NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Gwynne, John - "Zgliszcza"

Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

Ukazały się

Komuda, Jacek - "Wilcze gniazdo" (wyd. 4)


 Piekara, Jacek - "Mój przyjaciel Kaligula" (2019)

 Ziemiański, Andrzej - "Pułapka Tesli" (wyd. 2)

 Manguel, Alberto; Guadalupi, Gianni - "Słownik miejsc wyobrażonych"

 King, Stephen - "Instytut"

 Parowski, Maciej - „Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów”, tom 2

 Lewicka, Anna - "Moc"

 Brennan, Marie - "W labiryncie smoków"

Linki

Tulli, Magdalena - "Skaza"
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 2006
ISBN: 83-7414-151-4
Oprawa: twarda
Format: 125 x 195 mm
Liczba stron: 216



Tulli, Magdalena - "Skaza"

Metaforą na przełaj


Główna zasada porządkująca większe i mniejsze całości głosi bowiem, że małe zawiera się w wielkim, a wielkie w małym.1)

Rzeczy świeże zazwyczaj szukają dla siebie świeżej formy, podczas gdy rzeczy wtórne nie muszą tego robić, łatwo wypełniają tę z drugiej ręki. Wielokroć użytą i nierzadko zużytą. Nadrzędna treść przesądza o rodzaju naczynia, ale tylko ta wyjątkowa, wyciśnięta z owoców, po które sięgnąć naprawdę trudno, posiada zdolność przemiany, dopasowania kształtu pojemnika, w którym się znalazła, do swoich potrzeb czy raczej – właściwości.
Dla niektórych książek, najczęściej tych wybitnych i tych bardzo nieudanych, z bliską syzyfowej skutecznością i na siłę jedynie udaje się znaleźć jakąś już wcześniej używaną, systematycznie zapełnianą szufladkę. Nie pasują do tego co znane i oswojone. Są obce. Dlatego często nim jeszcze czytelniczy nos powącha, usta zdążą się skrzywić i namówią ręce, by cisnęły trzymanym nie-wiadomo-czym w kąt, byle dalej.

„Skaza” Magdaleny Tulli jest próbą uczynienia z powieści, jak by to rzekł Miłosz, „formy bardziej pojemnej”. Forma ma wyrażać treść, oczywiście, ale dobrze, by była to forma możliwie pakowna, a zatem też możliwie prosta. Używając raz za razem metaforycznego skrótu, fabularnego akceleratora, budując przy jego pomocy całą książkę, Tulli blisko jest poezji prozą, jednak granicy, za którą zaczyna się Terra Poesis, nie przekracza. Pozostaje przy powieści, prozie, a więc poszukiwaniu tego, co można powiedzieć treściwego, esencjonalnego za pomocą zwyczajnego języka.
To beletrystyka posiadająca tę specyficzną właściwość, że można, czemu nie, otworzyć książkę, przeczytać jedną stronę, zamknąć książkę i później wrócić do niej znowu. Taka to mała rzecz, takie małe chaotycznie zderzające się, przyspieszone przez metaforę historyjki zawiera. Przyspieszone do tego stopnia i zderzające się z taką siłą, że wywołujące efekt metanarracji, całościującej opowieści o świecie i ludziach.

Tulli stosuje niemal filmową technikę zapisu, lecz w przeciwieństwie do kamery, która równie chętnie rejestruje to, co istotne i nieistotne, pisarka wyłapuje tylko ważne detale, skupia się na znaczących szczegółach, dbając, by w tekście nie było niczego poza tym, co koniecznie potrzebne. Cięcia sięgnęły tu też fonii, tu nie ma dialogów. Jest jedynie wycyzelowany opis.
Opis, który oferuje nam mały wycinek przestrzeni przeznaczonej na fabułę: sztuczny, podoficjalny świat z dykty, ograniczony do placu, torów tramwajowych i kilku budynków wokół. Tandetne atelier, nieudaną atrapę stworzoną zniechęconą ręką autora-demiurga. Ta scenografia, to uniwersalne, ontologicznie fantastyczne miejsce wszędzie-nigdzie z trudem i niezbyt pewnie przyrównać można do europejskich realiów pierwszej połowy XX wieku. Świat jest niepełny, wybrakowany – przywodzący na myśl rozwiązanie zastosowane przez von Triera w „Dogville” – i pozorny, paranoiczny – jak ten z „Truman Show” Weira.
Scenograficzny minimalizm nie świadczy jednak o uwiądzie autorskiej wyobraźni, przeciwnie, w „Skazie” nie brak scen zaskakujących, rozwiązań nieszablonowych. Ot, zwyczajnie, jak każdemu talentowi, również wybujałej fantazji należy się kaganiec – zdejmowany tylko wtedy, gdy pełni autorskich możliwości domaga się tworzone dzieło.

„Skaza” nie napawa nadzieją. Oto mikrokosmos, w którym niczym w probówce przereagowują ludzkie nadzieje i złudzenia, troski i starania. Codzienność, w której ciemność oraz niechęć – i prześwit, lecz nie zachwyt, gdzie radość, choć nieradość, bo szczęście w nieszczęściu zamknięto tu jak w nawiasie nawias.

All the world’s a stage... Świat jest teatrem a aktorami ludzie, którzy kolejno wchodzą i znikają. Omawiana książka stanowi analizę praw rządzących opowieścią, a zatem naszym życiem i tym, co po nim pozostaje – jako że wszyscy jesteśmy w pewnym stopniu narracjami. Narracjami – dodałaby zapewne nie wprost autorka – na ogół żałosnymi.
W ogarniętym atrofią teatrze Tulli także aktorzy muszą pozostawiać wiele do życzenia. Stąd na scenie pyszni się ludzkie śmietnisko, a ocena gatunku homo sapiens przedstawiona zostaje ostro i bezwzględnie. W postaciach wrze mieszanina skondensowanego egocentryzmu i mniej lub bardziej wysublimowanej brutalności, wylewając się raz za razem pod postacią lepkiej, cuchnącej mazi. To nie literatura terapeutyczna, nie pocieszy – już raczej zemdli powtarzalnym gorzko-kwaśnym smakiem.
Jednak – zaskakujące – przedstawiona radykalnie negatywna wizja człowieka i otoczenia, w jakim przyszło mu żyć, okazuje się nieoczekiwanie ożywcza, odsłania kolejne nieuświadomione warstwy rzeczywistości.2) Momentami to wręcz przerażające jak łatwo Tulli odnajduje szwy i po nich rozrywa koszulę – czy może nawet wytworny garnitur, który uszyliśmy samym sobie i światu.

W tym przedstawieniu skrojonym z taniego materiału ludzkiego, gdzie wszyscy tańczą swój chocholi taniec, gdzie człowiek jest jedynie tym, kogo strój nosi, marionetką nie ubraną, ale wtłoczoną w odgórnie nadaną formę3) – w tym przedstawieniu nie brak jednak wybujałości instynktu, nie brak niezwykłych i ciemnych namiętności. Tylko emocje, poza którymi, powiada Tulli, nic innego jak papierowa imitacja, fotomontaż złożony z wycinków zleżałych, zeszłorocznych gazet – tylko emocje są prawdziwe.
Ach, i jest jeszcze narrator, on może również wydać się rzeczywisty, przekonujący w powierzonej mu roli. Jeden jedyny, który zarazem jest każdym, bo wchodzi w skórę wszystkich ważniejszych postaci, i nikim. Persona tajemnicza, do końca niepoznawalna, lecz bez wątpienia bezradna wobec trybów opowiadanej historii. Niczym deistyczny Bóg, który stworzył, ale nie ma wpływu na świat.

„Skaza” podoba się, budzi zachwyt, ale tylko w stopniu, w jakim podobać się może to, czym jest – jako blizna. To piękno wykonania, chirurgicznej precyzji, piękno zimne, wywołujące jednocześnie uczucie niechęci niedalekiej od wstrętu. Lektura dość traumatyczna, bo nawet jeśli uznamy defetyzm autorki za umiarkowanie pogodny, współczujący, czyż miłą może być czytelnikowi książka, która przekonuje/powiadamia o przypadkowości i znikomości naszego istnienia, a ostatecznie – o tym, że tkwimy w metafizycznej pustce?

Nie jest rzeczą właściwą zachęcać do lektury powieści Tulli, ale należy stwierdzić, że warto czytać będącą między innymi traktatem o doświadczaniu bezsilności wobec poniżenia i przemocy „Skazę” dla niespodziewanych pomysłów, dla popisu wyobraźni autorki, stwarzającej wszystko, zdałoby się, lekko, od niechcenia, i jej nadzwyczajnej swobody operowania słowem. Warto czytać dla kryształowej frazy i roztrząsanych problemów, dla bogactwa treści, którą pomieszczono w naczyniu o minimalnej kubaturze. Ba, warto nawet jedynie dla pierwszych stron książki, gdzie krawiecki opis staje się okazją do zmetaforyzowania rzeczy najbardziej ogólnych i uniwersalnych w sposób biblijny i absolutnie znakomity.
Ten fragment niżej podpisany ustawia w szeregu kilku najpiękniejszych, na jakie w literaturze dane mu było się natknąć.

Jeśli potraktujemy literaturę jako sztukę wyrażania trafnych myśli i intensyfikowania przekazu, „Skaza” okaże się must-readem. Tylko czy dla Ciebie, Czytelniku, właśnie to jest w książkach ważne?



Przypisy:
1) „Sny i kamienie”, Magadalena Tulli.
2) Staje się to możliwe, dlatego że na przekór całemu zawartemu w „Skazie” pesymizmowi, to nie cząsteczki nihilistycznego śluzu są w niej najważniejsze.
3) Strój nadaje tożsamość, cechy osobowościowe. Takie rozwiązanie powinno spodobać się miłośnikom „Innych pieśni” Dukaja. „Skaza” jest na swój sposób bardzo bliska arystotelesowej koncepcji formy i materii.


Autor: Mateusz Wodyk
Dodano: 2007-05-25 20:23:50
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

NicK - 12:58 28-05-2007
Jeśli ta powieść jest napisana podobnym językiem jak recenzja, to z cała pewnością po nią nie sięgnę. Nie chcę nikogo obrazić, ale ten wymuszony pseudointelektualny bełkot i pokręcone konstrukcje stylistyczne są dla mnie nie do strawienia.

Achmed - 16:10 28-05-2007
Recenzją się, proszę, nie przejmuj. Książka jest bardzo dobra, napisana piękną, przejrzystą polszczyzną. "Skaza" to powieść dość oryginalna, dlatego najwięcej w niej samej Tulli, jednak widoczne są również liczne inspiracje - np. Schulzem czy Szymborską. Jeśli lubisz twórczość tych autorów, to myślę, że źle by się stało, gdybym Cię zniechęcił.

Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść o Spider-Manie


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"


 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana"

Fragmenty

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne wybrzeża"

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS