NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

Clarke, Arthur C. - "Koniec dzieciństwa" (Kolekcja Wehikuł czasu)

Ukazały się

Weinbaum, Stanley G. - "Drapieżna planeta"


 antologia - "Drugie lądowanie. Antologia króciaków"

 Szacha, Georgij - "Nie było smutniejszej historii"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Harkness, Deborah - "Cienie Nocy"

 Pilipiuk, Andrzej - "Karpie Bijem"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Abbott, Tony - "Klątwa węża"

Linki

Orbitowski, Łukasz - "Prezes i Kreska. Jak koty tłumaczą sobie świat"
Wydawnictwo: Powergraph
Data wydania: Maj 2008
ISBN: 978-83-61187-02-8
Oprawa: twarda
Format: 210 x 210 mm
Liczba stron: 132
Cena: 33,90 zł
Ilustracje: Janusz Orbitowski



Orbitowski, Łukasz - "Prezes i Kreska. Jak koty tłumaczą sobie świat"

Łukasz Orbitowski i książka dla dzieci?! Czy to w ogóle możliwe? Kiedy pierwszy raz usłyszałem o tym projekcie, również nie dowierzałem. Przez głowę przemknęła myśl, czy aby dziecko po lekturze „bajek” naszego rodzimego speca od horroru nie będzie miało koszmarów sennych czy innych traum. Po lekturze „Prezesa i Kreski” obawy całkowicie się rozwiały: Orbitowski doskonale sprawdził się w nowej roli i napisał książkę, którą każdy rodzic chciałby przeczytać swojemu dziecku, a i sam z lektury będzie ukontentowany.

Prezes i Kreska to pozornie zwykłe koty. Razem odkrywają swój świat, pozornie ograniczony czterema ścianami. Do tego wydawałoby się bezpiecznego schronienia docierają echa z zewnątrz. Niepokoi to Kreskę, a Prezes, również nie zawsze pewny siebie, stara się jej tłumaczyć pojawiające się wokół zjawiska. Pierwsze skojarzenie: Filemon i Bonifacy. Orbitowski jednak oferuje znacznie więcej od tej dobranocki. Prezes i Kreska tłumaczą sobie świat, ale jednocześnie wyjaśniają nam naszą własną rzeczywistość. Książka mówi o pozornie prostych prawdach, ale przecież to właśnie one sprawiają najwięcej problemów. Autor nie zawsze daje gotowe odpowiedzi, ale skłania do zastanowienia. W końcu w wielu sprawach nie ma uniwersalnych rozwiązań, każdy musi znaleźć własną drogę. Jak kot.
Nie jest to oczywiście tylko opowieść o zadomowionych dachowcach, to metafora. „Prezes i Kreska” to również opowieści o kobiecie i mężczyźnie. O związku między nimi i uczuciach, jakie są obecne, gdy dwoje ludzi żyje wspólnie. O wzajemnym dostrajaniu, grze pomiędzy indywidualną swobodą, a ograniczeniami wynikającymi ze współżycia dwóch odmiennych charakterów.
Piękny jest też język, jakim opowiadane są historie. Tempo i fraza współgrają ze sobą, porywając czytelnika. Zdania płynnie przechodzą z jednych w drugie. Ważną rolę odgrywają również dialogi: czasem rozśmieszając, czasem frapując. Od pewnego czasu widać, że Orbitowski coraz odważniej eksperymentuje ze słowem pisanym, dostosowuje język do treści. Omawiana tutaj książka potwierdza ten trend.

Kolejnym niewątpliwym atutem „Prezesa i Kreski” jest sposób, w jaki została wydana. Już pierwszy rzut oka na książkę zaskakuje – nietypowy format, intrygująca kolorystyka. W środku jest jeszcze lepiej: rozwiązania graficzne nawiązują do tytułów poszczególnych opowiadań, a całość zdobią stonowane acz urocze grafiki wyobrażające dwójkę czteronogich bohaterów. Wyraźnie widać, że książka nie tylko była pisana, ale także wydana z sercem. Te drobne szczegóły budują nastrój i pozwalają jeszcze lepiej zatopić się w Prezeso-Kreskowych dialogach.

Kocie opowieści Orbitowskiego nie są może lekturą dla wszystkich, ale wiele osób znajdzie w nich coś dla siebie. Wielbiciele popularnych mruczków będą zauroczeni literackim obrazem swoich ulubieńców: ciepłym, wiernym i odrobinę zakręconym. Rodzice mogą czytać „Prezesa i Kreskę” dzieciom do snu lub samym sobie, po trochu, w chwili wytchnienia. Książki nie trzeba – a może wręcz nie należy – czytać całej naraz. Świetnie się sprawdzi otworzona na chybił trafił – zagłębić się w kocią opowieść nie jest trudno, a potem można też trochę podumać. Z pewnością nie warto czytać w pośpiechu, nieuważnie, bo traci się kontakt z pięknym językiem, pryska nastrój, przepada wymowa historii. A to duża strata w przypadku tych opowiadań...


Autor: Tymoteusz "Shadowmage" Wronka


Dodano: 2008-07-05 21:53:43
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sullivan, Michael J. - "Śmierć Dulgath"


 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Sullivan, Michael J. - "Róża i cierń"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

 Szostak, Wit - "Poniewczasie"

 Sullivan, Michael J. - "Wieża Koronna"

 Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

 Baxter, Stephen - "Masakra ludzkości"

Fragmenty

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Rubież"

 Babraj, Rafał - "Dystrykt Warszawa"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS