NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Wolfe, Gene - "Cień i Pazur"

Palmer, Ada - "Siedem kapitulacji"

Ukazały się

Duncan, Emily A. - "Niegodziwi święci"


 Wlazło, Alicja - "Iskra"

 Lisińska, Małgorzata - "Bajki krasnoludzkie"

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Bonowicz, Karina - "Nie wywołuj wilka z lasu"

 Mróz, Remigiusz - "Echo z otchłani"

 Kuang, Rebecca F. - "Wojna makowa" (zintegrowana)

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

Linki

Novotny, Frantisek - "Długi dzień Walhalli: Miecze i pierścień"
Wydawnictwo: Solaris
Cykl: Novotny, Frantisek - "Walhalla"
Tłumaczenie: Joanna Czaplińska
Data wydania: Luty 2007
ISBN: 978-83-89951-64-9
Oprawa: miękka
Cena: 29,90 PLN
Tom cyklu: 1, część 1



Novotny, Frantisek - "Długi dzień Walhalli: Miecze i pierścień"

Uwielbiam mitologię skandynawską. Zawsze działał na mnie ten nastrój, pasjonowały filmy i książki, w których tematyka ta była w jakiś sposób poruszana. Dzielni polegli prowadzeni do Walhalli przez piękne Walkirie, cały panteon pokręconych bogów o skomplikowanych historiach, Ragnarok... Mitologia ta jest dla mnie klimatyczna, mroczna i fascynująca.
Stąd też sporo spodziewałem się po książce Novotnego. Pomijając kwestię mojej sympatii do nordyckich wierzeń, sama zapowiedź wydawała się obiecująca. Tym bardziej, że całkiem udane książki oparte na podobnych założeniach pisał Marcin Mortka – miałem nadzieję na opowieść podobną do „Wojny runów” czy też „Ostatniej sagi”, zbliżoną poziomem do tych lektur, oferującą dobrą rozrywkę.
Rzeczywistość okazała się całkiem inna: krótko mówiąc, pierwszy tom „Długiego dnia Walhalli” w ogóle mi się nie spodobał. Zawiódł mnie i zmęczył. Marna to książka, nieumiejętnie napisana i oparta na głupich pomysłach.

Według Novotnego Ragnarok nie zakończył zmagań toczonych przez nordyckich bogów. Po nim wojna toczyła się dalej, choć większa część skandynawskiego panteonu już poległa. Odyn, teraz noszący imię Grimnir, znalazł sposób, by raz jeszcze zasilić swoje szeregi poległymi z świata ludzi, Midgardu. Tym razem na obrońców Walhalli składać się będą lotnicy polegli w pierwszej wojnie światowej i nadchodzących konfliktach. Surt dowodzący siłami, które zaatakują Asgard, aby powtórzyć Ragnarok, także stara się o wpływy na Ziemi. A wszystko składa się na głębszą i bardzo złożoną intrygę...

Brakuje Novotnemu talentu do opowiadania historii. To, co – przykładowo – Mortka opowiedział żywo i sprawnie, u czeskiego pisarza jest naiwne i niewiarygodne. Kolejne pomysły, na których opiera się jego powieść, wydawały się coraz bardziej bezsensowne. Zaczęło się już na kilkudziesięciu pierwszych stronach: pierwszy raz złapałem się za głowę, gdy Surt zażądał od niemieckiego generała ofiary w postaci pięćdziesięciu milionów poległych – generał postanowił w tym celu założyć tajną lożę magów, która wychowa szaleńca. Takiego, który porywie za sobą miliony wywołując największą z dotychczasowych światową wojnę (wiecie o kogo chodzi, prawda?). Dalej jest w podobnym tonie. Może, zniechęcony, podszedłem do dalszej lektury z złym nastawieniem i nie udało mi się wczuć w konwencję, którą obrał autor? Nie wiem, niemniej brak tu pewnej szczerości, która charakteryzuje dobrych pisarzy – czytając ich, choćby mieli bardzo zakręcone i niewiarygodne pomysły, wierzymy im na słowo. Novotnemu nie dałem wiary w żadnym wypadku.
Bardzo słabo wypada również fabuła. Przez trzysta stron pierwszego tomu „Długiego dnia Walhalli” nie zmierza ona do konkretnego celu, w akcję wkrada się mnóstwo dłużyzn i kompletnie niepotrzebnych epizodów – a wszystko to sprawia, że losy bohaterów wzbudzają zaciekawienie w naprawdę niewielkim stopniu.
Naprawdę nie lubię pisać, że coś jest całkowicie złe, jednoznacznie i bez żadnych pozytywnych cech. Pisząc recenzję, łatwo przychodziły mi na myśl wszelkie wady tej książki, ale mimo najszczerszych chęci nie potrafiłem przywołać żadnego elementu, który by mi się spodobał – albo choćby takiego, który mógłby się potencjalnie spodobać innym czytelnikom. Bo czy „Długi dzień Walhalli” można przeczytać dla rozrywki i odprężenia umysłowego, podczas gdy nuży, a czasem i żenuje? Irytuje dziecinnymi pomysłami, topornym stylem i scenami intymnymi, których napisanie przypisałbym napalonemu nastolatkowi? Nawet sama mitologia skandynawska została tu w pewnej mierze poprzekręcana, a już na pewno obdarta z uroku. Aha, mam nadzieję, że nagminnie używany przez bohaterów zwrot „cholerny czarnuch” w określeniu do występującego tu murzyńskiego szamana nie jest wyrazem zbytniej fascynacji Novotnego Niemcami z pierwszej połowy XX wieku.

Może dalej będzie lepiej? Może. Jednak wątpię, aby autor poprawił swój styl. Podczas lektury odniosłem wrażenie, że umiejętności tego czeskiego pisarza najbardziej pasują do książek opartych na wszelakiej maści grach RPG, niestety. Nie polecam.



Ocena: 2/10
Autor: Vampdey


Dodano: 2007-04-12 13:42:08
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Szenk - 12:01 13-04-2007
A szkoda, moje oczekiwania również były wysokie. W takiej sytuacji poczekam na recenzję kolejnych tomów zanim zdecyduję się na ich zakup.

GeedieZ - 13:05 13-04-2007
Hm, to chyba trzeba będzie sobie odpuścić. Debiut ocenowy na bnetce też marny - 3/6

ASX76 - 15:21 13-04-2007
Nie ma na co czekać ani niepotrzebnie się łudzić - "z tej mąki chleba nie będzie". :P

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Wojnę makową"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"


 Moore, Stuart - "Marvel X-Men: Saga Mrocznej Phoenix"

 Abercrombie, Joe - "Zemsta najlepiej smakuje na zimno"

 Schwartz, Alvin - "Upiorne opowieści po zmroku"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King, Stephen - "Instytut"

Fragmenty

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

 Mortka, Marcin - "Żółte ślepia"

 Schwab, V.E. - "Vengeful. Mściwi"

 Collins, Suzanne - "The Ballad of Songbirds and Snakes"

 Dick, K. Philip - "Możemy cię zbudować"

 Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata"

 Archer, K.C. - "Instytut" #1

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS