NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

Basztowa, Ksenia & Iwanowa, Wikoria - "Siła złego na jednego"

Ukazały się

Ziębiński, Robert - "Piosenki na koniec świata"


 Palmer, Ada - "Siedem kapitulacji"

 Pilipiuk, Andrzej - "Przeszłość dla przyszłości"

 antologia - "Wigilia pełna duchów"

 Chesterton, Gilbert Keith - "Człowiek, który był Czwartkiem"

 Węcławek, Dominika - "Skoczkini. Zapiski z międzygwiezdnego lotu"

 Rusnak, Marcin - "Diabły z Saints"

 Lisińska, Małgorzata - "Zakonna"

Linki

Artykuł jest częścią serii Zagańczyk, Mieszko - "Czarna ikona".
Zobacz całą serię

Zagańczyk, Mieszko - "Czarna ikona"

Historia wielkich imperiów od wieków fascynowała kolejne pokolenia ludzi. Niezależnie od epoki potężne mocarstwa pojawiały się na mapach z trudem, walcząc o stabilizację i pozycję wśród sąsiadów, aby następnie rozszerzać panowanie nad kolejnymi terytoriami, wykorzystując i uzależniając od siebie zamieszkujące je ludy. Dumne sztandary wyznaczały granice ich władztwa nieraz przez długie stulecia, lecz ostatecznie i one musiały zachwiać się i upaść. Doświadczenia przeszłości uczą nas, że żadne imperium nie może trwać wiecznie. Zwykle wbrew wierze zamieszkujących je narodów, uznających panowanie własnej cywilizacji za niewzruszone.
Nieważne czy wśród przyczyn upadku odnajdziemy nieskuteczny system podatkowy, konflikty na tle etnicznym, czy anachroniczny model gospodarowania i zarządu ziemiami imperium. Tylko nieliczne ludy, takie jak Sumerowie i poddani Sargona Wielkiego z Akadu, potrafiły zaakceptować akulturację, a więc całkowite zespolenie odrębnych pierwotnie kultur. Inne po prostu ustępowały silniejszemu przeciwnikowi kończąc swoje dzieje.
Na czele rodzących się potęg stały wybitne jednostki. Legendarni założyciele własnych cywilizacji i prześladowcy innych, dręczonych nawarstwiającymi się problemami. Jednostki tworzyły i burzyły imperia, a z konieczności – stawały w ich obronie. Na opisanie ich losu w wielowątkowej „Czarnej ikonie” zdecydował się Mieszko Zagańczyk. Przekonajmy się więc, czy jego dylogia warta jest poświęconego lekturze czasu.

Akcja powieści osadzona jest w alternatywnym XI-wiecznym Konstantynopolu, Kapadocji i Syrii. Bizantyjski cesarz Roman IV Diogenes za dnia przyjmuje obce poselstwa, stając przed trudnymi wyborami, takimi jak zaangażowanie się w ryzykowną wojnę w Syrii. Nocą zaś obawia się o własne życie chronione magią i mądrością Jana Italosa, jego najbliższego doradcy. Bowiem wszędzie wokół, na dworze i poza stolicą, ukrywają się spiskowcy pragnący powrotu na tron rodu Dukasów.
Młody złodziej Kalikst Belzebub przepija zarobione pracą zręcznych dłoni pieniądze w licznych karczmach stolicy, ciesząc się prostym życiem. Do czasu, gdy sytuacja w gildii złodziei zaczyna się komplikować, a on sam lekkomyślnie postanawia wziąć udział w toczącej się rozgrywce o władzę i wpływy. Kierują nim emocje i niesprecyzowane egoistyczne motywy.
Siły dobra i zła toczą walkę, bez skrupułów wykorzystując bohatera i jego przyjaciół.
Fabuła powieści w przeważającej części wciąga, nierzadko trzymając czytelnika w napięciu i zmuszając do niespokojnego oczekiwania na dalszy rozwój wypadków. Autor umiejętnie podzielił ją na kilka uzupełniających się wątków, które pozornie nie są ze sobą w żaden sposób powiązane. Dopiero z czasem zauważamy, że klasyczny quest jest jedynie pretekstem do snucia barwnej opowieści o wojnie, polityce, a nawet religii i wierze. To powieść drogi z fabułą opartą o przemianę Kaliksta, którego czyny i decyzje łączą rozdzielone wcześniej wątki i wpływają na ostateczny obraz opowiadanej historii. Za to autorowi należą się głośne brawa. Zamiast schematycznej misji, otrzymujemy skomplikowaną, wciągającą powieść.

Bohaterowie Zagańczyka nie wzbudzają szczególnych emocji. Większość postaci scharakteryzowana jest poprawnie, wiele w sposób interesujący. Jednak znajdziemy na kartach powieści także dziwaczne, komiczne stwory, znajdujące upodobanie w ludzkich organach czy zdradzające swą powierzchownością oznaki seksualnej nadpobudliwości. Czołowy czarny charakter jest bardzo schematyczny, a jego motywy naiwne. Także główny bohater nie zawsze pozostaje konsekwentny w swoim zachowaniu. Fabuła uzasadnia zmianę jego charakteru, lecz zdarzają się momenty, gdy Kalikst o niej zapomina. Natomiast in plus zaliczyć trzeba humorystyczne miłosne perypetie bohatera z początku książki.
Przemierzane wraz z postaciami rozległe tereny Kapadocji i Syrii czy ulice jednego z najwspanialszych miast w historii świata opisane są zdawkowo, lecz nie bez oddania swoistego klimatu. Mroczne wzgórza i leżące wśród nich zapomniane klasztory, samotna pustelnicza wyspa, pustynie palące okryte pancerzem ciała czy ludny, znający twarze i towary całego świata Konstantynopol. Każde z tych miejsc posiada własny wyjątkowy charakter. Na uwagę zasługują także zasady i realia rządzące życiem gildii złodziei oraz intrygi i magia otaczające dwór basileusa. Postać Jana Italosa z pewnością należy do grona najciekawszych i wzbudza silną sympatię ze względu na charakterystyczne dla zajmowanego stanowiska, niedające jej spokoju obawy.

Na koniec kilka słów o stylu autora i języku jego dylogii. Otóż jest on bardzo łatwy w lekturze, lekki i niewywołujący żadnych językowych zgrzytów. Zagańczyk jako dziennikarz z wykształcenia w sferze językowej radzi sobie bez trudu. Z drugiej strony styl jest rzeczywiście charakterystyczny dla słowa drukowanego w prasie, stąd nie znajdziemy zbyt wielu opisów. W dodatku, spośród tych, które znaleźć można, kilka pozostawia uczucie niedosytu. Szczególnie jedna, bardzo mocna i niezwykle poruszająca scena, mogłaby być opisana w inny sposób, wywołujący w czytelniku silniejsze emocje. Sama treść sceny ma w sobie siłę i potencjał, lecz wiele traci ze względu na sposób opisu. Każdy czytelnik bez trudu zorientuje się, o którym momencie piszę. Mimo wszystko to jedna z bardziej poruszających scen w literaturze, jaką zdarzyło mi się ostatnio czytać.
Autor zastosował ciekawy zabieg przy konstruowaniu dialogów złodziei z gildii. Mówią oni slangiem, nieraz bardzo współczesnym, co w połączeniu z wulgaryzmami pochodzenia greckiego daje interesujący i wiarygodny efekt. Z pewnością każdy półświatek, niezależnie od epoki, używał wyrażeń odmiennych od tych powszechnie stosowanych w języku codziennym, o czym autor pomyślał i co z powodzeniem zrealizował.

Biorąc pod uwagę wspomniane powyżej elementy i formułując ogólną opinię muszę przyznać, że nie jest to powieść pozbawiona wad, nieraz istotnych, lecz mimo to oferująca wciągającą wielowątkową fabułę i zapewniająca godziwą rozrywkę. Warto ją przeczytać, aby poznać losy Kaliksta Belzebuba i jego udział w dziejach Bizancjum. Wartki styl, poruszające sceny i dzieje gildii złodziei to dodatkowe atuty. Przeciwstawić im należy pewne niekonsekwencje i potknięcia przy kreacji co bardziej wydumanych postaci. Całościowa ocena jest jednak jak najbardziej pozytywna. Książki czytałem z zacięciem, a po odstawieniu na półkę nieraz brałem do ręki, aby spojrzeć raz jeszcze na bardzo klimatyczną okładkę i ilustracje. Fabryka Słów po raz kolejny pokazała, że przywiązuje odpowiednią wagę do wizualnej strony wydawanych pozycji.
Przeżywszy Rzym o prawie tysiąclecie, Bizancjum musiało mieć wielu obrońców i czujnych na zagrożenia władców. Wiele wybitnych jednostek utrzymywało spójność jego granic, a niektóre nawet myślały o ich rozszerzaniu. Jednakże wśród tworzących historię osobistości średniowiecznego świata byli nie tylko ludzie bliscy powieściowej wersji Romana IV Diogenesa, lecz również inni…
… tacy jak Mehmed II Zdobywca.
Konstantynopol upadł rankiem 29 maja 1453 r.


Autor: Krzysztof Kozłowski


Dodano: 2008-03-27 20:00:53
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Raduchowska, Martyna - "Fałszywy Pieśniarz"


 Abercrombie, Joe - "Szczypta nienawiści"

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i anioł z kamienia"

 Le Guin, Ursula K. - "Cała Orsinia"

 Lawrence, Mark - "Święta siostra"

 Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia"

 Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

Fragmenty

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS