NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Baoshu - "Odzyskanie czasu"

Corey, James S. A. - "Gniew Tiamat"

Ukazały się

Lisińska, Małgorzata - "Pierwotny"


 Henry, Christina - "Alicja"

 Stonawski, Michał - "Paranormalne. Prawdziwe historie nawiedzeń"

 Masterton, Graham - "Żebrząc o śmierć"

 Jadowska, Aneta - "Egzorcyzmy Dory Wilk" (SQN)

 Liziniewicz, Maciej - "Mroczny zew"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

 Kozak, Magdalena - "Minas Warsaw"

Linki

Komuda, Jacek - "Czarna bandera"
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: Marzec 2008
ISBN: 978-83-7574-000-4
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Liczba stron: 384
Cena: 29,99
Seria: Bestsellery polskiej fantastyki



Komuda, Jacek - "Czarna bandera"

Jacek Komuda staje się powoli potentatem na poletku fantastyki rozrywkowej. Autor dużo pisze, sięgając po różne poetyki, a przy tym poprawiając warsztat. Zatem dziwnym nie jest, że każda jego kolejna książka spotyka się z pozytywnym odzewem. Tym razem serwuje czytelnikom wyprawę na pirackie Karaiby. I znów jest dobrze… choć niestety mogło być znacznie lepiej.

Pod „Czarną banderą” znajduje się sześć opowiadań. Wszystkie rozgrywają się, jeśli nie dokładnie na Karaibach, to po prostu na morzu, a historia związana jest z Nowym Światem. Książka ma sporo zalet: soczysty język, esencjonalnie karaibsko-piracki klimat, a przede wszystkim pomysły pod opowiadania. Jacek Komuda w różnych wypowiedziach zapewniał, że nie chce korzystać z ogranych motywów i pragnie stworzyć coś nowego. W dużej mierze mu się to udało. Nie wszystkie pomysły są świeże, bo poszukiwanie Eldorado jest czymś znanym – jednak większość patentów jest ciekawa i klimatyczna. Nieważne, czy chodzi o tajemniczy statek zamknięty w górze lodowej, niewolniczy okręt opanowany przez plemię kanibali wspomaganych przez szamanów, czy klasyczny statek widmo – generalnie treść jest fascynująca. Dodatkowo jej pozytywny odbiór potęguje piękne wydanie.

Co w takim razie zgrzyta? Trudno odpowiedzieć jednym zdaniem. Chodzi tu o pewien stale powtarzający się schemat, który w ostatecznym rozrachunku sprawia, że opowiadania z „Czarnej bandery” sprawiają niemiłe wrażenie napisanych na jedno kopyto. Wszystkie teksty lekko zahaczają o grozę: bohaterowie stają przed problemem, z którym nie potrafią sobie poradzić. Zazwyczaj prowadzi to do jatki i stopniowego uszczuplania szeregów pirackiej braci. Pisałem już, że pomysły wyjściowe są bardzo dobre, ale ich wykorzystanie ostatecznie owocuje za każdym razem horrorem lub thrillerem. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie przesyt towarzyszący lekturze kolejnego opowiadania, w którym po raz kolejny, jakżeby inaczej, dochodzi do rzezi. Raz za sprawą murzyńskich kanibali i szamanów na statku przewożącym niewolników z Afryki, innym razem przez tajemniczego demona strzegącego legendarnego Eldorado skrytego w głębi dżungli. Jest jeszcze złowrogi duch kapitana statku uwięzionego w lodowcu, a także… mógłbym wymienić prawie wszystkie teksty.
Prowadzi to do wniosku, że Jacek Komuda ma dobry styl oraz bardzo dużą wiedzę, stanowiącą świetny podkład dla pomysłów, na których opierają się opowiadania, ale brakuje jeszcze autorowi umiejętności lub chęci układania odpowiednich, zróżnicowanych, niepowielających się fabuł. Czegoś innego niż schemat piratów natrafiających na złowrogą siłę, której muszą stawić czoło.
Być może odniosłem takie wrażenie dlatego, że spodziewałem się trochę lżejszego klimatu, historii polegających na beztroskiej przygodzie. Czegoś związanego z młodzieńczymi marzeniami o pływaniu pod czarną banderą po tropikalnych wodach – umiejętnie, choć w innej konwencji, struny te poruszył Marcin Mortka w „Karaibskiej krucjacie”. Tymczasem na Karaibach Komudy zewsząd czyha na nas okrutna śmierć, nie pozostawiając czasu na przygodę.
Oczywiście to tylko moje oczekiwania, ale fakt pozostaje faktem, że schemat fabularny zastosowany w większości tekstów prowadzi do przesytu.

„Czarną banderę” polecam, bo choć nie jest tak dobra, jak być mogła, i tak jest przyjemną, wciągającą lekturą. Mimo że okazała się mijać z moimi oczekiwaniami, książkę szybko połknąłem i czekam już na kolejne książki autora.


Autor: Vampdey


Dodano: 2008-04-28 18:03:33
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

romulus - 19:59 28-04-2008
W zasadzie mogę się pod tym podpisać. Co mi Komuda wpadnie w ręce to po dobrnięciu do finału odczuwam ciągły niedosyt, wnerwiające wrażenie, ze to nadal nie to. A trzymam kciuki za tego autora - jednego z nielicznych, który ma szansę wybić się na niepodległość ... hmm..., powiedzmy artystyczną. I cały czas pozostaje u mnie takim "wybijającym się". A mógłby to już po prostu zrobić! Może za dużo pisze?

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Bitwę bliźniaków"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Bester, Alfred - "Gwiazdy moim przeznaczeniem"


 Corey, James S. A. - "Gniew Tiamat"

 Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper"

 Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"

 Flamma, Adam - "Wiedźmin. Historia fenomenu"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Trzeci front"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

Fragmenty

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

 Dworakowski, Witold - "Wieczny buntownik"

 Ziębiński, Robert - "Dzień wagarowicza"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu" (przedmowa)

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Canavan, Trudi - "Klątwa kreatorów"

 Clare, Cassandra & Chu, Wesley - "Czerwone Zwoje Magii"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS