NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

Ukazały się

Szmidt, Robert J. - "Ostatnia misja Asgarda"


 Harrison, Harry - "Przestrzeni! Przestrzeni!" (Kolekcja Wehikuł czasu)

 Jordan, Robert - "Wielkie polowanie" (2019)

 Porter, Max - "Lanny"

 Komuda, Jacek - "Wilcze gniazdo" (wyd. 4)

 Piekara, Jacek - "Mój przyjaciel Kaligula" (2019)

 Ziemiański, Andrzej - "Pułapka Tesli" (wyd. 2)

 Manguel, Alberto; Guadalupi, Gianni - "Słownik miejsc wyobrażonych"

Linki

Tolkien, J.R.R. - "Dzieci Hurina"
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: Maj 2007
Redaktor: Christopher Tolkien
ISBN: 9788324128150
Oprawa: twarda
Format: 165 x 235
Liczba stron: 240
Cena: 39,80



Tolkien, J.R.R. - "Dzieci Hurina"

Szum towarzyszący publikacji najnowszej odsłony notatek i szkiców J.R.R. Tolkiena – „Dzieci Hurina” – na szczęście już przeminął. Pozwala to oddzielić merytoryczną ocenę tej pozycji od oceny pobudek jej wydania. Ograniczyć się chciałbym do stwierdzenia, że chyba masa spadkowa po Tolkienie pozwala jego potomkom żyć godnie, więc konsekwencja w publikacji kompletnej spuścizny pisarza świadczy raczej o poczuciu misji jego syna.

Zanim ktokolwiek mógł się zapoznać z treścią „Dzieci Hurina”, sama opowieść była już potencjalnym odbiorcom bardzo dobrze znana. Od oszczędnej, faktograficznej narracji „Silmarillionu”, która i tak potrafiła wzbudzić melancholijny zachwyt nad najsmutniejszą z historii Dawnych Dni Śródziemia, przez szczegółową analizę ewolucji legendy w kolejnych tomach „Historii Śródziemia” uważni czytelnicy nie mogli przeoczyć żadnego detalu opowieści. Po drodze pojawiła się, dla chętnych, wersja poetycka (w „The Lays of Beleriand”), wersja stanowiąca bazę dla odpowiedniego rozdziału opublikowanego „Silmarillionu” (w „Quenta Noldorinwa”), esencja zdarzeń w formie kalendarium („Annals of Beleriand”), uszczegółowiona, choć urwana niemal w połowie zdania wersja prozatorska (w „Niedokończonych opowieściach”), wreszcie pierwszy szkic zaskakujący pewnymi rozwiązaniami fabularnymi zarzuconymi w trakcie prac („Turambar and the Foaloke”). Łącznie przynajmniej sześć wariantów tej samej historii do wyboru – z takiej puli chyba każdy znajdzie osobistego faworyta.

Literatura, jako gałąź sztuki nieprzypadkowo oddzielona od muzyki, nie zasadza się na pisaniu i powielaniu tego samego tematu po wielokroć. Różne interpretacje i wykonania na przykład IX Symfonii Beethovena mogą nieść ze sobą całkowicie odmienne przeżycia estetyczne, polecam zresztą samodzielne przeprowadzenie eksperymentu poznawczego w tej materii. Wielokrotne opisywanie tym samym piórem historii Turina Turambara, jak zresztą dowolnej innej, prowadzi do rozcieńczenia wzruszeń jej towarzyszących, które w końcu blakną i pozostaje przaśna codzienność. Niestety „Dzieci Hurina” stanowią niepodważalny dowód powyższej tezy. To bowiem, co przyciąga do twórczości Tolkiena wielu czytelników – silne emocje w połączeniu z atmosferą wyjątkowości i legendy – niknie w kolejnej iteracji przeróbek, wygładzeń i reedycji dokonywanych przez spadkobierców autora.

„Dzieci Hurina” są zdecydowanie najdłuższą ze wszystkich dotychczas opublikowanych wersji legendy. To również trzeba zaliczyć do wad książki. Ponieważ ilość wydarzeń pozostaje niezmieniona, ich natężenie spada, w związku z czym rwie się akcja książki. Szczegółowe opisy niektórych scen kluczowych wnoszą niewiele do całej historii – mam tu na myśli zwłaszcza rozwleczone sceny w Menegroth. Brak symetrii w traktowaniu okresu pobytu Turina w Nargothrondzie, który został opisany niemalże oszczędnie, może nieco razić. Uwagę przykuwa natomiast scena finalna, starcia Turina ze smokiem i jego konsekwencji. Tutaj rozwinięcie opisu przydało scenie dramaturgii i barw, których odrobinę brakowało w „Silmarillionie”.

Ogółem, nie warto kupować „Dzieci Hurina” dla samej ich treści. Nie znajdziemy tu także obszernego komentarza odredaktorskiego o pochodzeniu opowieści. Te same pieniądze można wydać lepiej nawet ograniczając się do półki z tolkienaliami, na przykład na jeden z wczesnych tomów „Historii Śródziemia” – nie wspominając już o licznych możliwościach ich racjonalnego przeznaczenia na inną fantastykę. Ocena łączna wynika głównie z tego, że historia dzieci Hurina jest naprawdę znakomicie przemyślana i napisana, głęboko osadzona w germańskich legendach – jednak można znaleźć ją w lepszym wykonaniu.


Ocena: 5/10
Autor: Bleys
Dodano: 2007-09-30 18:03:00
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść o Spider-Manie


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"


 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana"

Fragmenty

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne wybrzeża"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS