NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Sanderson, Brandon - "Wśród gwiazd"

Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

Ukazały się

Brown, Ryk - "Aurora Cv-01"


 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Kres, Feliks, W. - "Północna granica" (edycja limitowana)

 Kres, Feliks W. - "Król Bezmiarów" (edycja limitowana)

 Kres, Feliks, W. - "Grombelardzka legenda" (edycja limitowana)

 Kres, Feliks W. - "Pani Dobrego Znaku" (edycja limitowana)

 Kres, Feliks W. - "Porzucone królestwo" (edycja limitowana)

 Kres, Feliks W. - "Tarcza Szerni" (edycja limitowana)

Linki

Ringo, John & Cochrane, Julie - "Wojna Cally"
Wydawnictwo: ISA
Cykl: Ringo, John - "Posleen"
Data wydania: Lipiec 2007
ISBN: 978-83-7418-157-0
Oprawa: miękka
Format: 115 x 175 mm
Liczba stron: 368
Cena: 29,90 zł



Ringo, John & Cochrane, Julie - "Wojna Cally" #1

PROLOG
– Jak tam twoje plany wobec ludzi, Tirze?
Darhelski Ghin siedział w pozycji podpatrzonej u ludzi, z nogami założonymi tak, że stopa spoczywała na drugim kolanie. Jego twarz była niewzruszona, uszy nieruchome, i niczym nie zdradzał, co chciałby przekazać tak interesującym usadowieniem. Jego włosy przetykane czarnymi pasemkami błyszczały metalicznie niczym stare srebro. Oczy o wąskich źrenicach w kolorze ciemnego szmaragdu, z fioletowymi żyłkami naczyń krwionośnych wokół białek, patrzyły w nieodgadniony sposób z wąskiej lisiej twarzy. Twarzy, która przypominałaby elfią, gdyby nie rzędy spiczastych, ostrych jak brzytwa zębów, które póki co pozostawały ukryte za zaciśniętymi nieruchomo wargami. Krótko mówiąc, jak na Darhela wyglądał dość pospolicie. Ten fakt zwiódł już niejednego z jego rywali, każąc go lekceważyć. Przynajmniej za czasów jego młodości.
– Dobrze, Ghinie.
Tir patrzył prosto na zajmujący całą ścianę ekran. W tle uwijali się sprawnie Indowy jego zwierzchnika. Człowiek mógłby porównać ich do małych zielonych pluszowych misiów. Tir w ogóle o nich nie myślał – dla niego ich obecność była zwykłym codziennym faktem.
– Odzyskiwanie planety z okupowanymi przez Posleenów źródłami największego potencjalnego zysku idzie zgodnie z planem. Ryzyko strat w ludzkich kolonistach mieści się w granicach dziesięciu procent powyżej optimum. Wielkość strat w ich statkach jest optymalna plus minus dwa procent. Program ukrywania strat działa zgodnie z przewidywaniami. Miesięczne marginesy zysku są wielkości siedmiu procent plus minus jeden przecinek pięć, przy poziomie pewności wynoszącym dziewięćdziesiąt pięć procent – wyrecytował. Jego uszy sterczały spod metalicznych złotych włosów, rzadko spotykanych u jego rasy, ale tolerowanych; stał wyprostowany, emanując pewnością siebie. Stary głupiec musi już wiedzieć, że kłamie.
– Ludzie są... bardziej liczni i mniej wdzięczni, niż przewidywałeś, kiedy uruchamiałeś program podczas wojny z Posleenami.
– Każdy plan wymaga poprawek w trakcie realizacji, Ghinie.
Ta bezużyteczna skamielina miała irytujący zwyczaj zadawania pytań i wygłaszania komentarzy, które dotykały najbardziej niewygodnych aspektów każdego planu operacyjnego. Ale z biegiem lat Tir nauczył się kontrolować własną mowę ciała; teraz przechylił lekko jedno ucho w geście oscylującym między uprzejmą wzgardą a ostrożną czujnością.
– Z całym szacunkiem, Ghinie, zyski rosną, a plany zarządzania ludźmi działają w dopuszczalnych granicach.
Coś zaswędziało go po lewej stronie pyska, tuż pod końcówkami wąsów. Całym wysiłkiem woli powstrzymał się od poruszenia nimi czy zmrużenia oczu. Niedostatek światła sprawiał, że jego pionowe źrenice wyraźnie się zaokrąglały, przez co nawet lekkie przymknięcie powiek było o wiele wyraźniejsze niż u istoty o okrągłych źrenicach.
– Twoje granice nie obejmują ostatnich przejawów aktywnego oporu wrogo nastawionych ludzi.
Jeśli Tir mógł podziwiać jakąś cechę starszego Darhela, to jego kontrolę nad gestami i mimiką twarzy. Ludzie mieli na to zdumiewająco trafne określenie: pokerowa twarz. Używali go dla opisania jednej ze swoich gier. Tir z rzadka angażował się w kontakty z ludźmi, co jakiś czas jednak grał przez cały wieczór w tego „pokera”, którego nauczył go człowiek Worth i paru jego podwładnych. Te spotkania z ludźmi były irytujące, ale można było wygrać pieniądze, co Tir regularnie robił, uznając to za wystarczająco fascynujący powód, by zignorować wszelkie niedogodności.
– Uruchomione już zostały plany, które mają uwzględniać ten detal.
Skąd ten stary truteń mógł o tym wiedzieć? Czy to możliwe, że systemy łączności Tira są zabezpieczone słabiej, niż mu się wydawało? Trzeba to sprawdzić.
– Zauważyłem także, że straty w ludzkich kolonistach są wysoce wybiórcze.
Ghin lekko podkreślił słowo „wybiórcze”. Nie wiadomo, czy była to pochwała, czy krytyka.
– Tak. To nam pozwala optymalizować zyski pochodzące od pozostałych kolonistów.
Z trudem opanował chęć poprawienia stroju, co u Darhelów nie tyle było odpowiednikiem ostentacji, ile wyrazem zadowolenia z własnych dokonań. Jego przełożony jak zwykle świetnie sobie poradził z utrzymaniem wyrazu twarzy, który miał świadczyć, że nic nie robi na nim wrażenia.
– Dobrze wiedzieć, że zachowujesz wysokie standardy jakości swojej pracy, Tirze.
Błysk rzędów ostrych jak brzytwy kłów, wyszczerzonych w bardzo przypominającym ludzki grymas uśmiechu, sprawił, że Tir omal nie zadrżał. Tak naprawdę stary głupiec próbował tylko pokazać, że nie boi się oddechu siedzących mu na karku młodszych łowców. Wiek zaczynał już odbierać mu wigor, niedługo miał go pozbawić sprytu, a w końcu – życia.
Tym razem Tir nie oparł się chęci poprawienia stroju.



Dodano: 2007-07-09 16:36:04
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść Scalziego


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Jordan, Robert - " Wojownik Altaii"


 Scalzi, John - "Imperium w płomieniach"

 Rushdie, Salman - "Quichotte"

 Taylor, Dennis E. - "Nasze imię Legion, nasze imię Bob"

 Przechrzta, Adam - "Demony zemsty. Beria"

 Kisiel, Marta - "Płacz"

 Szczerek, Ziemowit - "Cham z kulą w główie"

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

Fragmenty

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Canavan, Trudi - "Klątwa kreatorów"

 Clare, Cassandra & Chu, Wesley - "Czerwone Zwoje Magii"

 Chiang, Ted - "Wydech"

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

 Wilson, F. Paul - "Twierdza"

 Lisińska, Małgorzata - "Pierwotny"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS