NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

Lawrence, Mark - "Święta siostra"

Ukazały się

Riordan, Rick - "Grobowiec tyrana"


 Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia" (Wehikuł czasu)

 Schwarz, Alvin - "Więcej upiornych opowieści po zmroku"

 Pasek, Dorota - "Alabastrowe panny"

 Sten, Camilla - "Osada"

 Szostak, Wit - "Fuga" (Powergraph)

 Andrews, Ilona - "Magia zmienia"

 Le Guin, Ursula K. - "Dotąd dobrze"

Linki

Sadow, Siergiej - "Rzecz o zbłąkanej duszy", tom 2
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cykl: Sadow, Siergiej - "Rzecz o zbłąkanej duszy"
Data wydania: Czerwiec 2008
ISBN: 978-83-7574-052-3
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Liczba stron: 400
Cena: 27,99
Seria: Obca Krew
Tom cyklu: 2



Sadow, Siergiej - "Rzecz o zbłąkanej duszy", tom 2 #2

Bóg, raj i logika

Alona uczciwie próbowała wyjaśnić, co i jak. To nie jej wina, że jej nie rozumieli. Ludzie! Tak przywykli wierzyć w dogmaty, w to, co powszechnie uznane, że oduczyli się samodzielnego myślenia.
- Więc Bóg stworzył Ziemię? – spytał Alosza.
O matko… No dobrze, ale to przecież tylko chłopiec, jemu można wybaczyć…
- Nie – odparła cierpliwie Alona. – On stworzył prawa, dzięki którym mogło powstać wszystko, co istnieje. Przecież wiecie! Na początku było Słowo… A czym jest prawo? Właśnie słowem! On określił, jak to wszystko ma się odbywać. A potem dał Słowo, dzięki któremu mógł się pojawić Rozum.
Zaczęli zadawać kolejne pytania. Przez jakiś czas słuchałem, jak Alona próbuje odpowiadać i jak ludzie nadal jej nie rozumieją. W końcu nie wytrzymałem. Przeturlałem się po ziemi, odwróciłem się do nich i oparłem na łokciach.
- Słuchajcie - wtrąciłem – mogę za jednym zamachem odpowiedzieć na wszystkie wasze pytania. Że tak powiem, odnieść się do tych kwestii całościowo i uniwersalnie. Próbujecie za wszelką cenę znaleźć wyjaśnienia, szukacie ich nie wiadomo gdzie. A zarazem nie wierzycie w to, co znajdujecie, nie dajecie wiary temu, co wam mówią. Nie szukajcie odpowiedzi na zewnątrz – poszukajcie ich w sobie! To, co znajdzie będzie jak najbardziej słuszne.
Odwróciłem się i kontynuowałem obserwację domu, nie zwracając uwagi na stropione miny ludzi. Tylko kapłan wyglądał na zamyślonego.
- A co z rajem i wypędzeniem z niego? – spytał złośliwie Nienaszew.
Rany, facet ma jakiś kompleks, czy co? Co się przyczepił? Wiedział już, że diabły i anioły istnieją naprawdę, a jednak cały czas próbował podważyć prawdziwość naszych opowieści.
- Ach, z rajem i wypędzeniem? – powiedziałem równie złośliwie, znów odwracając się do zebranych. – No proszę, zastanówmy się nad tym. Z logiką nie macie żadnych problemów?
- Co masz na myśli? – spytał Nienaszew.
- Mówię o logice – o niczym więcej. Skoro to przedstawiciele mojego plemienia przyłożyli się – że tak powiem – do wygnania ludzi z raju, to pozwolicie, że właśnie ja odpowiem na to pytanie. Pomyślmy trochę – wiem, że to dla niektórych trudne, ale spróbujmy – Wiktor Nikołajewicz sposępniał, ale nie komentował, słuchał. – Niech pan sobie wyobrazi, że wrócił pan z apteki do domu. Przyniósł pan jakieś lekarstwo. Co pan robi? Rzecz jasna, stawia pan lekarstwo w najbardziej widocznym i dostępnym miejscu, a potem bierze Aloszę za rękę, pokazuje mu buteleczkę i mówi: „Patrz, synu mój! To jest lekarstwo, bardzo smaczne, ale szalenie szkodliwe. Nie wolno ci go nawet dotknąć. Obiecaj mi, że nigdy tego nie zrobisz!” „Obiecuję!” – mówi posłuszny syn i oczywiście go nie dotyka. Zgadza się?
- Kpisz sobie? – zapytał niezbyt grzecznie Nienaszew.
- O, naprawdę odebrał pan moją opowieść jak kpinę? No to dlaczego wy tak samo kpicie z Niego? Dlaczego odmawiacie Mu logiki? Pan, człowiek, domyśla się, że przed dzieckiem należy schować to, co może być dla niego niebezpieczne i chowa pan to jak najgłębiej. I mimo to sądzi pan, że On umieściłby Drzewo Wiadomości na najbardziej widocznym miejscu i ograniczył się jedynie do zakazu! Gdzie logika? A może uważa pan Go za głupszego od siebie?
- A gdzie logika? – zapytał Grigorij Iwanowicz, nie wytrzymując ciszy, jaka zapadła. Hm, nawet nie zauważyłem, że wszyscy słuchali wstrzymując oddech.
- Gdzie logika, gdzie logika… – mruknąłem. – Czy nie przyszło wam do głowy, że On chciał, aby ludzie spróbowali tego owocu?
- To po co w takim razie zabraniać? – zapytał kapłan.
- A po to – burknąłem. – Dzieci w pewnym okresie życia ślepo wierzą swoim rodzicom i każde ich słowo traktują jak objawienie. Zwątpienie we wszechwiedzę rodziców to pierwsza oznaka dorastania. Problem w tym, że wasz ukochany Adam nie chciał dorosnąć. Jak długo żył, według waszych kronik? Osiemset lat? I co robił przez cały ten czas, oprócz jedzenia i… - zerknąłem na Alonę. – No, oprócz jedzenia? Stworzył jakieś arcydzieło? Namalował obraz? – zapytałem malarza. – Pomógł cierpiącemu? – zwróciłem się do kapłana. – Wynalazł coś? – spojrzałem na Nienaszewa. – Nie, jemu się tylko nudziło. Ojciec jest oczywiście bardzo cierpliwy. Nudzisz się? Proszę, masz tu Ewę, we dwójkę nie będzie wam tak nudno. Może to ona cię czegoś wreszcie nauczy, może wyjaśni, że czas dorosnąć. Ale nie, Ewa nie okazała się wcale lepsza. Jak bardzo wy, ludzie, lubicie nic nie robić!
- Taki jesteś pewien, że znasz Jego myśli? – zapytał duchowny.
- Jestem – uciąłem. – To właśnie powiedział do nas, gdy prosił, żeby wpłynąć na Jego syna. Po co On, według was, stworzył Rozum? Żeby go zamknąć w Edenie? On pragnął wychować sobie pomocników! Pomocników, którzy mieli mu pomóc unieść Jego brzemię! Dlaczego nie chcecie tego zrozumieć!! Cierpliwie czekał osiemset lat, aż jego synek dorośnie, aż przyjdzie do niego i powie: „Wybacz, Ojcze nasz, ale nie mogę tu dłużej tkwić. Nie rozumiem, po co żyję, dlaczego dałeś mi rozum, skoro z niego nie korzystam? Po co dałeś mi wolną wolę, skoro jestem ubezwłasnowolniony? Po co żyję, skoro nie znam sensu życia?” A wtedy uradowany Ojciec zawołałby: „Od dawna czekałem na te słowa, synu mój! Od chwili, gdy się pojawiłeś! Idź do Drzewa Poznania Dobregi i Złego, by skosztować jego owocu. Skoro zadajesz takie pytania, to znaczy, że jesteś gotów go skosztować, a więc idź i zrób to!” Jakże inaczej wyglądałoby wasze życie, gdyby wszystko potoczyło się właśnie tak! A co zamiast tego? Tfu.
Popatrzyłem na osłupiałe twarze ludzi. Kapłan bezradnie spoglądał na Alonę, jakby czekał, że wszystkiemu zaprzeczy. Ale dziewczyna skinęła tylko głową.
- Ezergil ma rację, wy, ludzie, niczego nie zrozumieliście. Adam został ukarany nie za to, że wreszcie spróbował owocu, lecz za to, że się tłumaczył.
- Właśnie! – wtrąciłem się. – Ile wysiłku musieliśmy włożyć, żeby w końcu zmusić Adama i Ewę do spróbowania tego owocu! To cała historia! A, i jeszcze jedno: uważacie Go za wszechwiedzącego i jednocześnie sądzicie, że w Jego ogrodzie mogłoby się przed nim coś ukryć. Wąż namiawiał Ewę, a On tego nie widział? Jasne…
- Więc co… To Bóg prosił węża, żeby ją skusił? – zapytał oszołomiony Nienaszew.
- Nareszcie dotarło! Brawo! – zaklaskałem w dłonie. – No pewnie, że on! Obrzydło mu czekanie, aż jego synek znudzi się pozbawioną sensu wegetacja i znalazł sposób, żeby zmusić swojego syna do zrobienia tego, co ten powinien zrobić! A jak zachowali się potem Adam i Ewa? Uderzyli w pokorę? Nie! Zaczęli się usprawiedliwiać! To Ewa mnie namówiła… To wąż mnie skusił… Dżentelmen, psiakrew. Wy, ludzie, doskonale umiecie usprawiedliwiać swoje najgorsze czyny. Ile krwi przez to przelano! I właśnie to tłumaczenie się tak Go rozzłościło. Skoro dzieci nic nie zrozumiały, to niech teraz dochodzą do prawdy w pocie czoła. Idźcie i dorastajcie, poznawajcie dobro i zło na własnej skórze.
Kapłan potrząsnął głową.
- Ale przecież mówiłeś, że was, diabły, stworzyli ludzie? No to jak któryś z was mógł namawiać Adama, skoro wtedy nie istnieliście nawet w planach?
Skrzywiłem się.
- Bystra uwaga, punkt dla pana. Chciałem to wyjaśnić tak, żeby było prościej, żeby nie pojawiały się zbędne pytania. Diabłów faktycznie jeszcze wtedy nie było… Ale zna pan historię o upadłym aniele? Dlatego On poprosił swojego pomocnika, najbardziej zaufanego pomocnika. I tenże upadły anioł jest nieoficjalnie uznawany za praojca wszystkich diabłów. Gdy my, to znaczy diabły, w końcu się pojawiliśmy, właśnie on przez jakiś czas stał na czele piekła i dał mu prawa. Tak jaśniej?
- Trochę – skinął głową pop.


Dodano: 2008-06-26 14:11:39
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Dragon Age: Cesarstwo masek"


Wygraj "Mutanta"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Pullman, Philip - "Zorza Polarna"


 Abercrombie, Joe - "Nim zawisną"

 Baxter, Stephen - "Ultima"

 Abercrombie, Joe - "Ostrze"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Palmer, Ada - "Do błyskawicy podobne"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

Fragmenty

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS