NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

Ukazały się

Czajka-Kominiarczuk, Katarzyna - "Zwierzenia popkulturalne"


 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Maas, Sarah J. - "Szklany tron" (oprawa twarda)

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Gołkowski, Michał - "Bramy ze złota. Zmierzch Bogów"

 Ćwiek, Jakub - "Stróże 2: Brudnopis Boga"

 Urbanowicz, Artur - "Gałęziste"

 Sanderson, Brandon - "Droga królów" (twarda okładka)

Linki

Leiber, Fritz - "Mąż czarownicy. Wielki czas"
Wydawnictwo: Solaris
Tytuł oryginału: Conjure Wife. The Big Time
Tłumaczenie: Dariusz Kopociński
Data wydania: Marzec 2008
ISBN: 83-89951-87-8
Oprawa: twarda
Liczba stron: 334
Cena: 43,90
Rok wydania oryginału: 1943 i 1957
Seria: Klasyka SF



Leiber, Fritz - "Mąż czarownicy. Wielki czas"

Fritz Leiber jest klasykiem fantastyki. W Polsce znany głównie za sprawą cyklu o Fafhrdzie (lub Fafrydzie) i Szarym Kocurze. Wydawnictwo Solaris zdecydowało się przedstawić nam w serii „Klasyka science-fiction” również inne utwory z dorobku tego autora. Po wydanej jakiś czas temu powieści „Wędrowiec”, niedawno otrzymaliśmy książkę „Mąż czarownicy. Wielki czas” składającą się z dwóch tekstów, z których pierwszy można by nazwać mikropowieścią, a drugi jest już raczej rozwiniętym opowiadaniem.

„Mąż czarownicy” to oryginalna historia profesora uniwersyteckiego, Normana Saylora, którego żona praktykuje magię, aby dopomóc mężowi w karierze naukowej. Jak się okazuje, praktykowanie magii niekoniecznie jest sztuką lekką, łatwą i przyjemną. Niestety, żony innych profesorów, czasem konkurentów do stanowisk, są również czarownicami. Rodzi to oczywisty konflikt, doprowadzający do walki na śmierć i życie.
Tyle mniej więcej można się dowiedzieć z okładkowego opisu. A jak to wygląda w czasie lektury? Moim zdaniem bardzo interesująco.
Leiber napisał ten tekst pod koniec lat czterdziestych XX wieku, a mimo to opowieść nie trąci myszką. „Mąż czarownicy” jest nie tylko opisem uniwersyteckich rozgrywek umiejętnie przyprawionych fantastyką, ale i swego rodzaju historią miłosną. Bardzo podobało mi się zakończenie, które niełatwo przewidzieć. Mnie na przykład zaskoczyło, co w tym przypadku okazało się zaletą. Cała konstrukcja fabuły jest spójna i widać, że autor potrafił posługiwać się piórem. Czyta się naprawdę sympatycznie. Mikropowieść nie nuży – wciąga. Nie tylko ze względu na styl, ale i sam fabularny pomysł. Chciałoby się, aby współcześni pisarze w tak sprawny sposób potrafili budować swoje historie.

„Wielki czas” jest z kolei opowieścią s-f z końca lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Mamy tu do czynienia z nietuzinkowym pomysłem. Miejscem akcji jest bowiem dosłownie... Miejsce (tak właśnie nazywane w opowieści), w którym odpoczywają, relaksują się zarówno fizycznie, jak i psychicznie wojownicy biorący udział w wielkiej wojnie. Wojna toczy się w czasie, a jej stronami są Pająki i Węże. Co prawda nikt z walczących nie widział swych mocodawców, ale nie przeszkadza to obu frakcjom we wzajemnym zwalczaniu się w rozmaitych epokach (przez co historia ludzkości daleka jest od tej, którą zna czytelnik). Są tu też Mistrzowie Rozrywki, czyli osoby, które – jakby zawieszone poza wszelkim czasem – starają się ulżyć walczącym po ich trudnych, dramatycznych przeżyciach. Historię poznajemy z punktu widzenia jednego z nich – Grety.
Spodobał mi się pomysł na opowieść. Do tego niewątpliwym atutem jest fakt, że spotykające się w Miejscu postacie rozważają rozmaite aspekty toczącej się wojny. Dochodzi przez to pomiędzy nimi do interesujących dla czytelnika sytuacji. Relacje te okazują się być zaskakujące i mają wpływ na ogólną sytuację wszystkich obecnych.
Nie odbierając „Wielkiemu czasowi” sporej dozy głębi, muszę przyznać, że momentami wywody bohaterów po prostu nudzą. Na szczęście nie jest to mocno deprymujące, choć nie pozostaje bez wpływu na przyjemność płynącą z lektury.

Czy warto było zapoznać się z powyższymi tekstami? Moim zdaniem bez wątpienia tak. Głównie ze względu na oryginalność, pomysłowość i aktualność, które to można docenić właśnie z perspektywy czasu. Wydawnictwu Solaris należą się na pewno wyrazy uznania za sięganie po tego rodzaju literaturę, nieco zapomnianą a będącą klasyką gatunku. Cieszy też ładna, twarda okładka i staranny druk. Niestety wydawca przesadził z ceną. 43,90 za 332 stronicową książkę to zdecydowanie za dużo.


Ocena: 7/10
Autor: Galvar


Dodano: 2008-07-09 19:37:51
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj przygody Lennarta Malmkvista


Wygraj Kronikę World of WarCraft


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Le Guin, Ursula K. - "Cała Orsinia"


 Lawrence, Mark - "Święta siostra"

 Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia"

 Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

 Shannon, Samantha - "Zakon Drzewa Pomarańczy"

 Dick, Philip K. - "Nasi przyjaciele z Frolixa 8"

 Bardugo, Leigh - "Trylogia Grisza"

 Harrison, Harry - "Przestrzeni! Przestrzeni!"

Fragmenty

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS