NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Bradbury, Ray - "Green Town"

Kristoff, Jay - "Bezświt"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Nieściur, Sławomir - "Blokada"

 antologia - "Opowieści niesamowite z języka angielskiego"

 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

 Kamiński, Tomasz - "Polowanie"

 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

Linki

Martin, George R.R. - "Retrospektywa, tom 1: Światło odległych gwiazd"
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cykl: Martin, George R.R. - "Retrospektywa"
Tłumaczenie: praca zbiorowa
Data wydania: Kwiecień 2007
ISBN: 978-83-7506-041-6
Format: 125x183
Liczba stron: 516
Cena: 35,90 zł



Martin, George R.R. - "Retrospektywa, tom 1: Światło odległych gwiazd"

Na wstępie od razu zaznaczę: George R.R. Martin należy do grupy moich ulubionych pisarzy, być może jest nawet na czołowym miejscu w mym prywatnym rankingu. W związku z tym istnieje prawdopodobieństwo, że patrzę na jego książki z niewielką dozą obiektywizmu i nie do końca precyzyjnie potrafię wyważyć ich ocenę. Ciężko mi jednak podchodzić bez emocji do utworów autora tak często wyróżnianego, którego opowiadania i powieści dostarczyły mi niezapomnianych chwil. Martin jest jednym z niewielu pisarzy, którzy sprawdzili się w niemal każdym gatunku fantastyki. Przy czym wpadek miał doprawdy niewiele. Już choćby dlatego warto go wyróżnić.
„Retrospektywa” (zupełnie nie rozumiem, dlaczego polskie wydanie zostało pozbawione dodatkowego „R” w tytule, które tak ładnie korespondowało z inicjałami autora) to zbiór zebranych i pogrupowanych opowiadań napisanych przez Martina na przestrzeni czterdziestu lat jego kariery. „Światła odległych gwiazd” to pierwsza z trzech odsłon tego zbioru, koncentrująca się przede wszystkim na początkach twórczości autora. Stąd część opowiadań, szczególnie pisanych w czasach młodzieńczych, odstaje poziomem. Jednak są tu również tak głośne i tak dobre teksty jak „Pieśń dla Lyanny” czy „Droga krzyża i smoka”.

Na przykładzie „Retrospektywy”, a w zasadzie jej pierwszego tomu, można prześledzić kolejne etapy twórczości Martina, ewolucję stylu i tematyki, jaką poruszał i porusza. Początkowe utwory raczej rozbawiają niż dostarczają jakichkolwiek pozytywnych wrażeń. Na przykład „Tylko dzieciaki boją się ciemności” jest dokładnie tym, czego należało się spodziewać po opowiadaniu nastolatka napisanym do komiksowego fanzinu – historyjką o plugawym demonie, z którym ściera się superbohater. Pełne kiczowatych określeń („impulsy czarnej, pulsującej mocy, złej i nieczystej”) budzi skojarzenia z licznymi tekstami obecnie krążącymi w internecie. Jak widać, należy dać im szanse, bo być może jest wśród nich nowy Martin.
Całe szczęście im dalej tym lepiej, każdy kolejny (chronologicznie) utwór stoi na coraz wyższym poziomie, aż do osiągnięcia pewnego budzącego respekt pułapu. Co prawda mam wrażenie, że nie wszystkie wytrzymały próbę czasu. Widać, że zostały napisane szmat czasu temu i choć pod niektórymi względami są nadal aktualne, prawdopodobnie dziś nie wywołałyby takiego poruszenia, ani nie zebrały tylu nagród. Sporo z pewnością zależy także od czytelnika. Pamiętam, jak dobre kilka lat temu byłem zachwycony „Mroźnymi kwiatami” czy „Drogą krzyża i smoka”, ale przeczytane obecnie ponownie, wcale nie wyróżniają się tak bardzo, jak to miałem w pamięci.

Znaczna część utworów zamieszczonych w pierwszym tomie „Retrospektywy” powinna być znana polskiemu czytelnikowi z dłuższym stażem – czy to ze starych numerów „Fantastyki” czy też ze zbioru „Piaseczniki” (aczkolwiek tytułowe opowiadanie ukaże się dopiero w drugiej odsłonie omawianego tutaj zbioru). Zatem wartość poznawcza, jeśli nie liczyć utworów z początku kariery, nie jest wielka. „Retrospektywa” pozwala za to prześledzić ewolucję stylu i zakres poruszanej przez Martina tematyki. A ta jest najróżniejsza. W większości przypadków siłą opowiadań nie jest fabuła a nastrój jaki potrafi zbudować autor. Czy akcja dzieje się na opuszczonej autostradzie, czy na Planecie Mgieł, autor potrafi porwać czytelnika i wprowadzić go choć na chwilę do stworzonego przez siebie świata. Dzięki klimatycznej narracji, miejscami wręcz lirycznej, potrafi podkreślić najważniejsze elementy swej prozy.
Ważnym elementem w twórczości Martina są relacje międzyludzkie lub emocjonalne reakcje poszczególnych bohaterów, szczególnie w późniejszych utworach rozbudowana psychologia postaci stanowi integralną część martinowskiego tekstu. To właśnie na emocjach oparte są opowiadania takie jak „Pieśń dla Lyanny”, „Drugi rodzaj samotności” czy „Wieża popiołów” (a to jedynie niektóre). Choć założenia są proste, amerykański pisarz potrafi z nich wycisnąć naprawdę wiele.
Widać u Martina także pewne przywiązanie do miejsc i nazw. Jak sam przyznaje, nie lubi niczego marnować, więc wykorzystuje raz stworzony świat po wielokroć. Dzięki temu można uznać, że większość jego opowiadań SF dzieje się w tych samych realiach. Wzajemnego przenikania się utworów jest jednak więcej – bóstwa z tandetnego opowiadania grozy pojawiają się w czystym science fiction, a wspominane mimochodem postaci pojawiają się niespodziewanie w zupełnie innych miejscach – np. R’hllor, wygnany książę, po trzydziestu latach objawił się już jako bóg w „Pieśni Lodu i Ognia”. Dla fana już samo wyszukiwanie tych smaczków jest nielada gratką.

Ważnym elementem „Retrospektywy” są odautorskie wprowadzenia do poszczególnych działów tematycznych. Jest w nich wiele odniesień autobiograficznych, anegdot i opisów scenek rodzajowych. Martin odsłania kulisy powstania niektórych utworów. Dzięki wrodzonemu poczuciu humoru przedstawia wszystko w niezwykle zajmujący sposób. Do tego stopnia, że wprowadzenia czyta się niejednokrotnie lepiej niż same opowiadania.

„Retrospektywa. Światło odległych gwiazd” jest pozycją zarówno dla fanów prozy Martina, jak i dla osób nieznających do tej pory tego autora – a znać go warto, bo twórczość Martina wyróżnia się wśród licznych pisarzy fantastyki pod wieloma względami. Choć pobudki osób sięgających po wybór opowiadań Martina będą różne, to satysfakcja z lektury powinna być jednakowo wysoka – nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że część zamieszczonych w zbiorze utworów nie stoi na najwyższym poziomie.


Ocena: 8/10
Autor: Shadowmage


Dodano: 2007-05-29 16:28:41
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Adeyemi, Tomi - "Dzieci krwi i kości" i "Dzieci prawdy i zemsty"


 Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"

 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS