NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Knaak, Richard A. - "Malfurion" (Blizzard Legends)

Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Gniazdo"

Ukazały się

Brown, Ryk - "Aurora Cv-01"


 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Kres, Feliks, W. - "Północna granica" (edycja limitowana)

 Kres, Feliks W. - "Król Bezmiarów" (edycja limitowana)

 Kres, Feliks, W. - "Grombelardzka legenda" (edycja limitowana)

 Kres, Feliks W. - "Pani Dobrego Znaku" (edycja limitowana)

 Kres, Feliks W. - "Porzucone królestwo" (edycja limitowana)

 Kres, Feliks W. - "Tarcza Szerni" (edycja limitowana)

Linki

Richardson, Kat - "Greywalker"
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Tytuł oryginału: Greywalker
Data wydania: Czerwiec 2008
ISBN: 978-83-7574-044-8
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195
Liczba stron: 520
Cena: 33,90
Rok wydania oryginału: 2006
Seria: Obca krew



Richardson, Kat - "Greywalker" #1

Przepraszam, czy pan mówi, że ja umarłam?

Spojrzałam krzywo na lekarza, ale on tylko uniósł brwi i czekał.
Zakończyłam więc swoją relację krótkim podsumowaniem.
– Próbowałam biegać dzisiaj rano, ale dałam radę tylko przez kilka sekund. Wciąż mam mdłości, czuję… coś, słyszę… Tracę ostrość wzroku i widzę jak przez mgłę… No i wciąż widzę oczy, cienie, jakieś zwariowane rzeczy… – dodałam. – I jeszcze źle sypiam. A jutro muszę się zobaczyć z klientem, muszę wrócić do pracy. Powiedzieli mi, że po takim czasie będę mogła znów pracować, ale może nie zdrowieję tak szybko, jak myśleli lekarze ze szpitala. Albo mam halucynacje po lekach.
Skelleher się skrzywił. Zdążył już mnie opukać, zbadać, wykonać wszystkie rytualne czynności z wykorzystaniem oślepiającego światła i zimnych instrumentów.
– To nie tabletki – stwierdził stanowczo. – Fizycznie jest pani w całkiem niezłej kondycji. Nie widzę najmniejszych podstaw do poważenia opinii pani poprzednich lekarzy, poza moim osobistym przekonaniem, że im mniej interwencji tym lepiej. Uważam, że w procesie rehabilitacyjnym jak największy udział powinny mieć ciało i umysł, a nie farmakologia. – Ponownie spojrzał na moja kartę i ucichł.
Po chwili podniósł wzrok.
– Proszę posłuchać, wiem, że to czego pani doświadcza może być przerażające. Skutki urazów są niezrozumiałe i nieprzewidywalne. Mózg to zdumiewająca rzecz, o której wciąż dowiadujemy się czegoś nowego i wciąż nie wiemy wszystkiego. A to, co nazywamy umysłem jest prawdziwie niezbadanym terenem. Jest wiele spraw, z którymi tradycyjna, zachodnia, medycyna nie do końca sobie radzi. A cała kwestia życia i śmierci, fizycznego i psychologicznego wpływu jaki śmierć ma na umysł – metafizycznie – to właściwie biała plama.
To co usłyszałam wystraszyło mnie. Śmiertelnie.
– Przepraszam – przerwałam mu. – Czy pan mówi, że ja… umarłam?
Patrzył na mnie uśmiechając się niepewnie.
– Nikt pani nie powiedział?
– Nie.
Pokręcił głową.
– Jezu… nic dziwnego, że czuje się pani zagubiona. W takich przypadkach powinno się wzywać psychologa. Pewnie po prostu zapomnieli, w tym całym zamieszaniu z policją i w ogóle. No cóż, za późno chyba, by powiadamiać panią o tym delikatnie, więc po prostu powiem jak było. Zgodnie z tym, co w karcie, była pani martwa przez niecałe dwie minuty, zanim przyjechała karetka. Reanimowali panią, ustabilizowali i zawieźli do szpitala. Bez dalszych komplikacji. Takie rzeczy się zdarzają, w przypadku urazów głowy. Niektórzy rekonwalescenci mają nieco problemów… z dostosowaniem. Czasami. Bywa, że mają za sobą naprawdę dziwne przeżycia, ale tu już wkraczamy na to straszne, nieznane terytorium, na którym medycyna nie radzi sobie najlepiej. W takich przypadkach najczęściej zaleca się konsultacje z psychologiem, gdyby była pani zainteresowana…
Potrząsnęłam przecząco głową. Za mocno. Pociemniało mi w oczach. Skrzywiłam się.
Skelleher patrzył na mnie spod zmarszczonych brwi.
– Zajrzy pani do mojego biura na chwilę?
Wzruszyłam ramionami i wyszłam za nim z gabinetu zabiegowego. Zaprowadził mnie do niewielkiego pomieszczenia wyposażonego w biurko i dwa krzesła. Uprzejmie zaproponował, bym zostawiła otwarte drzwi, jeśli to sprawi, że poczuję się swobodniej. Zamknęłam je za sobą i usiadłam.
Odchylił się na krześle i przez chwilę pocierał dolną wargę kciukiem, wreszcie podniósł wzrok i popatrzył na mnie.
– Zamierzam udzielić pani rady dość nietypowej i szczerze mówiąc, niezupełnie profesjonalnej, ponieważ uważam, że przyczyny pani stanu nie są jedynie medyczne. Mam przyjaciół, którzy… doświadczyli czegoś podobnego, do tego, co pani opisuje. I, niechętnie to mówię, bo brzmi to mało profesjonalnie, może pani skorzystać na rozmowie z nimi. Ben i Mara Dazingerowie. To przyjaciele. Nie pacjenci. Jego znam też od strony zawodowej i to dobry człowiek, choć niektóre z jego teorii brzmią, jakby powstały na użytek „Strefy 51”. Jeśli pani nie pomogą, to przynajmniej ustali pani, czy to, czego pani doświadcza to faktycznie fenomen, czy może raczej powinna pani skorzystać z porady doświadczonego psychologa. – Podał mi, wyciągniętą z szuflady wizytówkę.
– Nie wysyła mnie pan do psychiatry? – zapytałam podejrzliwie.
– Nie – odpowiedział ze śmiechem. – Nic w tym rodzaju. Sądzę, że być może doświadcza pani czegoś, z czym większość z nas po prostu nie może nawiązać kontaktu. Nie jest to nic złego, ale należy do tej niezbadanej i tajemniczej sfery. Jak już mówiłem, uważam, że im mniej interwencji, tym lepiej, pozwolę pani samej podjąć decyzję. Jeśli porozmawia pani z Marą i Benem i uzna, że wszyscy troje jesteśmy pomyleni, chętnie polecę pani psychiatrę, psychologa, czy nawet zmienię leki, jeśli taka zajdzie potrzeba.
Przyglądałam mu się z ukosa.
Obdarzył mnie zmęczonym uśmiechem
– Nie sądzę żeby było coś z panią nie w porządku z medycznego punktu widzenia. Ani z lekami, które pani przyjmuje. W zasadzie to uważam, że doskonale by się pani bez nich obeszła. Nie mogę zrobić nic więcej, jak tylko zasugerować, jakie ewentualnie kroki podjąć i przypomnieć pani o wizycie kontrolnej. Cokolwiek powoduje pani stan, pozostaje poza moimi kompetencjami.
Wzięłam wizytówkę, sceptyczna, i wrzuciłam ją do torby.
– Powinna pani sprawić sobie plecak, jeśli zawsze tyle pani dźwiga – zauważył. – Taki ciężar, noszony na jednym ramieniu, może uszkodzić kręgosłup.
– Nie lubię plecaków. Zbyt sportowe, no i trudno do nich sięgać w pośpiechu.
Skelleher wzruszył ramionami.
– No cóż, każdy jest kowalem własnego losu. Proszę o siebie dbać, dobrze? Starać się spać. Jeść czerwone mięso, żeby przywrócić właściwą liczbę krwinek i dostarczać organizmowi protein. Kłaść torebki z herbatą na oczy, zmniejszą obrzęk. Proszę ćwiczyć. Będzie pani wracać do zdrowia szybciej i czuć się lepiej. I proszę do mnie dzwonić, jeśli będzie pani miała jeszcze jakieś problemy.
Obiecałam, że będę. Kiedy już wychodziłam, obdarzył mnie kolejnym słabym uśmiechem.

Umarłam.
Poza kilkoma pogrzebami w rodzinie, kursem z medycyny sądowej i kilkoma ciałami, na które natknęłam się przy okazji prowadzonych spraw, jakie właściwie miałam doświadczenia w zakresie śmierci? Ciała były jedynie tym co zostawało, resztkami, nie dawały wielkiego pojęcia o samym umieraniu. Nigdy nie widziałam jak ktoś umiera, nie otarłam się o śmierć, poza tym momentem w windzie, ale wtedy myślałam o śmierci jak o miłej drzemce. Miałam ochotę usiąść i zastanowić się nad tym poważnie, a z drugiej strony wolałabym wcale o tym nie myśleć.
Zagrzebałam ten problem gdzieś z tyłu głowy, a mój umysł brzęczał wokół niej jak pszczoła w różaneczniku.
Umarłam.


Dodano: 2008-06-26 14:51:04
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść Scalziego


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Jordan, Robert - " Wojownik Altaii"


 Scalzi, John - "Imperium w płomieniach"

 Rushdie, Salman - "Quichotte"

 Taylor, Dennis E. - "Nasze imię Legion, nasze imię Bob"

 Przechrzta, Adam - "Demony zemsty. Beria"

 Kisiel, Marta - "Płacz"

 Szczerek, Ziemowit - "Cham z kulą w główie"

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

Fragmenty

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Canavan, Trudi - "Klątwa kreatorów"

 Clare, Cassandra & Chu, Wesley - "Czerwone Zwoje Magii"

 Chiang, Ted - "Wydech"

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

 Wilson, F. Paul - "Twierdza"

 Lisińska, Małgorzata - "Pierwotny"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS