NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Bardugo, Leigh - "Zniszczenie i odnowa"

Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

Ukazały się

Czajka-Kominiarczuk, Katarzyna - "Zwierzenia popkulturalne"


 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Maas, Sarah J. - "Szklany tron" (oprawa twarda)

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Gołkowski, Michał - "Bramy ze złota. Zmierzch Bogów"

 Ćwiek, Jakub - "Stróże 2: Brudnopis Boga"

 Urbanowicz, Artur - "Gałęziste"

 Sanderson, Brandon - "Droga królów" (twarda okładka)

Linki

Swainston, Steph - "Rok naszej wojny"
Wydawnictwo: Solaris
Cykl: Swainston, Steph - "Cztery krainy"
Tytuł oryginału: Year of Our War
Tłumaczenie: Agnieszka Jacewicz
Data wydania: 2005
ISBN: 83-88951-10-X
Liczba stron: 370
Tom cyklu: 1



Swainston, Steph - "Rok naszej wojny"

W fantasy ciężko napisać coś nowego. Większość ukazujących się na rynku pozycji jedynie powiela schematy, które przed laty opracowali klasycy tacy jak Howard czy Tolkien. W związku z tym każda książka stosująca oryginalne rozwiązania, wnosząca choćby najmniejszy powiew świeżości, od razu staje się tytułem co najmniej głośnym (czy cenionym, to już zależy od konkretnego przypadku). Podobnie rzecz miała się z „Rokiem naszej wojny”. Wkrótce po premierze jego autorka, Steph Swainston, została okrzyknięta najgłośniejszym debiutem ostatniego ćwierćwiecza w Wielkiej Brytanii. Niemal natychmiast została postawiona obok Chiny Miéville’a jako prekursorka nurtu New Weird. Po takich rekomendacjach można by się spodziewać, że „Rok naszej wojny” jest pozycją wybitną, należącą do kategorii obowiązkowych lektur każdego szanującego się zwolennika fantastyki. Czy tak jest w istocie? Czy może jest to tylko wyraz fascynacji nowym spojrzeniem na fantasy?

Fabuła w tym przypadku nie jest najistotniejszym elementem. Wystarczy powiedzieć, że na kontynencie Czterech Krain trwa wojna na śmierć i życie, a zwycięzca może być tylko jeden. Walka toczy się pomiędzy Insektami – przybyłymi z daleka obcymi istotami, a pierwotnymi mieszkańcami krainy, dla uproszczenia nazwijmy ich po prostu ludźmi, choć de facto ci stanowią jedynie część rdzennej populacji tej ziemi. Insekty mają po swojej stronie przewagę liczebną, której ludzie muszą przeciwstawić wszystkie zdobycze cywilizacji i wytwory ludzkiego umysłu. Na czele ich wojsk stoi tak zwany Krąg – grupa nieśmiertelnych wybrańców Cesarza, bożego namiestnika na ziemi. To na ich barkach spoczywa ciężar odpowiedzialności za wszystkim mieszkańców Czterech Krain.
Wydawca zachwala „Rok naszej wojny” jako „wybuchowy mariaż science-fiction, fantasy i literatury grozy”. Cóż, moim zdaniem wprowadza czytelnika w błąd, bo powieść Swainston to w moim odczuciu niemal czyste - inspirowane opowieściami z „Malazańskiej Księgi Poległych” Eriksona – fantasy. Skąd więc te porównania do SF? Chyba stąd, że świat wykreowany przez brytyjską autorkę nieco różni się od klasycznych dla fantasy realiów średniowiecznych. Mieszkańcy powszechnie czytają gazety, bohaterowie wprowadzają sobie do organizmu narkotyki za pomocą strzykawki, a surowiec do produkcji broni jest wytwarzany w hutach stali. Niemniej jednak są to zaledwie rekwizyty, niewielkie różnice, bo ciężko upatrywać w świecie Swainston głębszych zmian. Szkoda, że autorka nie posunęła się o krok dalej i nie pokusiła się o stworzenie spójnej wizji, wedle której rozwój techniczno-cywilizacyjny potoczył się odmiennie niż ten znany z naszej historii. Mimo tego rzeczywistość Czterech Krain to jedna z największych zalet książki.
Innym atutem powieści jest kreacja postaci i relacje między nimi. Swainston głównym bohaterem i zarazem narratorem uczyniła Janta – członka Kręgu, jedynego na świecie człowieka zdolnego do latania. Pełni funkcję Posłańca, przekazując raporty na ogromne odległości lub też spełniając rolę zwiadowcy podczas rozlicznych batalii. Wydawałoby się, że z takim zajęciem Jant musi być jednym z tych licznych w fantastyce rycerzy bez skazy, pełnych ideałów i dobrej woli. Nic bardziej błędnego. Posłańca po prostu nie można lubić. To osobnik tchórzliwy, pełen kompleksów i wewnętrznych problemów. Świadectw o słabości jego charakteru jest aż nadto. By móc wypełniać swoje obowiązki, zagłusza strach coraz większymi porcjami narkotyku. Gdy przedawkuje, przenosi się do Przejścia – miejsca, w którym spotykają się wszystkie rasy i światy. Akurat ten element niesie za sobą bardzo dużo możliwości i liczę, że autorka w przyszłych tomach cyklu będzie go bardziej wykorzystywać. Wróćmy jednak do Janta, któremu – mimo że antypatyczny – jednak trochę się kibicuje i z dużym zainteresowaniem śledzi się losy. W końcu komu nie przydarzyły się w życiu chwile słabości? Bo tak naprawdę Posłaniec nie jest zły, on jest tylko słaby i bezradny. Ale przecież mówi się, że dopiero pokonując własne słabości można osiągnąć wielkość...
Krąg to wąska grupa wyselekcjonowanych mistrzów w różnych dziedzinach. Większość z nich już od setek lat jest nieśmiertelnymi. Doskonale się nawzajem poznali, a napięcia przez lata rosły. Eszajowie, bo taką nazwę noszą wybrańcy Cesarza, zbierają się w małe grupy, spiskują przeciwko sobie. To potencjalnie wielkie pole do popisu, na razie jest słabo eksploatowane przez Swainston. Trochę szkoda, ale i tak to co zaprezentowała, wygląda interesująco.

Czy słusznie zatem zarówno książka, jak i autorka zebrały tyle pochlebnych opinii? Moim zdaniem nie do końca. Owszem, jest to bardzo obiecujący debiut, ale tylko obiecujący. „Rok naszej wojny” sprawia wrażenie trochę niedopracowanego koncepcyjnie. Myślę, że Swainston porwała się u progu kariery na zbyt duży projekt i trochę się pogubiła. O małym doświadczeniu brytyjskiej pisarki świadczy zresztą coś innego – książka jest nie najlepiej napisana. Możliwe, że swoje dołożył tłumacz, ale nie można na niego (a właściwie nią) zrzucać całej odpowiedzialności za pewną sztywność i toporność. Miejscami „Rok naszej wojny” czyta się ciężko – nie ze względów fabularnych, ale stylistycznych właśnie. Zdaniom brak jest odpowiedniego rytmu, płynności. I to, a nie wcześniej wymienione wady, zadecydowało o obniżeniu oceny ogólnej. Wyrok brzmi 7/10, i jest i tak dosyć łagodny. Śmiało można byłoby od przyznanej wartości odjąć jeden lub dwa punkty. Niemniej jednak „Rok naszej wojny” jest pozycją wartą uwagi, głównie za pomysł, bo już niekoniecznie za wykonanie. Będę z uwagą obserwował rozwój Swainston; jeśli wyeliminuje mankamenty, to może jeszcze sporo namieszać.



Ocena: 7/10
Autor: Shadowmage


Dodano: 2006-12-17 18:20:36
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

GeedieZ - 12:02 18-12-2006
Jak dla mnie ta książka to gówno w błyszczącym papierku marketingu wydawnictwa Solaris. W świetle ocen tego dzieła na b-netce, otrzymanie nagrody Sfinksa za rok 2005 zakrawa na kpinę.

ASX76 - 13:14 18-12-2006
Też tak sądzę.
Nabrałem się na ładną reklamę i kupiłem tę książkę jak tylko wyszła.
Od razu wziąłem się do lektury i niedługo potem poczułem się zrobiony w bambuko, bo do czytania to "coś" się kompletnie nie nadaje. Koszmarny styl. :x

Vampdey - 15:02 18-12-2006
Świetna książka :P

Shadowmage - 15:50 18-12-2006
Po przeczytaniu 2 tomu utwierdzam się w przekonaniu, że to nie Swianston ale tłumaczka jest winna takiemu a nie innemu stylowi w książce.
Niemniej oprócz tego elementu to książka mi się podobała i z tego powodu bym jej nie skreślał.

ASX76 - 16:32 18-12-2006
A może sama autorka trochę popracowała nad stylem w drugiej części :?: Istnieje taka możliwość :?: :P

Vampdey - 16:50 18-12-2006
Istnieje. Ale tłumacz/redakcja/korekta zrypały swoje.
A styl rekompensują bohaterowie, świat i parę innych czynników.

Shadowmage - 16:54 18-12-2006
ASX - nie zrozumieliśmy się - II tom jest równie fatalny pod tym względem, ale porównałem sobie to z fragmentami oryginału... Jakoś tam zgrzytów nie zauważyłem.

ASX76 - 17:05 18-12-2006
OK. Dzięki za oświecenie. :)

Komentuj


Konkurs

Wygraj przygody Lennarta Malmkvista


Wygraj Kronikę World of WarCraft


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Le Guin, Ursula K. - "Cała Orsinia"


 Lawrence, Mark - "Święta siostra"

 Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia"

 Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

 Shannon, Samantha - "Zakon Drzewa Pomarańczy"

 Dick, Philip K. - "Nasi przyjaciele z Frolixa 8"

 Bardugo, Leigh - "Trylogia Grisza"

 Harrison, Harry - "Przestrzeni! Przestrzeni!"

Fragmenty

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS