NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Butcher, Jim - "Zmiany"

Pullman, Philip - "Delikatny nóż"

Ukazały się

Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"


 Maas, Sarah J. - "Szklany tron" (oprawa twarda)

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Gołkowski, Michał - "Bramy ze złota. Zmierzch Bogów"

 Ćwiek, Jakub - "Stróże 2: Brudnopis Boga"

 Urbanowicz, Artur - "Gałęziste"

 Sanderson, Brandon - "Droga królów" (twarda okładka)

 "World of Warcraft: Kronika. Tom I"

Linki

Dukaj, Jacek - "Lód"
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: Grudzień 2007
ISBN: 978-83-08-03985-4
Oprawa: twarda
Format: 145 x 205 mm
Liczba stron: 1054
Cena: 59,90 zł
Ilustracja na okładce: Tomasz Bagiński



Dukaj, Jacek - "Lód"

„Odjąć kłamstwo, skroić je z siebie jedno po drugiem jak warstwy cebuli...

Cóż pozostanie? Poza łzami w oczach.”

Benedykt Gierosławski

(„Lód”, Jacek Dukaj)


Gorąco oczekiwany, sprzedający się jak ciepłe bułeczki, rozpalający wyobraźnię i środowiskowe spory. Ciepło przyjęty przez krytyków, kipiący od wątków, nawiązań i interpretacji, skrzący się inteligentną dygresją. Jednym słowem – „Lód”.

* * *


Emocje czytelników, rozgrzane długim oczekiwaniem, eksplodowały, gdy powieść najlepszego autora polskiej fantastyki trafiła na półki. 1054 strony zatrzaśnięte w twardej oprawie, opasłe tomiszcze ważące ponad kilogram. Rozmiary tej książki są wprost proporcjonalne do nadziei, jakie z nią wiązano. Lektura „Lodu” studzi jednak ten zapał. Dukaj strącił poprzeczkę. Po pierwszych recenzenckich brawach i zachwytach przyszła pora na zimny prysznic.

„Lód” opowiada losy Benedykta Gierosławskiego – bohatera przekonanego o własnym nieistnieniu i zachowującego się z beztroską i zuchwałością właściwą temu przekonaniu. W poszukiwaniu swojego ojca wyrusza on z Warszawy lat 20., skutej lodem i zakutej w carskie kajdany, ku dalekiej Syberii. Przez wzgląd na rozmiary tej powieści i jej specyficzne, leniwe tempo, zdradzenie jakiegokolwiek fabularnego szczegółu zniweczyłoby dziesiątki albo i setki stron przyjemnej lektury, stąd przemilczam skąd i po co ta podróż, a tym bardziej – co Gierosławski znajdzie u jej celu.

* * *


Sam Dukaj określa swoje dzieło jako reprezentanta Bildungsroman, gatunku powieściowego ilustrującego, z imponującym często rozmachem, dojrzewanie i kształtowanie osobowości bohatera. Podobną opowieść snuł już Dukaj w „Innych pieśniach”, ale psychologiczna wiarygodność i literacka moc przemiany znanego z kart tamtej powieści Hieronima Berbeleka bije na głowę opowieść o Gierosławskim. Mimo potężnych rozmiarów tej Bildungsroman, trudno oprzeć się wrażeniu, że bohater do końca nie zostaje zbudowany, do końca jest tłem dla wydarzeń powieści.

Gierosławskiego trudno polubić. Może to przez dystans, jaki wytwarza „pierwszosobowa narracja bezosobowa”1), a może przez psychologiczną pustkę bohatera, która czyni śledzenie jego losów podobnym obserwacji odpadka płynącego z nurtem rzeki. I stąd też może zachwyt głównonurtowej krytyki, która w miałkim i nijakim Gierosławskim poznała po prostu tego samego bohatera, od którego roi się w mainstreamie.

* * *


Istotą geniuszu Dukaja jest tworzenie światów urzekających odmiennością i fantastycznością, a jednocześnie powalających spójnością i konsekwencją. Zderzenie z pierwszymi stronami dukajowych dzieł jest zawsze wyzwaniem – bez mapy, przewodnika i jakichkolwiek wyjaśnień lądujemy w sercu innego świata, rządzącego się odmiennymi prawami i funkcjonującego na odmiennych zasadach. Równolegle do podążania z biegiem głównego wątku odbywamy podróż w nieznane i przemierzamy egzotyczne światy, starając się je zrozumieć.

Zetknięcie z „Lodem” jest pod tym względem stokroć łagodniejsze. Różnice między światem powieści a światem czytelnika pojawiają się powoli i nie wywracają do góry nogami porządku rzeczywistości. Pozwala to na znacznie więcej nieuwagi i niefrasobliwości w lekturze. Gdyby nie gabaryty, „Lód” można by czytać w autobusie.

Ćmieczki zalewają pomieszczenia ćmiatłem, w którym przedmioty rzucają świecienie. W sercu starej Warszawy wymrażają się lute. A kolej transsyberyjska jedzie po zimnazowych torach prosto w świat Zimy, mrożącej nie tylko materię, ale i ducha, skuwającej lodem rzeki, włącznie z rzeką dziejów, a płynne wątpliwości zamrażającej w prawdę lub fałsz. Co prawda wyobraźnia Dukaja nie próżnuje, ale jednak staje w pół kroku. Mimo objętości książki, autor nie wyczerpuje w niej możliwości swojego pomysłu, nie drąży go konsekwentnie aż po granice szaleństwa, do których dotarł w „Innych pieśniach”, tworząc jedną z najbardziej niezwykłych i najpiękniejszych powieści polskiej literatury.

Podobnie rzecz ma się z formą. Choć Dukaj bawi się nią, stylizując język na przedwojenną polszczyznę i prowadząc narrację w specyficznym, bezosobowym stylu, nie pozwala sobie jednak na udziwnienia podobne tym z „Perfekcyjnej niedoskonałości”. Lekkość i przystępność „Lodu” rozczaruje wszystkich, którzy oczekiwali intelektualnego wyzwania i fajerwerków wyobraźni, dla których książki Dukaja są nie tylko fascynującą opowieścią, ale i zagadką, tajemnicą.

* * *


„Lód” jest niezwykle udanym krokiem ku głównemu nurtowi. Autor przeniósł ciężar z fantastyki na błyskotliwe dygresje i historiozoficzne refleksje. Miast wkupywać się w czytelnicze łaski fabularnymi błyskotkami, oferuje raczej treściwą lekturę bogatą w sążniste opisy i filozoficzne dysputy z tezami Mikołaja Bierdiajewa i Feliksa Konecznego. Zamiast akcji gnającej na złamanie karku, jest raczej powolny spacer wśród refleksji o ludzkich decyzjach i wolności, o istocie władzy, o naszym świecie niezliczonych odcieni szarości, rozciągających się między czernią fałszu i bielą prawdy.

„Lód” to literatura najwyższej próby. Styl Dukaja, pięknie zabarwiony starą polszczyzną, wysmakowany językowo i intelektualnie, zachwyca. Pozostaje tylko niedosyt i żal, że w „Lodzie” wyobraźnia autora nieco ostygła, zabrakło odważnych eksperymentów z formą. Dukaj zamroził swoją prozę w pół kroku do geniuszu (szaleństwa?), za który kochają go czytelnicy.



1) Dopiło się zimną herbatę, się ukłoniło się i wyszło się...



Autor: Krzysztof Pochmara


Dodano: 2008-01-07 15:36:34
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Gavein - 11:01 08-01-2008
Podpisuję się pod powyższym w całej rozciągłości, z jednym zastrzeżeniem: miałkość i nijakość Gierosławskiego, którą zarzuca Dukajowi recenzent, wynika moim zdaniem z permanentnej niezdolności bohatera do samookreślenia i wywierania wpływu na otaczającą go rzeczywistość - jest to konsekwencja jego poglądów na istnienie/nieistnienie.

mg - 11:02 08-01-2008
wprawdzie jeszcze Lodu nie skończyłem ale po tym, co już przeczytałem (2/3 już za mną), mogę się zgodzić tylko z jednym zdaniem recenzji:

"Lód" to literatura najwyższej próby.

resztę IMO zupełnie niestosownych narzekań pominę milczeniem. "Lód" to książka wielka - i nie, nie chodzi mi tu o jej rozmiary. NAwet Inne piesni są (imo) gorsze.

kurp - 19:25 08-01-2008
gav79 pisze:Podpisuję się pod powyższym w całej rozciągłości, z jednym zastrzeżeniem: miałkość i nijakość Gierosławskiego, którą zarzuca Dukajowi recenzent, wynika moim zdaniem z permanentnej niezdolności bohatera do samookreślenia i wywierania wpływu na otaczającą go rzeczywistość - jest to konsekwencja jego poglądów na istnienie/nieistnienie.

Pewnie tak, ale nie pozostaje to bez wpływu na odbiór książki...

[dalsza część wypowiedzi może nieco spoilerować]
Mam wrażenie, że, tworząc Gierosławskiego, Dukaj stworzył takiego bohatera, jakiego - jak sam powtarzał - bardzo nie lubi. Może po prostu spóźnił się w tej książce z jego przemianą, skutkiem czego nie zdążył już go wyprowadzić na psychologiczną prostą i opowiedzieć dynamiczniejszej historii. Naprawdę dużo bardziej wolałem Berbeleka i "Inne pieśni".
Choć, z drugiej strony, nie chciałbym swym narzekaniem powiedzieć, że "Lód" nudzi, a Gierosławski to jakaś pomyłka. On ma po prostu inny rytm, a bohater - inny charakter. Książkę czyta się doskonale. Ale każdy, kto lubi Dukaja, przyzna, jak mniemam, że coś jest na rzeczy...

Ł.B. - 15:46 09-01-2008
"Istotą geniuszu Dukaja jest tworzenie światów urzekających odmiennością i fantastycznością (...). Zderzenie z pierwszymi stronami dukajowych dzieł jest zawsze wyzwaniem (...)"

Autor recenzji najwyraźniej zapomniał o Extensie, do której powyższy opis nijak nie pasuje. Lód jest właśnie rozwinięciem formy Extensy, a nie Perfekcyjnej Niedoskonałości. Dukaj pisze takie powieści i takie, czy nam się to podoba, czy nie.

Shadowmage - 21:48 09-01-2008
Nie do końca się zgodzę. Fakt, sceneria "Extensy" jest całkiem swojska, ale o co w tym wszystkim chodzi nie od razu wiadomo. Bardziej w tym kierunku rozpatrywałbym tezę recenzenta.
Zresztą, jak w przypadku każdego uogólnienia, tak i w tym przypadku można znaleźć wyjątki. Niemniej moje pierwsze skojarzenie z Dukajem jest takie samo jak w przytoczonym fragmencie.

A co do samej recenzji - z częścią zarzutów się zgadzam, choć może ująłbym je pod innym kątem. Na razie przetrawiam lekturę i wkrótce mam zamiar własny tekst popełnić.

Ł.B. - 10:58 10-01-2008
Shadowmage pisze:Nie do końca się zgodzę. Fakt, sceneria "Extensy" jest całkiem swojska, ale o co w tym wszystkim chodzi nie od razu wiadomo.


Elementów łączących Lód i Extensę jest wiele - powolne odkrywanie przed czytelnikiem fantastyczności świata, łagodne wprowadzenie w ten świat, niespieszna narracja, przesunięcie akcentu z akcji na wewnętrzne rozterki, rezygnacja z prób upchnięcia w fabule jak największej ilości pomysłów (które często kończyły się u Dukaja literackimi porażkami), niewielka liczba udziwnień językowych. Wszystkie te punkty łączą Lód z Extensą i jednocześnie dzielą z Perfekcyjną Niedoskonałością. Tymczasem z recenzji przebija rozczarowanie autora, który chciał dostać tę ostatnią, a otrzymał powieść z innego nurtu twórczości Dukaja. Niech napisze wprost, a nie ocenia Lód pod kątem zgodności ze wzorcem Perfekcyjnej.

Komentuj


Konkurs

Wygraj przygody Lennarta Malmkvista


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Lawrence, Mark - "Święta siostra"


 Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia"

 Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

 Shannon, Samantha - "Zakon Drzewa Pomarańczy"

 Dick, Philip K. - "Nasi przyjaciele z Frolixa 8"

 Bardugo, Leigh - "Trylogia Grisza"

 Harrison, Harry - "Przestrzeni! Przestrzeni!"

 Pullman, Philip - "Zorza Polarna"

Fragmenty

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS