NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Gwynne, John - "Zgliszcza"

Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

Ukazały się

Komuda, Jacek - "Wilcze gniazdo" (wyd. 4)


 Piekara, Jacek - "Mój przyjaciel Kaligula" (2019)

 Ziemiański, Andrzej - "Pułapka Tesli" (wyd. 2)

 Manguel, Alberto; Guadalupi, Gianni - "Słownik miejsc wyobrażonych"

 King, Stephen - "Instytut"

 Parowski, Maciej - „Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów”, tom 2

 Lewicka, Anna - "Moc"

 Brennan, Marie - "W labiryncie smoków"

Linki

Donaldson, Stephen R. - "Lord Foul’s Bane"
Wydawnictwo: Del Rey (Ballantine Books)
Tytuł oryginału: Lord Foul’s Bane
Data wydania: 2004
Liczba stron: 480
Cena: $7.50 (C$ 10.99)
Rok wydania oryginału: 1977



Donaldson, Stephen R. - "Lord Foul’s Bane"

Rzadko zdarza mi się podchodzić do książki przez półtora roku, przesuwając ją wciąż w dół kolejki. Jeszcze rzadziej zdarza się, że żałuję długości oczekiwania. W tym przypadku była to jednak książka nie byle jaka, pierwszy tom chyba ostatniej nieznanej mi wielkiej serii fantasy – „Zguba Lorda Foula” Stephena Donaldsona (i tu od razu muszę nadmienić, że czytałem w oryginale, natomiast tytuł przekładu Zyska z 1994 r. – „Jad Lorda Foula” – uważam za całkowicie chybiony). Oczekiwanie natomiast wynikało przede wszystkim z tego, że polski przekład pierwszej trylogii Donaldsona przemknął przez rynek wydawniczy w czasach zamierzchłych, zaś w międzyczasie narosły wokół niej mity niedostępności i nieprzystępności. Z góry zastrzegam, wyprzedzając ostateczną ocenę, że mity krzywdzące i niesłuszne.

Wyobraźcie sobie amerykańską prowincję w latach największego rozkwitu i dostatku, w złotych latach pięćdziesiątych. Pod pozorem szczęścia i pokoju kwitnie nietolerancja, strach przed zmianami i ksenofobia. W pewnym miasteczku, zapewne gdzieś na Środkowym Zachodzie, mieszka trędowaty. Thomas Covenant z powodu choroby stał się wyrzutkiem społeczeństwa, które woli opłacać mu rachunki za prąd niż dopuścić, by pojawił się w miasteczku. Covenant, głęboko przekonany o niesprawiedliwości choroby, prowokuje pewnego dnia współobywateli, wychodząc do miasta. Wskutek zbiegu okoliczności przydarza mu się wypadek skutkujący utratą przytomności. Gdy wraca do zmysłów, odbywa się nad nim przedziwny targ, po którym otrzymuje zadanie dostarczenia ponurej przepowiedni („Say to the Council of Lords, and to High Lord Prothall son of Dwillian, that the uttermost limit of their span of days upon the Land is seven times seven years...”). Budzi się w całkowicie odmiennym świecie, nieskażonym naciskiem człowieka, lecz zagrożonym przez pradawne zło.

Czym różni się ta wizja od setek innych opowieści o przeniesieniu człowieka z ziemskiego „tu-i-teraz” w baśniowe krainy? Głównym bohaterem. Thomas Covenant nie jest ani piątką kanadyjskich imprezowiczów, ani poszukiwanym oficerem pozbawionym wyjścia. W skrócie, nie ma ani predyspozycji, ani motywacji niezbędnych superbohaterowi. Do tego nie wierzy w realność miejsca, do którego został przeniesiony, ani tym bardziej w jego cudowne właściwości. Już to wystarczyłoby, żeby uczynić fabułę powieści Donaldsona oryginalną i intrygującą – lecz na samym początku pobytu w Kraju (The Land – tak zwyczajnie nazywa się kraina, którą pragnie opanować tytułowy Lord Foul) Covenant popełnia zbrodnię, która rzuca cień na całość jego dokonań i uczynków. W istocie Thomas reprezentuje bardzo rzadki w fantastyce typ bohatera amoralnego, absolutnie nieskrępowanego ograniczeniami i konwenansami, który reaguje według prywatnego osądu dobra i zła. Jego starcie z cukierkowymi regułami Kraju, z serdecznymi reakcjami jego mieszkańców i widoczną potwornością sług Foula daje niezwykle ciekawe skutki. Drugiej takiej powieści w obrębie gatunku fantasy chyba nie sposób znaleźć.

Powieść Donaldsona zbudowana jest na oczywistych kontrastach, w duchu Tolkiena i jego naśladowców. Jednak pisarz twórczo odczytuje i przekształca kanon – bo choć i tu odnajdziemy słabo zawoalowane kopalnie Morii, Drużynę Pierścienia czy entów, odniesienia te nigdy nie są prostymi kopiami. Nie służą też, jak to bywało często u relatywnie mniej utalentowanych autorów, stworzeniu fantastycznego sztafażu. Wprawdzie finałowa gonitwa w podziemiach jest zdecydowanie bardziej chaotycznie napisana niż bieg ku wyjściu w Dolinie Dimrilla, a i historia olbrzymów u Donaldsona wydaje się być zaledwie nikłym echem oryginału, jedno i drugie ma cel literacki, nawet jeśli ujawniony dopiero w dalszych częściach historii Covenanta. Na wskroś tolkienowskie są również liczne, malownicze opisy, chociaż ich styl odstaje nieco in minus od standardów ustanowionych we „Władcy Pierścieni”. Przy wszystkich niedostatkach stylistycznych, które wszak można usprawiedliwić znacznie krótszym czasem poświęconym na doszlifowanie detali, „Kroniki Thomasa Covenanta” stanowią maksimum tego, co można uzyskać – zarówno pod względem oryginalności, jak i gamy emocji, bohaterów oraz sytuacji – w ramach klasycznego fantasy. Konstruując swego bohatera, Donaldson buduje antytezę powszechnie wykorzystywanego wzorca fantastycznego herosa, u źródeł którego stoją wspólnie Aragorn i Frodo Baggins. Trudno sobie wyobrazić, co więcej można by uczynić z klasycznym kanonem, by pozostając w jego ramach, nie duplikować już istniejących wizji.

Akcja „Zguby Lorda Foula” zbudowana jest w oparciu o klasyczny i przewidywalny schemat wyprawy przeciwko powstającemu złu. Jeżeli brzmi to jak kolejna kopia wyprawy ku Górze Przeznaczenia, nic bardziej mylnego. Z braku motywacji, niewiary i ambiwalentnego stosunku do moralności, jakie przejawia Thomas Covenant, autor wywodzi bardzo interesujące zdarzenia. Poczynając od pierwszych czynów Covenanta w Kraju, przez jego opinię o proroctwie, aż po reakcję na spotkanie z Władcami Kraju (Lords of the Land), jesteśmy pozytywnie zaskakiwani nieprzewidywalnymi zwrotami wydarzeń, jak gdyby sam Covenant kontestował stereotyp nadczłowieka wybawiającego miliony od tragicznego losu. Przy tym postać Covenanta, rozrywana wewnętrznym konfliktem, zachowuje rzadkie w fantasy bogactwo charakterologiczne.

Zwolenników opasłych sag fantasy uraduje z pewnością fakt, że „Zguba Lorda Foula” nie jest jedyną opowieścią z Kraju. Cykl ten liczy siedem ksiąg, z których przynajmniej kolejna – „The Illearth War” prezentuje równie wysoki poziom (i równe nasycenie odwołaniami oraz kontrastami do kanonu fantastyki). Niestety ciężko zdobyć je obecnie w polskim przekładzie. Chętnym zostaje tekst oryginalny (np. w wysyłkowej sprzedaży Empiku), który – wielka szkoda! – nie zachwyca łatwością lektury. Styl Donaldsona jest raczej nierówny, i fenomenalnym scenom wzbudzającym poruszenie czytelnika towarzyszą momenty zdecydowanie słabsze. Nie są to jednak dłużyzny (a przynajmniej nie większe dłużyzny niż u typowego autora wysokojakościowej fantasy).

Z czystym sercem mogę więc skorzystać ze spopularyzowanej przez pewien Autorytet Moralny dwojga imion frazy: nie lękajcie się! (przygód Thomasa Covenanta, oczywiście). Zdecydowanie warto, gdyż pomiędzy Tolkienem a Eriksonem Donaldson jest chyba najlepszym reprezentantem gatunku bohaterskiej, pełnej niesamowitości, epickiej fantasy. A przy tym kreacja postaci w jego powieściach jest może nawet i bardziej dramatyczna od eriksonowskiej – co po części wynika z koncentracji na niewielkiej grupie pierwszoplanowych bohaterów, po części także ze świadomego stosowania przez Donaldsona kontrastów. Fascynująca lektura.


Ocena: 8/10
Autor: Bleys
Dodano: 2007-10-04 21:14:05
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Jander - 11:25 05-10-2007
Pierwsze dwie części pierwszej trylogii są dostępne bardzo tanio na allegro. Czasem też znajdą się dwie pierwsze części drugiej trylogii.
Momentami książka się dłuży, na szczęście nie to pod tym względem Tolkien.

Burzyn - 18:22 05-10-2007
Na życzenie Achmeda: 10/10 :P ;)

ASX76 - 21:23 05-10-2007
10/10 :P :)

Dove - 21:48 05-10-2007
W polskim przekładzie jest sześć ksiąg - wiem, bo tyle stoi u mnie na półce :wink: - i jest to cały cykl podzielony na dwie trylogie. Całość kupiłem jakieś dwa lata temu na allegro za około 150 zł. Poza tym warto jeszcze dodać, że Covenant jest jednym z bardzo niewielu cyklów fantasy, o których z wielką atencją wypowiada sie AS, wskazując dziełko Donaldsona jako żródło swoich wszczesnych pisarskich inspiracji.

ASX76 - 22:37 05-10-2007
Donaldson stworzył dzieło (oczywiście jak na standardy fantastyczne), a nie dziełko. To pewna subtelna różnica. :P

Pan Donaldson nie zakończył cyklu na dwóch trylogiach. W 2004 ukazała się na Zachodzie "The Runes of The Earth", a w tym, ma wyjść (o ile już nie wyszła) druga część pt. "Fatal Revenant".
Nowa trylogia nosi nazwę "Ostatnie Kroniki Thomasa Covenanta".
Nawet nie ma co marzyć, że w Polsce kiedykolwiek ukaże się cokolwiek z książek S. Donaldsona, niestety.
P.S. I jest jeszcze niedokończony (ale wyłącznie przez polskiego wydawcę) świetny i przewrotny pięcioksiąg s-f - "Gap".
Donaldson potrafi znęcać się nad swoimi bohaterami, jak żaden inny autor, a to, czego dokonał tutaj, bije na głowę pod tym względem chyba wszystko, co do tej pory w fantastyce napisano. Pierwsza, stosunkowo niewielka objętościowo część, stanowi zaledwie wstęp do właściwej historii, tak więc jeśli ktoś chce rozpocząć przygodę z tą serią powinien mieć to na uwadze. Jak również i to, że MAG tego cyklu już nie dokończy. Wielka szkoda. Jak dla mnie jest to dużo, dużo lepsze, niż jakieś tam Hamiltony czy inne Reynoldsy. :P :wink:

Dove - 22:53 05-10-2007
ASX76 pisze:Donaldson stworzył dzieło (oczywiście jak na standardy fantastyczne), a nie dziełko. To pewna subtelna różnica. :P

Ależ ma się rozumieć! Przepraszam za semantyczne nieporozumienie (czy jak to tam było) :twisted:
ASX76 pisze: Nowa trylogia nosi nazwę "Ostatnie Kroniki Thomasa Covenanta".Nawet nie ma co marzyć, że w Polsce kiedykolwiek ukaże się cokolwiek z książek S. Donaldsona, niestety.

A skąd ten fatalny pesymizm? Byłoby czystym marnotrwstwem pominąć taką gratkę skoro można wyciągnąć z kieszeni czytelnika pieniążki - i to pewnie niemałe. Zresztą przecież dwie części cyklu wydał już Zysk i można (raczej bez problemu - jeśli pominąć finanse) zakupić je na aukcjach. Poza tym nie wyobrażam sobie, żebym miał nie poznać zakończenia dziejów Niedowiarka, jeśli Donaldson nad nimi pracuje :evil:

Jander - 03:30 06-10-2007
Pierwsza część Ostatnich Kronik Covenanta The Runes of Earth ukazała się jakiś czas temu, a na październik planowane jest wydanie drugiego z czterech tomów The Fatal Revenant.
Tutaj dla chętnych wywiad z Donaldsonem

ASX76 - 17:23 06-10-2007
Jak pytałem Zysk-a (około roku temu jeśli nie więcej) o kwestię dalszego wydawania Niedowiarka to byli raczej na "nie". Może coś im by się odmieniło, gdyby większa liczba osób wywarła odpowiedni nacisk. :wink:
Niestety, sam nic nie zdziałam. To tak, jakbym się rzucał z motykę na słońce. :P

To nie jest fatalny pesymizm, tylko realna ocena sytuacji. Prawda bowiem jest taka, że "Gap" sprzedawał się kiepsko, jak wynika ze słów Pana AM. Początkowo na odstrzał miał iść Reynolds, a skończyło się na Donaldsonie, niestety. Kur... mać. :?
Nie wiem, jak to wyglądało w przypadku Thomasa, ale skoro Zysk nie przejawia najmniejszej chęci zajęcia się wydawaniem nowej trylogii maestro Donaldsona (choć w międzyczasie wydaje takie shity fantasy, że aż szkoda gadać), to bardzo, bardzo wątpię, żeby coś tu "drgnęło".

Shadowmage - 17:46 06-10-2007
Jak odniosłem wrażenie na Polconie, to Zysk powoli przestaje wydawać fantastykę - a przynajmniej nic nowego oprócz rozpoczętych serii.

ASX76 - 18:28 06-10-2007
Czyli, jak się niby się okazuje, mój stary kawał nie był taki daleki od prawdy... :P Tkwiło w nim ziarno mrocznego proroctwa. :wink:

Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść o Spider-Manie


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"


 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana"

Fragmenty

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne wybrzeża"

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS