NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Lawrence, Mark - "Święta siostra"

Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Ukazały się

Szmidt, Robert J. - "Ostatnia misja Asgarda"


 Harrison, Harry - "Przestrzeni! Przestrzeni!" (Kolekcja Wehikuł czasu)

 Jordan, Robert - "Wielkie polowanie" (2019)

 Porter, Max - "Lanny"

 Komuda, Jacek - "Wilcze gniazdo" (wyd. 4)

 Piekara, Jacek - "Mój przyjaciel Kaligula" (2019)

 Ziemiański, Andrzej - "Pułapka Tesli" (wyd. 2)

 Manguel, Alberto; Guadalupi, Gianni - "Słownik miejsc wyobrażonych"

Linki

Disch, Thomas M. - "Na skrzydłach pieśni"
Wydawnictwo: Solaris
Tłumaczenie: Maciej Raginiak
Data wydania: Wrzesień 2007
ISBN: 83-89951-84-3
Oprawa: twarda
Seria: Klasyka SF



Disch, Thomas M. - "Na skrzydłach pieśni"

Podobała mi się ta powieść, klasyczne już dzieło amerykańskiego pisarza Nowej Fali, Thomasa M. Discha. Soczysty, momentami pięknie napisany, nastrojowy utwór. Historia miłosna i tragiczna w jednym – chwyta za serce i zarazem zmusza do refleksji. Dzięki wspomnianym elementom można śmiało powiedzieć, że jest to książka ponadczasowa.

„Na skrzydłach pieśni” Disch pisał prawie trzydzieści lat temu, jednak tematyka jest nadal aktualna. Choć akcja powieści toczy się w Ameryce, to Disch nie skupia się na nowych technologiach, ani podróżach w kosmos, a na społeczeństwie i tym, co może grozić człowiekowi, jeśli pójdzie za daleko w dążeniach do stworzenia konserwatywnej społeczności. Oto w „Na skrzydłach pieśni” chodzi – o przestrzeganie przed przekroczeniem pewnej granicy, za którą znajduje się wyłącznie totalitaryzm. Wizja Ameryki podzielonej na dwie części – reprezentowaną chociażby przez Nowy Jork i koserwatywne, rolnicze „moherowe” stany – ma swoją siłę.

Przy użyciu fantastycznych środków, nie nagromadzonych przecież w jakiejś zawrotnej ilości, autor próbuje wyciągnąć samą esencję prawd życiowych. Bo siła tej powieści nie tkwi w pomyśle na bezcielesne loty przy użyciu specjalnych aparatów i śpiewu, ale w tym, że u Discha ów pomysł stanowi jedynie katalizator wyzwalający ludzkie emocje, mechanizm spustowy uwalniający całe zło tkwiące w człowieku. Właśnie strach przed lataniem i śpiewem, rozrywkową jego stroną, pcha mieszkańców konserwatywnego Iowa do stworzenia stanu policyjnego, gdzie osoby chcące nauczyć się śpiewu i pragnące latać traktowane są jak persona non grata; a marzenia o lataniu i śpiewie zmuszają głównych bohaterów, Daniela i Boadici, do wyruszenia w podróż, która zmieni ich życie na zawsze.

To najmocniejsza, obok języka, strona powieści. Ludzkie charaktery, ich wady i zalety, odmalowano w świetny sposób. Z bohaterami można się utożsamić, współczuć albo po prostu nienawidzić. Są najzwyczajniej w świecie prawdziwi – żywi na tyle, na ile postać literacka może być żywa; wyposażeni przez Discha w słabości i zalety, tworzą mozaikę głęboko zapadającą w pamięć. Stworzenie takich postaci wcale nie było łatwe ze względu na przyjętą formę „biografii” nieistniejącego człowieka.

Życie Daniela poznajemy wprawdzie nie od momentu narodzin, a od przyjazdu dawno niewidzianej matki, ale potem całość idzie właśnie w biograficzny sposób. Formuła powieści znacznie utrudnia pisarzowi zadanie. Forma wymusza treść, więc nawet nie jestem zdziwiony, że w tej powieści za dużo dialogów nie ma, a za to mamy do czynienia ze scenami ukazującymi najważniejsze momenty życia bohatera. Nawet jeśli wprowadzona zostaje druga postać (Boadicea np.), to wszystko pozostaje podporządkowane temu, by jeszcze bardziej ubarwić i skomplikować osobowość Daniela; przedstawić doskonalszy obraz, używając kolejnego pryzmatu.

Zastrzeżenia mogę mieć jedynie do fantastycznej otoczki powieści. To, co Disch chciał przekazać czytelnikom – ostrzeżenia przed zgubną siłą religii i konserwatyzmu; walkę o własne szczęście i cenę, jaką płacimy za dążenie do spełnienia marzeń – spokojnie da się przedstawić bez fantastyki. Dobra, dobra, niepotrzebnie się czepiam i na siłę próbuję znaleźć jakieś słabe punkty. I tak „Na skrzydłach pieśni” jest wspaniałą, mocną powieścią.

Na koniec parę słów o wydaniu. Solaris z uporem maniaka, sięgając po takie powieści, należące do klasyki gatunku, próbuje wychowywać sobie przyszłych czytelników. Chwalebna to idea i godna podziwu, ale „Na skrzydłach pieśni” jest po prostu drogie. Powieść jest naprawdę świetna, można było jednak wydać ją lepiej. Spójrzmy chociażby na wydanie „Dam z Grace Adieu” Wydawnictwa Literackiego. Tam, za kilka złotych mniej, mamy wydanie z rysunkami Charlesa Vessa (!) i twardą oprawę. Może gdyby posłowie Oramusa było, jak w przypadku np. „Cieplarni”… Dobra, już nie marudzę. Drogie czy nie – kupić zdecydowanie warto.


Autor: Żerań


Dodano: 2007-11-24 14:41:16
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Vampdey - 14:46 24-11-2007
Na ogół Żeraniu masz rację i się zgadzam, poza jednym. Choć wydanie mogło być ładniejsze (okładka widać nie załapała się na graficzną rewolucję Solarisu), to posłowia Oramusa były minusem tych książek z serii "Klasyka SF", które czytałem. Żeby nie wyrazić się gorzej...

Żerań - 15:42 24-11-2007
A co ci się w posłowiach Oramusa nie podobało?

Vampdey - 23:22 24-11-2007
Nie chodzi tylko o fakt, że nie zgadzałem się z jego opiniami, które były jakie były - każdy może mieć swoje wrażenia po przeczytaniu książki i niech Oramus ma swoje, ale nie widzę sensu wzbogacania świetnej powieści o parę stron wymieszanych anegdot, dziwnych odczuć i zachwytów faceta, który nie jest dla mnie autorytetem.

historyk - 13:29 25-11-2007
z tym się zgadzam, też bym wolał klasykę bez wypocin Oramusa. Zamiast tego np. chętnie bym przeczytał notkę biograficzną autora (tak jak kiedyś dawało wydawnictwo Alfa)

Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść o Spider-Manie


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"


 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana"

Fragmenty

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne wybrzeża"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS