NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Pullman, Philip - "Delikatny nóż"

Pullman, Philip - "Zorza Polarna"

Ukazały się

Ćwiek, Jakub - "Kłamca 4. Kill'em all" (wnowienie)


 King, Stephen - "Doktor Sen" (wyd. filmowe)

 Gulakowski, Jewgienij - "Długi wschód na Ennie"

 Reeve, Philip - "Gobliny"

 Ketchum, Jack; Lee, Edward - "Zaburzenia snu"

 Ketchum, Jack - "Babski wieczór"

 Maszczyszyn, Jan - "Necrolotum"

 Walewska, Bożena - "Pięść"

Linki

Ford, Jeffrey - "Fizjonomika"
Wydawnictwo: Solaris
Cykl: Ford, Jeffrey - "Cley"
Tytuł oryginału: The Physiognomy
Tłumaczenie: Iwona Michałowska
Data wydania: Wrzesień 2007
ISBN: 978-83-89951-89-2
Oprawa: miękka
Liczba stron: 232
Cena: 31,90
Tom cyklu: 1



Ford, Jeffrey - "Fizjonomika"

Wydawnictwo Solaris “Fizjonomiką” rozpoczęło publikację nowej serii wydawniczej noszącej miano „Rubieże”. Mają się w niej ukazywać pozycje z pogranicza fantastyki, wpisujące się w nowe literackie trendy, czyli to, co zwykle kryje się pod trochę zbyt często wykorzystywanym hasłem-kluczem „New Weird”. Wybranie powieści Forda na książkę otwierającą serię, choć ryzykowne (autor jest bardzo słabo znany w naszym kraju), okazało się strzałem w dziesiątkę, za sprawą co najmniej kilku powodów, które znajdziecie poniżej.

By w pełni zrozumieć zamysł autora, należy wpierw pojąć, czym jest tytułowa „Fizjonomika”, którą z taką lubością uprawia główny bohater – Cley. Jest ona nauką, która bada – jak sama nazwa wskazuje – ludzką fizjonomię. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że nic w tym zdrożnego. Jednakże, jak niemal w każdym przypadku, nauka może być wykorzystywana zarówno w dobrych, jak i złych celach. Ford łączy elementy teorii rasizmu naukowego z wypaczoną przez hitlerowców nietzscheańską koncepcją nadczłowieka, a następnie to połączenie doprowadza do przerażającej skrajności. Fizjonomiści z ludzkich rysów, proporcji i znaków charakterystycznych mogą czytać z człowieka, jak z otwartej księgi. Widzą jego wszystkie inklinacje i słabości, mogą bez problemu określić jego przyszłość. Aż strach bierze na myśl, że o losie człowieka decyduje sąd (tylko: czy aby słuszny?) mający za podstawę orzeczenia choćby byle znamię, że nasz wygląd determinuje to, kim jesteśmy...
Jak łatwo się domyśleć, w rękach fizjonomistów spoczywa ogromna władza, a tam gdzie się ona pojawia, nie braknie miejsca dla wypaczeń. Sprzyja temu postać Drachtona Nadolnego – mistrza, twórcy Dobrze Skonstruowanego Miasta, udzielnego władcy, magika, demiurga i szarlatana. Drachton bez skrupułów wykorzystuje swą władzę i odkrycia fizjonomiki, by osiągać wyznaczone cele, pozbywać się niewygodnych osób lub po prostu się zabawić. Jemu wolno wszystko, natomiast los podwładnych zależy od byle kaprysu.
Przekonuje się o tym także Cley. Początkowo cyniczny, przykładowy wręcz okaz rasy panów, z obrzydzeniem pochyla się nad maluczkimi. Jednakże pod wpływem wydarzeń poza dobrze znanym środowiskiem, powoli dochodzi do jego przemiany. Znajdując się po drugiej stronie barykady odkrywa prawdę o systemie, którego był zaledwie małym trybikiem. Choć rozwiązanie takie jest uzasadnione fabularnie, to jest chyba najsłabszym elementem powieści. Przemiana wydaje się zbyt słabo umotywowana. Wiadomo, że miłość i trauma potrafią diametralnie zmienić człowieka, ale mimo wszystko w „Fizjonomice” zabrakło wiarygodności na tym polu. To w zasadzie jedyny cień, który kładzie się na powieści Forda.

„Fizjonomika” oprócz niewątpliwe ciekawej warstwy fabularnej, niesie ze sobą wiele innych treści, mniej lub bardziej poukrywanych za losami bohaterów. Ford przeciwstawia sobie światy wiary i racjonalizmu, choć pod nieco wypaczonymi obliczami. Pokazuje potęgę uczuć, choć bez happy endu, a przebaczenie urasta do rangi ikony. Jednocześnie z przewrotnością, mimo odmalowania ponurego tła, namawia do wiary w ludzi. Choć postaci są zwyrodniałe, często z pozoru nieludzkie, to w decydujących momentach nie różnią się niczym od ludzi, których codziennie mijamy na ulicy.

Z kart powieści unosi się duch dekadencji. Bohaterowie zażywają ciężkie narkotyki, na każdym kroku spotyka się kolejne wynaturzenia. Wrażenie to potęguje zawieszenie jakby w próżni Dobrze Skonstruowanego Miasta. Prócz otaczających je rubieży, nic prawie nie wiemy o świecie, dominuje poczucie alienacji. Chwyt taki znany jest od dawna w fantastyce, ale Ford potrafi z niego wycisnąć wszystko, co się da. Dla postaci żyjących w realiach „Fizjonomiki” nie ma ucieczki, ratunku, a kres chylącego się ku nieubłaganemu upadkowi (nie tylko moralnemu) miasta może oznaczać koniec znanego im świata...
Właśnie nastrój jest jednym z największych atutów prozy Forda. Gdybym miał porównywać „Fizjonomikę” pod tym kątem do innych książek, to do głowy przychodzi mi „Rok naszej wojny” Steph Swainston – może za sprawą bohaterów czy klimatu powieści. Niewykluczone jest, iż brytyjska pisarka wzorowała się na losach Cleya, lecz niestety zabrakło jej umiejętności, by choć w części osiągnąć poziom pisarstwa Forda. A pisze on bardzo zwięźle. Wszystko ma swój cel, a oszczędność w używaniu słów dodatkowo potęguje przekazywaną treść. Oczywiście chciałoby się, żeby tak dobra książka była jak najdłuższa, ale z fabularnego i koncepcyjnego punktu widzenia nie byłoby to właściwe. Być może w kilku miejscach przydałoby się rozwinąć kilka szczegółów, dodać z akapit czy dwa, ale nie jest to konieczne. W „Fizjonomice” nie ma rzeczy niepotrzebnych – opisów czy nawet zdań. To prawdziwy wyjątek w istnym słowotoku, jaki opanował fantastykę ostatnimi czasy.

Pojawienie się na naszym rynku książki Jeffreya Forda jest bardzo dobrym symptomem. Mam nadzieję, że powieści tej klasy będzie w naszym kraju coraz więcej. W zalewie fantastycznej pulpy przydaje się taki powiew świeżości, by raz jeszcze upewnić się w twierdzeniu, że warto czytać fantastykę. Z niecierpliwością oczekuję kolejnych pozycji z tej serii wydawnictwa Solaris. Jest nadzieja, że obok magowej „Uczty wyobraźni” będzie to enklawa naprawdę wartościowych pozycji fantastycznych.


Ocena: 9/10
Autor: Shadowmage


Dodano: 2007-10-13 18:12:39
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Lett - 18:40 13-10-2007
No i wreszcie recenzja, na którą czekałem. Kupuję :)

Cashmeere - 12:53 14-10-2007
Widzę, że J. Ford przeczytał coś Bertillona, a jeszcze pewniej Lombroso ;) Te koncepcje "fizjonomiczne" nie są tak bardzo oryginalne, jak się może wydawać ;)

GeedieZ - 13:12 15-10-2007
Co z tego, że nie są, skoro jest to wspaniale napisane a do tego wcale nie stanowią istoty historii.

Komentuj


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia"


 Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

 Shannon, Samantha - "Zakon Drzewa Pomarańczy"

 Dick, Philip K. - "Nasi przyjaciele z Frolixa 8"

 Bardugo, Leigh - "Trylogia Grisza"

 Harrison, Harry - "Przestrzeni! Przestrzeni!"

 Pullman, Philip - "Zorza Polarna"

 Abercrombie, Joe - "Nim zawisną"

Fragmenty

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS