NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

Simmons, Dan - "Zimowe nawiedzenie"

Ukazały się

Czajka-Kominiarczuk, Katarzyna - "Zwierzenia popkulturalne"


 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Maas, Sarah J. - "Szklany tron" (oprawa twarda)

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Gołkowski, Michał - "Bramy ze złota. Zmierzch Bogów"

 Ćwiek, Jakub - "Stróże 2: Brudnopis Boga"

 Urbanowicz, Artur - "Gałęziste"

 Sanderson, Brandon - "Droga królów" (twarda okładka)

Linki

Izmajłowa, Kira - "Wyższa magia"
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: Lipiec 2008
ISBN: 978-83-7574-072-1
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Liczba stron: 416
Cena: 28.99
Seria: Obca krew



Izmajłowa, Kira - "Wyższa magia" #3

Było sobie chłopców dwóch

Było sobie kiedyś dwóch chłopców, wychowywali się na tym samym podwórku, chodzili do tej samej klasy i nawet poszli na tę samą uczelnię. Historia byłaby banalna, gdyby nie to, że ci chłopcy postanowili zostać magami. Zresztą wróżono im wspaniałą karierę: obaj mieli ogromny potencjał, we właściwym czasie obu zabrano na tajemnicze szóste piętro. Tyle tylko, że jeden z nich miał zbyt niepokorny charakter, był szorstki w kontaktach z ludźmi i zupełnie nie umiał dogadywać się z kierownictwem. Drugi był bardziej zrównoważony, spokojniejszy i nade wszystko cenił zdobytą ciężką pracą pozycję w prestiżowej organizacji. Miał dobre układy z przełożonymi, chociaż nigdy nie zniżał się do prostego lizusostwa, za to w dziedzinie zakulisowych rozgrywek osiągnął mistrzostwo. O ile Pierwszy miał wielkie szanse z czasem zostać wspaniałym magiem praktykiem, o tyle Drugi wybrał drogę badań teoretycznych i w niedługim czasie zaczął kierować poważnym projektem badawczym. Był wystarczająco inteligentny, by doskonale rozumieć, że w obecnych czasach mag praktyk wcale nie ma aż tak wielu możliwości wykazania się, szczególnie jeżeli jego specjalizacja jest daleka od pokojowej. Doskonalić się, osiągać coraz to większe sukcesy po to tylko, by je osiągnąć i utrzymać zaszczytny tytuł „Najlepszego”? Drugi uważał, że to głupie, ponieważ poza uznaniem warte uwagi są również sprawy całkowicie materialne.
Dawna przyjaźń stopniała niemal bez śladu. Pierwszy pogardzał Drugim za konformizm, Drugi uważał Pierwszego za twardogłowego ważniaka, który bez sensu trwoni siły. Szybko wzajemna niechęć przekształciła się w otwartą wrogość.
Jednakże konformista umiał pracować w zespole i, jeśli było to konieczne, dla dobra ogółu potrafił schować osobistą dumę do kieszeni. Do przeprowadzenia ważnego eksperymentu był mu potrzebny mag wysokiej klasy. Gdyby sam miał wystarczające możliwości, zrobiłby wszystko, co możliwe i co niemożliwe. Niestety, w tym czasie jego potencjał nie był już zbyt wysoki.
I wtedy Drugi poszedł z prośbą do Pierwszego.
Ten nie od razu zgodził się na eksperyment, Drugi musiał go długo i cierpliwie namawiać, prosić i poniżać się. W końcu zdobył jednak zgodę i Pierwszy, dumny ze swej wyjątkowości, oddał się do dyspozycji grupy badawczej.
— Teraz już zdaję sobie sprawę, że można to porównać z próbą zainicjowania syntezy termojądrowej gdzieś w polu, przy ognisku. — Igor Georgiewicz krzywo się uśmiechnął.
Eksperyment zakończył się potworną katastrofą. Zresztą od samego początku było wiadomo, że nie da się przewidzieć rezultatów, nawet z niewielką dozą prawdopodobieństwa. Ale to, co się zdarzyło, przeszło najgorsze oczekiwania. Niewyobrażalnie drogie oprzyrządowanie zostało całkowicie zniszczone, ale co najgorsze, bardzo ucierpiał mag uczestniczący w eksperymencie.
Czyli mniej więcej tak, o ile dobrze zrozumiałam, jakby śpiewak wziął za wysoką nutę jak na swe możliwości i na zawsze zniszczył sobie struny głosowe.
— W ogóle nie pamiętam, co się wtedy zdarzyło — ciągnął Igor Georgiewicz. — Przytomność odzyskałem dopiero po kilku dniach...
...I prawie natychmiast zrozumiał, że nadszedł kres jego kariery. Z potencjału, który dotąd wydawał się nieograniczony, pozostały mu tylko nędzne resztki. Bardzo wolno jego stan zaczął się poprawiać, powoli regenerowały się utracone zdolności , co jakiś czas powracały utracone możliwości — choćby pokonywanie rozgraniczenia przestrzeni. A co do reszty... Za to, co niegdyś przychodziło z łatwością, teraz płacił trwającym wiele dni osłabieniem i bólem głowy.
— ...To tak, jakby się złamało kręgosłup — powiedział z niewesołym grymasem. — Być może kiedyś będziesz mógł się poruszać, ale biegać już ci nie sądzone. Ale najgorsze ze wszystkiego było poczucie własnej nieprzydatności. Nie, nie zwolniono mnie z uniwersytetu, wręcz przeciwnie, zaproponowano ciepłą posadkę i starano się zatrzeć nieprzyjemne wspomnienia.
Dawletiarow nienawidził swej nowej pracy. Ktoś inny być może z czasem pogodziłby się z sytuacją, odnalazł w niej jakieś pozytywne aspekty, a może nawet poczuł wdzięczność do kierownictwa. Ale nie on. Troskliwość kolegów, nawet jeśli była szczera (wiele osób, szczególnie tych, które uczestniczyły w feralnym eksperymencie, miało silne poczucie winy), doprowadzała go do szału. Praca pod nadzorem tegoż Łodygina, który sprytnie odwrócił kota ogonem i zachował swoje stanowisko, była dla niego nieznośną torturą. W ten sposób niezbyt przyjemny charakter Dawletiarowa pogorszył się jeszcze bardziej. Nie raz i nie dwa wyżywał się na studentach.
— Jest taka mądra tradycja — powiedział Igor Georgiewicz, odwracając się w stronę okna. — Dobija się zajeżdżone konie. Szkoda, że człowiekowi czasem brak odwagi, by palnąć sobie w łeb...
Postanowił zapracować się na śmierć. Umyślnie robił to, co przekraczało jego siły, z nadzieją, że wcześniej czy później nie wytrzyma serce albo jakieś naczynie w mózgu. Niestety, jak na ironię miał za silny organizm.
Szybko stało się jasne, że ambicje Łodygina rosną i nie zamierza poprzestać na tym, co udało mu się osiągnąć do tej pory. Niedokończony eksperyment nie dawał mu spokoju, rozpoczął więc poszukiwania nowych ochotników. Jednak nie mógł zwerbować nikogo na odpowiednim poziomie. Silni magowie zazwyczaj byli już nie pierwszej młodości, a do tego świetnie wiedzieli, co się stało z poprzednim ochotnikiem. Nic dziwnego, że nie kwapili się do podejmowania ryzyka. Łodygin nakazał więc Dawletiarowowi szukać odpowiedniego materiału wśród studentów, którzy pojawiali się na specjalnym wydziale. Długo nikt odpowiedni się nie trafił.


Dodano: 2008-07-18 19:40:53
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Asia Manadragora - 18:04 25-08-2008
hmmm... książka dobra na wakacyjne popołudnia, ale bez większych rewelacji. Watek kryminalny - naciągany (a może to taki dowcip autorki? taki mrugnięcie okiem do czytelnika, "bo przecież nie o to chodzi"?); wątek miłosny - mało porywający (romans magów - klasyka gatunku: on - straszy, doświadczony,po przejściach, ona - młoda, naiwna, w porę ucieka, ale wraca); wątek magiczny - cóż, na pewno nie oryginalny. Dobrze zbudowana została postać Igora Georgiewicza (cham i gbur pierwsza klasa!), natomiast gorzej wypadła moim zdaniem Naina (zagubiona gąska szukająca mistrza, emancypująca się z czasem dzięki rozłące (!) - denerwują mnie takie bohaterki...). Gawędziarski styl narratora sprawia jednak, że książkę czyta się szybko i "z pewną dozą przyjemności" i nawet kulawe "abrakadbra" z posmakiem "love" nie drażni tak bardzo.

Komentuj


Konkurs

Wygraj Kronikę World of WarCraft


Wygraj przygody Lennarta Malmkvista


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Le Guin, Ursula K. - "Cała Orsinia"


 Lawrence, Mark - "Święta siostra"

 Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia"

 Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

 Shannon, Samantha - "Zakon Drzewa Pomarańczy"

 Dick, Philip K. - "Nasi przyjaciele z Frolixa 8"

 Bardugo, Leigh - "Trylogia Grisza"

 Harrison, Harry - "Przestrzeni! Przestrzeni!"

Fragmenty

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS