NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Butcher, Jim - "Zmiany"

Jordan, Robert - "Wielkie polowanie" (2019)

Ukazały się

Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"


 Maas, Sarah J. - "Szklany tron" (oprawa twarda)

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Gołkowski, Michał - "Bramy ze złota. Zmierzch Bogów"

 Ćwiek, Jakub - "Stróże 2: Brudnopis Boga"

 Urbanowicz, Artur - "Gałęziste"

 Sanderson, Brandon - "Droga królów" (twarda okładka)

 "World of Warcraft: Kronika. Tom I"

Linki

Artykuł jest częścią serii Bradbury, Ray - "451° Fahrenheita".
Zobacz całą serię

Bradbury, Ray - "451° Fahrenheita"

„Kto nie buduje, musi palić”

Ray Bradbury


Jednym z obrazów, które nieodłącznie kojarzą mi się z III Rzeszą, są płonące książki na ulicach niemieckich miast. Olbrzymie ogniska „żyjące” dziełami Tomasza Manna, Bertolda Brechta i innych nieprawomyślnych artystów. Oczami wyobraźni łatwo zobaczyć tłumy ludzi, którzy podchodzą do ognia i podsycają jego potęgę. Widok trudny do zapomnienia. A gdyby pójść dalej i spalić wszystkie książki? Czy w ogóle możliwe jest stworzenie społeczeństwa, w którym książek nie ma?

Odpowiedzi na pytania można odnaleźć w „451° Fahrenheita” Raya Bradbury’ego, jednej z najsłynniejszych powieści mówiących o systemie totalitarnym, która pomimo tego, że powstała ponad pół wieku temu, nie straciła nic na swej aktualności. Zmieniła się natomiast jej wymowa, a może raczej interpretacja. Początkowo była traktowana tylko i wyłącznie jako wizja społeczeństwa zniewolonego przez System, dzisiaj bardziej stanowi komentarz do kondycji współczesnej cywilizacji.

Bradbury sugestywnie pokazuje obraz stopniowej degrengolady kultury – nie można było przecież książek zakazać z dnia na dzień. Najpierw pojawiły się ich skrócone wersje – wyprane z ideologii, emocji, uczuć. Później przestano dotować teatr, uniwersytety (zwłaszcza kierunki humanistyczne), zamknięto gazety. Równocześnie ich miejsce zajmują ścianowizje – nieodłączny element wyposażenia każdego domu. To nieistotne, że większość widzów tak naprawdę nie wie, co dzieje się na ekranie – ważne, że filmowi bohaterzy stają się dla nich czymś realnym, wręcz żywym. „Rodzinka mnie kocha” – mówi jedna z bohaterek. Czy czegoś wam to nie przypomina?

Strażak to profesja, która chyba jak żadna inna cieszy się wielkim szacunkiem wśród przeciętnych obywateli; ale w „451° Fahrenheita” jest ona symbolem systemu. W epoce ognioodpornych domów pierwotna funkcja strażaków uległa zmianie, wypaczeniu. Teraz to oni podkładają ogień, kiedy uzbrojeni w miotacze płomienia niszczą książki. Dlaczego akurat one? Bo zmuszają do myślenia, indywidualizują, czynią z człowieka jednostkę. Są nośnikami niebezpiecznych idei.

Jednym ze strażaków jest główny bohater książki – Guy Montag. Poznajemy go w przełomowym dla jego życia momencie – zaczyna wątpić w sens tego, co robił do tej pory i powoli dostrzega zło otaczającego go świata. „Niby mamy wszystko, czego potrzeba do szczęścia, ale nie jesteśmy szczęśliwi. Czegoś brakuje. Jedyną rzeczą , o której z całą pewnością wiedziałem, że zniknęła, były książki (…) Pomyślałem, więc, ze one mogą mi pomóc” – tłumaczy się w jednej ze scen. Szuka także mentora, który pomógłby mu zrozumieć świat i znajduje go w osobie byłego nauczyciela akademickiego Fabera. Równocześnie Montag jest kuszony przez dowódcę strażaków, Beatty’ego, który dostrzegł przemianę swego podwładnego i pragnie ją powstrzymać. Oczytany, równie dobrze jak Faber, próbuje wypaczyć samą ideę „książek”. Montano, rozdarty pomiędzy chęcią bycia naprawdę szczęśliwym, a starym trybem życia, znajduje w końcu nieoczekiwanego sprzymierzeńca w ogniu. Scena, w której używa miotacza płomienia przeciwko dawnym towarzyszom ma w sobie coś symbolicznego. Ogień w tym wypadku oczyszcza i tworzy - nie niszczy.

Czy wizja świata stworzonego przez Bradbury’ego, kiedyś się urzeczywistni? Nie wiem. Patrząc na malejący odsetek osób czytających książki, perspektywy nie są zbyt optymistyczne. Zamknięci w czterech ścianach, ograniczający kontakt z innymi ludźmi do Sieci i sms’ów, zatracamy ludzkie cechy. Niczym bohaterowie Bradbury’ego zaczynamy słuchać – nie słuchając i mówić – nie rozmawiając; jak żywe trupy. Dla rządzących stając się obywatelem idealnym, którego polityczne zainteresowania sprowadzają się do tego, jak prezentuje się polityk, a nie co ma do powiedzenia. W bibliotekach książki porastają kurzem, a telewizja, w imię „misji”, serwuje pseudointelektualną papkę na wszystkich kanałach. Tylko strażacy jeszcze nie podpalają książek.

Dopóki żyć będzie chociaż jeden Guy Montag, jest zawsze nadzieja.


Ocena: 10/10
Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2008-07-19 18:08:13
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

MadMill - 23:10 20-07-2008
Książka świetna i to lektura obowiązkowa dla wszystkich. Ja się nie mogłem oderwać do lektury, a czytanie w ścisku, stojąc w pociągu na trasie Gdynia - Warszawa do rzeczy komfortowych nie należy... nieważne, książka rekompensowała mi te męki w pociągu bydlę... Słonecznym znaczy się. ;)

Gorąco i z całego serca także polecam. ;)

RaF - 09:23 21-07-2008
MadMill pisze:nieważne, książka rekompensowała mi te męki w pociągu bydlę... Słonecznym znaczy się. ;)

A ja się właśnie zastanawiałem, jacy desperaci 'słonecznym' jeżdżą... Teraz już wiem :D

qba - 12:52 21-07-2008
Słoneczny dobra rzecz, bo tania :-) książka bardzo dobra. Na następny raz weź ze sobą "Kroniki Marsjańskie"- podobały mi się nawet bardziej niż 451 ;-)

pzdr888

MadMill - 19:28 21-07-2008
"Kroniki..." zacząłem dziś czytać już po raz drugi. Tak na mnie F451 wpłynął. ;P

"Słoneczny" był jedynym pociągiem który mi pasował jeśli chodzi o czas i cenę. ;P Jak się o bilet dowiadywałem w czwartek, a w piątek wyjazd był to wiecie, rozumiecie. :D

RaF - 19:59 21-07-2008
Kroniki? Beznadzieja jakaś straszna :P

No, nie podobały mi się zupełnie :)

qba - 11:18 22-07-2008
RaF pisze:Kroniki? Beznadzieja jakaś straszna :P

No, nie podobały mi się zupełnie :)


spoko, mi akurat 'Kroniki' lepiej weszły.
pzdr888

Komentuj


Konkurs

Wygraj przygody Lennarta Malmkvista


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Lawrence, Mark - "Święta siostra"


 Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia"

 Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

 Shannon, Samantha - "Zakon Drzewa Pomarańczy"

 Dick, Philip K. - "Nasi przyjaciele z Frolixa 8"

 Bardugo, Leigh - "Trylogia Grisza"

 Harrison, Harry - "Przestrzeni! Przestrzeni!"

 Pullman, Philip - "Zorza Polarna"

Fragmenty

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS