NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Matheson, Richard - "Jestem Legendą i inne utwory"

Pullman, Philip - "Bursztynowa luneta"

Ukazały się

Butcher, Jim - "Zimne dni"


 Larson, B.V. - "Świat stali"

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" (wydanie papierowe)

 Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"

 Mortka, Marcin - "Żółte ślepia"

 Sanderson, Brandon - "Słowa światłości" (twarda okładka)

 Knaak, Richard A. - "Malfurion" (Blizzard Legends)

 Atwood, Margaret - "Testamenty"

Linki

Herbert, Frank - "Diuna"
Wydawnictwo: Rebis
Cykl: Kroniki Diuny
Tytuł oryginału: Dune
Tłumaczenie: Marek Marszał
Data wydania: Marzec 2007
ISBN: 83-7301-723-2
Oprawa: twarda
Format: 150 x 225 mm
Liczba stron: 672
Cena: 55,00 zł
Rok wydania oryginału: 1965
Tom cyklu: 1



Herbert, Frank - "Diuna"

W każdej dziedzinie życia są jakieś podstawy, które wyznaczają grunt pod jej przyszłość i rozwój. Częstokroć stają się one wyznacznikiem kolejnych etapów, w których można znaleźć wyraźne ślady początków. Co ważniejsze, te początki są bezdyskusyjnymi podwalinami, bez których dalsze istnienie nie miałoby sensu. Sensu i racji bytu.

Tak jest z fundamentami domu. Tak jest z prekursorami muzyki. Tak jest z klasykami fantastyki.

„Diuna” Franka Herberta jest bez wątpienia klasyką sf. Stwierdzenie tak samo banalne, jak prawdziwe. Klasykę trzeba poznać, żeby mieć świadomość tego, jakie są korzenie, jaki postęp i by potrafić określić prawdziwą wartość kolejnych powieści. Po prostu po to, by mieć punkt odniesienia przy ocenie innych pozycji.

Opowieść o pustynnej planecie Arrakis, którą oddano we władanie rodowi Atrydów, jest czymś bez wątpienia godnym uwagi każdego prawdziwego miłośnika fantastyki. Czy powinno być jego obowiązkiem? Oczywiście, że nie, ale śmiem twierdzić, że bez jej znajomości ciężko byłoby uniknąć nieobiektywnego spojrzenia na późniejsze od niej, bardziej nam współczesne utwory sf.

„Diuna” jest opowieścią o zmaganiach arystokratycznych rodów, walczących ze sobą o dostęp do przyprawy, substancji przedłużającej życie, umożliwiającej (pośrednio) kosmiczne podróże oraz pozwalającej przewidywać przyszłość. Na rozkaz Padyszacha Imperatora Szaddama IV władający Arrakis Harkonnenowie muszą ustąpić na rzecz rodu Atrydów. Niespodziewane polecenie Imperatora okazuje się być ruchem niemającym nic wspólnego z życzliwością wobec Atrydów, a będącym tylko polityczną, zdradziecką zagrywką.

W „Diunie” spotykamy się z kilkoma wyrazistymi, oryginalnymi postaciami: charyzmatycznym księciem Leto Atrydą, jego synem Paulem, matką Jessiką, wychowanką mistycznej szkoły Bene Gesserit, wojowniczym, grającym na balisecie Gurneyem Halleckiem czy wiecznie knującym baronem Vladimirem Harkonnenem. Mamy też do czynienia z arystokratycznymi rodami, imperialnymi wojownikami sardaukarami czy Fremenami – ludem pustyni, ogarniętym marzeniem przemiany Arrakis w miejsce bardziej przyjazne ludziom. Poznajemy wierzenia, hierarchię i styl życia Fremenów, tajniki szkolenia Bene Gesserit czy też kulisy rozgrywek wielkich rodów.

Książka jest swoistą mieszanką powieści fantastycznej z psychologiczną obserwacją człowieka i wieloma ekologicznymi nawiązaniami. Obserwujemy, jaki wpływ niegościnna planeta wywiera na ludzi. Poznajemy sposoby, dzięki którym potrafią oni na niej żyć i zasady sprawiające, że jest to życie o wiele lepsze, posiadające sens większy, niż można by się z pozoru spodziewać.

Współczesnemu czytelnikowi „Diuna” Herberta może wydać się powieścią nieco archaiczną. Ma na to wpływ i nazewnictwo, i (częściowo) opisywana technologia. Należy jednak pamiętać, że jest to powieść z lat 60. XX wieku. Powieść, mimo pewnego staromodnego stylu, pozostająca aktualna w treści.

Książka ta wymaga skupienia. Z początku czytało mi się ją zwyczajnie przyjemnie, choć nie przykuła mnie do siebie i w międzyczasie przeczytałem kilka innych pozycji. Niemniej jednak, obdarzona większą uwagą, książka odwdzięcza się naprawdę wspaniale, z czasem wciągając coraz bardziej. W pewnym momencie żywo zainteresowałem się opisywaną historią, pochłaniając rozdział za rozdziałem. Jest to o tyle istotne, że przynajmniej na początku, „Diuna” sprawia wrażenie powieści trochę przegadanej. Podobne odczucia miałem także później, choć już w mniejszym stopniu.

Powieści brak czasem jakiegoś większego dynamizmu, choć może jest to wynikiem faktu, że autor skupił się bardziej na pewnych zmianach zachodzących w bohaterach i procesach, których udziałem są ludzie. Nie tylko ci z kart powieści. Z jednej strony jest to zapewne wadą. Z drugiej zaś daje czytelnikowi naprawdę wiele do myślenia, co dla bardziej ambitnego odbiorcy jest czymś raczej korzystnym.

Reasumując, „Diunę” polecam każdej osobie zainteresowanej fantastyką. Nawet, a może szczególnie, czytelnikowi skupionemu na klasycznym fantasy. Książka ta nie tylko poszerza horyzonty, ale i zwraca nasz wzrok na sprawy ducha, egzystencjalne czy tak modną obecnie ekologię. Warto poświęcić jej uwagę, mimo pewnej trudności w odbiorze i wymagającej skupienia treści.


P.S. Obecnie czytanie „Diuny” sprawia dodatkową przyjemność, jeśli robimy to z najnowszym wydaniem Rebisu: twarda oprawa, wspaniałe ilustracje Wojciecha Siudmaka, nowe tłumaczenie Marka Marszała. Za to wszystko należą się wydawnictwu ogromne brawa.



Ocena: 9/10
Autor: Galvar


Dodano: 2007-12-18 16:34:31
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Galvar - 22:41 18-12-2007
Wreszcie cenzura mi ją puściła w obieg. ;)

Usagi - 22:36 08-02-2008
No, w końcu zakończyłem czytanie tego tomiszcza. Diuna jaka jest każdy widzi, a jak nie widzi, to powinien zobaczyć ;) Wypowiem się raczej w kwestii owej recenzji Galvara. Kiedy ją czytałem wszystko się zgadzało :) Książka wymaga skupienia. Początkowo również ja rzuciłem się na nią wygłodniały i rządny pożerania kolejnych liter, zdań, rozdziałów. I tak było. Przez pierwszą część. Potem książka skutecznie mnie zastopowała. Choć chciałem pchnąć akcję o rozdział dalej, to nie mogłem. O ile na początku szło dobrze, to później czytałem po kawałku (ze trzy razy udało się chapnąć większy kęs). No i z końcową setką (mniej więcej) ruszyłem z kopyta, na tyle, że chciałem zaraz po zamknięciu tej książki złapać Mesjasza Diuny, który sobie leży na biurku :) Ale postanowiłem zrobić sobie przerwę.
Dialogów jest bardzo dużo, nie wiem czy znajdziemy z 10 stron od nich wolnych. Dla mnie to akurat nie jest minusem, tym bardziej, że zawartych jest między nimi dużo przemyśleń bohaterów. Dużo dialogów pociąga za sobą różne konsekwencje, dlatego nie są to puste słowa jak w niektórych książkach, byle bohater trzepał ozorem i dał czytelnikowi trochę wytchnienia. Tutaj dialogi są równie ważne jak opisy. Ot, choćby zwykła rozmowa, skinięcie głową, dzięki czemu baron demaskuje szpiegów.
Podobnie jak Galvar, również ja myślałem o tym, aby zacząć inną książkę. Zdarzało się, że czytałem 2-3 książki równocześnie, ale w tym przypadku się powstrzymałem. Pomyślałem sobie, że skończę najpierw Diunę i dopiero potem wezmę coś innego. Nie będę jej, że tak powiem, "rozcieńczał" ;)
Co do samego wydania - ilustracje, owszem fajne, ale jest ich mało - ze 3? Z drugiej strony – przecież to nie komiks :) Za to sama okładka, obwoluta, miodek, książka prezentuje się na półce jak najbardziej efektownie - przy komplecie będzie to jeszcze ładniej wyglądało ;)
A minusy? Chyba za mało barona Harkonnena ;)

Komentuj


Konkurs

Wygraj nowości wydawnictwa Initium


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Maszczyszyn, Jan - "Necrolotum"


 Bardugo, Leigh - "Król z bliznami"

 Chiang, Ted - "Wydech"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Moore, Stuart - "Marvel X-Men: Saga Mrocznej Phoenix"

 Abercrombie, Joe - "Zemsta najlepiej smakuje na zimno"

 Schwartz, Alvin - "Upiorne opowieści po zmroku"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

Fragmenty

 Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Gniazdo"

 Schwartz, Richard - "Władca marionetek"

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 1

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 2

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

 Mortka, Marcin - "Żółte ślepia"

 Schwab, V.E. - "Vengeful. Mściwi"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS