NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Bardugo, Leigh - "Oblężenie i nawałnica"

Butcher, Jim - "Zmiany"

Ukazały się

Komuda, Jacek - "Wilcze gniazdo" (wyd. 4)


 Piekara, Jacek - "Mój przyjaciel Kaligula" (2019)

 Ziemiański, Andrzej - "Pułapka Tesli" (wyd. 2)

 Manguel, Alberto; Guadalupi, Gianni - "Słownik miejsc wyobrażonych"

 King, Stephen - "Instytut"

 Parowski, Maciej - „Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów”, tom 2

 Lewicka, Anna - "Moc"

 Brennan, Marie - "W labiryncie smoków"

Linki

Kossakowska, Maja Lidia - "Więzy krwi"
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: Luty 2007
ISBN: 978-83-60505-05-2
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195



Kossakowska, Maja Lidia - "Więzy krwi"

„Więzy krwi” to zbiór opowiadań Mai Lidii Kossakowskiej stworzonych na przestrzeni dekady. Chronologiczny układ tekstów ilustruje pisarskie dojrzewanie Kossakowskiej. Niestety, na drodze do literackiej perfekcji zostało jeszcze parę kroków.

Książka została wydana w sposób urzekający. Fabryka Słów to wydawnictwo, które opanowało do perfekcji sztukę uwodzenia książką. Choć treść czasem niedomaga, to jednak patrząc na „Więzy krwi” trudno nie zachwycić się okładką, nie docenić perfekcyjnej korekty, nie ucieszyć tym szczególnym fizycznym kontaktem z książką – doskonałą fakturą jej papieru, szczyptą nastrojowego rysunku, świetnie zdobiącym detalem, ciężarem opasłego tomu leżącego w dłoni. Mam słabość do Fabryki Słów. Z nią najlepiej dzieli się frajdę czytania, najprzyjemniej celebruje lekturę tym, którzy – oprócz literackiej wartości – kochają też materialne wdzięki książki, zaprzęgając w lekturę nie tylko wyobraźnię, ale i zmysły.

Tyle oprawa. By stało się zadość znanemu przysłowiu – warto jednak zajrzeć między urokliwe okładki. Wszystkie opowiadania tworzą mozaikę motywów, światów i bohaterów połączoną mrocznym klimatem i szczególną literacką wrażliwością. Kossakowska świetnie operuje detalem, nie zapomina o raz stworzonych przedmiotach, wraca do drobnych szczegółów, zdobi fabułę piękną metaforą. Dodaje tym swojej prozie uroku, rzadkiego w fantastyce goniącej za szaleństwami fabuły i kreowanego świata. Opisy myśli i uczuć Kossakowska rozpisuje na wszystkie zmysły, z wprawą i ogromną wyobraźnią. Emocje chwyta w zgrabne metafory, obrazy odmalowuje wprawnym piórem, przemawiając do wyobraźni czytelnika i skutecznie budując klimat.
W „Więzach krwi” mniej jest kreowania światów i egzotycznych krajobrazów, a więcej opowieści skupionej na ludziach i ich losach. Jest co prawda zamaszysta wizja świata opanowanego przez religię konsumcjonizmu („Schizma”), jest też wizja kolonizacji odległej planety („Smutek”), ale pierwsze z tych opowiadań najsłabiej wypada w stylistyce Kossakowskiej, w drugim zaś element planetarnej kolonizacji tworzy jedynie zamglone tło dla tego, co naprawdę ważne – perypetii prostych, agrarnych kolonistów na sielskiej planecie.

Trudno u Kossakowskiej szukać głębszej myśli. Notorycznie powraca tylko niepokojące oblicze Boga – arbitralnego, wyniosłego i surowego, który nie zważając na cierpienie ludzi, konsekwentnie realizuje swoje okrutne plany, niepojęte z ludzkiej perspektywy, który domaga się bezwarunkowego posłuszeństwa i odbiera wolność.
Ta wizja Boga rozmija się czasem z logiką i teologią, gdy Stwórca sam zaprzecza ustanowionemu przez siebie prawu, gdy nie powstrzymuje Abrahama przed zabiciem Izaaka, a zamiast tego prosi o więcej krwi. W wyjątkowo mrocznej „Hekatombie” widać, jak bunt Kossakowskiej, pełen literackiej pasji, traci chwilami na logicznej spójności – choćby wtedy, gdy jako kandydatka do świętości pojawia się „lekko przechodzona kurwa” powołana przed oblicze Pana prosto z niezbyt przecież świątobliwej pracy.
Swoją prozą niczego Kossakowska nie znajduje, bo i niczego nie szuka. Jak sama przyznaje we wstępie do zbioru, pisarstwo jest dla niej tylko i wyłącznie sztuką snucia opowieści. Ale, choć opowiadać potrafi pięknie, brakuje jej czasem fabularnego pomysłu, literackiej wyobraźni, a zdarzają się też warsztatowe błędy.
Od „Muchy”, zaledwie przeciętnego debiutanckiego maleństwa z motywem systematycznie krążącej nad fabułą muchy, do „Szkarłatnej fali”, osadzonej w wojennej rzeczywistości i opartej na ciekawym pomyśle, Kossakowska przeszła co prawda długą drogę, ale ciągle nie jest to literatura najwyższego lotu. „Dioramie” brakuje wyrazistości, „Smutek” rozczarowuje trochę banalnym zakończeniem. W opowiadaniu, w którym autorka sięgnęła po kryminalną konwencję („Spokój Szarej Wody”), zagadka już na samym początku wymknęła się jej z rąk, a cała opowieść stała się całkowicie przewidywalna. W kryminale to grzech śmiertelny, a tak poważne potknięcie pokazuje dystans, jaki dzieli Maję Lidię Kossakowską od choćby Anny Kańtoch, z jej doskonałym rozgrywaniem kryminalnej tajemnicy, konsekwencją w dozowaniu wskazówek i umiejętnością zwodzenia czytelnika.
Najdłuższe w zbiorze „Zwierciadło” grzeszy nadmiarem fajerwerków, których nie uzasadnia literacki pomysł. Za dużo tu rozwiązań typu deus ex machina, za mało wiarygodnych reakcji bohaterów. Kossakowska zwołuje do tej mikropowieści cały fantastyczny zwierzyniec, zbiera całą masę zaklęcia i kreuje bohatera, który gotów jest stokroć ginąć i za każdym razem poderwać się do walki. Z ciekawej koncepcji zajrzenia na drugą, mroczną stronę lustra, powstaje sensacyjna podróż do alternatywnego świata, w której brakuje ładu i składu, a czytelnik ma wrażenie dryfowania w nieokreślonym celu.
Najlepsze w zbiorze są tytułowe „Więzy krwi”, które sprawiają przedziwne wrażenie żywcem wyjętych z „Księgi jesiennych demonów” Grzędowicza. Ten sam sugestywny opis ludzkich relacji, ta sama doskonała psychologia bohaterów i ta sama pisarska strategia – lęk czytelnika bierze się z ciągłej niepewności, a irracjonalne uczucie niepokoju nie chce ustąpić, choć wszystko jest przecież w najlepszym porządku. W opowiadaniu jest też, niestety, równie charakterystyczny dla Grzędowicza, element fantastyczny wciśnięty ewidentnie na siłę.

Kompletując opowiadania dla „Więzów krwi” sięgnięto aż do literackiego debiutu. Ten zabieg czyni z książki doskonałą ilustrację ewolucji twórczości Kossakowskiej, ale zarazem oznacza zgodę na obecność słabszych, debiutanckich utworów. Po wyliczeniu średniej uzyskujemy pięknie wydaną prozę, która dostarczy miłej, acz mrocznej rozrywki, a chwilami złapie za serce zgrabnym detalem.



Ocena: 7/10
Autor: Krzysztof Pochmara


Dodano: 2007-04-17 16:13:59
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść o Spider-Manie


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"


 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana"

Fragmenty

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne wybrzeża"

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS