NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Pullman, Philip - "Delikatny nóż"

Ukazały się

Szostak, Wit - "Fuga" (Powergraph)


 Andrews, Ilona - "Magia zmienia"

 Le Guin, Ursula K. - "Dotąd dobrze"

 Hobb, Robin - "Przeznaczenie Skrytobójcy"

 Paolini, Christopher - "Widelec, Wiedźma i smok"

 Flanagan, John - "Powrót Temudżeinów"

 Bloch, Robert - "Psychoza"

 Campbell, John W. - "Coś"

Linki

Artykuł jest częścią serii Galeony wojny.
Zobacz całą serię

Komuda, Jacek - "Galeony wojny"

W kwestiach marynistycznych nie osiągnęliśmy zbyt wiele. Mam tu na myśli oczywiście literaturę, bo w historii polskiej marynarki wojennej zostały zapisane piękne karty. Niemniej jednak, mimo burzliwej walki o dostęp do morza i posiadania obecnie całkiem długiej linii brzegowej, Polacy nie korzystają w stopniu adekwatnym z tego, co morze ma im do zaoferowania.

Jacek L. Komuda w dwutomowej książce pokazuje nam obraz Morza Bałtyckiego i żeglugi po nim w pierwszej połowie XVII wieku. Przedstawia też ówczesnych ludzi i miejsca (głównie Gdańsk). W opisywaną zaś historię wplata w większości autentyczne postaci i losy.
„Galeony wojny” są historią Arendta Dickmanna, dowódcy wojsk Korony w Bitwie pod Oliwą 28 listopada 1627 roku. Poznajemy go, gdy naciskany przez ludzi, którym jest winien spore sumy, opiekuje się umierającą żoną Elżbietą. Dickmann popadł w długi skutkiem szwedzkiej blokady i przejmowania przez nich statków należących do gdańskich, i nie tylko, obywateli. Szansą na odbicie się od dna jest rozwiązanie zagadki Lewiatana napadającego na pływające do Gdańska jednostki. W tym zadaniu pomaga mu szlachcic, buntownik z tureckiej galery, Marek Jakimowski, który z ramienia Korony Polskiej został wyznaczony do wyjaśnienia tajemniczej sprawy.
Historia ta, jak pisze sam autor, jest czystą fikcją literacką. Niemniej jednak dzięki niej otrzymujemy kawałek wspaniałej, morskiej przygody. Autor dość umiejętnie wprowadza nas w świat marynarskich pojęć. Choć bywa, niestety, że trochę za bardzo i za często operuje fachową terminologią, co może czasem nużyć. Niemniej jednak nikt nie powinien być zawiedziony zakresem i jakością zamieszczonych pod tekstem i w posłowiu objaśnień
Co do głównego wydarzenia książki, czyli sławetnej bitwy, imć Jacek trzyma się faktów. Mamy więc historyczny skład władz Gdańska i floty Rzeczypospolitej oraz jej dowódców. Innymi słowy, realia oddano wiernie, historię – poparto źródłami.
Osobiście chylę czoła przed autorem za dość wierne i plastyczne odwzorowanie XVII-wiecznego Gdańska. Co prawda nie ustrzegł się kilku błędów, które udało mi się wychwycić, ale nie zniekształcił ogólnego obrazu. Wierzcie mi, że opisywane przez pisarza spacery Dickmanna po Gdańsku przywołują na myśl miasto, w którym spędziłem całe moje życie. Być może dla osób z innych stron ta część książki jest nużąca albo trochę niezrozumiała, ale zapewniam, że dla Gdańszczan ma swoją wartość. Pokazuje też ogrom pracy, jaki Jacek Komuda włożył w napisanie książki. Nie tylko strona marynistyczna, ale i realia dawnego Gdańska wymagały dużego zaangażowania i znajomości tematu. Cieszy mnie ogromnie, że komuś chciało się tak do tego podejść.
Czytając „Galeony wojny” nasuwa się porównanie z „Narrenturmem” Sapkowskiego, gdzie to co chwilę mamy do czynienia z łaciną a bez przypisów często ani rusz. Mamy też mariaż postaci fikcyjnych z autentycznymi, który nie zawsze autorowi się udał. Tam, gdzie Sapkowski przeholował z erudycją, łacińskimi wtrętami i pewną pompą, zwycięsko wychodzi Komuda. Po prostu udało mu się wyważyć posłowie i szafowanie nazewnictwem (mimo pewnego jego nadużywania) z czystą, niezaprzeczalną przyjemnością z czytania. Przyjemnością dużą, choć nie największą. Owszem, widać, że imć Jacek był w formie, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. Zgaduję, że Komuda wespnie się jeszcze choćby o jeden literacki szczebelek. Odczucie to zresztą nie jest li tylko moim prywatnym zdaniem.

„Galeony wojny” czyta się naprawdę wyśmienicie. Fabuła wciąga, a przy okazji mamy możliwość poznania nieco morskiego rzemiosła i życia w XVII-wiecznym Gdańsku. Na uwagę zasługuje też bardzo ładna okładka obu tomów, choć powieść z powodzeniem można by wydać w jednym woluminie.
Polecam serdecznie!



Ocena: 8/10
Autor: Galvar


Dodano: 2008-04-10 20:18:16
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Mutanta"


Wygraj "Dragon Age: Cesarstwo masek"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Abercrombie, Joe - "Nim zawisną"


 Baxter, Stephen - "Ultima"

 Abercrombie, Joe - "Ostrze"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Palmer, Ada - "Do błyskawicy podobne"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Komuda, Jacek - "Westerplatte"

Fragmenty

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS