NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

Bardugo, Leigh - "Cień i kość" (Mag)

Ukazały się

Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"


 Gołkowski, Michał - "Bramy ze złota. Złote Miasto"

 Swallow, James - "Krocząc w strachu"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King,Stephen - "Pan Mercedes" (2019)

 Rogoża, Piotr - "Niszcz, powiedziała"

 Anson, Jay - "Amityville Horror"

Linki

Artykuł jest częścią serii Jeskow, Kirył - "Ostatni Powiernik Pierścienia".
Zobacz całą serię

Jeskow, Kirył - "Ostatni Powiernik Pierścienia"

Od pewnego czasu byłem ciekawy tej książki i nosiłem się z zamiarem przeczytania jej przy najbliższej okazji. Kiedy ta się nadarzyła, z zainteresowaniem zagłębiłem się w lekturze.

Bez wątpienia czyta się ją dość szybko, bywa, że przyjemnie. Na pewno wielu fanów „Władcy Pierścieni” Tolkiena jest ciekawych punktu widzenia tej drugiej, pokonanej strony. W zamierzeniu książka Jeskowa miała być odpowiedzią na to pytanie. Czy ten pomysł, pomijając wszelkie kwestie prawne dotyczące wykorzystania tolkienowskich realiów i postaci, wypalił? Moim zdaniem wyszło to wszystko mocno średnio.

Po pierwsze styl Jeskowa daleki jest od językowego bogactwa i pewnego patosu Tolkiena. Mamy tutaj do czynienia raczej z zabawą niż bardziej poważnym podejściem do tematu. Jeskow podchodzi do sprawy na luzie, czasem puszczając oko do czytelnika, choćby w odwołaniach do naszej rzeczywistości. „Ostatni Władca Pierścienia” nie jest jednak książką humorystyczną, choć takich elementów jest w niej bez wątpienia sporo, co jest bardziej jej atutem niż wadą.

Dobrą stroną książki jest przedstawienie sytuacji po wydarzeniach opisanych w oryginale, choć w tym przypadku lepiej wyszło to Nikowi Pierumowowi w jego „Pierścieniu mroku”. Po prostu jego wizja jest bardziej spójna i wiarygodna, (choć zawiera sporo błędów i niekonsekwencji) niż żartobliwa momentami książka Jeskowa. Niemniej jednak można to zaliczyć autorowi na plus, podobnie jak lekkość języka i stylu oraz wspomniane już poczucie humoru.

Niestety, wady przeważają. Po pierwsze, zdarzają się błędy rzeczowe podczas wspominania wydarzeń opisanych u Tolkiena, a bywa, że autor jest niekonsekwentny w nazewnictwie, w części wypadków stosując oryginalne, a w części własne (np. orokueny zamiast orków czy klofoele elfów – nieznana u Tolkiena pozycja w elfiej hierarchi).

Kolejnym minusem jest napisanie książki w dużej mierze opierającej się na walkach wywiadów, drugich dnach, spiskach i dworskich intrygach, co momentami stawało się męczące. Po prostu czasem autor przesadza z liczbą agentów, funkcjonariuszy i organizacji, które słabo pasują do uniwersum Śródziemia, a bardziej do dość klasycznej powieści sensacyjno-szpiegowskiej. Podobnie minusem jest współczesne nam nazewnictwo rang tytułów i ciągłe zwracanie się do siebie per „pan” (a nie bardziej w stylu „panie”), co momentami kojarzy się z rozmowami angielskich dżentelmenów. Trochę przeszkadzało mi także przedstawienie „strony mordorskiej” jako postępowców, podobnych ludziom okresu naszej rewolucji przemysłowej czy choćby czasów renesansu. Taka koncepcja wydaje mi się mocno naciągana (mimo, że użyta z pewnym przymrużeniem oka).

Niczym oryginalnym nie jest też fabuła, która opiera się głównie na pomyśle, że jest szansa ocalić świat przed tymi, którzy go właśnie ocalili. Nie można spodziewać się po niej ani zaskakujących zwrotów akcji, ani bardzo oryginalnych postaci, choć mogą one wzbudzić pewną sympatię czytelnika.

„Ostatni Powiernik Pierścienia” jest z pewnością niezłym, zajmującym czas czytadłem, które można, ale niekoniecznie trzeba przeczytać. Jest to raczej pozycja dla fanów Tolkiena, lubujących się w rozmaitych kontynuacjach twórczości Mistrza, którym nie przeszkadza za bardzo fakt, że nie są one najwyższych lotów.


Ocena: 6/10
Autor: Galvar


Dodano: 2007-11-05 18:43:32
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Shadowmage - 13:11 17-11-2007
Nie, to Fabrykowe się nie ukazało - jak powstał Redhorse to przenieśli Jeskowa do niego i tam właśnie się ukazał.

historyk - 23:02 16-11-2007
Owszem, biała okładka z czarnym sztandarem z czerwonym okiem przynajmniej odróżnia się od tego co na większości okładek można znaleźć. A to co jest na ostatnim wydaniu mogłoby "zdobić" dowolną pozycję fantasy

dla porównania

wydanie 1 - Oficyna 3.49:
http://motywdrogi.pl/?p=55

wydanie 2 - Solaris
(ta okładka też mi się nie podoba):
http://www.playback.pl/numer9/pibi/osta ... ienia.html

z tego co widzę na gandalf.com było jeszcze wydanie (III) Fabryki Słów (z taką samą okładką jak najnowsze). No, na to, żeby wydawać 4 razy w ciągu 7 lat ta pozycja na pewno nie zasługuje

RaF - 22:37 16-11-2007
Ciekawszą graficznie... Mowa o tym czarnym czymś (chyba sztandarze) na białym tle? Czy ona była aby na pewno ciekawsza?

historyk - 21:58 16-11-2007
tę powieść czytałem pod nieco innym tytułem "Ostatni władca pierścienia. Historia Śródziemia oczami wroga", w tłumaczeniu E. i E. Dębskich. Wydała to to Oficyna Wydawnicza 3.49, Poznań 2000. Nie powiem, żeby był to hit, ale na pewno jest lepsza od trylogii Pierumowa.

I taka ciekawostka - wtedy wydano powieść w jednym woluminie (objętość normalna, nieco ponad 500 stron) za jedyne 32 zł. Wziąwszy pod uwagę inflację, dziś kosztowałaby ok. 39 zł. A RedHorse podzieliła na dwa woluminy za 55,98 zł. Zawsze uważałem, że wydawców dzielących książki bez potrzeby, aby wyciągnąć więcej kasy, powinno się po prostu bojkotować. Tak np. przestałem kupować książki wydawnictw Amber oraz Prószyńki i S-ka.

Jeszcze jedna uwaga - Oficyna Wydawnicza 3.49 dała znacznie ciekawszą graficznie okładkę niż RedHorse (dla mnie ten obrazek to straszny bohomaz).

nosiwoda - 10:39 07-11-2007
Solidnie schematyczna, głupio rubaszna, klasycznie męcząca, wykorzystująca Śródziemie Tolkiena jedynie jako dobry kontekst do zrobienia wprowadzenia do swoich własnych pomysłów. Z tej trylogii należałoby zabrać wszystkie elementy z Tolkiena (no, nie chodzi mi o same elfy czy krasnoludy, ale o historię i fabułę) i dopiero wtedy można by było ocenić. Bo IMO na ocenę Pierumowa rzutuje to, że pisał o Śródziemiu. A są to elementy pretekstowe, ot, żeby podbić sobie kaskę, bo ktoś zobaczy na okładce "KONTYNUACJA TOLKIENA!!!!!" i kupi. No i kupili...

Galvar - 21:09 06-11-2007
Shadowmage pisze:Wiesz co Ci powiem? Nie zgodzę się ze stwierdzeniem:
Galvar pisze:Jest to raczej pozycja dla fanów Tolkiena, lubujących się w rozmaitych kontynuacjach twórczości Mistrza (...)
gdyż ja się do takich nie zaliczam i na pozycje tolkienopodobne lub tolkienopochodne reguję alergicznie, a to mi się czytało całkiem nieźle. Natomiast wielu znanych mi fanów Tolkiena uważa książkę Jeskowa za profanację.
No właśnie Shadow, napisałem, że książka ta jest czymś godnym uwagi dla osób lubujących się w tolkienopodobnych kontynuacjach, a zagorzali fani do takich przecież nie należą. ;) Paradoksalnie więc mamy podobne zdanie. :P

nosiwoda pisze:Jeśli Pierumowowi wyszło LEPIEJ, to znaczy, że "Ostatniego powiernika..." nie należy brać do ręki.
Chodzi mi o to, że Pierumow zabrał się do sprawy bardziej poważnie niż Jeskow, któremu bliżej jest do parodii niż poważnej kontynuacji. Nie zmienia to faktu, że obu panom nie za badzo to wyszło. 8)

Achmed pisze:Aha, w kwestii recki, to mnie zabrakło uwagi, że dzielenie tak zwyczajnej pod względem objętościowym powieści na dwa tomy, jest, hmm, pewną przesadą ;-)
Toż to oczywista oczywistość. ;)

Vampdey pisze:Cóż, moja fascynacja Pierumowa cyklem przypada na najwcześniejsze lata mojej znajomości z fantastyką, więc dziś oceniam go dużo chłodniej...
...ale i tak pozytywnie. To solidne, klasyczne fantasy, rozrywkowe i przyjemne. Można czytać, ot.
Solidnie schematyczna, klasycznie wtórna, usypiająco rozrywkowa i masochostycznie przyjemna. Ot, co. ;) :P

Vampdey - 16:36 06-11-2007
i powie, że Pierumow jest kewl

Cóż, moja fascynacja Pierumowa cyklem przypada na najwcześniejsze lata mojej znajomości z fantastyką, więc dziś oceniam go dużo chłodniej...
...ale i tak pozytywnie. To solidne, klasyczne fantasy, rozrywkowe i przyjemne. Można czytać, ot.

Achmed - 15:12 06-11-2007
Jak pamiętam dyskusje na Isie, to zaraz przyjdzie Vamp i powie, że Pierumow jest kewl :-D

A co do "Ostatniego Powiernika" - mnie się podobał jako parodia, wywrócenie na nice całej historii opowiedzianej przez Tolkiena, ale wątki szpiegowskie wynudziły mnie setnie. Autor nie poradził sobie, z tego co pamiętam, z kreacją nowych bohaterów. Ci, których wziął od Tolka i wykoślawił, są okay, ale reszta nijaka jakaś. Ogólnie uważam rzecz za kiepską.

Aha, w kwestii recki, to mnie zabrakło uwagi, że dzielenie tak zwyczajnej pod względem objętościowym powieści na dwa tomy, jest, hmm, pewną przesadą ;-)

nosiwoda - 14:38 06-11-2007
Chcesz pogadać o profanacji Tolkiena? Poczytaj Pierumowa...
w tym przypadku lepiej wyszło to Nikowi Pierumowowi w jego „Pierścieniu mroku”
WTF?! Veto. Votum separatum. Pax vobiscum i cokolwiek z łaciny kuchennej. Jeśli Pierumowowi wyszło LEPIEJ, to znaczy, że "Ostatniego powiernika..." nie należy brać do ręki.

Shadowmage - 14:37 06-11-2007
Wiesz co Ci powiem? Nie zgodzę się ze stwierdzeniem:
Galvar pisze:Jest to raczej pozycja dla fanów Tolkiena, lubujących się w rozmaitych kontynuacjach twórczości Mistrza (...)
gdyż ja się do takich nie zaliczam i na pozycje tolkienopodobne lub tolkienopochodne reguję alergicznie, a to mi się czytało całkiem nieźle. Natomiast wielu znanych mi fanów Tolkiena uważa książkę Jeskowa za profanację.

Komentuj


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Morgan, Richard - "Siły rynku"


 Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"

 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

Fragmenty

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS