NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Banks, Iain M. - "Wspomnij Phlebasa" (2019)

Morgan, Richard - "Siły rynku" (Mag)

Ukazały się

Weinbaum, Stanley G. - "Drapieżna planeta"


 antologia - "Drugie lądowanie. Antologia króciaków"

 Szacha, Georgij - "Nie było smutniejszej historii"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Harkness, Deborah - "Cienie Nocy"

 Pilipiuk, Andrzej - "Karpie Bijem"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Abbott, Tony - "Klątwa węża"

Linki

Bachman, Richard - "Blaze"
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tytuł oryginału: Blaze
Tłumaczenie: Michał Juszkiewicz
Data wydania: Listopad 2007
ISBN: 978-83-7469-609-8
Oprawa: miękka
Format: 142mm x 202mm
Liczba stron: 272
Cena: 32,00 zł
Seria: Stephen King



Bachman, Richard - "Blaze"

Co trzeba zrobić, kiedy własny agent zabrania publikować więcej niż jedną książkę rocznie, a szuflada jest pełna napisanych powieści? Należy stworzyć swoje literackie alter ego i zacząć wydawać pod pseudonimem. Tak właśnie stało się w przypadku Stephana Kinga na początku lat 80., kiedy powołał on do życia Richarda Bachmana. Dzięki temu prostemu zabiegowi światło dzienne zobaczyły tak ciekawe pozycje jak „Wielki marsz” czy „Uciekinier”, a King oficjalnie postępował zgodnie z zaleceniami agenta. Cała maskarada wydała się dopiero po kilku latach i Bachman został oficjalnie „pogrzebany” w powieści „Mroczna połowa”. Pozostały po nim jedynie wspomnienia i kilka jeszcze niewydanych książek, w tym „Blaze”.
Clay „Blaze” Rackley jest przestępcą. W ciągu paru lat działalności na jego koncie znalazło się już sporo grzeszków: napady, oszustwa, wyłudzenia. Teraz planuje skok życia – zamierza porwać dziecko multimilionerów i zażądać okupu. Problem polega na tym, że Blaze do zbyt inteligentnych ludzi nie należy, a poleceń i wskazówek dotyczących porwania udziela mu jego martwy kumpel, George. Zaczyna się niebezpieczna gra.

Nigdy nie zapomnę, kiedy po raz pierwszy oglądałem w kinie „Leona zawodowca”. Szczególnie w pamięci zapadła mi końcówka filmu – ranny i samotny bohater walczący z osaczającymi go policjantami. I pomimo tego, iż wszyscy świetnie wiedzieli, że to Leon jest tym złym, nie znalazłbym na widowni nikogo, kto nie życzyłby mu powodzenia. Podobnie ma się rzecz z Blaze’em.
W trakcie lektury książki nikt nie ma wątpliwości, kim tak naprawdę jest Blaze – porywaczem i mordercą. Autor postanowił jednak „uczłowieczyć” bohatera i w tym celu posłużył się specyficzną konstrukcją książki. Otóż podobnie jak miało to miejsce w „Kłamstwach Locke’a Lamory” Scotta Lyncha, autora przeplata teraźniejsze wydarzenia z retrospekcjami. W ten sposób dowiadujemy się o nieszczęśliwym dzieciństwie Blaze’a, śledzimy jego pobyt w sierocińcu, a później przestępczą karierę. Autor stara się go nie oceniać, z reporterskim dystansem relacjonuje jedynie fakty i wydarzenia. Niemniej z tej historii wyłania się obraz człowieka, który z natury nie jest zły, a jedynie został tak ukształtowany przez los. Prawdopodobnie gdyby napotkał na swojej drodze jakiegoś mentora, człowieka, który wyciągnąłby do niego pomocną dłoń, jego życie potoczyłoby się zupełnie inaczej. A tak za każdym razem Blaze doświadcza upokorzeń i zła – chwile szczęścia są zbyt ulotne, by je rozpamiętywał. Pociechą i ostoją staje się dla niego tylko przyjaźń z George’em, jedną z nielicznych osób, które może nazwać przyjacielem.
Relacje pomiędzy Blaze’em i George’em przypominają te opisane przez Johna Steinbecka w „Myszach i ludziach”, gdzie również mieliśmy do czynienia z podobną parą bohaterów. Blaze, tak jak Lennie Small, to ociężały, niezbyt rozgarnięty dryblas, który kiepsko radzi sobie z otaczającą rzeczywistością – potrzebuje kogoś, kto będzie umiał wykorzystać jego siłę. Zresztą ta jego nieporadność to jeszcze jeden powód, dla którego czytelnik darzy go sympatią. (Jak nie lubić człowieka, który okrada sklep z uśmiechem na twarzy, mówiąc: „Tym razem nie zapomniałem włożyć maski”?) Drugim ogniwem u Steinbecka jest wieczny marzyciel, George Milton, który myśli za swego towarzysza, stanowi dla niego oparcie. Zbieżność imion i „funkcji” z bohaterem Bachmana chyba nie jest przypadkowa.
Ponadto ważną rolę w powieści odgrywa rozbudowany opis relacji rodzących się pomiędzy Blaze’em a porwanym niemowlakiem. Nieoczekiwanie porywacz staje się idealną niańką, która opiekuje się dzieckiem jak własnym synem. Co więcej, w pewnym momencie zastanawia się nad rezygnacją z okupu i samodzielnym wychowaniem oseska, ale z drugiej strony zdaje sobie sprawę, jak mało ma do zaoferowania, oprócz miłości. Dziecko to odkupienie, ale dla Blaze’a jest już za późno.

Powieść jest nie tylko dokładnym portretem psychologicznym tytułowego bohatera, ale także świetnym, dynamicznym thrillerem. Wartka akcja, ciągłe napięcie i nieoczekiwane zwroty akcji to bezspornie atuty tej książki. Lubię, kiedy czytelnik nie może się doczekać, co stanie się na następnej stronie książki. Tu nie ma miejsca na zbędne słowa – surowy styl, narracja niemal pozbawiona opisów świetnie pasują do snutej opowieści.
Odkładając na bok „Blaze’a”, miałem żal do Kinga, że dopiero teraz postanowił ujawnić tę historię. Na niespełna trzystu stronach czytelnik znajdzie o wiele więcej napięcia i emocji niż w nowych, o wiele grubszych powieściach króla horroru. Siła tej powieści opiera się bowiem na prostocie, klimacie i nieszablonowym bohaterze, który szybko zdobywa sympatię czytelnika, a nie na rozdmuchanej fabule i wypróbowanych schematach. Ech, gdyby w stylu a’la „Blaze” King pisał wszystkie powieści… Można mieć tylko nadzieję, że Richard Bachman jeszcze nie powiedział ostatniego słowa i nieraz nas zaskoczy



Ocena: 7/10
Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2007-12-31 17:32:00
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Ostatniego strażnika"


Wygraj "Nawiedzenia"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sullivan, Michael J. - "Śmierć Dulgath"


 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Sullivan, Michael J. - "Róża i cierń"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

 Szostak, Wit - "Poniewczasie"

 Sullivan, Michael J. - "Wieża Koronna"

 Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

 Baxter, Stephen - "Masakra ludzkości"

Fragmenty

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Rubież"

 Babraj, Rafał - "Dystrykt Warszawa"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS