NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Hobb, Robin - "Skrytobójca Błazna"

Domagalski, Dariusz - "Aksamitny dotyk nocy" (Rebis)

Ukazały się

Sanderson, Brandon - "Żałobne opaski" (stara wersja)


 Sanderson, Brandon - "Cienie tożsamości" (stara wersja)

 Lem, Stanisław - "Człowiek z Marsa"

 Werber, Bernard - "Mikroludzie"

 Denfeld, Rene - "Zaczarowani"

 Dębski, Rafał - "Ramię Perseusza. Z głębokości"

 Parowski, Maciej - "Kukułka na koniu trojańskim. Małpy pana Boga 3. Retrospekcje"

 Wells, Herbert George - "W czwartym wymiarze"

Linki

McCarthy, Cormac - "Droga"
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Tytuł oryginału: The Road
Tłumaczenie: Robert Sudół
Data wydania: Marzec 2008
ISBN: 978-83-08-04178-9
Oprawa: miękka
Liczba stron: 268
Cena: 29,90 zł
Rok wydania oryginału: 2006



McCarthy, Cormac - "Droga"

„Uwierzyć w człowieka”

Pożarłem „Drogę” w dwie godziny i zamknąłem powieść wstrząśnięty do głębi. Za pomocą posuniętego do ekstremum minimalizmu, Cormac McCarthy podniósł banalną w sumie fabułę do rangi iście biblijnej przypowieści o odwadze, poświęceniu i ponadczasowej miłości ojca i syna, walczących o przetrwanie w skazanym na zagładę, postapokaliptycznym świecie.

Wbrew pozorom „postapokaliptyczny” nie odnosi się tutaj do nuklearnej zagłady. Tak każe nam myśleć popkulturowy mechanizm doboru słów i skojarzeń, ale w „Drodze”, i to jest kolejna siła krótkiej powieści amerykańskiego pisarza, w „Drodze” nic tak naprawdę nie wiadomo. Wojna? Kto kogo zaatakował pierwszy? Jaki był powód? Kiedy wybuchła? To nieistotne. Świat się kończy. I już.

To świadomy wybór McCarthy'ego. Inne rozwiązanie prawdopodobnie odebrałoby siłę tej powieści. Dlatego wiemy niewiele: nie mamy pojęcia, gdzie toczy się akcja powieści (z kontekstu jedynie domyślamy się, że to Ameryka), ani nawet nie znamy imion bohaterów. Taka też jest fabuła: oparta na niedopowiedzeniach, wyjęta z określonych ram czasowych.

Wiemy tyle, że zdeterminowani ojciec i syn wytrwale idą w stronę oceanu. Pchając wózek z klamotami, przemierzają zniszczony świat. Do jego opisu McCarthy używa krótkich zdań, odpowiednich skojarzeń kolorystycznych, równoważników i powtórzeń konkretnych fraz, przez co książka brzmi jak opowieść snuta tysiąclecia temu. Używając narzędzi gramatyki i języka, McCarthy tworzy książkę i samego czytelnika, wychodząc poza ramy konwencji.

Trzeba wyjąć rdzeń, nawet nie ideę, ale konkretny myślowy przekaz, i poddać człowieka próbie. Kiedyś bohaterowie stawiali czoła bogom. A dzisiaj? Jaka teraz jest próba, której można poddać człowieka? Co trzeba z nim zrobić, jak zmasakrować psychikę, by wreszcie uległ i się załamał? Te same pytania zadawała i Hanna Krall w swoich reportażach, i Albert Camus w „Dżumie”. Myślę, że oboje doskonale zrozumieliby przekaz McCarthy'ego: nie jest łatwo zniszczyć człowieka, nawet jeśli wszystko mu zabierzemy, nawet jeśli wokół świat ulega zagładzie.

W „Dżumie”, jak pamiętamy, zagładę przyniosły szczury. U Krall, w „Zdążyć przed Panem Bogiem” - hitlerowcy. McCarthy posuwa się jeszcze dalej, już nie zagłada całego miasta, już nie zniszczenie kraju, ale całej cywilizacji jest narzędziem tortur dla psychiki człowieka: martwe drzewa, martwa natura, pył i rozpadające się domy, w których mieszkają kanibale. Dantejskie sceny, o których wspomina McCarthy, zagłada tkwiąca gdzieś obok niczym obraz namalowany na ścianie, obraz składający się z szarości popiołu i krwawego kaszlu. Dantejskie sceny przerażają nie mniej niż prawdziwe historie Hanny Krall; chłodny, wydestylowany język, niemalże reporterski zapis pozbawiony części interpunkcji, podniósł fikcyjny przecież upadek cywilizacji do poziomu bolesnego dla czytelnika (a przyzwyczajonego do „tu i teraz”). Podobną uproszczoną kreskę, oraz fabularną stylizację na biblijną opowieść, zastosowano w kultowym komiksie „Hiroszima 1945”.

Złapałem się na tym, że tak jak w przypadku Marka Edelmana i powstańców w getcie, z uwagą przyglądam się bohaterom w ich wędrówce, wraz z nimi przeżywam chwile smutku i szczęścia, chociaż nie znam tak na dobrą sprawę ich tak dobrze, jakbym chciał. Bo to nie jest ważne, imiona to nieistotne elementy zaciemniające obraz. Ważne są: puszka coli, z której cieszą się bohaterowie; ich śmiech i radość ze znalezienia bunkra pełnego żywności. Ucieczka przed zdegenerowanymi ludźmi, chcącymi zjeść ojca i syna. I ten cholerny optymizm na końcu. Jedna z bohaterek „Zdążyć przed Panem Bogiem” zabiła własne dziecko poduszką, gdy usłyszała wieść o nadejściu Niemców. Mężczyzna nie mógł tego zrobić synowi, chociaż miał ku temu wiele okazji. Bo oni niosą ogień.

Chyba w tym właśnie, w sile ojcowskiej miłości i determinacji w niesieniu ognia, który mamy w sobie, w tym właśnie leży potęga nie tylko „Drogi”, ale wręcz całego gatunku człowieka. Bo, jestem tego pewien, że takich ojców i synów, skazanych na tragiczny koniec, jest więcej; że bezimienni bohaterowie „Drogi” są w każdym z nas i ta pochodnia, resztki człowieka jednak zawsze zostaną. Zawsze znajdzie się mały chłopiec, który poda obcemu pomocną dłoń. I zawsze znajdą się ludzie, którzy takiemu chłopcu pomogą.

„Chodziło tylko o wybór umierania”, jedno z najważniejszych zdań książki Hanny Krall, stanowiło znak czasu i pesymizmu wieku XX. Wraz z „Drogą” McCarthy'ego wróciliśmy do punktu wyjścia, do końca świata, ale zmieniła się wymowa: już nie pesymistyczny dokument wspominający tragiczne wydarzenia, ale fikcja literacka zakończona optymizmem, choć nasączona bólem, staje się znakiem naszych czasów. I pozostaje mi tylko życzyć, żebyśmy sobie przekazywali ogień zawsze wtedy, kiedy zajdzie taka potrzeba. Bez względu na koszty. Bo jesteśmy dobrymi ludźmi.


Autor: Żerań


Dodano: 2008-04-13 20:06:52
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

kurp - 07:46 14-04-2008
(...) przekaz McCarthy'ego: nie jest łatwo zniszczyć człowieka, nawet jeśli wszystko mu zabierzemy, nawet jeśli wokół świat ulega zagładzie.

Żerań upominał mnie swego czasu, że odebrałem Drogę zbyt pesymistycznie, więc dla równowagi ;) teraz ja upomnę Żerania - zbyt wiele w tej interpretacji optymizmu! Świat się rozsypał, rozpadł, a to, co zostało z człowieczeństwa i wieków kultury, to ten jeden ojciec z synem, Którzy Niosą Ogień. Przez całą książkę miałem wrażenie, że McCarthy pokazuje, jak ten ogień gaśnie. Walczy dzielnie, stawia opór, fantastycznie i wzruszająco kontrastuje z szaleństwem świata, ale ostatecznie po prostu musi zgasnąć, a ludzkość /kultura /człowieczeństwo musi upaść, rozsypać się dokładnie w ten sam pył, w który rozpadł się świat, żeby potem, w toku długich wieków, budować na nowo - rozpalać ogień...
Droga zostawia w czytelniku nadzieję, ale dla mnie ta opowieść jest jednak w pierwszej kolejności niewyobrażalnie smutna.

Komentuj


Konkurs

"Wiara" i zbrodnia


Artykuły

Co nas czeka w 2017 roku?


 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

 Wywiad z Marcinem Podlewskim

 Senność

 Arkhamer 2016 - relacja

Recenzje

Grzędowicz, Jarosław - "Hel 3"


 Golden, Christie - "Narodziny hordy"

 Lem, Stanisław - "Pamiętnik znaleziony w wannie"

 Miszczuk, Katarzyna Berenika - "Noc Kupały"

 Alexander, K. C. & Hough, Jason M. - "Mass Effect. Andromeda: Rebelia Nexusa"

 McGuire, Ian - "Na Wodach Północy"

 Jemisin, N.K. - "Wrota obelisków"

 Weeks, Brent - "Krwawe zwierciadło"

Fragmenty

 Dębski, Rafał - "Ramię Perseusza. Z głębokości"

 Denfeld, Rene - "Zaczarowani"

 Bennett, Robert Jackson - "Miasto schodów"

 Hobb, Robin - "Skrytobójca Błazna"

 Jemisin, N.K. - "Wrota obelisków"

 Silverberg, Robert - "Skrzydła nocy"

 Marchewka, Tomasz - "Wszyscy patrzyli, nikt nie widział"

 McDonald, Ian - "Luna: Wilcza Pełnia"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS