NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Denfeld, Rene - "Zaczarowani"

Przybyłek, Marcin - "Gamedec. Sprzedawcy lokomotyw"

Ukazały się

Sanderson, Brandon - "Żałobne opaski" (stara wersja)


 Sanderson, Brandon - "Cienie tożsamości" (stara wersja)

 Lem, Stanisław - "Człowiek z Marsa"

 Werber, Bernard - "Mikroludzie"

 Denfeld, Rene - "Zaczarowani"

 Dębski, Rafał - "Ramię Perseusza. Z głębokości"

 Parowski, Maciej - "Kukułka na koniu trojańskim. Małpy pana Boga 3. Retrospekcje"

 Wells, Herbert George - "W czwartym wymiarze"

Linki

Masterton, Graham - "Aniołowie chaosu"
Wydawnictwo: Rebis
Tytuł oryginału: Chaos Theory
Tłumaczenie: Piotr Kuś
Data wydania: Maj 2007
ISBN: 978-83-7301-852-5
Oprawa: miękka
Cena: 25,90 zł
Rok wydania oryginału: 2007
seria: thriller



Wywiad z Grahamem Mastertonem

Katedra: Witam w imieniu czytelników Katedry.

Graham Masterton: Witam moich czytelników w Polsce.

K: Bez zbędnych wstępów przystąpmy do rozmowy. Skąd pomysł na wykorzystanie w Twoich horrorach, takich jak „Manitou” i „Wyklęty”, elementów mitologii i wierzeń Indian?

GM: Zapewne chodzi o powody, które kierowały mną, kiedy pisałem „Manitou”. Cóż, miałem po prostu wolny tydzień. Moja żona była akurat w ciąży z naszym pierwszym synem, Rolandem. Chciałem napisać książkę o zostaniu ojcem po raz pierwszy. Pamiętałem historię o kowbojach, którą czytałem w dzieciństwie. Był w niej Manitou i indiańskie duchy. W jakiś sposób obie historie się połączyły w jedność, wymieszały się. W ten sposób narodziła się historia ducha czerwonoskórych, który narodził się ponownie w czasach współczesnych i zaczął się mścić na białych ludziach, którzy zniszczyli jego naród.

K: Jaki jest pana stosunek do różnorakich mitologii?

GM: Każdy kraj, każdy naród ma bardzo specyficzne, charakterystyczne dla siebie mity i legendy. Uosabiają ich wierzenia, obawy, lęki. Tak więc każdy kraj posiada odrębne, ale równie interesujące mitologie. Kiedy szukam materiału na powieść, podróżuję do takiego kraju i szukam miejscowego demona lub potwora, który wrósł w świadomość mieszkańców. To prawie zawsze jest materiał na bardzo ciekawą historię.

K: W takim razie jest to tylko inspiracja dla twórczości, czy może jest w tym coś więcej, na przykład prywatna ciekawość?

GM: Oczywiście jest w tym znacząca dawka własnej ciekawości i zainteresowania. Na przykład wczoraj, kiedy byłem w Krakowie, opowiedziano mi legendę o bazyliszku, która to jest bardzo ciekawą historią i świetnym materiałem na książkę, jeśli zaadaptować ja do czasów współczesnych. Także więc odkrywanie legend to także odkrywanie historii miejsc, w których się przebywa – Krakowa, Warszawy czy jakiegokolwiek miasta w Stanach Zjednoczonych. Zdecydowanie istotną rolę odgrywa tu moja ciekawość.

K: W "Dziecku ciemności" wykorzystujesz wątek Powstania Warszawskiego, w „Aniołach chaosu” także znajdzie się polski element. To dosyć nietypowe zainteresowanie naszym krajem wśród zachodnich pisarzy. Skąd u Ciebie takie zainteresowanie naszym krajem? Czyżby za sprawą żony?

GM: Oczywiście bycie poślubionym polskiej damie ma spore znaczenie, ale nie jest jedynym powodem. Innym ważnym powodem jest fakt, że jestem publikowany w Polce już blisko 20 lat. Odwiedziłem ten kraj wielokrotnie. Przypuszczam więc, że w jakiejś części stałem się polskim pisarzem, tak samo jak amerykańskim, brytyjskim czy pochodzącym z tych wszystkich krajów, w których ukazują się moje książki. Niemniej z Polską mam obecnie niezwykle silne związki.

K: W jaki sposób podczas procesu pisania starasz się wywołać lęk, niepokój w czytelniku? Czy masz jakąś sprawdzoną metodę, przepis?

GM: Ciężko powiedzieć czy mam jakiś specjalny sposób na oddziaływanie na czytelnika. Chyba kluczem do tego jest fakt, że piszę o zwykłych, przeciętnych ludziach, takich jak ty czy ja. Mają normalnych bohaterów, posiadających zwykłe życie i codzienne problemy, zupełnie inne od zwalczania zła. Codzienne problemy, na przykład finansowe czy małżeńskie, powodują u czytelnika uosobienie się z postacią. Gdy na scenę w końcu wkracza groza, odbiorca ma wrażenie, że to samo mogłoby się przydarzyć także jemu. W jakiś sposób staje się to wtedy jeszcze bardziej przerażające, niż miałoby to miejsce w przypadku jakiegoś superbohatera.

K: Czyli koncentrujesz się przede wszystkim na scenerii i bohaterach, nie na operowaniu wyszukanym słowem?

GM: Nie sądzę, by było w tym zbyt wiele z zabawy językiem. Swoje książki staram się pisać w bardzo prosty, raczej niewyszukany sposób, posługując się językiem zrozumiałym dla wszystkich. Nie chcę by słowa przeszkadzały w śledzeniu historii. Moja odpowiedź więc brzmi: tak, przede wszystkim postaci i tło, a dopiero później ewentualne eksperymenty językowe.
Czasem jednak bardzo ciekawe jest obserwowanie ludzi, którzy wypowiadają się o jakiejś scenie twierdząc, że była niezwykle krwawa czy przerażająca. Odpowiadam im: przeczytajcie ją jeszcze raz. Gdy to zrobią, odkrywają, że tak naprawdę nie było w niej nic brutalnego, istnieje co najwyżej sugestia, a nie faktyczne opisanie z detalami tryskającej dookoła krwi.

K: Jesteś jednym z najchętniej czytanych autorów horrorów w Polsce, Skąd ta popularność w naszym kraju?

GM: Z pewnością miałem tę przewagę, że byłem pierwszym pisarzem horrorów wydanym w Polsce. Dało mi to odrobinę forów. Wydaje się także, że książki jakie piszę, odpowiadają polskiemu czytelnikowi. Mam nadzieję, że tworzę mocne fabuły i właśnie to przyciąga polskich odbiorców. Niemniej chyba kluczowe było wejście na ten rynek jako pierwszy. Starałem się także nawiązać kontakt z czytelnikami w Polsce, a jest to wysiłek, na który nie każdy zachodni pisarz się decyduje. Obecnie mam całkiem pokaźną grupę przyjaciół i fanów w Polsce.

K: W jakich krajach również cieszysz się popularnością?

GM: Mam bardzo silną grupę fanów we Francji. Podobnie w Grecji i we Włoszech. Jestem wydawany także w Japonii. Oczywiście jednak największym odbiorcą moich książek jest rynek amerykański.

K: Stworzyłeś kilka serii powieściowych, między innymi „Manitou” i o „Wojownikach Nocy”. Inne, na przykład „Rytuał” i „Drapieżcy”, mają otwarte zakończenie. Czy planujesz napisać ich kontynuacje?

GM: Jeśli tylko będę miał czas... Żartuję oczywiście. Ludzie zawsze chcą sequeli, kontynuacji historii, które kiedyś tam stworzyłem. Mają swoich ulubionych bohaterów i chcą się dowiedzieć, co dalej się z nimi działo. Nie jest to jednak zawsze możliwe do zrealizowania. Być może kiedyś pomyślę o dalszym ciągu dla „Drapieżców”, ale generalnie lubię pozostawiać niedomówienia i niezamknięte wątki. Myślę, że takie jest właśnie życie. Nigdy nie ma ostatecznych zakończeń. Nawet w rywalizacji dobra ze złem.

K: Czyli piszesz powieści samodzielne, a ewentualne kontynuacje to przede wszystkim efekt presji czytelników?

GM: Dokładnie tak. Nigdy nie zamierzam pisać kontynuacji, wyjątkiem jest tylko seria o Jimie Rooku. Pisałem tę historię z przeznaczeniem na serial telewizyjny. Serial nie został nakręcony, ale kontynuowałem pisanie kolejnych odcinków. Skoro ludziom spodobał się ci bohaterowie, to nie miałem nic przeciwko dostarczenia im dalszych losów Rooka.

K: Oprócz horrorów jesteś także autorem wielu poradników seksualnych, thrillerów i powieści historycznych. Przewidujesz dalszą ewolucję literacką, chcesz eksplorować kolejne gatunki?

GM: Tak, chciałbym napisać podręcznik matematyki dla studentów (śmiech). Pewnego dnia. Może dzięki temu wreszcie stanę się bogaty. A na poważnie – to sam nie wiem. Wydaje mi się, że tworzę już w wystarczającej liczbie różnych gatunków. Właśnie piszę cztery różne książki. Praca nad nimi zajmie mi czas prawdopodobnie do końca 2009 roku, może nawet o rok dłużej. Jak to skończę, to może pomyślę nad spróbowaniem sił w czymś nowym. Na razie moja przyszłość jest starannie zaplanowana.

K: Jakie książki sam lubisz czytać?

GM: Najróżniejsze, ale z jednym zastrzeżeniem. W zasadzie w ogóle nie czytam pozycji fabularnych. Po prostu po dniu spędzonym nad klawiaturą, pracą nad fabułą, nie chcę później czytać tego samego w wykonaniu innych autorów. Mogłoby mi się już wszystko całkowicie pomieszać. Czytuję więc pozycje niefabularne, niemal każdego rodzaju. Ale znów – nie za dużo. Jeśli twoja praca polega na czytaniu i pisaniu przez cały dzień, to jedyna na co masz ochotę wieczorem, to włączyć telewizor i obejrzeć jakąś telenowelę.

K: A na jakich książkach się wychowałeś?

GM: W pierwszej kolejnosci czytałem Edgara Allana Poe i Juliusza Verne'a. Także ogromną ilość książek, które nie są powszechnie znane, niektóre bardzo ekscytujące. Oczywiście także „Draculę” Brama Stokera, bardzo odpowiadały mi tego rodzaju książki. Lubiłem także Roberta Luisa Stevensona i jego „Wyspę skarbów”. Wraz z dorastaniem moje gusta się zmieniały i przyciągała mnie współczesna amerykańska proza, Nelson Algren na przykład. Przeważnie jednak czytałem horrory.

K: Wiele osób znających pańskie książki zastanawia się, jaki jest prywatnie twórca przerażających horrorów?

GM: Jestem słodki, miły, delikatny (śmiech i zaprzeczenie żony autora) i wcale nie odrąbuję co tydzień czyjejś głowy. Chyba jestem uprzejmy. Nie wyróżniam się zbytnio ze społeczeństwa. Co jeszcze mogę powiedzieć? Każdy musi przeżywać swoje życie samodzielnie, ze wszystkimi historiami, które kłębią się w umyśle, byleby tam pozostały, a nie rzutowały na otoczenie. Myślę, że jestem najzwyklejszym człowiekiem pod słońcem.

K: W takim razie skąd u Ciebie takie zainteresowanie horrorem, mroczną stroną ludzkiej duszy?

GM: Zawsze uważałem za interesujące obserwowanie, jak zwyczajni ludzie radzą sobie w sytuacjach katastroficznych, w obliczu bezpośredniego zagrożenia. Gdy widzisz, jak ludzie reagują podczas wybuchu bomby w metrze czy wypadku drogowym, coś w tym stylu, to z fascynacją można obserwować różnorodność ludzkich reakcji w identycznych sytuacjach. Ludzie doprowadzeni do ostateczności przejawiają swoistą odwagę, która normalnie by się nie ujawniła. Przejawia się to także przez humor – jego również jest sporo w moich książkach, nawet w najbardziej przerażających sytuacjach. Jeśli pomyślisz o pierwszej i drugiej Wojnie Światowej, to odkryjesz, że ona także, choć straszliwa, stała się źródłem do nieprawdopodobnej ilości czarnego humoru. To także jedna z reakcji na najgorszą sytuację, jaką tylko możesz sobie wyobrazić.

K: Twoje książki znane są z brutalności i perwersyjnego seksu. Czy chcesz takimi scenami zaszokować, wstrząsnąć czytelnikiem?

GM: Z pewnością nie chcę, by czytelnik doznał szoku. Nie chcę go zestresować czy zdegustować. Ludzie, którzy czytają horrory, w tym także moje, mają bardzo sprecyzowane wymagania co do zawartości książek. Pragną określonego i szerokiego spektrum doznań i przeżyć. Chcą, by lektura budziła silne emocje, za sprawą strachu lub seksu. Właśnie to chcę im dać. Piszę książki właśnie dla nich i staram się w związku z tym dostarczyć dokładnie to, co chcą przeczytać.

K: Nad czym obecnie pracujesz?

GM: Piszę obecnie książkę, której głównym bohaterem jest policjantka specjalizująca się w tworzeniu portretów pamięciowych przestępców. Z czasem okazuje się, że stworzony przez nią portret mordercy nie jest tylko rysunkiem. Nabrał życia w stopniu znacząco przekraczającym intencje autorki. Na razie tylko tyle mogę powiedzieć.

K: Kiedy ukaże się ta książka?

GM: Będzie gotowa najprawdopodobniej latem, ale nie wiem, kiedy się ukaże. Dużo zależy od planów wydawcy. Prawdopodobnie będzie to koniec tego roku lub początek przyszłego.

K: Jakim typem pisarza jesteś? Czekasz na natchnienie, czy traktujesz pisarstwo jak zwykłą codzienną pracę?

GM: Kiedyś byłem dziennikarzem i w tamtych czasach nabrałem rutyny, która pozostała mi do tej pory. Zaczynam o dziesiątej rano i piszę aż się zmęczę lub też dochodzi czwarta-piąta po południu. Wtedy po prostu kończę pracę i zajmuję się innymi rzeczami. To jedyny sposób jaki znam, by pisać regularnie, posuwać się do przodu w pracy nad powieścią. Dzięki temu ze sporym przybliżeniem wiem, kiedy robota będzie skończona. Nie ma w tym nic tak romantycznego jak wena, to po prostu rzeczywista ciężka praca przy klawiaturze. Tak więc jestem typem zdyscyplinowanego pisarza.

K: Jak dużą rolę w Twojej twórczości odgrywa poszukiwanie materiałów, przygotowanie merytoryczne?

GM: Jest to ważna i integralna cześć mojego procesu twórczego. Jak wspominałem, lubię mieć bardzo wiarygodnych i realistycznych bohaterów, a jednym ze sposobów by to osiągnąć, jest stworzenie wiarygodnego tła, którego kreację opiera się w dużej mierze na zebranych materiałach. Kiedy więc czytelnik zagłębia się w fabułę, to zaczyna wierzyć w nieprawdopodobne wydarzenia, gdyż są one umieszczone w dobrze mu znanej, realistycznej przestrzeni. Oprócz elementów nadprzyrodzonych, wszystko musi być tak wiarygodne, jak tylko się da. Dlatego też zbieranie materiałów jest kluczowe dla stworzenia dobrej powieści.

K: Bardzo dziękuję za wywiad i powodzenia w pisaniu kolejnych książek.


Wywiad został przeprowadzony przez Tymoteusza „Shadowmage’a” Wronkę 18 maja 2007 na 52. Międzynarodowych Targach Książki w Warszawie. Dziękujemy Domu Wydawniczemu Rebis za możliwość porozmawiania z autorem.



Autor: Shadowmage


Dodano: 2007-05-21 14:02:55
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

GeedieZ - 15:51 21-05-2007
A gdzie zdjęcie jego żony? :P

p.s.: Literówka:

To jedyny sposób jaki znam, by pisać regularnie, posuwać się do przodu w pracy nas powieścią.

Shadowmage - 16:42 21-05-2007
Jak miałem aparat pod ręką, to nie wiedziałem jeszcze, że ta starsza pani kręcąca się po stoisku to żona, a później już okazji nie bylo :)

Tigana - 16:49 21-05-2007
Fajny wywiad. Widzę, ze moje pytania na coś się sprzydały.

Shadowmage - 17:14 21-05-2007
Pewnie, jeszcze raz dzięki.

Alayne - 19:45 21-05-2007
Cóż, to chyba najkrótszy wywiad na Katedrze:D Bardzo treściwy.

RaF - 19:54 21-05-2007
Niedługo powinno ukazać się coś dłuższego, jak tylko ktoś ducha nie wyzionie przy jego obróbce :D

Azirafal - 08:58 22-05-2007
Hihihi - jak Ci idzie, Achmed? :P

A tam, najkrótszy. Po prawdzie - bardzo normalny i sympatyczny wywiad. Wszystkie pytania odfajkowane, ciekawie poodpowiadał. Nie wiem na co żeś tak narzekał, Shadow ;)

Komentuj


Konkurs

"Wiara" i zbrodnia


Artykuły

Co nas czeka w 2017 roku?


 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

 Wywiad z Marcinem Podlewskim

 Senność

 Arkhamer 2016 - relacja

Recenzje

Grzędowicz, Jarosław - "Hel 3"


 Golden, Christie - "Narodziny hordy"

 Lem, Stanisław - "Pamiętnik znaleziony w wannie"

 Miszczuk, Katarzyna Berenika - "Noc Kupały"

 Alexander, K. C. & Hough, Jason M. - "Mass Effect. Andromeda: Rebelia Nexusa"

 McGuire, Ian - "Na Wodach Północy"

 Jemisin, N.K. - "Wrota obelisków"

 Weeks, Brent - "Krwawe zwierciadło"

Fragmenty

 Dębski, Rafał - "Ramię Perseusza. Z głębokości"

 Denfeld, Rene - "Zaczarowani"

 Bennett, Robert Jackson - "Miasto schodów"

 Hobb, Robin - "Skrytobójca Błazna"

 Jemisin, N.K. - "Wrota obelisków"

 Silverberg, Robert - "Skrzydła nocy"

 Marchewka, Tomasz - "Wszyscy patrzyli, nikt nie widział"

 McDonald, Ian - "Luna: Wilcza Pełnia"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS