś brakuje. Jedyną rzeczą , o której z całą pewnością wiedziałem, że zniknęła, były książki (…) Pomyślałem, więc, ze one mogą mi pomóc” – tłumaczy się w jednej ze scen. Szuka także mentora, który pomógłby mu zrozumieć świat i znajduje go w osobie byłego nauczyciela akademickiego Fabera. Równocześnie Montag jest kuszony przez dowódcę strażaków, Beatty’ego, który dostrzegł przemianę swego podwładnego i pragnie ją powstrzymać. Oczytany, równie dobrze jak Faber, próbuje wypaczyć samą ideę „książek”. Montano, rozdarty pomiędzy chęcią bycia naprawdę szczęśliwym, a starym trybem życia, znajduje w końcu nieoczekiwanego sprzymierzeńca w ogniu. Scena, w której używa miotacza płomienia przeciwko dawnym towarzyszom ma w sobie coś symbolicznego. Ogień w tym wypadku oczyszcza i tworzy - nie niszczy.

Czy wizja świata stworzonego przez Bradbury’ego, kiedyś się urzeczywistni? Nie wiem. Patrząc na malejący odsetek osób czytających książki, perspektywy nie są zbyt optymistyczne. Zamknięci w czterech ścianach, ograniczający kontakt z innymi ludźmi do Sieci i sms’ów, zatracamy ludzkie cechy. Niczym bohaterowie Bradbury’ego zaczynamy słuchać – nie słuchając i mówić – nie rozmawiając; jak żywe trupy. Dla rządzących stając się obywatelem idealnym, którego polityczne zainteresowania sprowadzają się do tego, jak prezentuje się polityk, a nie co ma do powiedzenia. W bibliotekach książki porastają kurzem, a telewizja, w imię „misji”, serwuje pseudointelektualną papkę na wszystkich kanałach. Tylko strażacy jeszcze nie podpalają książek.

Dopóki żyć będzie chociaż jeden Guy Montag, jest zawsze nadzieja.


Ocena: 10/10
Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2008-07-19 18:08:13
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

MadMill - 23:10 20-07-2008
Książka świetna i to lektura obowiązkowa dla wszystkich. Ja się nie mogłem oderwać do lektury, a czytanie w ścisku, stojąc w pociągu na trasie Gdynia - Warszawa do rzeczy komfortowych nie należy... nieważne, książka rekompensowała mi te męki w pociągu bydlę... Słonecznym znaczy się. ;)

Gorąco i z całego serca także polecam. ;)

RaF - 09:23 21-07-2008
MadMill pisze:nieważne, książka rekompensowała mi te męki w pociągu bydlę... Słonecznym znaczy się. ;)

A ja się właśnie zastanawiałem, jacy desperaci 'słonecznym' jeżdżą... Teraz już wiem :D

qba - 12:52 21-07-2008
Słoneczny dobra rzecz, bo tania :-) książka bardzo dobra. Na następny raz weź ze sobą "Kroniki Marsjańskie"- podobały mi się nawet bardziej niż 451 ;-)

pzdr888

MadMill - 19:28 21-07-2008
"Kroniki..." zacząłem dziś czytać już po raz drugi. Tak na mnie F451 wpłynął. ;P

"Słoneczny" był jedynym pociągiem który mi pasował jeśli chodzi o czas i cenę. ;P Jak się o bilet dowiadywałem w czwartek, a w piątek wyjazd był to wiecie, rozumiecie. :D

RaF - 19:59 21-07-2008
Kroniki? Beznadzieja jakaś straszna :P

No, nie podobały mi się zupełnie :)

qba - 11:18 22-07-2008
RaF pisze:Kroniki? Beznadzieja jakaś straszna :P

No, nie podobały mi się zupełnie :)


spoko, mi akurat 'Kroniki' lepiej weszły.
pzdr888

Komentuj


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"


 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana"

 Ziębiński, Robert - "Stephen King. Instrukcja obsługi"

 Dukaj, Jacek - "Po piśmie"

 Banks, Iain M. - "Wspomnij Phlebasa"

 Sullivan, Michael J. - "Śmierć Dulgath"

Fragmenty

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne wybrzeża"

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Rubież"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS