NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Pullman, Philip - "Bursztynowa luneta"

Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

Ukazały się

McDonald, Ian - "Luna: Wschód"


 Gwynne, John - "Gniew"

 Stephenson, Neal - "Śnieżyca"

 Domagalski, Dariusz - "Więzy krwi"

 Piekara, Jacek - "Ja, inkwizytor. Przeklęte kobiety" (miękka)

 Piekara, Jacek - "Ja, inkwizytor. Przeklęte kobiety" (twarda)

 Lem, Stanisław - "Wysoki Zamek"

 Carter, Rachel E. - "Ostatnia walka"

Linki

Gorelikowa, Ałła - "Korund i salamandra"
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Tytuł oryginału: Корона: Корунд и саламандра
Data wydania: Sierpień 2008
ISBN: 978-83-7574-017-2
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195
Liczba stron: 360
Cena: 29,99
Rok wydania oryginału: 2006
Seria: Obca krew



Gorelikowa, Ałła - "Korund i salamandra" #2

Z drugiej strony

— Skóry z nich zedrę żywcem! Zdrajcy!
Małgorzata i Julia kulą się, zatrwożone. Król Henryk Groźny, daleko poza granicami Targali znany ze skłonności do okrucieństwa, nigdy za ich pamięci nie był do takiego stopnia rozwścieczony.
— Mężu mój, królu... — próbuje wtrącić królowa Nina.
— Milcz, idiotko! — wrzeszczy król. — Gdzieżeś była?!
— Ojcze! — krzyczy Małgorzata, wyrywając się z odrętwienia. — Nie ma czasu tego wyjaśniać! Trzeba ratować Karola, dopóki nie zamknęło się przejście!
— Nie zamknie się. — Julia zagląda do czarnej jamy. — Halabarda zaklinowała koło.
— Jakie znowu koło? — pyta król, zniżając głos o jeden ton.
— Nie mam pojęcia. Jest tu jakieś koło. — Julia dotyka wielkiego koła zębatego, zaczepionego jednym zębem o okute drzewce. Kiedy odejmuje dłoń, widzi na palcach ciemne plamy krwi.
Małgorzata bierze z toaletki lampę naftową z ażurowym, srebrzystym kloszem, wciska się za Julią do tunelu i uważnie ogląda ściany.
— Zostawił dla nas ślad!
— Kto? — pyta, szlochając, królowa.
— Gustaw — wyjaśnia księżniczka. — Jak widzisz, Nino, zdołał zaklinować wrota. Widzę tutaj plamy... i tutaj! Jakby ranny osunął się po ścianie. Trzeba pójść za tym śladem, ojcze!
— Prosto w pułapkę? — pyta surowo król. — Ty tam na pewno nie pójdziesz, Małgorzato!
— Mam wezwać dowódcę straży? — odpowiada pytaniem księżniczka.
— W żadnym wypadku! Pójdę sam. I biada nieludziom, którzy się ośmielą...
— Powiadają, że czary z dziecka może zdjąć tylko krewna — mówi cicho Małgosia. — A mężczyzna może odczarować pocałunkiem ukochaną kobietę.
— Bujdy — ze smutną pewnością siebie sprzeciwia się pasierbicy królowa Nina. — Żeby odwołać czary, trzeba przede wszystkim znać...
— Dość gadania — przerywa jej władca. — Małgorzatko, wezwij sir Olivera, niech zabezpiecza nam tyły. I żeby nikt więcej o tym się nie dowiedział! Rozumiecie? Nie chcę, by jutro plotkował o tym cały Korwaren. Daj lampę, Małgosiu.
Lampę chwyciła już Julia.
— Ja ci poświecę, królu.
— Nie potrzebuję cię tam!
— Lampa przeszkodzi ci w walce, królu — sprzeciwia się panna. — Pomocna dłoń może się przydać. Nie sądzisz...
— Dobrze, panienko. — Król ciska żonie srogie spojrzenie i odsunąwszy Julię, wkracza do ciemnego tunelu. — Trzymaj się z tyłu, zrozumiano? I ani słowa.
— Weź to. — Królowa zawiązuje troskliwie na jej nadgarstku srebrny sznurek z wplecionymi na końcach maleńkimi szmaragdami. — To „srebrne ziele” dla ochrony.
Julia kiwa głową i prędko przeciska się za królem przez wejście do tunelu. Ochronne „srebrne ziele” dodaje jej pewności siebie. Pomarańczowe światło migocze na ścianach, rozpraszając ciemność. Tunel wiedzie ciągle w dół: najpierw pochylnią, potem po kamiennych stopniach, w pewnej chwili nawet po długich, kręconych schodach. Nagle korytarz się rozgałęzia. Król bierze lampę od Julii i zaczyna oglądać ściany oraz posadzkę. Milczy, stąpając niemal bezszelestnie, podobnie stara się poruszać Julia, bezgłośnie i ostrożnie. Podziemna cisza dzwoni w uszach.
Cisza? A może czary gnomów odbijające się od „srebrnego ziela”?
Król zatrzymuje się tak gwałtownie, że Julia niemal uderza nosem w jego szerokie okryte aksamitnym kaftanem plecy. Władca macha dłońmi. Daleko przed nim majaczy światełko gorejące nierównymi ognikami. Słychać dudniący, niewyraźny głos gnoma. Monarcha napiera całym ciałem na niewidzialną przeszkodę, potem próbuje przebić szpadą, wreszcie mruczy w bezsilnej złości:
— Zamknęli przejście!
— Co robić? — Julia wyciąga dłoń i dotyka koniuszkami palców przegrody, a wówczas ze sznura królowej tryskają migotliwe skry. Mimowolnie jęknąwszy, panna cofa dłoń.
— Co to takiego? — pyta ochryple król.
— Ochronne „srebrne ziele”.
— Ech, diabli nadali, trzeba było ze sobą wziąć Ninę!
Milknie bełkot gnoma i daje się słyszeć głos Gustawa. Taki znajomy... Julia ledwie powstrzymuje jęk. Głos jest zdecydowany, twardy, pełen wewnętrznej siły. Jej Gustaw... Co się z nim dzieje?! Panna przeczuwa, że coś strasznego!
Niczym w sennym koszmarze, Julia odstawia lampę na ziemię i zaczyna wodzić rękami po kłującej nieprzeniknionej przegrodzie oddzielającej ją od Gustawa. Nie zwraca uwagi na biegające po palcach srebrne iskierki, mimochodem dziwi się tylko, że nie płacze, chociaż płacz byłby w tej chwili czymś naturalnym.
Przeszkoda znika. Julia wpada w ciemność rozpraszaną poblaskiem płomieni, rozglądając się w popłochu. Gustaw — jej Gustaw! — powoli, bezwładnie osuwa się do nóg nieruchomej Matyldy, mamki księcia Karola.
Jak się tutaj znalazła? I kto kryje się w gęstej ciemności w pobliżu? I dlaczego tak dziwnie brzmi śmiech małego księcia?
— Gustawie, wstawaj!
— Idziemy, głupia! — Król jedną ręką podtrzymuje Matyldę, drugą zaś pomaga Julii podnieść z ziemi półprzytomnego Gustawa. — Przebieraj nogami, dopóki się nie opamiętają!
Ciemność gęstnieje wokół, niemal ich dławi, ożywiając pradawne strachy i dziecięce lęki.
— Julio, lampa!
Pochwycona w biegu lampa otacza ich kręgiem pomarańczowego światła odbijającego się od ścian. Przerażona Matylda skowyczy po drodze. Gustaw dyszy ochryple, z przerwami, próbując sam stawiać kroki, dopóki król nie odpycha odeń rąk Julii i nie zarzuca go sobie na ramiona jak barana. Korytarze wiodą ciągle pod górę i wszystkim coraz ciężej oddychać. Kręcone schody wydają się ciągnąć w nieskończoność. Tak daleko!
— Julio — rzęzi Gustaw. Król zwalnia kroku. Matylda idzie chwiejnie, jakby miała za chwilę upaść, Julia więc odbiera od niej Karola, ciężko dysząc. Nagle wyłaniają się z ciemności królowa Nina i sir Oliver, kapitan gwardii królewskiej.
— A wy tu po diabła? — syczy król.
— Wyczułam, że potrzebujecie pomocy — odpowiada cicho królowa.
Kapitan przejmuje Gustawa z królewskich rąk, Nina chwyta prędko Karola. Monarcha podtrzymuje Julię i Matyldę. Od razu łatwiej iść. Uciążliwa droga pod górę rozmywa się w pomarańczowych błyskach rzucanych przez lampę, szeleście ubrań i monotonnych odgłosach stąpnięć. To naprawdę niezwykłe, zobaczyć w końcu przed sobą światło dzienne...
Król wyszarpuje halabardę ze stworzonego przez gnomów mechanizmu, a wówczas ciężkie, grube na łokieć tajne drzwi bezszelestnie wtapiają się w ścianę.


Dodano: 2008-07-18 19:46:27
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Vonnegut, Kurt - "Recydywista"


 Atwood, Margaret - "Testamenty"

 Palmer, Ada - "Siedem kapitulacji"

 Zbierzchowski, Cezary - "Chłopi 2050, czyli Agronauci w czasach katastrofy klimatycznej"

 Matheson, Richard - "Jestem Legendą i inne utwory"

 Abercrombie, Joe - "Czerwona kraina"

 Anson, Jay - "Amityville Horror"

 Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata"

Fragmenty

 Wilson, F. Paul - "Twierdza"

 Lisińska, Małgorzata - "Pierwotny"

 Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Gniazdo"

 Schwartz, Richard - "Władca marionetek"

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 1

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 2

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS