NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Wolfe, Gene - "Cień i Pazur"

Abercrombie, Joe - "Czerwona kraina" (2019)

Ukazały się

Duncan, Emily A. - "Niegodziwi święci"


 Wlazło, Alicja - "Iskra"

 Lisińska, Małgorzata - "Bajki krasnoludzkie"

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Bonowicz, Karina - "Nie wywołuj wilka z lasu"

 Mróz, Remigiusz - "Echo z otchłani"

 Kuang, Rebecca F. - "Wojna makowa" (zintegrowana)

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

Linki

Twardoch, Szczepan - "Epifania wikarego Trzaski"
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Data wydania: Czerwiec 2007
ISBN: 9788373846920
Oprawa: broszurowa
Format: 130x205
Liczba stron: 176
Cena: 19,90 zł



Twardoch, Szczepan - "Epifania wikarego Trzaski"

„Epifania wikarego Trzaski” to żadne objawienie. Daleko jej do najlepszych literackich dokonań Twardocha. Tę opowieść, nie ma co do tego żadnych wątpliwości, pisano w przerwach pracy nad opus magnum autora, fenomenalnym „Sternbergiem”.

Dla księdza Trzaski zsyłka z tętniącej intelektualnym życiem Warszawy na kulturalne pustkowia Śląska jest co prawda dokuczliwa, ale prawdziwym wyzwaniem staje się, gdy po pewnym czasie nabiera nowego wymiaru – w najdosłowniejszym tych słów znaczeniu, bo wikarego nawiedza sam Chrystus z Michałem Archaniołem. Zamysł fabularny, gdy spojrzeć na niego pod właściwym kątem, przywodzi na myśl „Wielkie kazanie księdza Bernarda” Leszka Kołakowskiego, z tą różnicą, że Twardoch, w przewrotności i umiejętności zwodzenia czytelnika, dalece ustępuje znawcy nurtów marksizmu.

Szczepan Twardoch w swej mikropowieści ustępuje zresztą samemu genialnemu Twardochowi, znanemu czytelnikom z doskonałych opowiadań i intrygujących dłuższych form. W tej mikropowieści zabrakło tempa, zwięzłości i błyskotliwości, a jednocześnie zbyt wiele jest przemilczeń, nakreślonych na kolanie scen i niedbale opisanych psychologicznych przemian.

Nie wiem, czy słusznie w rogu okładki znalazł się kot Behemot, którym Wydawnictwo Dolnośląskie stempluje fantastykę. Czy spotkanie człowieka z Bogiem wypycha opowieść poza granice głównego nurtu? Wątpliwe. Ale uznanie „Epifanii...” za fantastykę to, być może, znak czasów, w których objawienie należy do tej samej kategorii, co telepatia i UFO. Ciekawe rozważania snuł nad tą książką Jacek Dukaj, myśląc nad wrzuceniem prozy Twardocha do szufladki pt. „realizm nieateistyczny”...

Jednak dla przeciętnego odbiorcy, który książek nie szufladkuje, ale czyta i ustawia na półkach, „Epifania...” będzie powieścią mainstreamową – fantastyka ginie tu bowiem pod naporem socjologicznej refleksji. Klasyczne atrybuty fantastyki nie zostały tu wykorzystane, a struktura świata pozostała nienaruszona.

Zamiast zakrzywiać czas i rzeczywistość, Twardoch – na głównonurtową modłę – portretuje Śląsk i Kościół z pozycji człowieka, któremu jedno i drugie jest bliskie i drogie. Nie byłby to zarzut, gdyby niedobór fantastyki służył przenikliwości wizji. Niestety, w tym portrecie brakuje pasji – nie ma ani żarliwej apologii, ani krytycznej obserwacji. Jest raczej przeciętna tradycjonalistyczna opowiastka. Nie dość agresywna, by bulwersować, i nie dość przekonująca, by nawracać.


Ocena: 6/10
Autor: Krzysztof Pochmara


Dodano: 2007-07-09 18:40:13
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

GeedieZ - 21:22 09-07-2007
Oczywiście się nie zgadzam... "Epifania" jest lepsza od "Sternberga" o klasę - bo przynajmniej o czymś jest, a nie zawiera samych dat i nazwisk :>

Co do ostatniego akapitu recenzji - moim zdaniem właśnie o to chodzi, by czytelnik sam sobie wyrobił zdanie o tym, co przytafiło się wikaremu Trzasce. I jeśli to nie jest krytyka instytucji Kośioła katolickiego to nie wiem jaka książka może nią być. Pamiętasz przecież co się działo na naradzie biskupów? Albo co się stało (i dzięki komu) z głównym bohaterem? To nie jest "krytyczna obserwacja"?

Muszę podkreślić również kapitalny humor bijący z tej powieści, kilka razy wręcz parsknąłem śmiechem, co zdarza mi się jakiś raz na pięćdziesiąt książek. Jedyne co mnie drażniło to ten pieruński śląski język, wstawiony imho na siłę.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Wojnę makową"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"


 Moore, Stuart - "Marvel X-Men: Saga Mrocznej Phoenix"

 Abercrombie, Joe - "Zemsta najlepiej smakuje na zimno"

 Schwartz, Alvin - "Upiorne opowieści po zmroku"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King, Stephen - "Instytut"

Fragmenty

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

 Mortka, Marcin - "Żółte ślepia"

 Schwab, V.E. - "Vengeful. Mściwi"

 Collins, Suzanne - "The Ballad of Songbirds and Snakes"

 Dick, K. Philip - "Możemy cię zbudować"

 Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata"

 Archer, K.C. - "Instytut" #1

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS