NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Mammay, Michael - "Przestrzeń"

Sanderson, Brandon - "Droga królów" (twarda okładka)

Ukazały się

McDonald, Ian - "Luna: Wschód"


 Gwynne, John - "Gniew"

 Stephenson, Neal - "Śnieżyca"

 Domagalski, Dariusz - "Więzy krwi"

 Piekara, Jacek - "Ja, inkwizytor. Przeklęte kobiety" (miękka)

 Piekara, Jacek - "Ja, inkwizytor. Przeklęte kobiety" (twarda)

 Lem, Stanisław - "Wysoki Zamek"

 Carter, Rachel E. - "Ostatnia walka"

Linki

Eddings, David - "Diamentowy tron"
Wydawnictwo: Książnica
Cykl: Eddings, David - "Dzieje Elenium"
Data wydania: Luty 2007
ISBN: 978-83-250-0107-0
Oprawa: miękka
Format: 110x175
Liczba stron: 416
Tom cyklu: 1



Eddings, David - "Diamentowy tron"

Dziesięć lat. Dziesięć długich lat – tyle trwało wygnanie rycerza zakonu Pandionu i Obrońcy Korony, mężnego Sparhawka. Teraz, gdy ojczyzna jest w niebezpieczeństwie, wraca do rodzinnej Elenii. Młoda królowa Ehlana została otruta i tylko potęga magii chroni ją od śmierci, a co gorsza, złe moce dybią na jej tron. Drżyjcie jednak niegodziwcy. Oto nadciąga sprawiedliwość, która położy kres waszym podłym intrygom. A wy, drodzy czytelnicy, będziecie tego świadkami.

„Diamentowy tron” to pierwszy tom trylogii „Elenium” autorstwa Davida Eddingsa. Czytelnik dostaje w swoje ręce książkę pełną przygód, ekscytujących podróży i magii. Od razu jednak zaznaczam, że nie jest to powieść najwyższych lotów. Jest to raczej przyjemny czasopożeracz, miejscami przypominający klasyczny przewodnik turystyczny. Wraz z grupą bohaterów wędrujemy bowiem żwawo po mapie od punktu A do B, potem jeszcze zawadzamy o C, odwiedzamy kogoś w D, zbieramy informacje w E, aby w glorii i chwalę wrócić do punktu wyjścia. Po drodze spotka nas mnóstwo przygód: zasadzki, pogonie, potyczki z wrogiem oraz podstępni przeciwnicy na czele z biskupem Anniasem i jego zausznikami. Na szczęście Sparhawk i jego towarzysze to prawdziwi supermeni. Dla nich dziesięciokrotna przewaga wroga to tylko wyrównanie szans. Zresztą im więcej niegodziwców stanie na ich drodze, tym lepsza zabawa. Na naszych herosów nie ma mocnych.
A propos bohaterów. Główną i najważniejszą postacią „Diamentowego tronu” jest Sparhawk. Rycerz zakonu Pandionu to klasyczny aż do bólu zakuty w blachę osiłek rodem z fantasy. Prawy, odważny, impulsywny – często najpierw sięgający po miecz, a później zadający pytania. Jedyną rysą na jego kryształowej postaci jest sarkastyczne poczucie humoru – chociaż czy to jest wada? Do pomocy Obrońca Korony dostał sprytnego giermka Kurika, klasycznego Sancho Pansę w wersji fantasy, nadrabiający bystrością umysłu za swego pana, a także grupę wiernych rycerzy-towarzyszy. Niestety, autor tworząc tych ostatnich zastosował jedną matrycę – wszyscy są szlachetni i nieugięci aż do mdłości. Na szczęście mają jednak pewne indywidualne rysy. Przejawiają się one głównie w rodzaju uzbrojenia – od miecza po halabardę – oraz sposobu zachowania: mamy więc dewota, milczka, żartownisia oraz gadułę-chwalipiętę. Do kolekcji można jeszcze dodać nawróconego złodzieja oraz czarodziejkę-nauczycielkę, której specjalnością jest temperowanie wybuchowych temperamentów swoich podopiecznych. Jak dla mnie najsympatyczniejszym bohaterem jest jednak wierzchowiec Sparhawka – Faran. Jest to prawdziwy koń z charakterem, chociaż może bardziej pasuje do niego określenie wredne bydlę. Podobnie jak jego właściciel ma dość kąśliwe poczucie humoru, które przejawia się głównie w gryzieniu znienacka czy „przyjacielskim” kopniaku.
David Eddings nie rozpieszcza również swoich czytelników zbyt skomplikowaną fabułą. Od początku otrzymujemy jasny i klarowny podział na złych i dobrych, a sama intryga jest dość przewidywalna, a miejscami wręcz śmieszna. I tak na przykład nie można liczyć na rozprawę z biskupem Anniasem, chociaż wszyscy wiedzą, że to on jest odpowiedzialny za wszelkie kłopoty. Zbyt często także czytelnik jest w stanie przewidzieć kolejne ruchu bohaterów, a zwroty akcji specjalnie go nie zaskakują.
Pomimo tych wad książkę Davida Eddingsa czyta się bardzo przyjemnie. Dużą zasługę ma w tym solidna dawka humoru odczuwalna na każdej stronie książki. Również postaci, chociaż schematyczne, wzbudzają sympatię, a kolejne przygody Sparhawka i jego kompanii dostarczają sporej porcji rozrywki. Plusem jest też kreacja świata stworzonego przez Eddingsa. Każde z odwiedzanych miejsc nieco różni się od siebie – mamy więc państwa na modłę arabską, ale i przypominające średniowieczną Francję czy Anglię. Choć – bądźmy sprawiedliwi – nie jest to jakaś wielka innowacja, niemniej ucieczka od standardowego świata zamieszkanego przez ludzi, elfy i krasnoludy jest miłą odmianą. Interesującym pomysłem było także stworzenie czterech zakonów składających się z rycerzy władających mieczem i magią.

Dodatkowym atutem książki jest jej niska cena i sam format – iście kieszonkowy. Dzięki temu „Diamentowy tron” to idealna lektura na weekend za miastem albo długą podróż pociągiem. Wtedy prostota fabuły staje się jej zaletą, a szyta grubymi nićmi intryga nie przeszkadza.




Ocena: 6/10
Autor: Tigana


Dodano: 2007-04-02 12:59:25
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Bleys - 21:54 03-04-2007
416 stron - to jaka jest czcionka? Ładnych parę lat temu w wydaniu Prószyńskiego było więcej, a i format był stanowczo niekieszonkowy...
No i nie uznawałbym tego, że jeden kraj stylizuje się na Anglię, inny na Francję, etc. za innowację czy nawet za plus. To przecież najbardziej banalny zabieg, stosowany przez legion pisarzy fantasy, by wymienić tylko Carey i Kaya.
Poza tym pełna zgoda - to tylko czytadełko do pociągu.

Tigana - 22:27 04-04-2007
Czcionka jest bardzo drobna,. jest to szczególnie widoczne jeśli porówna się z inną książka wydaną w tym formacie, a mianowicie "Grobowcami Atuanu" Tam czcionka jest o połowe większa.
Kwestia stylizacji - chodziło o to, że Elania przypomina standardowe wyobrażenie o średniowiecznym państwie zachodnioeuropejskim. Miasta otoczone murami, potęzne katedry, baronowie, hrabowie, rycerze i ich giermkowie.

Pozwoliłem sobie zedytować - "robowce" brzmiały trochę enigmatycznie :D
Shadow


Komentuj


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Atwood, Margaret - "Testamenty"


 Palmer, Ada - "Siedem kapitulacji"

 Zbierzchowski, Cezary - "Chłopi 2050, czyli Agronauci w czasach katastrofy klimatycznej"

 Matheson, Richard - "Jestem Legendą i inne utwory"

 Abercrombie, Joe - "Czerwona kraina"

 Anson, Jay - "Amityville Horror"

 Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata"

 Manguel, Alberto; Guadalupi, Gianni - "Słownik miejsc wyobrażonych"

Fragmenty

 Wilson, F. Paul - "Twierdza"

 Lisińska, Małgorzata - "Pierwotny"

 Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Gniazdo"

 Schwartz, Richard - "Władca marionetek"

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 1

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 2

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS