NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Abercrombie, Joe - "Szczypta nienawiści" (oprawa twarda)

Haldeman, Joe - "Wieczna wojna" (Kolekcja Wehikuł czasu)

Ukazały się

Duncan, Emily A. - "Niegodziwi święci"


 Wlazło, Alicja - "Iskra"

 Lisińska, Małgorzata - "Bajki krasnoludzkie"

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Bonowicz, Karina - "Nie wywołuj wilka z lasu"

 Mróz, Remigiusz - "Echo z otchłani"

 Kuang, Rebecca F. - "Wojna makowa" (zintegrowana)

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

Linki

Erikson, Steven - "Bramy Domu Umarłych"
Wydawnictwo: Mag
Cykl: Opowieści z Malazańskiej Księgi Poległych
Tytuł oryginału: Deadhouse Gates
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Data wydania: 2001
Liczba stron: 724



Erikson, Steven - "Bramy Domu Umarłych"

Przeczytanie drugiej części cyklu „Opowieści z Malazańskiej Księgi Poległych” zajęło mi nadspodziewanie sporo czasu. Erikson pisze stylem, który wymaga sporego zaangażowania i skupienia na lekturze – tego chyba w moim przypadku zabrakło. Muszę jednak przyznać, że gdy już udało mi się zasiąść do czytania, książka wciągnęła.

Głównym motywem fabularnym powieści jest bunt Siedmiu Miast przeciw Imperium Malazańskiemu, któremu przewodzi sha’ik, duchowa przywódczyni Tornada Apokalipsy. Pod jej sztandarami podbite plemiona zwracają się przeciw swemu dotychczasowemu panu – malazańskiej cesarzowej Laseen. Skutkiem jest straszna wojna, która de facto stanowi główny temat tej książki.
Steven Erikson bardzo plastycznie przedstawia wszelkie aspekty wojennego konfliktu. Mamy do czynienia z rewolucją, buntem przeciw silnemu imperium, zdradą i wyrachowaniem czy strasznymi skutkami, jakie powoduje wojna. Nie brak też wstrząsających, pobudzających wyobraźnię opisów zbrojnych działań, bitew, potyczek i okrucieństwa. „Dzieci umierają. Te dwa słowa kryją w sobie wszystkie niesprawiedliwości świata.
To smutna prawda. W świecie pełnym przemocy zapomina się o tych najmłodszych, najsłabszych, częstokroć niezdolnych odmienić swój los postaciach. Skutkiem wojny tracą swoje domy i rodziny. Albo giną. Podobnie jak kobiety, mężczyźni i starcy, którzy nie chcą, ale są zmuszani do przeżywania czegoś, na co nie mają wpływu. Te kwestie Erikson porusza w sposób znakomity za pomocą Sznura Psów Coltaine’a, wydarzeń będących udziałem grupy malazańskich sił ewakuujących się z ogarniętego powstaniem obszaru wraz z tysiącami uchodźców, którym ma zostać zapewniona ochrona. Ochrona, którą częstokroć trzeba opłacić wielokrotnie drożej niż warta jest wdzięczność niektórych podopiecznych. Bywa zaś, że całe poświęcenie spotyka się z żalem, pogardą i roszczeniową postawą możnych i bogatych uchodźców.
Sznur Psów to nie tylko motyw ucieczki, ewakuacji, ale i opowieść o obowiązku, lojalności i poświęceniu, często wbrew zdrowemu rozsądkowi. Poznajemy codzienne życie uchodźców i żołnierzy wraz z ich rozterkami – wszystko z perspektywy imperialnego historyka Duikera, będącego świadkiem exodusu i wydarzeń z nim związanych. Czytając losy Sznura Psów Coltaine’a, czasem kołacze się w głowie pytanie, czy – i w imię czego – warto się tak poświęcać? W którym miejscu i czy w ogóle kończy się obowiązek i odpowiedzialność za innych?

Oprócz wyżej wymienionego wątku, w książce przeplata się kilka innych. Śledzimy losy siostry przybocznej cesarzowej Tavore – Felisin, która stara się poradzić z okrucieństwem otaczającego ją świata (na swój wiele ją kosztujący sposób). Nadto przez „Bramy Domu Umarłych” przewija się kilkoro bohaterów z pierwszej części cyklu. Jednak generalnie zostajemy rzuceni w środek innej historii z nowymi postaciami w rolach głównych. Każdy kto zaczyna przygodę z Eriksonem, powinien się nastawić na to, że autor przedstawia opowiadaną historię od środka – dopiero z czasem wątki się splatają i rozjaśnia nam obraz całej opowieści.
„Bramy Domu Umarłych” to także pytanie o wojnę, o zadawanie innym bólu, okrucieństwo, rzezie niewinnych, zaciekłość i głupotę. Tak, głupotę, bo jak sugeruje autor, wiele bólu można by uniknąć, gdyby tylko rządzącym wystarczyło rozumu, wrażliwości i dalekowzroczności. „Pogromy nie wymagają powodów, historyku. Przynajmniej nie takich, które wytrzymałyby racjonalną analizę. Najpierw postrzega się odmienna naturę przeciwnika, i to właściwie wystarczy. Terytoria, dominacja, ataki prewencyjne, wszystko to tylko usprawiedliwienia, banalne wymówki, które mają zamaskować jeden zasadniczy fakt. Oni to nie my. My to nie oni.” Skąd my to znamy, prawda...?

Druga część „Opowieści z Malazańskiej...” jest znakomitym studium postaci i ich zachowań w obliczu bardzo nieprzyjaznego świata. Widać jak ewoluują, zmieniają swe cele, wykorzystują doświadczenia. Eriksonowi udało się stworzyć bohaterów mających dusze, wielowymiarowych, których ocena w wielu przypadkach jest trudna, dyskusyjna. Podobnie jak wielowymiarowy (dosłownie) jest świat, którego bogactwo odkrywamy z każdą przeczytaną stroną.
Wszyscy jesteśmy samotni. Warto poznać pokorę, by nie zawładnęły nami urojenia panowania, do których nasz gatunek był zawsze wyjątkowo skłonny...
Jeśli ktoś uważa, że fantastyka jest li tylko błahą literaturą rozrywkową, niech przeczyta koniecznie tę książkę. Jeśli będzie potem nadal obstawał przy swoim, można go uznać za niereformowalnego ignoranta.


Ocena: 9/10
Autor: Galvar


Dodano: 2007-02-05 17:00:07
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Vampdey - 19:08 05-02-2007
Mam pierwsze trzy części "Opowieści..." na półce, ale jakoś nie mogłem przebrnąć przez "Ogrody księżyca". Po tej recce mam ochotę przebijać się dalej :-)

MadMill - 20:19 05-02-2007
Ehh ta forumowa presja. ;)

No recka luks, a ocena nie wiem czy nie za niska. ;P

BDU to najlepsza część MKP obok Wspomnienia Lodu - najwięcej emocji. :wink:

Galvar - 20:30 05-02-2007
Hehe Vamp, przebijaj się, naprawdę warto. :) Trzeba się tylko skupiać na treści i czytać choć po kilkadziesiąt stron na raz. Cieszę się też, że moje wypociny działają zachęcająco. ;)

Mad, jak przeczytam kolejne części MKP, ocenię czy miałeś rację. ;) Ocena BDU jest zaś, moim zdaniem, adekwatna. Jeszcze żadnej książce nie dałem 10/10, więc 9/10 to naprawdę coś. Sam jestem ciekaw czy, co i kiedy ocenię najwyżej. 8)

Vampdey - 20:50 05-02-2007
Poczekaj na nowy cykl Salvatore'a. :wink:

MadMill - 00:05 06-02-2007
Galv no wiem że 9/10 to super ocena i się zgadzam z nią bo 10/10 to znaczy powieść genialna.

Co do samego cyklu to faktycznie jest wymagający. Nie można czytać go sobie w autobusie, ani na wykładach. Po prostu to nie przejdzie. Są to książki z wieloma watkami, z dziesiątkami(może nawet setkami) bohaterów, intrygi, zdrady, knowania, niewyjaśnione historie. Trzeba usiąść i się skupić gdy się je czyta. :wink:

Vampdey pisze:Poczekaj na nowy cykl Salvatore'a. :wink:

Ja myślę, że to był żart? :wink: Chociaż Galv wspominał ostatnio, że z chęcią by przeczytał dokończenie cyklu Wojen Demona gdyby ISA wydała kolejne części. ;P

Jander - 00:32 06-02-2007
MadMill pisze:Co do samego cyklu to faktycznie jest wymagający. Nie można czytać go sobie w autobusie, ani na wykładach. Po prostu to nie przejdzie. Są to książki z wieloma watkami, z dziesiątkami(może nawet setkami) bohaterów, intrygi, zdrady, knowania, niewyjaśnione historie. Trzeba usiąść i się skupić gdy się je czyta.

Nie wiem, jakoś nie miałem problemu ze zrozumieniem całości poza początkiem Ogrodów Księżyca i Bram Domu Umarłych, gdzie kompletnie się nie łapałem. Teraz już czytam w oryginale, bo taniej, choć później.
Dla mnie Wspomnienie Lodu jest najlepsze zaraz potem Przypływy Nocy. BDU jakoś nie trafiły do mnie tak bardzo.
To jest najbardziej warty uwagi cykl obok Pieśni Lodu i Ognia. Wg. mnie lepszy, ale to moje zdanie. Zobaczymy jak autorzy poradzą sobie z zakończeniami. Ale minie jeszcze hoho czasu... Może do tego momentu jakiś autor spróbuje ich dogonić, Donaldson znów pisze, więc kto wie, może nawet trzy wielkie serie skończą się w tym samym roku :)
pozdrawiam

ASX76 - 10:15 06-02-2007
Jak dla mnie to cykl Donaldsona (mam na myśli historię o Covenancie) mógł zakończyć się na pierwszej, rewelacyjnej zresztą, trylogii. Na pewno jeszcze do niej wrócę. :D
Drugie Kroniki to już znaczący spadek jakościowy w porównaniu pierwowzorem. Fajnie się czyta, ale to już nie to samo. I to nie tylko dlatego, że bardzo brakowało mi "starych" bohaterów.
Oczywiście gdyby Zysk jakimś cudem (bo szanse oscylują w granicach zera) szarpnął się na wydawanie Ostatnich Kronik zapewne też bym się skusił. :P
Co do Malzańskiej Księgi Poległych: pierwsza część - dobra, druga - bardzo dobra, trzecia - taka sobie, czwarta - niezła, piąta - beznadziejna.

MadMill - 23:40 07-02-2007
No czy ja wiem czy po BDU wszystko jest takie jasne i łatwe do przyswojenia. Ci wszyscy bogowie, nowe postacie, Lether... No na pewno Ogrody Księżyca jako pierwszy tom jest ciężki i na nim można polegnąć, a BDU wcale "jaśniejsze" nie jest. To i tak zależy od nastawienia i zaangażowania w powieść. Po Twoim poście dochodzę do wniosku, że MKP Cię wciągnęła więc ni miałeś problemów z przyswojeniem historii ale nie każdy aż tak się MKP fascynuje.

Koniec MKP to myślę rok 2010 lub 2011. Koniec OiL przy tempie Martina to może być nawet 2015. ;)

Jander - 23:46 07-02-2007
Swoją drogą mnie dalej ciekawi dlaczego wiele osób uważa Przypływy Nocy za część najsłabszą.

MadMill - 01:02 08-02-2007
Bo jest nudna. ;P Nie uważam jest za najsłabszą bo prym wiedzie w tym rankingu Dom Łańcuchów dzięki wątkowi z Karsą. :? Przypływy Nocy są dziwne niby historia jest ciekawa ale sam męczyłem się z drugim tomem prawie miesiąc. Ta cała historia Edur, nie mogłem przez to przebrnąć. Tehol i Bugg ratowali całą powieść. Kapitalne dialogi. Tą część MKP czytałem najdłużej ze wszystkich.

Galvar - 22:20 08-02-2007
No cóż. Ja na razie sobie od Eriksona odpocznę. ;) Zapewne nie wyłapałem nawet połowy tego co było warte i istotne w BDU, ale może z czasem będę potrafił być otwartym na więcej treści zawartych w MKP. Pożyjemy, zobaczymy. ;)

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Wojnę makową"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"


 Moore, Stuart - "Marvel X-Men: Saga Mrocznej Phoenix"

 Abercrombie, Joe - "Zemsta najlepiej smakuje na zimno"

 Schwartz, Alvin - "Upiorne opowieści po zmroku"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King, Stephen - "Instytut"

Fragmenty

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

 Mortka, Marcin - "Żółte ślepia"

 Schwab, V.E. - "Vengeful. Mściwi"

 Collins, Suzanne - "The Ballad of Songbirds and Snakes"

 Dick, K. Philip - "Możemy cię zbudować"

 Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata"

 Archer, K.C. - "Instytut" #1

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS