NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Kloos, Marko - "Punkt uderzenia"

Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

Ukazały się

Pindel, Tomasz - "Historie fandomowe"


 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana" (2019)

 Clare, Cassandra - "Królowa Mroku i Powietrza"

 Briggs, Patricia - "Dotyk ognia"

 Harkness, Deborah - "Księga czarownic" (wyd. 3)

 Grubb, Jeff - "Ostatni strażnik" (Blizzard Legends)

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Oramus, Marek - "Wszechświat jako nadmiar"

Linki

Gaiman, Neil - "Gwiezdny pył" (wersja specjalna)
Wydawnictwo: Mag
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Data wydania: Wrzesień 2007
Wydanie: 3, rozszerzone
ISBN: 978-83-7480-065-5
Oprawa: twarda z obwolutą
Format: 135x205 mm
Cena: 32 zł



Gaiman, Neil - "Gwiezdny pył"

Neil Gaiman jest jednym z najchętniej w Polsce czytanych zagranicznych autorów fantastyki. Nic w tym dziwnego, bo w niezwykle przystępny sposób potrafi opowiedzieć zajmujące historie. Jedną z jego powieści jest „Gwiezdny pył”, po raz pierwszy wydany w naszym kraju w 2001 roku. Od tego czasu minęło już kilka lat i książka doczekała się wznowień, zaś z okazji premiery filmu na jej podstawie Wydawnictwo Mag zaserwowało swoim czytelnikom kolejne dwa wydania: jedno z okładką filmową, drugie w twardej oprawie. Nic, tylko wybierać pasującą wersję. Pytanie tylko, czy warto?
„Gwiezdny pył” jest utrzymany w baśniowej konwencji. I to takiej zgodnej z klasycznymi wzorcami, czy też najbardziej popularnymi, bo w przeszłości bywało i tak, że baśnie nie były ani radosne, ani infantylne. A taka jest właśnie książka Gaimana – lekka, łatwa i przyjemna, a jednocześnie pozbawiona tego „czegoś”, dzięki czemu stałaby się czymś więcej niż tylko lekturą do poduszki (a może raczej do porannej kawy). Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że jest to zaledwie szkic większej powieści1), który nigdy nie został rozwinięty. Niektóre wątki zostały zaledwie zarysowane, a ich braku nikt by nie zauważył. Zabieg ten nie zubożyłby także i tak niezbyt rozbudowanej fabuły. Uciekając się do kulinarnej metafory: czytanie jest jak uczta; jeśli posiłkowi zabraknie treści, pozostaje niedosyt.

Akcja książki rozpoczyna się w wiosce Mur, stojącej na granicy pomiędzy naszym światem a Krainą Czarów. Normalnie zamknięte przejście otwierane jest raz na dziewięć lat, kiedy odbywa się jarmark. Można na nim nabyć czary i magiczne przedmioty, a także – o czym przekonują się czytelnicy - może się tam rozpocząć przygoda.
Motyw przejścia między światem realnym i magicznym jest obecny w brytyjskiej literaturze od dawna. Gaiman nie odkrywa więc prochu, ale zręcznie wykorzystuje pomysł, by dalej snuć już oryginalną opowieść... o ile za oryginalną można uznać kolejną love story. Śpieszę jednak z wytłumaczeniem dla wszystkich alergicznie reagujących na historie miłosne: nie jest to słodka jak miód historia o zakochanych. Choć zwiewny duch Erosa unosi się nad książką, to Gaiman pokazuje tak oklepany temat w miły dla odbiorcy sposób. Ze smakiem, chciałoby się powiedzieć. Choć niemal od pierwszych stron wiadomym jest, jak się historia zakończy, czytelnikowi nie powinno to przeszkadzać. W końcu czy nie tak jest właśnie w baśniach?

W „Gwiezdnym pyle” widać większość cech typowych dla twórczości Gaimana. Płynny i lekki styl połączony z delikatnym humorem to jednak trochę za mało, by uratować wyraźne braki fabularne – nawet jeśli teoretycznie usprawiedliwione obraną konwencją. Stąd też ta akurat książka nadaje się przede wszystkim dla mniej wymagających czytelników. Doskonała lektura na chwilę (ale dosłownie chwilę, bo to zaledwie nieco ponad dwieście stron) odprężenia. I nic więcej.




Przypisy:
1) W post scriptum Gaiman pisze, iż „Gwiezdny pył” miał być kontynuacją powieści „Mur”, która nigdy nie powstała. Może gdyby było inaczej, sam „Gwiezdny pył” nabrałby znaczeń i głębi. Jednakże to tylko moje spekulacje.


Ocena: 6/10
Autor: Shadowmage


Dodano: 2007-10-16 17:14:22
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

ajsber - 21:05 16-10-2007
Uff, aleś pojechał po "Gwiezdnym Pyle". Jak dla mnie była to lektura, mimo Twych sugestii,że jest tylko na chwilę, zabawna, wspaniała w odbiorze, lekka, bezpretensjonalna i dokładnie taka jaką jest.Finezyjna. Nie zapomnę jej prędko. Świetne odprężenie po ciężkich bojach z Eriksonem. Dałbym jej ósemkę.

Shadowmage - 00:40 17-10-2007
Ja to jestem prosty człowiek, finezja mi obca :D

ASX76 - 11:05 17-10-2007
Shadowku, Tobie tylko rzeź i gwałty w głowie :?: :P

Shadowmage - 12:04 17-10-2007
I pożary...

ASX76 - 13:48 17-10-2007
O, pardon. Wiedziałem, że o czymś zapomniałem. :P

MadMill - 13:59 17-10-2007
Recenzja i ocena nawet by się zgadzała. ;P Zależy jak do tej książki się podejdzie, czy ma być rozrywką dla samej rozrywki czy też czymś więcej. Dla mnie była bardzo fajną odskocznią od innych dzieł Gaimana, ale faktycznie można by ją było rozwinąć i rozpisać wiele wątków. Niemniej jednak Gaiman popełnił lepsze rzeczy - i nie mam na myśli Chłopaków Anansiego. ;P

nosiwoda - 18:49 29-10-2007
"Motyw przejścia między światem realnym i magicznym jest obecny w brytyjskiej literaturze od dawna." Tutaj IMO żeś co najmniej niedomówił, żeby nie powiedzieć, że przekłamał. A co z legendami i podaniami o Faerie? To raczej nie literatura - to było wcześniej. I co z motywem podrzutka? Także archetypiczny. Co z motywem oszukaństw czarownego ludu?
IMO Gaiman pojechał tutaj bardzo tradycyjnie, archetypicznie, wiktoriańsko i stylowo. I właśnie w tym, że się powstrzymał od wrzucania tu zbyt wielkiej ilości "mięsa", tkwi jego siła. Bo przecież z wędrówki Yvaine i Tristrana mógłby spokojnie wysmażyć zgrabną trylogijkę, jak tylu innych pisarzy fantasy. A latające okręty? Toż to materiał na całą powieść, albo przynajmniej rozbudowaną na 100 stron akcję. A Gaiman zawiera to w kilku stronach i już do tego wątku nie wraca. Bo nie musi. Pokazał wyobraźnię, siłę i umiejętności, nie musi tego żyłować i drenować portfeli czytelników.
Więc to, co wg Ciebie jest wadą "Gwiezdnego pyłu", wg mnie jest zaletą :D
No i ten świetnie podrobiony wiktoriański styl opowieści, dobre wychowanie bohaterów.

Shadowmage - 11:02 30-10-2007
Good point, mogłem faktycznie nadmienić o tych wszystkich rzeczach, ale jakoś się nie zdecydowałem, co by za bardzo nierozwlekać. No ale dzięki Twojemu komentarzowi wszystko jest już w komplecie.
Co do samego wrażenia, to już się różnimy, ale przecież to już bardziej kwestia gustu niż obiektywizmu. Co nie oznacza, że wolałbym z tego romantyczną trylogię z latającymi statkami w tle.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Nawiedzenia"


Wygraj "Ostatniego strażnika"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sullivan, Michael J. - "Śmierć Dulgath"


 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Sullivan, Michael J. - "Róża i cierń"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

 Szostak, Wit - "Poniewczasie"

 Sullivan, Michael J. - "Wieża Koronna"

 Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

 Baxter, Stephen - "Masakra ludzkości"

Fragmenty

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Rubież"

 Babraj, Rafał - "Dystrykt Warszawa"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS