NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Zelazny, Roger - "Aleja Potępienia" (Kolekcja Wehikuł czasu)

Liu, Cixin - "Era supernowej"

Ukazały się

Weinbaum, Stanley G. - "Drapieżna planeta"


 antologia - "Drugie lądowanie. Antologia króciaków"

 Szacha, Georgij - "Nie było smutniejszej historii"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Harkness, Deborah - "Cienie Nocy"

 Pilipiuk, Andrzej - "Karpie Bijem"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Abbott, Tony - "Klątwa węża"

Linki

Komuda, Jacek - "Galeony Wojny", tom 1
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cykl: Galeony wojny
Data wydania: Listopad 2007
ISBN: 978-83-60505-75-5
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195
Liczba stron: 400
Cena: 29,99



Komuda, Jacek - "Galeony wojny", tom 1

W nowej powieści Jacek Komuda daje czytelnikowi odetchnąć od klimatu szlacheckich zatargów rozgrywających się gdzieś na południowych i wschodnich terenach I Rzeczpospolitej. „Galeony wojny” przenoszą nas do Gdańska i na morze, opowiadają o wyprawach morskich, piratach, potworach z głębin i wiszącej w powietrzu wojnie ze Szwedem. Jak oczekiwałem, czyta się książkę z przyjemnością.

Osoby interesujące się historią na pewno kojarzą Arendta Dickmanna. W „Galeonach…” przyszły admirał polskiej floty jest głównym bohaterem. Poznajemy go w chwili, w której daleko mu jeszcze do sławy. Dickmann opiekuje się umierającą żoną, a jego sytuacja finansowa jest nie do pozazdroszczenia – wierzyciele czyhają na każdym kroku. W związku z tym decyduje się objąć dowództwo nad statkiem „Die Prinzessin von Polen” i wyruszyć na poszukiwania lewiatana – tajemniczej bestii morskiej atakującej statki wypływające z Gdańska. A wydarzenia te będą rozgrywać się w cieniu wiszącej w powietrzu nowej wyprawy wojennej Gustawa Adolfa przeciw polskim portom nadbałtyckim.

O jednej z ważniejszych kwestii już wspominałem, czyli nowej dla Komudy scenerii. Akcja pierwszego tomu „Galeonów…” rozgrywa się na początku w Gdańsku, by potem przenieść się na morze. Z wyjątkiem obecnego na pokładzie „Die Prinsessin von Polen” szlachcica Marka Jakimowskiego powieść wolna jest od elementów charakterystycznych dla poprzednich książek autora. Ówczesny Gdańsk, mimo że wchodził w skład Rzeczpospolitej, znajdował się w sferze wpływów niemieckich i to ma duży wpływ na klimat „Galeonów”. Oprócz tego na kartach powieści znajdziemy sporo motywów kaszubskich, nie mniej ciekawych, bo mimo tego, że na pozór są one nam bliskie, dalej pozostają egzotyczne. Realia stanowią dla mnie duży plus, a ich wykorzystanie w książce fantastycznej jest chyba czymś nowym. Zaś wiedza Jacka Komudy gwarantuje, że oddane są w dużej mierze wiernie.
Pierwsza część powieści, podobnie jak „Diabeł Łańcucki”, bardzo dobrze sprawdza się w kategorii rozrywkowej i tak też powinna być rozpatrywana. Bitwy morskie, poszukiwanie potwora, sporo pojedynków, dużo tajemnic – wszystko to układa się w fabułę z dużą ilością akcji, mocno wciągającą. Sporo tu, jak w poprzedniej książce tego autora, utartych schematów fabularnych (licznych, oj licznych…) z ich rozwiązaniami włącznie (klasyczne niespodziewane ratunki w ostatniej chwili czy zbiegi okoliczności ratujące bohaterów z opresji), przy których wymagający żelaznego realizmu czytelnik pokręciłby z dezaprobatą głową. Dlatego też odbiór „Galeonów…” będzie zależał od indywidualnego podejścia i oczekiwań.
Choć obecnie w filmach i literaturze modne są klimaty karaibskie, Komuda z powodzeniem pokazuje czytelnikowi, że przygody morskie mogły się rozgrywać na Bałtyku. Dlatego jego powieść powinna trafić również w ręce tych, którzy lubują się w literaturze marynistycznej. Sporo tu morskiego folkloru i legend, z kart książki wprost czuć zapach słonej wody, a miłośnicy takiej tematyki z pewnością poczują się jak u siebie, czytając o rumplach sterowych, grotach, fokach, falszburtach i sztagach.

Tę recenzję piszę tylko na podstawie tomu pierwszego. Zwykle jest to dla recenzenta trudne zadanie, bo zamysł pisarza objawia się w całości opowiadanej historii i trudno ocenić tylko jej połowę. Na szczęście pierwsza odsłona „Galeonów…”, mimo zagadki, jaką się kończy, sprawia wrażenie dobrze pasującej do obecnej formy i tworzy w pewnym stopniu osobną całość.
To solidna literatura rozrywkowa – barwna, dobrze napisana i wciągająca. Ci, którym na przykład „Diabeł łańcucki” się nie spodobał, nie mają tu czego szukać – choć zmieniła się sceneria, styl i warsztat Komudy zdecydowanie pozostały takie same. Z kolei lubiącym poprzednie powieści tego autora również „Galeony…” powinny przypaść do gustu. Dla mnie to lektura miła, warta uwagi tym bardziej, że tematyka marynistyczna nie jest w polskiej fantastyce czymś codziennym.


Ocena: 7/10
Autor: Vampdey


Dodano: 2007-11-22 21:04:58
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

MadMill - 21:18 22-11-2007
Jejku jak dobrze, ze odchodzicie jednak od ocen - cyferek bo są mylące strasznie jak i przy tej recenzji. ;)

Btw. ocenianie połowy powieści to dość dziwne zadanie, ale jak mus to mus. Chociaż ja chyba poczekam bliżej premiery drugiego tomu. ;)

Vampdey - 21:24 22-11-2007
Właśnie miałem dylemat i przez chwilę chciałem oceny nie wystawiać. Niby wychodziło mi 8, ale "Diabłowi..." wystawiłem 7, a to w sumie taki sam poziom...

Galvar - 22:42 22-11-2007
Fajna, żywa recenzja, ale z jednym nie mogę się zgodzić:
Vampdey pisze:Ówczesny Gdańsk, mimo że wchodził w skład Rzeczpospolitej, znajdował się w sferze wpływów niemieckich i to ma duży wpływ na klimat „Galeonów”.
Owszem, żwyioł niemiecki (czy też bardziej pruski) zawsze miał spore znaczenie w Gdańsku, ale wówczas był on miastem o bardzo autonomicznym charakterze i ta uwaga nie jest chyba zbytnio adekwatna do ówczesnej rzeczywistości.

Poza tym spodziewałem się trochę wyższej noty po Twoich pierwszych komentarzach. ;)

MadMill - 22:56 22-11-2007
Galv, Gdańsk był autonomiczny, ale chodzi o sam klimat miasta i napływy niemieckie czy też pruskie - ja tak to odebrałem z lektury recki. Jak są takie zabiegi to ja już jestem dobrej myśli.

Szczerze mówiąc to trochę się obawiałem czy się jednak poziom utrzyma, ale recka jest pozytywna i przyrównuje Galeony poziomem do Diabła. Jestem spokojniejszy i teraz tylko czekać na premierę i trochę wolnego czasu. ;)

Galvar - 10:52 23-11-2007
MadMill pisze:Galv, Gdańsk był autonomiczny, ale chodzi o sam klimat miasta i napływy niemieckie czy też pruskie - ja tak to odebrałem z lektury recki. Jak są takie zabiegi to ja już jestem dobrej myśli.
Tak, ale myślisz troszkę torem rozumowania człowieka współczenego, dla którego te wpływy są obecnie logiczne. Gdańsk jednak zawsze praktycznie był miastem wielokulturowym a wpływ (może i większy), mieli nań uchodźcy czy też po prostu przesiedleńcy z Niderlandów. Po pozbyciu się Krzyżaków z miasta nie byli ani oni, ani ich powinowaci bardzo mile widziani w Gdańsku jeszcze przez długie lata. ;)

Vampdey - 13:51 23-11-2007
Być może niezbyt precyzyjnie się wyraziłem Galvarze.
Niemniej, pomimo mojego zamiłowania historycznego, jak wyglądał ówczesny Gdańsk miałem pojęcie w małym stopniu - tymczasem obraz tego miasta wyłaniający się z "Galeonów..." jest właśnie holendersko-niemiecki i trudno szukać tu polskich śladów. Dickmann, gdy dowiaduje się, że przyjąć ma na pokład Jakimowskiego denerwuje się, bo Polak na morzu to coś jakby sprzecznego z naturą ;-).

Poza tym spodziewałem się trochę wyższej noty po Twoich pierwszych komentarzach

7/10 to wysoka nota ;-). W sam raz dla dobrej powieści przygodowej. Właśnie na takim stanie rzeczy zaważyła owa "przygodowość", czasem miałem wrażenie, że Komuda opisuje sceny, które mogłyby się znaleźć w hollywoodziej superprodukcji anty-ambitnej :P

MadMill - 16:59 19-01-2008
No ja po przeczytaniu wreszcie - dopiero pierwszy tom, a drugi od wczoraj w księgarniach, ehh... - zgadzam się z tym co Vamp napisał w recenzji. No i cieszy mnie to, że autor nie zniża poziomu, czyli Galeony utrzymują poziom Diabła, chociaż chyba bardziej mi pasują właśnie Galeony Wojny z całą tą marynistyką. Mam nadzieję, że w drugim tomie poziom się utrzyma, a może i wzrośnie? ;)

kurp - 22:32 25-01-2008
Od kiedy wziąłem tą książkę do ręki - wiedziałem, że prędzej czy później ją kupię. Nobel za wydanie. Klimat aż kipi :)

Komentuj


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sullivan, Michael J. - "Śmierć Dulgath"


 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Sullivan, Michael J. - "Róża i cierń"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

 Szostak, Wit - "Poniewczasie"

 Sullivan, Michael J. - "Wieża Koronna"

 Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

 Baxter, Stephen - "Masakra ludzkości"

Fragmenty

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Rubież"

 Babraj, Rafał - "Dystrykt Warszawa"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS