NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Knaak, Richard A. - "Malfurion" (Blizzard Legends)

Haldeman, Joe - "Wieczna wojna" (Kolekcja Wehikuł czasu)

Ukazały się

Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"


 Sanderson, Brandon - "Słowa światłości" (twarda okładka)

 Knaak, Richard A. - "Malfurion" (Blizzard Legends)

 Atwood, Margaret - "Testamenty"

 North, Claire - "U schyłku dnia"

 Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Gniazdo"

 Atwood, Margaret - "Opowieść Podręcznej" (2020)

 Cummings, Lindsay; Alsberg, Sasha - "Nexus"

Linki

Weber, David - "Cień Saganami"
Wydawnictwo: Rebis
Cykl: Saganami
Kolekcja: Universum Honor Harrington
Tłumaczenie: Jarosław Kotarski
Data wydania: Maj 2007
ISBN: 978-83-7301-850-1
Oprawa: broszurowa
Format: 128x197 mm
Liczba stron: 804
Cena: 37,90 zł
Tom cyklu: 1



Weber, David - "Cień Saganami"

Honorverse istnieje już od blisko piętnastu lat, dorobiwszy się siedemnastu książek (licząc z niewydanym jeszcze w Polsce „At All Costs”) pokrywających przeszło dwie dekady kosmicznych zmagań między Królestwem Manticore a Republiką Haven. W całym tym dorobku literackim zdążyły wykształcić się nawet dwa podcykle: jeden, „Wages of Sin”, rozpoczęty „Królową niewolników”, i drugi, „Saganami Island”, zainicjowany omawianym niżej „Cieniem Saganami”. Do walki dołączają pomału nowe pokolenia, przeobrażając opowieść w rozbudowaną sagę. Rozmiar projektu Webera robi wrażenie – przynajmniej dopóki nie zajrzeć do środka.

„Cień Saganami” eksploatuje wątek Gromady Talbott, zaznaczony już w „Wojnie Honor”. Akcja przenosi się w rejony czytelnikowi dotąd słabo znane, mianowicie na terytorium po macoszemu traktowanej Ligi Solarnej, która, jak osobom śledzącym losy Honor Harrington wiadomo, jest największym bytem politycznym zbadanej części wszechświata. Uniwersum tym samym drastycznie się rozszerza… i powiększa o cały szereg okazji do wywołania kolejnej wojny.

Mimo wszystko Weber zdecydował się wątek militarny odstawić nieco na bok, a więcej uwagi poświęcić społecznej warstwie uniwersum. Z jednej strony odmiana (fakt, że w rozpatrywanym przypadku raczej dosyć nieznaczna) jest dobra i pożądana, z drugiej jednak - nie w takim wykonaniu. O ile mnogie w cyklu fajerwerki całkiem dobrze się spisują jako swego rodzaju autorska wariacja historyczna, to pod względem futurologicznym Honorverse budzi fundamentalne zastrzeżenia. Świat przedstawiony jest po prostu obecnym status quo, bezkrytycznie przeniesionym dwa tysiące lat w przyszłość, na domiar złego mocno zakotwiczonym w XX-wiecznej mentalności. Odnosi się wrażenie, że na przestrzeni całych tych mileniów kompletnie nic się nie działo, że, odgrzebując Fukuyamę, historia się skończyła – konkretnie w momencie, kiedy Weber zasiadł do pisania. Autor sili się co prawda na próbę stworzenia iluzji nowoczesności, wynikiem jest jednak obraz płytki i niespójny. Wynalazki techniczne, zaawansowana inżynieria genetyczna, odkrycie wielu rodzajów inteligentnego życia w kosmosie i nawiązanie z nimi kontaktu (fakt wręcz trzeciorzędny z perspektywy powieści!), a nawet wykształcenie się społeczeństwa galaktycznego – wszystko to zdaje się nie mieć specjalnego wpływu na funkcjonowanie jednostki, która żyje jak jej pradziadowie sprzed tysięcy lat. Bohaterowie z lubością odwołują się do dzieł Dantego, Machiavellego czy Clausewitza, bo nie mają do kogo innego się odwoływać; wielcy myśliciele świata Anno Domini 4000, jeśli nawet gdzieś się przez przypadek trafią, okazują się nędznymi kalkami swoich protoplastów.

Weber wykreował wielki świat, tyle że jest to świat pusty. Dlatego ubolewam, że odstawienie wątku militarnego odsłoniło jedynie próżnię w całej jej okazałości.

Nie lepiej jest z warstwą fabularną powieści. Już sam punkt wyjścia każe sceptycznie podchodzić do snutej przez autora historii: oto bowiem kiedy na galaktycznym wygwizdowie pojawia się nieoczekiwanie cne Królestwo Manticore, miejscowa ludność bez wahania decyduje o przejściu pod obce, tj. Królestwa, panowanie. Żeby czytelnik nie miał trudności z oceną sytuacji, wszelkie osoby przeciwne inkorporacji przedstawiane są jako głupie, egoistyczne i/lub o zapędach terrorystycznych (obowiązkowo dysząc świętym oburzeniem i żądzą mordu na niewinnych krajanach).

Rozumiem, że autor, z racji politologicznego zacięcia, świetnie się bawi uprawianiem polityki w swoim uniwersum – i niech bawi się dalej, szczęścia mu życzyć. Problem w tym, że jego umiejętności pisarskie nie nadążają za pomysłami. Polityka i intrygi to rzeczy złożone, opierające się na wielu różnych czynnikach, często wzajemnie ze sobą powiązanych, nierzadko bardzo subtelnych. Czytelnik ma jednak mocno ograniczoną wiedzę o wymyślonym przez autora świecie i zachodzących w nim procesach, może więc nie zrozumieć rzeczy oczywistych dla występujących w powieści postaci i stracić wątek. W „Cieniu…” wprawdzie zgubić się trudno, okupione zostaje to jednak ubóstwem formy powieści.

Dostajemy oto, w ramach opisania świata, masę większych i mniejszych analiz gospodarczych, społecznych czy politycznych – co jest raczej średnio atrakcyjnym sposobem pisania beletrystyki. Dodatkowo analizy te są najczęściej irytująco uproszczone i powierzchowne. Wszystko przedstawione jest za pomocą ubogiego języka, gdzie w opisach postaci najważniejsze zdaje się być ile kto ma wzrostu i jak szeroki jest w barach. Autor nie panuje nad rytmem powieści i źle radzi sobie z dawkowaniem napięcia. Najgorsze jest jednak to, że powieść zwyczajnie, ni stąd, ni zowąd ucina się w dramatycznym momencie – i bynajmniej nie jest to żaden cliffhanger, a istna zbrodnia na złaknionym emocji czytelniku, urwanie historii w punkcie kulminacyjnym i zwieńczenie jej na kolanie zrobionym zakończeniem. Zawiązane wątki się nie rozwiązują, zainicjowane działania nie zostają zakończone, brakuje puenty, a końcowe honory oddawane dzielnej załodze okrętu JKM w tym kontekście rażą i irytują. Obrazu nędzy dopełniają teatralnie przejaskrawione, infantylne żarciki, docinki, gesty i zachowania powtykane w każde wolne miejsce bez żadnego wyczucia (co jest niestety typowe dla prozy Webera). Krótko mówiąc, forma powieści powalić może nawet zaprawionego w bojach czytelnika.

Poza tym „Cień...” da się jednak czytać. Jeśli przymknąć oko na ogólnie panujący infantylizm i merytoryczną porażkę, dostanie się kilka godzin całkiem przyjemnej rozrywki; fakt, że nie na wysokim poziomie, ale kto powiedział, że rozrywka musi być ambitna? Powieść – jak cały cykl – ambitna w założeniach, skompromitowana jednak wykonaniem. Szkoda, bo Weber ma i pomysły, i wiedzę z wielu dziedzin, potrafi budować na tej podstawie całkiem interesujące wariacje, ale ewidentnie nie potrafi przekuć tego w dobrą i dobrze opowiedzianą historię. Jest to fakt godny szczerego ubolewania, gdyż całkiem pokaźny potencjał ulega po prostu zmarnowaniu.


Ocena: 5/10
Autor: RaF


Dodano: 2007-11-13 17:53:01
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

RaF - 19:39 13-11-2007
Swoją drogą, wiele książek Webera ściągnąć/poczytać można za friko pod http://baencd.thefifthimperium.com/09-AtAllCostsCD/AtAllCostsCD/. Jakość jakością, ale za darmo - nie jest źle :D

Komentuj


Konkurs

Wygraj nowości wydawnictwa Initium


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Chiang, Ted - "Wydech"


 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Moore, Stuart - "Marvel X-Men: Saga Mrocznej Phoenix"

 Abercrombie, Joe - "Zemsta najlepiej smakuje na zimno"

 Schwartz, Alvin - "Upiorne opowieści po zmroku"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

Fragmenty

 Schwartz, Richard - "Władca marionetek"

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 1

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 2

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

 Mortka, Marcin - "Żółte ślepia"

 Schwab, V.E. - "Vengeful. Mściwi"

 Collins, Suzanne - "The Ballad of Songbirds and Snakes"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS