NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Bardugo, Leigh - "Oblężenie i nawałnica"

Butcher, Jim - "Zmiany"

Ukazały się

Komuda, Jacek - "Wilcze gniazdo" (wyd. 4)


 Piekara, Jacek - "Mój przyjaciel Kaligula" (2019)

 Ziemiański, Andrzej - "Pułapka Tesli" (wyd. 2)

 Manguel, Alberto; Guadalupi, Gianni - "Słownik miejsc wyobrażonych"

 King, Stephen - "Instytut"

 Parowski, Maciej - „Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów”, tom 2

 Lewicka, Anna - "Moc"

 Brennan, Marie - "W labiryncie smoków"

Linki

Zimniak, Andrzej - "Biały rój"
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: Luty 2007
Wydanie: 1
ISBN: 978-83-08-03958-8
Oprawa: broszurowa
Format: 120 x 195 mm
Liczba stron: 345
Cena: 32 zł



Zimniak, Andrzej - "Biały rój"

Od pewnego czasu obserwuje się wśród polskich pisarzy odchodzenie od science fiction. Pozycji z tego gatunku rocznie ukazuje się kilka (jak dobrze pójdzie), a godnych uwagi nie ma prawie wcale. Stąd też każdą powieść należącą do tego nurtu witam z zaciekawieniem i staram się przeczytać. Gdy pojawiły się zapowiedzi „Białego roju” Andrzeja Zimniaka, od razu rozpocząłem odliczanie. W końcu nazwisko uznane, blurb zachęcający, no i przede wszystkim nadzieja na dobre sf. Ech, jak to człowiek może się czasem pomylić...

Idąc utartym schematem recenzji, powinienem teraz przedstawić zarys fabuły. I pewnie bym tak zrobił, gdyby nie drobny szczegół: tak naprawdę to nie wiem, o czym Zimniak napisał. W „Białym roju” brak jest osi przewodniej; celu, do którego zmierzają wszystkie wątki. Początkowo zdaje się, że fabuła będzie się toczyła wokół zagrożenia tytułowym rojem lodowych asteroid zmierzających nieubłaganie w kierunku Ziemi. Ich odkrywca wraz z poznaną genetyczką starają się wdrożyć projekt mający zapewnić ludzkości przyszłość po kolizji planety z kosmicznymi bolidami. Niby ten wątek przewija się przez całość powieści, ale tak naprawdę finał, do którego miałyby zmierzać luźno powiązane ze sobą sceny, gdzieś po drodze zanika. Zimniak, oprócz innych potknięć omówionych poniżej, popełnił tragiczny w skutkach błąd w konstrukcji powieści, być może mający swój początek już w fazie koncepcyjnej. Nie wiedząc, ku czemu się zmierza (lub ewentualnie nie mogąc tego przekazać), nie można napisać dobrego utworu literackiego. Koniec, kropka.

Czytając „Biały rój” miałem nieodparte wrażenie, że Zimniak po prostu przedobrzył. W swojej książce zawarł chyba wszystkie klasyczne motywy, jakie są poruszane w science fiction, zabrakło chyba tylko podróży kosmicznych i wojen gwiezdnych. Kreowany przez niego świat jest po dogłębnych zmianach politycznych i społecznych, trendy obecnie występujące zostały ekstrapolowane i sprowadzone do ostateczności. Bohaterowie przemierzają wirtualny świat cybernetycznej przestrzeni, ale spotkać można ich także w najzwyklejszej dżungli. Posługują się wysoko rozwiniętą technologią (aczkolwiek zdarzają się takie wpadki jak wyczerpana bateria w telefonie komórkowym), potrafią wykorzystywać zdolności parapsychiczne, a genetyka wydaje się czymś wręcz banalnym. W „Białym roju” mamy fragmenty rodem z powieści sensacyjnej czy kryminału, ale większość miejsca zajmuje niezbyt udana próba skonstruowania powieści obyczajowo-psychologicznej. Bohaterowie przeżywają rozterki, spotykają się z rzeczami nagannymi moralnie, ale wszystko dzieje się w tak nieprzekonywujący i nierealistyczny sposób, że wzbudza uśmiech politowania.
Wszystkie te powyższe elementy pojedynczo, a nawet odpowiednio zmiksowane, są jak najbardziej właściwe i mile widziane. Niestety autorowi omawianej tu książki połączenie ich zupełnie nie wyszło... nie wiem nawet czy próbował. Poszczególne fragmenty są praktycznie niepowiązane, narracja skacze, to co mogłoby być najciekawsze, zostało pominięte. Gdyby chociaż były napisane w porywający sposób... Na to jednak liczyć nie można. Owszem, niektóre sceny czy rozdziały są całkiem interesujące, ale przeważa ogólna drętwota. Akcja nie porywa, czytelnik obserwuje ją z dystansu i jest mu w zasadzie wszystko jedno, jak się potoczy. Winą za taki stan rzeczy należy obarczyć także kreacje bohaterów. Postaci są nijakie i papierowe. Postępują niekonsekwentnie i nielogicznie. Nie wzbudzają sympatii czy chociażby zainteresowania. Jednym słowem: nuda do kwadratu.
W powieści Zimniaka tkwi spory potencjał, ale jest niewykorzystany... lub gorzej, zmarnowany. Niekiedy niezłe pomysły zostały przedstawione w nużący sposób, a nacisk położono na te mniej udane. Sporo zawinił tutaj język, jakim napisana jest książka. Nie chciałbym użyć słowa „toporny”, bo ono sugerowałoby braki warsztatowe autora, a tak nie jest. Niemniej przez niektóre fragmenty książki trzeba się niemal przedzierać w oczekiwaniu na żywsze i sprawniej napisane sceny.

Wracając do wcześniejszego wywodu o polskiej science fiction: może to i lepiej, że powstaje jej tak mało. Jak widać, trzeba umieć ją pisać i nawet uznani pisarze mogą się potknąć na tej konwencji, jeśli się odpowiednio nie przyłożą do wykonania. Nie wątpię, że Andrzej Zimniak chciał dobrze, ale – jak przypuszczam – gdzieś w trakcie się pogubił, stracił wizję całości. Szkoda, bo zapowiadała się ciekawa książka, a wyszła miernota posiadająca wady w niemal każdym elemencie. Ostateczny werdykt jest chyba jasny dla każdego.



Ocena: 4/10
Autor: Shadowmage


Dodano: 2007-05-05 15:45:00
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

kurp - 03:55 06-05-2007
Szkoda, zapowiadało się smakowicie.

nosiwoda - 12:49 06-05-2007
Jak to już pisałem, a Shadowmage się zgodził ze mną, za dużo grzybów w tym barszczu, zbyt wiele drzew przesłania las...

kurp - 14:37 06-05-2007
Jest to, co prawda, pewna odmiana (zwykle grzybków w polskich fantastycznych barszczach brakuje), ale efekt, tak czy siak, jest ten sam - niesmacznie :(

Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść o Spider-Manie


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"


 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana"

Fragmenty

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne wybrzeża"

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS