NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Liu, Cixin - "Era supernowej"

Ukazały się

Komuda, Jacek - "Wilcze gniazdo" (wyd. 4)


 Piekara, Jacek - "Mój przyjaciel Kaligula" (2019)

 Ziemiański, Andrzej - "Pułapka Tesli" (wyd. 2)

 Manguel, Alberto; Guadalupi, Gianni - "Słownik miejsc wyobrażonych"

 King, Stephen - "Instytut"

 Parowski, Maciej - „Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów”, tom 2

 Lewicka, Anna - "Moc"

 Brennan, Marie - "W labiryncie smoków"

Linki

Kay, Guy Gavriel - "Pieśń dla Arbonne"
Wydawnictwo: Mag
Tytuł oryginału: A Song for Arbonne
Tłumaczenie: Agnieszka Sylwanowicz
Data wydania: Luty 2008
ISBN: 978-83-7480-078-5
Oprawa: miękka
Format: 135x205 mm
Liczba stron: 504
Cena: 35 zł
Rok wydania oryginału: 1992



Kay, Guy Gavriel - "Pieśń dla Arbonne"

„Pieśń dla Arbonne” to kolejna z powieści Kaya, którą wydano w Polsce. Nie jest to książka najnowsza (pochodzi z 1992 roku), ale popularność autora w naszym kraju spowodowała, że okazała się godną przedstawienia polskiemu czytelnikowi.

Opowiada ona głównie o historii Arbonne, kraju, który jest jednym z sześciu państw leżących w pobliżu siebie. Nad wszystkimi krainami świeci to samo słońce i dwa księżyce – jeden blady, drugi niebieski. Wszystkie też uznają wiarę w boga Corannosa. W Arbonne wierzy się także w boginię Rian, której kult jest tam bardzo rozpowszechniony.
Nie jest to w smak Galbertowi de Garsenc, największemu kapłanowi Corannosa, w leżącym na północy Gorhaut, a także jego władcy Ademarowi. Obaj łakomie spoglądają na żyzną i „nieczystą” ziemię Arbonne.
Arbonne jest krainą, w której szczególne miejsce zajmują trubadurzy – autorzy rozmaitych pieśni i żonglerzy – śpiewacy prezentujący swą sztukę na dworach, zamkach czy w gospodach. Wśród trubadurów istnieje duże współzawodnictwo, a także wzajemne uznanie dla osiąganych sukcesów. Uznanie to podzielają także inni mieszkańcy krainy, którzy obecność sławnego artysty na ich dworze często stawiają sobie za punkt honoru. Stąd sowite wynagrodzenia trubadurów. Nie tylko w pieniądzach i gościnie, ale także w formie cielesnych uciech, akceptowanych przez współmałżonków gospodarzy. Co więcej, opiewanie w swych pieśniach jakiejś damy jest dla jej męża powodem do dumy, mimo że może stać się powodem jej zdrady. Afekt do danej osoby jest publiczną tajemnicą, tak jak i fakt nocnych odwiedzin artystów w alkowach możnych obojga płci.

W te specyficzne, niepojęte na pozór realia wkracza Blaise de Garcenc, coran, czyli jeden z licznych w okolicznych krajach wojowników wyszkolonych ku chwale boga Corannosa. Są oni podstawą wszelkich wojsk. Blaise najmuje się do służby u jednego z pomniejszych baronów Arbonne i wykonuje w niej tajne misje, szkoląc także miejscowych coranów. Niechętny oryginalnie pojmowanemu życiu w kraju pieśniarzy, Blaise w pewnym momencie zostaje wciągnięty w wir wielkich wydarzeń, mających wpływ dla przyszłości regionu. Nie bez znaczenia jest tutaj jego rodowe nazwisko...
Z czasem pochodzący z Gorhaut wojownik coraz lepiej poznaje realia życia w Arbonne, a także pewną sprawę będącą przyczyną ogromnej nienawiści dwóch największych baronów krainy: Bertrana de Talair i Urte de Miraval. Źródłem jej, jakże by inaczej, stała się dawno temu pewna kobieta...
Wszystkie te wątki stanowią treść „Pieśni”, która z każdą zwrotką odkrywa przed nami kolejne powiązania i nowe implikacje. Z czasem stają się one coraz bardziej rozległe i skomplikowane.

Spotkałem się z opiniami, że powieść ta nie jest najwyższych lotów. Zarzuca się jej, że gdzieś w połowie jakość spada, fabuła zaczyna być nudna i przewidywalna. Nie jestem jakimś entuzjastą Kaya, choć jego twórczość sobie cenię i ją lubię. Muszę jednak stwierdzić, że ww. opinie, moim skromnym zdaniem, nie potwierdzają się. Owszem, próżno szukać w „Pieśni” większej dawki przemyśleń egzystencjalnych czy filozoficznych, choć z pewnością nie jest to płytka opowieść. Jej siłą są postacie i ich losy, które skłaniają do przemyśleń nad tym, w jaki sposób może się potoczyć życie. Mocną stroną książki jest fabuła, która choć początkowo zdaje się przewidywalna, kilka razy zaskakuje czytelnika. I dobrze. Dodaje to powieści autentyczności i naturalności.
W „Sarantyńskiej mozaice” Kaya mieliśmy do czynienia z czymś, co określiłem łagodną narracją. Podobnie mają się sprawy w przypadku tej książki, choć treść jest mniej refleksyjna, a bardziej przypomina tytułową pieśń czy też balladę snutą na dworze albo przy obozowym ognisku.
Ciekawym zabiegiem jest przedstawianie pewnych wydarzeń w czasie teraźniejszym. Mamy z tym do czynienia np. przy opisywaniu poczynań kapłana Galberta, króla Ademara czy też brata Blaise'a – Ranalda. Rzuca to trochę inne światło na rozgrywające się wydarzenia, dodając powieści oryginalności. Kilkukrotnie autor wybiega też lekko w przyszłość. Całość stanowi bardzo udaną, spójną kompozycję.
Atutem książki są też z pewnością dobrze wykreowane postaci kobiece. Hrabina Arbonne Signe de Barbentain, Ariane de Carenzu czy utalentowana żonglerka Lisseut z Vezet sprawiają, że prezentowana historia zyskuje na wartości.

Podsumowując, „Pieśń dla Arbonne” nie jest lekturą wybitną, zapadającą na bardzo długo w pamięć, ale nie jest też powieścią poniżej pewnego solidnego poziomu. To po prostu dobra, ciekawie napisana książka, z umiejętnie wykreowanymi postaciami i ciekawą fabułą osadzoną w interesującym świecie.


Ocena: 8/10
Autor: Galvar


Dodano: 2008-04-02 20:18:50
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

romulus - 21:05 02-04-2008
Czekałem na recenzję tej powieści. Po tym, co napisałeś sądzę, że blisko tej powieści do TIGANY (mylę się?). Tamta podobała mi się umiarkowanie, choć była bardzo interesująca i czytałem bez znużenia. Chyba skuszę się i na tą.

MadMill - 21:35 02-04-2008
Jak na razie ro ta recenzja jest jedną z tych lepiej oceniających tę pozycję. Wiele osób na tę książkę narzeka strasznie.

Galvar - 10:16 03-04-2008
romulus pisze:Czekałem na recenzję tej powieści. Po tym, co napisałeś sądzę, że blisko tej powieści do TIGANY (mylę się?). Tamta podobała mi się umiarkowanie, choć była bardzo interesująca i czytałem bez znużenia. Chyba skuszę się i na tą.
Niestety nie mogę porównać "Pieśni" do "Tigany", bo tej ostatniej jeszcze nie przeczytałem. Niemniej jednak na pewno "Pieśń" jest książką godną uwagi i powinna Ci się spodobać. :)

MadMill pisze:Jak na razie ro ta recenzja jest jedną z tych lepiej oceniających tę pozycję. Wiele osób na tę książkę narzeka strasznie.
Czytając ją i pisząc recenzję miałem świadomość tych nie najlepszych opinii. Jak więc widać nie zasugerowałem się nimi oceniając ją wedle własnego osądu. ;)

MadMill - 10:19 03-04-2008
Galvar pisze:
MadMill pisze:Jak na razie ro ta recenzja jest jedną z tych lepiej oceniających tę pozycję. Wiele osób na tę książkę narzeka strasznie.
Czytając ją i pisząc recenzję miałem świadomość tych nie najlepszych opinii. Jak więc widać nie zasugerowałem się nimi oceniając ją wedle własnego osądu. ;)

Ja nikomu nie zarzucam tego. Po prostu napisałem, że książka zbiera raczej słabe recenzje. ;)

Galvar - 10:39 03-04-2008
Ależ ja Ci nie zarzucam, że coś mi zarzucasz Mad. :-P

ASX76 - 13:59 03-04-2008
Galvarze, masz zbyt miękkie serce (mam na myśli recenzję książki).

kurp - 23:20 11-04-2008
"Na przykładzie Pieśni dla Arbonne widać, jak cienka granica dzieli autora, który ma swoją ulubioną tematykę, od autora, który po prostu się powtarza."
Anna Kańtoch


Cashmeere - 09:43 28-04-2008
"Pieśń dla Arbonne" to dobry, rzetelny Kay. Nie jest to z pewnością jego szczytowe osiągnięcie, ale w mojej ocenie "PDA" jest tylko nieznacznie gorsza (choć jednak gorsza) od "Lwów al-Rassanu". Zainteresowanych zapraszam pod linkę: http://www.dami.pl/~kamil78/kaypda

ASX76 - 10:10 28-04-2008
"Pieśń dla Arbonne" jest dużo, dużo gorsza od "Lwów Al-Rassanu". Gdzieś tak do połowy OK, ale za to później zaczynają się takie bzdety, że aż głowa może się rozboleć.
Zostaliście ostrzeżeni. :P

Cashmeere - 15:55 28-04-2008
Moim zdaniem jest trochę gorsza, mniej dopieszczona.
Zostaliście zapoznani z moją opinią. :)

ASX76 - 15:59 28-04-2008
Trochę, to niezwykle delikatnie napisane. Chyba czytaliśmy różne książki pod tym samym tytułem. :wink:

Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść o Spider-Manie


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"


 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana"

Fragmenty

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne wybrzeża"

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS